O puchu



Niewiele jest kobiet, które nigdy nie doświadczyły tego problemu. Puch - czyli aureolka włosów dookoła ułożonej fryzury, "lwia grzywa". Bardziej dotyczy włosów kręconych i falowanych, chociaż spacerując po ulicach widzę sporo włosów ultraprostych, ale też spuszonych. Włosy puszą się, gdy z och wnętrza ucieka woda.

Powodów tego stanu może być kilka, i można z nimi walczyć.

Włosy są zniszczone - ubytki w powierzchni włosa powodują szybszą migrację wody z włosa, co powoduje jego odkształcenie, i w efekcie puch. Pomoże - olejowanie, zmiana pielęgnacji na bardziej świadomą, przestawienie się na delikatniejsze środki do mucia włosów.
Z powodu puchu włosy kręcone często uważane są za zniszczone, co jest błędem. Moje włosy są wypieszczone, nawilżone i zdrowe, a i tak potrafią się spuszyć. Kręcony włos z natury ma nierówną powierzchnię, co jest przyczyną fizzu (puchu), ale też jest powodem powstania skrętu ;)
 Na włosach "prawie prostych" źródłem szopy może być ukochana wielu dziewczyn - prostownica. Nie będę oszukiwać - nie istnieje środek termoochronny, który ochroni nasze włosy przed temperaturą ponad 100 stopni. Decyzja należy do Was ;)

Brak zabezpieczenia - dopieszczamy włosy, olejujemy, myjemy łagodnymi szamponami, dajemy odżywki do spłukiwania, a sianko jak było, tak jest - w takim przypadku brakuje zabezpieczenia, powłoki, która pomoże włosom zatrzymać nawilżenie, gdy już wyschną. Kosmetykiem niezbędnym jest odżywka bez spłukiwania (z serii Joanna Naturia, krem do rąk z Biedronki) i czasem stylizator(pianka do loków z Isany, żel czarno-pomarańczowy męski z Isany, żele Bielenda). Przy wyborze stylizatora należy kierować się brakiem alkoholu w składzie, a nie opisem producenta - na przykład pianka do loków nie spowoduje kręcenia się włosów prostych ;)

Wysoka porowatość włosów - gdy włosy z natury łatwo oddają wodę, szybko schną. Dobrym testem na porowatość jest zaolejowanie włosów olejem kokosowym - jeśli sianko się spotęguje, to mamy wysoką. Często też jakiś olej czy kosmetyk może nam po prostu "nie podejść" i spowodować puch, z powodów nieznanych - każde włosy są inne, i nie wiadomo, co polubią.

Sami puszymy sobie włosy - macanie, czesanie, ocieranie o ubrania sprzyja jak nic innego puszeniu. By temu przeciwdziałać polecam czasanie jedynie, gdy na włosach nałożona jest odżywka do spłukiwania grzebieniem z szerokim rozstawem zębów oraz panujemy nad rękami swoimi i otoczenia ;)
Chociaż osobiście moje włosy nie widziały grzebienia od 3 lat, kołtunów nie zanotowano :P

Pogoda - mżawka, mgła, deszcz lub bardzo suche powietrze. Z takiej okazji ciężko coś poradzić, mogę jedynie powiedzieć, że wypielęgnowane włosy są bardziej odporne na tego rodzaju czynniki. I zawsze możemy skorzystać z opcji jakiegoś fantazyjnego upięcia.

Buziak :*

23 komentarze:

  1. Interesująca notka :) Muszę kupić ten krem do rąk z biedronki na włosy, bo słyszałam o nim wiele pozytywnych opinii :)
    Zaintrygowałaś mnie tym nieużywaniem grzebienia już od 3 lat. Wow! :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :)
      Ten krem jest uniwersalny, można go użyć do "olejowania":)
      Nie potrzebują i nie lubią, to nie czeszę :P
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. Nie czeszę, już zdrowe 3 lata xD

      Usuń
  2. Moje czeszę od święta, pewnie z raz w miesiącu od ponad 1,5 roku :) Plątania brak chyba że w potworną mżawkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam splątane tylko, jak któreś z moich "dzieciów", czyli dzieci mojego rodzeństwa sklei mi jakimś słodyczem kłaczki :P

      Usuń
  3. matko, jak Wy to robicie z tym nie-czesaniem?
    serio się pytam bo nie wyobrażam sobie swoich włosów po trzech dniach takiej terapii, prawdopodobnie musiałabym ściąć z 10 cm ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny robią tak, że myją, nakładają odżywkę do spłukiwania i tylko wtedy czeszą.
      Odpowiednia pielęgnacja sprawia, że włosy są gładkie i kołtunów nie ma, poza tym włosy kręcone/falowane już nie wyglądają tak fajnie rozczesane. Ja bym miała na głowie coś jakby piorun uderzył w stodołę :P

