Subiektywnie i ogólnie o kosmetykach i składach.




Post ten będzie wybitnie niekonkretny, co akurat do mnie jest niepodobne :P

Pomyślmy - zapewne prawie każda z nas przeszła fascynację drogimi markowymi kosmetykami. Niektóre z nas może nawet widziały spektakularne efekty. Często przez jakiś czas...

Czytając recenzje w KWC na Wizażu bardzo często napotykam na zdanie, że na początku używania było super, a później kosmetyk przestał działać/stan nawet się pogorszył. W większości przypadków dotyczy to drogich, napakowanych silikonami produktów.

Dlatego wyjaśnię, dlaczego tak się dzieje (wg mnie).

Kosmetyk daje efekt "wow" właśnie przez napakowanie silikonami, które działają jak makeup - tuszują niedoskonałości i poprawiają wygląd. Ale w tym miejscu użyję mojego ulubionego, makabrycznego porównania: to tak jak z grobem - z zewnątrz piękny pomnik, a wewnątrz coś się rozkłada.

Efekt braku działania lub pogorszenia pojawia się, gdy makeup nie jest już w stanie zakryć nowo powstałych zniszczeń.

Ustalmy jedno - same silikony nie są złem. Dodatek silikonu ułatwia rozczesywanie kudełek, nakładanie kosmetyku, wygładza skórę czy włosy. Ale chcę podkreślić - DODATEK.

Nie trawię kosmetyków, które składają się głównie z silikonów na początku składu - prym  w tym wiodą profesjonalne kosmetyki fryzjerskie(bo przecie od fryzjera wyjść musimy z efektem cudownym, a jak to jest po pierwszym myciu od wizyty, to same wiemy; osobiście uczulenia dostaję widząc produkty Kerastase) i całkiem sporo bardzo popularnych drogeryjnych marek. Wszelkie jedwabie do włosów - to właśnie silikony w płynie, a przecież zamiast nich do zabezpieczenia końcówek można użyć kropelki oleju lub zielonego kremu do rąk z Biedronki - i taniej, i zdrowiej dla włosów.

Silikony w nadmiarze stosowane na skórę mogą nas po prostu... zapchać, często są przyczyną występowania tzw. trądziku kosmetycznego.

Alkohol denat.(etanol skażony), czy czysty etanol - trawię tylko we wcierkach do skalpu - używany po to, by umożliwić lepsze wnikanie substancji czynnych w skórę głowy.
Produktów z tym alkoholem nie polecam ani na włosy, ani na ciało - można się dorobić tylko przesuszu i tyle. Ale nie wpadajmy w paranoję - nie każdy składnik z "alkoholem" w nazwie jest zły. Wiele występuje jako emulgatory czy konserwanty.

Czyli wszystko dla ludzi, ale z umiarem ;)

2 komentarze:

  1. Mam dokładnie takie same zdanie co do profesjonalnych kosmetyków fryzjerskich jak Ty. Jak wielkie było moje rozczarowanie z maski, która kosztowała ok.80zł :/ Zazdroszczę Ci, że udało Ci się ogarnąc włoski - ja dalej nie znalazłam idealnej pielęgnacji a olejowanie (nawet w asyście maski) niewiele daje. Przechodzę mały kryzys :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmiana pielęgnacji obfituje w kryzysy, minie ;) I będą piękne włosy :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon dopasowała Karolina Gie