Koczek codzienny ;)

Moją ulubioną fryzurą były, są i będą włosy rozpuszczone, jednak nie zawsze mogę je nosić - czasem trafi się bad hair day albo zajęcia w laboratorium - przecież żadna włosomaniaczka nie chce upalić sobie włosów czy zamoczyć ich w czymś niekoniecznie ciekawym jeśli chodzi o względy odżywcze :P.

Największym problemem dla mnie przy spinaniu włosów są... babyhairy, które tworzą mi po jakiejś półgodzinie od spięcia cudowną aureolkę wokół twarzy - coś a'la Chopin po koncercie ;). Pogodziłam się już z tym poniekąd, co najwyżej staram się je pacyfikować opaską - z różnym skutkiem :P.

Kolejny problem - nie trawię gumek do włosów, w żadnej, nawet najdelikatniejszej postaci - uraz został mi prawdopodobnie z dzieciństwa. Moja mama nigdy nie była przesadnie delikatna przy czesaniu mojego futra, a zwykle układanie włosów kończyło się na końskim ogonie.

Kupiłam swego czasu dwie megadelikatne frotki, nie użyłam ich ani razu :P

Czym więc upinam kudełki swe? Używam kokówek - spinek w kształcie literki U z zaokrąglonymi końcami. Swego czasu kupiłam na allegro 100 sztuk za kilka złotych i była to jedna z lepszych inwestycji, jakie poczyniłam:


Do stworzenia koczka, w zależności od dnia, wystarczy mi 3-5 sztuk, a fryzura trzyma się cały dzień ;)

Sam koczek jest fryzurą "bezlustrzaną" - rzadko mam czas i możliwość obejrzeć wynik w lustrze :P.  Łapię wszystkie włosy jak do końskiego ogona (na średniej wysokości), zwijam w rulon, zawijam ślimaczka i wbijam szpilki. Całość - jakieś 20 sekund, jeśli nie poszukuję spinek po pokoju :P




W pełnej okazałości widać młodych gniewnych, czyli moje babyhairy :P

A jakie są Wasze szybkie fryzury? ;)

31 komentarzy:

  1. taka jak u Ciebie, szybki kok, tylko na wypełniaczu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam za mało włosia, by przykryć wypełniacz :P

      Usuń
  2. ha zawsze frotkami.. ale , faktycznie masz rację:) Używam zwykłych frotek, najcieńszych, bo też mam uraz:D Mama zawiązywała mi tak ciasno, że mi krew nie dopływała, ale to były takie wielkagachne frotki na pół głowy. Plus okropne kokardy od ciotki. Jak ktoś mi chce dać teraz ładniejszą fantazyjną frotkę- mówię nie, absolutnie!! pamiętam, że od kiedy się zaczęłam sama czesać to chodziłam w rozpuszczonych włosach, wyglądałam jak czarownica, ale przynajmniej miały luz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś podobnie skrzywdzony przez los :P

      Usuń
  3. Ja jednak jestem zwolenniczką frotek i.. takiej mojej wielgachnej spinki-klipsa, która świetnie trzyma wszystkie włosy. Niestety koczek u mnie się nie sprawdza- moje cebulki bolą już po godzinie, a całość nie utrzyma się dłużej niż dwie. A gdybym do podtrzymania całościu użyła tylko spinek- o zgrozo, wcale by sie nie trzymało ;) Za dużo za ciężkich włosów mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frotki się nie chwycę, niestety ;)

      Usuń
  4. Kocham nie ład na głowie , im bardziej nie dokładnie tym lepiej:) obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile babyhair <3
    U mnie szybki kok to raczej ślimak zakręcony niedbale - jest naprawdę szybki hehe Poza tym używam spin pins, 2 wystarcza a efekt prezentuje się dość elegancko ale równocześnie jakby od niechcenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuszą mnie te wkrętki, pomyślę ;)

      Usuń
  6. ładnie wyglądają :)
    i ten baby busz! zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy jest czego - tego młodego pokolenia nie da się okiełznać :P

      Usuń
  7. Fajnie to u Ciebie wygląda :) Ja mam za dużo włosów, żadna spinka mi nie utrzyma koka, muszę używać takiej wielgachnej klamry albo dwóch...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dużo włosów, ale cienkich bardzo, więc nie są zbyt ciężkie.

      Usuń
  8. Na Twoich włosach- bajka. Na moich " Piorunem w łeb dostałaś ? " :D Zazdroszczę !

    OdpowiedzUsuń
  9. mam dokładnie tak samo z babyhairami. Przypisan je po bokach wsuwkami. A do koczka używam frotki. Nie wiem czy taka konstrukcja z samymi szpilkami by się utrzymała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ich podpiąć, bo mam ich kilka pokoleń o różnej długości ;)

      Usuń
  10. u mnie podobnie wygląda fryzurka, tak samo dużo bejbików <3 lubię związać w koczka - głównie gumkami, czasem spinkami żabkami bądź wsuwkami (tymi ostatnimi jakoś nie lubię zbytnio) :)

    OdpowiedzUsuń
  11. chciałabym mieć tyle takich "młodych gniewnych" :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Najlepsza fryzura na świecie ;). Teraz nie mogę sobie luźno spinać włosów, bo je mocno ścięłam... Jak tylko znowu urosną to koczki wrócą na moją głowę.
    Pozdrawiam, M

    OdpowiedzUsuń
  13. ja lubię luźne warkocze i kok z wypełniacza :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też się tak czasem czeszę ale nie mam takich ładnych kręconych włosów jak Ty tylko proste jak druty:)

    OdpowiedzUsuń
  15. nigdy nie ogarnęłam jak się robi tego koczka, żeby po sekundzie się nie rozwalił :P
    lubię takie fryzury na kręconych włosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszło mi za 1 razem, jak rzadko ;D

      Usuń
  16. Kurczę, mój się nie chce trzymać:(

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie taki koczek szybko się rozwala. Najczęściej zawijam włosy wokół własnej osi i zamiast podpinania wsuwkami obwiązuję gumką.

    OdpowiedzUsuń
  18. a ja nie mogę zaakceptować siebie w związanych włosach, czuję się fatalnie i nieatrakcyjnie :( :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Spinki-żabki są idealne do takich koczków :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon dopasowała Karolina Gie