Beauty evening + pierwsze olejowanie skalpu

Jako, że wczoraj w końcu wróciłam wcześniej do domu, postanowiłam się dopieścić kosmetycznie ;)

Tak więc włosy spryskałam mgiełką proteinową, nałożyłam odżywkę Hegron, a na to oliwkę Babydream i całość zawinęłam w folię - zamierzałam ponosić ten turban jakieś półtorej godziny, więc chciałam wzmocnić działanie składników ciepłem.
Pół godziny przed myciem nałożyłam na skalp olejek łopianowy ze skrzypem Green Pharmacy z mocną obawą, bo nigdy wcześniej nie olejowałam skalpu.

Na buzi wylądowała soda, a potem maseczka drożdżowa BingoSpa. Później micelik samorobiony, serum i błoto algowe z BingoSpa - testuję, czy nie zrobi krzywdy skórze.

Włosy umyłam Alterrą Migdał i Jojoba, nałożyłam maskę drożdżową - też BS(jakoś monotematycznie, muszę zrobić jakieś zakupy gdzie indziej :P), spłukałam, zrobiłam płukankę lnianą, po tym parę psików mgiełki keratynowej, samoróbka krem do loków i stylizacja piankowo - żelowa.

Włosy po olejku na skalpie na razie nie protestują ;)

7 komentarzy:

  1. o matko , ale duzo tego ....
    dopiescilas sie kosmetycznie na calego ...

    OdpowiedzUsuń
  2. też robię czasem takie "kosmetyczne dni", ale ostatnio zaniedbałam troszkę włosy... Wpadnij do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja odkąd pamiętam olejuję skalp :) (tzn. odkąd zaczęłam olejować włosy) . Jestem bardzo ciekawa tego olejku , czekam na recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, to się dopieściłaś, Kasiu;p Ja ja sobie miałem wczoraj zrobić chociaż maseczkę, ale wciągnąłem się w PSik:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się boję jeszcze olejować skalp. Nie wiem, jakoś nie wydaje mi się to bezpieczne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się boję, ale jako ryzykant próbuje ;)

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie