Ciekawostka na dziś, czyli "Kallos" czasami nie jest Kallosem ;)



Jedna z najbardziej znanych masek w blogosferze to Kallos z proteinami mlecznymi. Chyba prawie wszyscy o nim słyszeli, prawda? ;) Spotkać go można w "dwóch wersjach" - Kallos Latte, widocznej w biało-fioletowym opakowaniu:


a także w błękitnym słoju:


Przyjęło się mówić i pisać, że ta druga wersja to także Kallos (ba, w sklepach internetowych czy na Allegro występuje w zasadzie tylko pod tą nazwą :P), jednak dzięki bardzo spostrzegawczej Julii już wiem, że wcale tak nie jest. 

Maska ta to Serical Crema al Latte, a na stronie Kallosa (KLIK!) próżno szukać informacji o serii Serical.

Ciężko przyporządkować Serical jakiejkolwiek marce, jednak z dużą dozą pewności można ją zakwalifikować pod włoski koncern Pattenon Cosmetics.

Można szukać jej związków z częścią tego koncernu jaką jest Gifex Italia pod szyldem Echosline - być może jest podserią drogeryjną bądź opcją dla mniej zamożnych klientów (maski z widocznym logiem Echosline do najtańszych nie należą KLIK!).

Można znaleźć Serical także w worku innej marki Pattenon Cosmetics - Alter Ego: KLIK!. 

Jedno jest pewne - takiego informacyjnego bałaganu dawno chyba nie widziałam :P.

Prawdziwy Kallos jest produkcji węgierskiej, a Serical Crema al Latte, mimo nie do końca wyjaśnionego pochodzenia, na pewno pochodzi z Włoch ;). Julię (której serdecznie dziękuję za info i zainteresowanie tematem :*) zmotywował do zainteresowania tematem szczegół: dlaczego węgierski producent nazywa swoje kosmetyki po włosku?

To także nie są Kallosy:


Serical Crema Olio Di Semi Di Lino & Carota (znany jako Kallos Carota).


Serical Crema Midollo&Placenta (znany jako Kallos Placenta).


Serical Crema Agli Acidi Delicati Della Frutta (znany jako Kallos Frutta).


Serical Crema Alla Cheratina (znany jako Kallos Keratin).

Kallos posiada ich odpowiedniki, ale w innych opakowaniach i z innymi składami, które można obejrzeć na ich stronie: KLIK!.

Stąd właśnie wynika zamieszanie z kilkoma wersjami składu "Kallosa Latte", ponieważ tylko jedna z nich faktycznie Kallosem jest. 

Niemniej jednak i w samych Kallosach można znaleźć takie nieścisłości: Kallos Color na przykład występuje w dwóch wersjach o takim samym opakowaniu, różniących się składem (w jednym występują silikony, w drugim nie).

Miałyście kiedykolwiek którąś z wersji maski Latte? Jeśli tak, to którą? ;)

Zdjęcia pochodzą z zalinkowanych we wpisie stron.

102 komentarze:

  1. Faktycznie, pomieszanie z poplątaniem z tym kallosem ;)
    Miałam zarówno tą dużą serical, jak i tą biało fioletową i jeszcze jakąś małą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam jedną i drugą ;)

      Usuń
    2. Niestety we wpisie nie znalazłam odpowiedzi na to czego się obawiam najbardziej - czy składy choć różne są warte naszej uwagi? Ja przyznaję, że kupuję te litrowe włoskie Kallosy. Zaintrygował mnie ten keratynowy. Ciekawe jak ze składem.

      Usuń
    3. Mały Jeżu, to nie jest recenzja, a składy tych masek bez problemu znajdziesz w internecie ;)

      Usuń
  2. a co myślisz o tym składzie maski? to jest kallos color, w sumie kupiłam ze względu na promocję ale ma wysoko olej w składzie a ja się średnio jeszcze znam.
    Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Linum Usitatissimum Seed Oil, Citric Acid, Benzophenone-3, Propylene Glycol, ParFum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jestem Kasią ale odpowiem na pytanie :) Mam tą maskę, kupiłam własnie ze względu na olej lniany wysoko w skladzie i brak silikonów. Jedna z moich ulubionych. Ładnie wygładza i nie obciąża moich cienkich włosów.

      Usuń
    2. Też ją lubię - prosta składowo, co nie oznacza, że "biedna". No i ta cena :D

      Usuń
    3. Moje włosy również bardzo ją lubią. :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jak prawdopodobnie większość ;)

      Usuń
  4. O! Właśnie czaiłam się na tę niebieską ale wobec tego poszukam "prawdziwego" Kallosa :). Dzięki za info!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że maską statystycznie popularniejszą jest "nieprawdziwy" Kallos ;). Nie wiesz, która wersja podejdzie Ci bardziej ;)

      Usuń
  5. Nie wiedziałam,że jest tak wiele rodzajów Kallosa wow.
    Nie miałam jeszcze żadnej z wymienionych,bo przypuszczam że nie o takie działanie maski chodzi mi na moich włosach.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kallos wypuszcza w ogóle coraz więcej nowości ;)

      Drugiego zdania trochę nie rozumiem, ale również pozdrawiam ;)

      Usuń
  6. a to ciekawe, czyli ja używałam tylko nie- kallosów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak prawdopodobnie większość ;)

      Usuń
  7. ja kończę właśnie oryginalnego kallosa i jakoś nie przypadł mi do gustu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, nie ma kosmetyków uniwersalnych, które sprawdzą się u każdego ;)

      Usuń
  8. ja właśnie też się nad tym zastamnawiałam jak kallos jak serical:) widocznie tak się przyjęło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, i popularność tej pomyłki jest zadziwiająca ;)

      Usuń
  9. Zawsze dziwiło mnie mówienie na Sericala Kallos, skoro nigdzie nie było na opakowaniu napisane, że to Kallosem jest. Ale jak widać prościej jest powtarzać jakąś informację niż samemu ją zweryfikować :D A błąd jest powszechny, bo właściwie na każdym blogu go widziałam. I większość jako "prawdziwego" Kallosa używała Sericala, przynajmniej do pewnego czasu :D
    A mnie w sumie ani do jednego, ani tym bardziej do drugiego nie ciągnęło, najlepsza mleczna jest w moim odczuciu z Biovaxa i przy niej pozostanę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie jest tak jak mówisz - Serical jest popularniejszy od Kallosa ;)

      Usuń
  10. Zastanawiało mnie, czemu wszyscy nazywają maskę Serical - Kalosem..Pewnie tak się przyjęło, bo to maski mleczne, ale przecież mają totalnie różne opakowania. Ja miałam do czynienia z maską mleczną Serical i bardzo ją lubiłam. Jeśli tylko na nią trafię, na pewno kupię ponownie. Ma piękny zapach, który utrzymuje się na włosach, nie obciąża ich, wygładza...i ta cena w stosunku do pojemności...jednym słowem cudo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz w Hebe jest promocja i maska kosztuje ok 10 zł za litr ;]

      Usuń
    2. A na Allegro jeszcze taniej ;) Też kiedyś pewnie ponownie po nią sięgnę ;)

      Usuń
  11. szczerze powiem, że dziwi mnie Wasze zdziwienie. nigdy nawet nie przeszło mi przez myśl, że ta maska jest Kallosem. ostatnio kupiłam Cremę tej serii co na zdjęciu i Kallosa z arganem i nawet nie pomyślałam, że to ta sama firma. dla mnie było oczywistym to, że jest to dwóch różnych producentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszyscy zwracamy na to uwagę, poza tym ta pomyłka jest bardzo powszechna ;)

      Usuń
  12. O matko! A czy my same, kobitki nie zrobiłyśmy takiego bałaganu z tymi maskami?;)
    Żadnej z nich nie miałam jeszcze, ale zamierzam mieć, Kallos Color (ten oryginalny):D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, nawet na Allegro czy w sklepach internetowych można znaleźć podpis, że Serical jest Kallosem ;)

      Usuń
  13. o matko! :O jaki bałagan z tymi Kallosami. :O czyli z tego co zrozumiałam używam "niekallosa". :/
    Gdyż mam "Kallos, Serical, Crema al Latte" w niebieskim słoju. :/ ale lubię tego mojego "niekallosa". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czy to takie smutne? Ważne, że maska się sprawdziła ;)

      Usuń
  14. Mnie własnie zainteresował zapach 'Kallosów". Latte małe jest inny, tej dużej wersji również, podobny ale inny, działanie jest jednak identyczne.
    Mam jeszcze małą Keratin, ale czeka na kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różne zapachy były kolejną poszlaką ;)

      Usuń
  15. Kurcze, niby oczywiste a nawet o tym nie pomyślałam. Miałam oba "kallosy" i ta niebieska bardziej mi pasowała. Potem kupiłam tę w małym słoiczku i byłam zdziwiona, że coś inaczej działa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba wystarczy czytać za zrozumieniem informację na opakowaniu, żeby wiedzieć kto jest prawdziwym Kallosem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Sama na opakowaniach zwracam uwagę głównie na skład, nie analizuję całej etykiety ;)

      Usuń
  17. Mam tę pierwszą, kallosową :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdybys miala isc na wesele co bys zrobila z wlosami? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upinam je zawsze na lewy bok, dokładam do tego kwiatka czy jakąś inną włosową pierdółkę i zabezpieczam lakierem ;)

      Usuń
  19. A co sadzisz o skladzie i dzialaniu oryginalnego kallosa i crema al latte? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Składy mają bardzo podobne, dobre do dodatków, dobre też do użycia solo. U mnie ich działanie jest identyczne - czyli całkiem przyjemne, na pewno do nich wrócę ;)

      Usuń
  20. U mnie tylko Serical daje radę. Nie wiem czemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie Twoje włosy wyczuwają te subtelne różnice w składzie i proporcjach ;)

      Usuń
  21. Już na początku włosomaniactwa zorientowałam się, że coś jest nie tak - skąd taka rozbieżność w opakowaniu, czemu nie ma napisu Serical na mniejszych wersjach? Niby wiedziałam, że to nie to samo, ale nie szukałam genezy problemu i zwyczajowo przyjęłam nazewnictwo z blogosfery. A zawsze tak narzekam na brak metodologicznego porządku w dziedzinie kosmetologii i pochodnych dziedzin:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie bywa :P Sama rzadko zwracam na etykiecie uwagę na coś poza nazwą kosmetyku i składem xD

      Usuń
  22. O kurde! Nie wiedziałam! Dużą latte używałam i aktualnie mam też Placentę, ale kurcze nie zdawałam sobie sprawy, że to nie Kallosy. A to ci dopiero zagadka! :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Czyżby inna firma chciała się wybić produkując podobne kosmetyki jako swoje. Ciekawa sytuacja i trochę poplątana. Dla mnie ewidentnie ktoś chce zarobić na znanej marce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, aż tak głęboko nie szukałabym spisku ;) Serical niebieski od początku jest popularniejszy od Kallosa, myślę, że to czeski błąd wynikający z tego, że obie te maski występują w dużych opakowaniach i są mleczne ;)

      Usuń
  24. Ja miałam niebieską latte i absolutnie ją uwielbiałam. Przepięknie pachniała, miała przyzwoity skład i jako maska sprawdzała się całkiem nieźle, również do tuningowania. Pod sam koniec opakowania odkryłam jej inne zastosowanie - jako odżywkę myjącą i w tej sekcji jest moim absolutnym ulubieńcem. :)
    Hej, a mogłabyś może napisać posta o Twoim ukochanym temacie, czyli lakierach do paznokci? w sensie, jak o nie dbać, czym rozcieńczać itp? Albo przynajmniej napisać mi w odpowiedzi na ten komentarz? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to mój ukochany temat, ale na pewno uwielbiam malować paznokcie ;) I tak, napiszę odpowiedniego posta, bo moja odpowiedź tutaj byłaby bardzo długa ;)

      Usuń
    2. I jeszcze gdzie kupujesz alko izopropylowy do rozcieńczania starych glutów, muszę kilka zreanimować, a gotowe thinnery puszczą mie z torbami :)

      Usuń
    3. W sklepie z odczynnikami chemicznymi, a na Allegro kupisz za grosze ;)

      Usuń
    4. Dziękuję ślicznie :)

      Usuń
  25. Już kupę czasu temu porównałam składy Kallosa i "Kallosa", bo ten mały fioletowy lolek działał niefajnie na moje włosy, a duży, litrowy dawał super efekty i wtedy zaświeciła mi się lampka - sprawdzić składy.

    Equilibra, Natur Vital, Serical, Bioetika - Włochy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkich różnic w ich składach nie ma, ale Twoje włosy widocznie je wyczuły ;)

      Usuń
    2. Dokładnie. Nawet niewielka zmiana może dać całkiem inny efekt. Jeszcze jest kwestia stężeń, bo one też się mogą różnić, tylko nie wiemy tak naprawdę o ile :)

      Usuń
  26. Tak właśnie zastanawiałam sie nad tymi maskami latte a jednak jest róznica,ja miałam maskę latte w mniejszym opakowaniu i była super więc i tak jestem zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Miałam placentę zarowno tę w małym jak i dużym opakowaniu. Mała była lepsza. Ciekawe jak by było z latte...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. By się dowiedzieć musiałabyś sprawdzić na sobie ;)

      Usuń
  28. EJ niewiedzialam ;d w sumie dla mnie to różnicy nie robi, ważne, ze dziala na wloski ;dd

    OdpowiedzUsuń
  29. nieważne jak produkt się nazywa, ważne jak produkt działa:P prawdziwy kallos, nieprawdziwy kallos...jakie to ma znaczenie, gdy wersja błękitna jest cuudowna i robi moim włosom dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka, że robimy reklamę w większości nie tej firmie, której chcemy :P

      Usuń
  30. dla mnie maska w błękitnym litrowym opakowaniu i tak zostanie kallosem :D- szybko i w skrócie, a nie pisanie tej całej nazwy Serical Crema al Latte :P Co do sprawy juz kiedyś zorientowałam się, że to są zupełnie dwa inne produkty, ale przyjeło się nazywać obie maski kallosem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak oto robimy reklamę niewłaściwej firmie ;)

      Usuń
  31. Miałam te dwie wersje ale do końca byłam przekonana , że Crema Al Latte jest Kallosa;D W błąd wprowadził mnie właśnie internet i błędne podpisywanie tej maski na aukcjach allegro;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, na allegro jest Kallosem :P

      Usuń
  32. Ja zaś w sumie od zawsze dziwiłam się czemu inni nazywają Cremę Kallosem. Przede wszystkim mają różne opakowania i nazwy - to już powinno wzbudzić wątpliwości. Mam Kallosa Latte i sobie go cenię. Chociaż moim ulubieńcem jest Color. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Lata temu, zanim w ogóle zainteresowałam się pielęgnacją włosów na poważnie, znajoma poleciła mi mlecznego Kallosa (który kallosem nie jest) i razem nabyłyśmy te maski w sklepie fryzjerskim prosząc właśnie o kallosy. ;)
    Kallos-nie-Kallos w ogóle mi się nie sprawdził, za to ten prawdziwy ma kilka perełek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe właśnie, skąd się wzięła ta pomyłka ;)

      Usuń
  34. Ja chcę od dawna kupić tą nie Kallos w niebieskim opakowaniu, ale cały czas wyprzedana :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Miałam obie i jakoś wielkiej różnicy między nimi nie widzę. Fioletową zużyłam bardzo szybko, tą niebieską męczę teraz. Ale to "męczenie" wynika raczej z tego, że już mi się nieco znudziła, niż z tego, że miałaby być gorsza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie jest więc podobnie jak u mnie ;)

      Usuń
  36. Szok! :O Do tej pory miałam pewność, że jestem posiadaczką maski Kallos Latte, a tu się okazuje, że mam tą litrową niebieską, która Kallosem nie jest :/ Straszny bałagan wprowadziły te firmy. U mnie ta maska nie spisuje się w ogóle. Ale oryginalny Kallos Latte też by dobrze nie działał, bo protein moje włosy nie lubią do tej pory :(

    OdpowiedzUsuń
  37. Na moim Sericalu Crema al Latte jest wyraźnie napisane, że dystrybutorem jest Kallos. Może stąd zamieszanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moim nie ma ani słowa na ten temat ^^

      Usuń
  38. Ale jaja, szczęka mi opadła. Co prawda duży, niebieski słój bardzo mi pasował, ale w życiu bym nie pomyslał, że de facto to nie jest kallos :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Nawet na Wizażu jako marka jest wpisany Kallos. Może po prostu inny producent, a Kallos jest właśnie dystrybutorem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moim bukłaku nie ma słowa o Kallosie ;)

      Usuń
  40. a to ciekawostka.. a wlasnie sie zastanawialam dlaczego niektore kallosy maja inne sklady.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kallos i tak potrafi wypuścić jedną maskę w trzech wersjach składowych :P

      Usuń
  41. Tej maski nie miałam, ale jak szukałam kallosa to na te duże nie spoglądałam, bo dla mnie to nie były kallosy. Potem miałam chwilę zwątpienia, bo wszedzie jak byk było napisane że wszystko to kallos, ale jednak.. intuicja zwyciężyła :) Mam niebieską, małą. Latte i color chcę wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zarówno Sericale, jak i Kallosy są warte uwagi ;)

      Usuń
  42. Ojaaaa... no to zmieniłaś mi światopogląd!
    Mam dużą maskę serical. I chciałam zakupić tego małego kallosa następnym razem. Gdyż nie chce znów mieć jednej maski na pół roku :P bo lubię zmiany i cenię sobie minimalizm... cóż sprawdziłam skład tego małego, prawdziwego Kallosa i co silikony takie jak w tym okropnym silku.. Pozostanę przy sericalu :) , ba nawet będę chciała wypróbować więcej jego opcji!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co jest strasznego w silikonach? Serical też, z tego co pamiętam, ma filmformer ;)

      Usuń
  43. Haha, no nieźle. :D
    Sama używałam tylko Kallosów - jeden właśnie ten w małym biało - fioletowym opakowaniu, a drugi to Kallos Keratin, w dużym opakowaniu, ale tym niebiesko - złotym. :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Mnie też zawsze denerwuje, jak ktoś o Sericalu pisze Kallos. I rzeczywiście - sklepy internetowe także to robią.
    Latte Serical fajnie sprawdza się na moich włosach, ale Kallos Latte już nie. Ostatnio kupiłam wersję Milk, która m nieco zmodyfikowany skład. Mam nadzieję, ze okaże się lepsza niż Latte

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milk jawi mi się jak Latte, ale może Ty odczujesz różnicę ;)

      Usuń
  45. Odkryłam to jakiś czas temu i byłam równie oszołomiona jak Ty :D ale czułam się dumna, jakbym odkryła Amerykę :D

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja też ją mam, a konkretnie Kallos Milk, z jeszcze innym składem... :/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dopasowała Karolina Gie