Gencjana w robocie, czyli fioletowe ombre ;)



Udało mi się wyjechać na moją jakże ukochaną wieś ;). Spontanicznie zadzwoniłam do mojej bratanicy i zapytałam, czy miałaby czas mi pomóc - na szczęście była do mojej dyspozycji ;). Kolejnym zrządzeniem losu mój malutki bratanek w swoich zbiorach higienicznych miał wodny roztwór fioletu gencjanowego (gencjany), więc była możliwość urzeczywistnienia małego włosowego szaleństwa.

Machnęłam sobie fioletowe końcówki ;). W pierwszej chwili wyszły "od linijki" - po konsultacji z Zuzią zrobiłam bardzo mocny roztwór, który po wysuszeniu dał bardzo mocny efekt, a po pierwszym myciu zapewnił mi rozrywkę w postaci czyszczenia wanny :P. 

Pierwsze dwa zdjęcia przedstawiają moje włosy tuż po farbowaniu i wysuszeniu. Fryz był dodatkowo przeczesany (! :P) na sucho przed procesem, więc możecie śmiało pooglądać moje kłaczki w wersji mocno spuszono-rozczochrano-niewyjściowej :P. Jakość zdjęć pozostawia sporo do życzenia, bo zostały zrobione późnym popołudniem.





Kolejne dwa zdjęcia są zrobione już po myciu i odpowiedniej stylizacji. Większość koloru się wypłukała (stąd upaćkana wanna :P), ale niewielki efekt pozostał. Czego ja się spodziewałam w zasadzie na moich ultraniskoporach ? :P



Myślę, że gdy będę mieć więcej czasu oraz pomocnika do kompletu to spróbuję uskuteczniać gencjanowanie przed kilkoma kolejnymi myciami. Może kolor będzie odrobinę trwalszy (bo cudów nadal nie oczekuję :P)? Na razie myślę, że po kolejnym myciu kolor zniknie całkiem :P.

Zabieg w żadnym stopniu nie wpłynął na kondycję włosów - nie odczułam żadnego przysuszenia, splątania czy czegoś podobnego - może tylko końcówki są odrobinę postrączkowane, ale chyba przesadziłam z serum na końcówki (swoją drogą Olejki Orientalne z Marion to przeraźliwie straszne tłuściochy). W moim przypadku jest to chyba najlepszy pomysł na czasowe szaleństwa fryzurowe bez zobowiązań :P

A jak u Was ze zmianami wyglądowymi na wiosnę? ;)

41 komentarzy:

  1. powiem, że dość ciekawie to wyszło, aczkolwiek jestem za tym byś pozostała " jednolicie kolorowa":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednolity kolor wróci, gencjana się kiedyś wypłuka ;)

      Usuń
    2. wiem, wiem, ładne masz loczki:)

      Usuń
    3. Loki cudne, ale fiolet na końcówkach... Hmm, wybacz ale moim zdaniem wygląda okropnie...

      Usuń
  2. Skręt Twoich włosów jest taki uroczy... :)
    Mnie zaczyna denerwować moje cięcie na prosto, ale boję się gdziekolwiek iść-za długo hodowałam. A moimi trzęsącymi się rękami nożyczek nie ruszam już od dawna... :D Zresztą, włosy sama obcięłam sobie raz-grzywka na jednej połowie czoła była u nasady, a na drugiej (tej przeze mnie nieruszonej) nieco za brew. A chciałam skrócić tylko 2cm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie możesz sobie "wychować fryzjera" z jakiegoś znajomego albo domownika?

      Usuń
  3. Jakie Ty ma cudne loki:) Tylko pozazdrościć:)

    OdpowiedzUsuń
  4. O a u mnie serum Marion olejki orientalne się sprawdziło i nie tłuści mi końcówek;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak sobie, muszę nakładać minimalne ilości ^^

      Usuń
  5. Cóż jak dla mnie efekt jest okropny :) Ale może następnym razem kolor nie wyjdzie taki mdły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jest dobrze, tyle mi wystarczy ;)

      Usuń
  6. Lubię ombre, ja w tamtym roku miałam niebieskie końcówki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Liczyłam na bardziej fioletowy efekt, ale wygląda ciekawie :D
    Ja się w ramach wiosennych zmian przefarbowałam na ciemny kasztan, odświeżyłam w sumie kolor, bo to zbliżony do tego, co miałam na głowie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z racji, że sama spodziewałam się braku efektu to i tak dużo xD

      Usuń
  8. no zaszalałaś, lubię fiolety, ale na głowie niekoniecznie. cudne masz loczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaszalałabym, jakbym zrobiła to farbą :P

      Dziękuję ;)

      Usuń
  9. Pierwsze dwa zdjęcia prezentują się nieciekawie i rzeczywiście te fioletowe końcówki wyglądały jak od linijki, ale na dwóch następnych wyglądają naprawdę fajnie :) Ciekawy efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy poczesane nie są wyjściowe z żadnej strony xD

      Usuń
  10. Wspominasz o ultra niskich porach a widzę, że też masz problemy z puszeniem. Jak to jest?
    Czy to może być powód tego, że każda farba zmywa mi się w prawie 100% po pierwszym myciu szczególnie przy odrostach? Hennowałam, farbowałam i tak dalej a odrosty niemal zawsze wypłukują mi się po pierwszym czy drugim myciu tak mocno, że odstają od reszty.
    Mam włosy kręcone podobno średnia porowatość (chyba nawet TY mi je zdiagnozowałaś tak na wizażu ;) ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MałyJeżu, ingerowanie w skręt włosów kręconych na sucho czymkolwiek do czesania kończy się w 99% puchem niezależnie od posiadanej porowatości. Poza tym włosy niskoporowate też mogą się puszyć - wystarczy dać im olej, którego nie lubią/potraktować je wiatrem/potraktować je niewłaściwym punktem rosy/przeproteinować/przenawilżyć. Niskopory nie równają się włosom, które nigdy się nie puszą.

      Być może Twoje włosy u nasady(genetycznie) są niskoporowate, a wpływ na ich porowatość na długości mają "czynniki zewnętrzne". Poza tym ja diagnozuję orientacyjnie - nie macałam Twoich włosów ani nie badałam sama ich reakcji na różne czynniki ;)

      Usuń
    2. P.S. Akurat u mnie problem z puszeniem pojawia się w zasadzie tylko przy czesaniu włosów suchych lub gdy ktoś z moich znajomych dla zabawy przeczesze mi na bogatości loki xD

      Usuń
    3. Mnie bardziej chodziło o problem nietrwałości farb i henny na moich włosach. ;)

      Usuń
    4. "Niełapanie" farby też związane jest z porowatością, ale też z samym środkiem do farbowania. Zmieniałaś farby/henny?

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Tuż po farbowaniu taki sobie, ale po pierwszym myciu <3

      Usuń
  12. Loczki masz przecuuuudne!!!! ale ten fiolet srednio mi sie podoba... Meble masz takie same jak moi rodzice ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten fiolet jest bardzo w moim guście ;)

      Taaa, ze 20 lat mają xD

      Usuń
  13. Pomyslowo ;D Wyobrazam sobie wanne ,) Wspaniale loki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo proszku do czyszczenia poszło :P

      Dziękuję ;)

      Usuń
  14. Będę szczera: po co to sobie zrobiłaś? Osobiście niezbyt mi się takie farbowania podobają. Ale to Twój wybór. Loczki i naturalny kolorek miałaś piękny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi podoba się bardzo -bardzo, ale muszę znaleźć trwalszą metodę ;)

      Loki nadal mam takie same ;)

      Usuń
    2. Zgodzę się z Włosowe Inspiracje niestety :(

      Usuń
    3. Po dwóch myciach prawie nie ma śladu, ale teraz poluję na fioletową piankę Venity, może ona chwyci na dłużej :D

      Usuń
  15. W życiu bym na to nie wpadła ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość znany w blogosferze pomysł ;)

      Usuń
  16. to odezwe się i ja! komentarzowa Świerzynka.xD ja zrobiłabym tonerem takie ombre. moze chwyci na dłużej. ja robiłam i na rozjaśnionych włosach, i na naturalnych.
    w sumie mam jeszcze pol słoiczka i nie wiem co z nim zrobić, naten moment nie moge pozwolic sobie na taki awangardowy fryz a szkoda, zeby sie toner zmarnowal. moze ktos reflektuje?? kolor niby rubinowy, ale wychodzi na początku jak intensywny fiolet. po pierwszy myciu pwinno byc juz lepiej. oddam darmo!!
    p.s.
    Kascysko, Twoje przepisy na mikstury hamujące wypadanie włosów ratują mój fryz. dzięki Ci za kozieradkowy przepis!! :)))
    G.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wydaje mi się, że gencjana + maska do włosów będzie trzymała się dużo lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dopasowała Karolina Gie