      Usuń
  4. Super blog! :)
    A może wiesz jak sobie radzić z tą porowatością włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej ;)
      Z rozwagą musisz dobierać pielęgnacje, odpuścić stosowanie olejów wnikających (kokos, masło shea), a popróbować innych, i znaleźć swój must have oraz zabezpieczać, pomoże też odpowiednio dobrany stylizator. Porowatość spada wraz z odbudową włosów ;)
      Unikać nadmiaru(ale nie rezygnować całkiem) humektantów w pielęgnacji.

      Usuń
    2. no właśnie! a ja sobie raz strzeliłam mieszankę właśnie tych dwóch olei!!! Jakie miałam siano, aż się przestraszyłam ;)
      Dzięki! :)

      Usuń
    3. Polecam się na przyszłość ;)

      Usuń
  5. no ja właśnie mam dzisiaj puch i za nic nie chcą mnie słuchać moje kłaki, tak kłaki bo jestem na nie zła, ale to wina pogody, taki upał, wilgoć w powietrzu itd., no nic nie pozostaje mi nic innego jak właśnie upiąć włosy żabkami i czekać na inną pogodę, bo nie ma sensu męczyć włosów ponownym myciem i nie wiadomo jakimi zabiegami, bo przy takiej pogodzie będzie miotła,

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo przydatna dla mnie notka! będę tu stałą czytelniczką i chętnie przetestuję Twoje rady:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyle ostatnio słyszałam o tym kremowaniu włosów,że chyba się skusze, a co mi tam, zaszkodzić nie zaszkodzi, chyba;) czy nada się krem z isany masłem shea i kakao? Mam włosy raczej wysokoporowate:/
    I jak długo trzymać krem na włosach przed myciem? Pewnie nakładamy od wysokości ucha? Robimy wszystko tak samo jak przy olejowaniu, z tą różnica, ze krem zastępuje olej?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Ci podejść, a może nie - znam sporo wysokoporów, które lubią ten krem, jednak jest to kwestia wybitnie indywidualna ;)

      Usuń
    2. Sama trzymam krem 2-40 h :P I nakładam od nasady, z pominięciem skóry głowy - tak jak przy olejowaniu ;)

      Usuń
  8. Dziękuję za odpowiedź:)
    Spróbuje i zobaczę co z tego będzie.
    Czyli cała długość prócz skalpu i nie na całą noc, ok:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje włosy czeszę zaraz po myciu grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami. Tak naprawdę to mogłabym to zrobić rękoma i często tak się staje, ale jak już kupiłam grzebień to używam ;) Potem plumplumplum robienie loczków, żel lniany, czepuś z mikrofibry na trochę i 3 dni włosy nie widzą grzebienia, a mają się dobrze.
    Żel z Isany wysusza moje włosy OKROPNIE, dałam mojemu M. (niskoporowate, krótkie, jasne, proste włosy ma) i to samo. Zmienili skład czy co? Chciałabym używać czegoś gotowego, bo nie zawsze chce mi się robić żel lniany, a jak zrobię ilość na kilka dni to w lodówce sztywnieje tak bardzo, że nie da się nałożyć (robi się lniana galaretka xD).
    Polecasz coś co nie ma prawa zrobić sianka?:)

    Ania

    OdpowiedzUsuń
  10. witaj, bardzo ciekawy blog :) mam do Ciebie pytanie, myślę, że mogłabyś mi pomóc.mam suuuuuuuuuche przyniszczone włosy, nie mam pojęcia co lubią, wydaje mi się że każda odżywka działa na nie tak samo..czyli prawie nijak, ewentualnie do następnego mycia. stosuję biovaxy, nakładam olej łopianowy, tzn nałożyłam dopiero trzy razy. możesz mi coś poradzić? chyba szaleje na tym punkcie, chciałabym zdrowe lśniące włosy, ciągle coś z nimi robię, i niewiele to daje.. :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje Ci testować, bo niestety - jeśli Ty nie wiesz, co Twoje włosy lubią to ja tym bardziej nie wiem ;).

      Z całą pewnością potrzebujesz różnorodności. Wypróbuj najzwyklejsze oleje, które masz w kuchni, po zużyciu odżywki, którą teraz masz - kup inną. Testuj, sprawdzaj, obserwuj. Zabezpieczasz czymś włosy? I jeśli to możliwe - podetnij włosy ile możesz - to na pewno wiele zmieni.

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie