Minerałki na ustach ;)



Pewne doświadczenie z kosmetykami mineralnymi do makijażu miałam już wcześniej, jednak nigdy nie miałam styczności z produktami tego rodzaju do ust. Z czystej ciekawości do testów od Earthnicity Minerals wybrałam więc 3 odcienie ich pomadek w płynie: Guava, Blush Nude i Peach.



Pomadki zamknięte są w miękkich tubkach zakończonych aplikatorem typowym dla błyszczyków. Bardzo szkoda, że nie mają pędzelków - aplikacja byłaby dużo łatwiejsza i precyzyjniejsza. Etykiety ładne, nieprzekombinowane, jednak "bąbelkują" przy zakrętce.

14g pomadki kosztuje 59,99zł.

Ich skład prezentuje się następująco:

Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Cocos Nucifera, Prunus Dulcis (Almond) Oil, Titanium Dioxide, Mica, Copernica Cerifera (Carnauba) Wax, Silica, Tocopherol + barwniki, w zależności od koloru: tlenki żelaza czy fiolet manganowy.

Baza składa się z olejów: rycynowego, kokosowego i migdałowego z dodatkiem dwutlenku tytanu, miki, wosku Carnauba , krzemionki, witaminy E i odpowiednich barwników. Skład niedługi i faktycznie spełniający kryteria dla kosmetyku prawdziwie mineralnego ;).

Pachną... miętówkami (taka mięta z nutka słodyczy, jeśli wiecie, o co mi chodzi ;)), a po nałożeniu na usta lekko chłodzą. 

Konsystencja - z niej wynika minus dla opakowania - pomadki są bardzo rzadkie, rzekłabym wręcz - wodniste, co widać nawet na zdjęciach. Sama z tej okazji wykorzystuję do ich aplikacji pędzelek, jednak wolałabym, by był od zamontowany w samym opakowaniu. Od lewej: Guava, Blush Nude i Peach:


Z tego powodu też nie polecam ich aplikacji "bez lusterka, na czuja", bo prawdopodobieństwo tego, że kosmetyk wydostanie się poza kontur ust jest bardzo duże.

Guava (brzoskwiniowy róż z domieszką cegły):


Blush Nude (średni, zgaszony róż):


Peach (nudziakowy róż):




Pomadki te w żaden sposób nie wysuszają ust, wręcz je pielęgnują (ilość olejków w składzie robi swoje), mają całkiem niezłe krycie, jednak jeśli chodzi o wytrzymałość to po trzech godzinach nie ma po nich śladu. Całe szczęście nie schodzą przez plamowy etap pośredni.

Nie wykazują także trwałości w czasie jedzenia czy picia - ślady na szklance murowane ;). 

Podsumowując - krycie, efekty pielęgnacyjny i "chłodzenia" jak najbardziej na plus, jednak trwałością nie grzeszą. Przydałoby się także dopracowanie opakowania.

Jakie są Wasze ulubione mazidła do ust?

P.S. Chwaliłam się na fanpage, ale i tutaj to zrobię:


I nawet dostałam bordową okładkę :D. Jak los pozwoli, to za tydzień o tej porze będę już magistrem :D

28 komentarzy:

  1. Dla mnie to różowa okładka, nie bordowa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia w takim razie! :) U mnie za równy miesiąc (też jak los pozwoli) będę bronić dopiero licencjat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję, bo podobno nie wolno przed xD

      Usuń
  3. trzymam kciuki za magisterkę! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. dla mnie to nieudana forma aplikacji. powodzenia na obronie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też niezbyt, pędzelkiem mogę się obsłużyć "na czuja", tym... nie bardzo xD

      Usuń
  5. Szkoda że konsystencja tak rzadka bo kolorki niczego sobie ;) powodzenia życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak rzadkiej konsystencji w kosmetyku do włosów jeszcze nie spotkałam xD

      Usuń
  6. Bardzo ładne kolorki ;) Szczególnie podoba mi się 1 ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bardzo lubię pomadki matowe GR. :) Trwałość niczego sobie i jakoś mocno nie wysuszają.
    Ale ostatnio strasznie zawiodłam się na matach z NYX. Kolor cudny a tak wysusza... I trwałość też słaba.. :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matowe maziaje bardzo mi się podobają, ale oprócz błyszczyków Basic wszystkie do tej pory bardzo mocno wysuszają mi usta :/

      Usuń
  8. Oo ! Ja też mam już oprawioną pracę, tyle że Licencjacką :D No i obrona dopiero na początku lipca :[
    POWODZENIA !!! Piątki na dyplomie !!

    OdpowiedzUsuń
  9. Efekt jest fajny, ale cena zaporowa :( Wolę chyba nałożyć drogeryjne mazidło za kilkanaście zł na dzień a w nocy zregenerować usta masłem shea albo Tisane. Zresztą jako posiadaczka mocno różowych ust rzadko stosuję błyszczyki - niezależnie od koloru dają słaby efekt, zamiast męczyć się ze słabo widocznym kleistym czymś, wolę intensywną szminkę albo nawilżający balsam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje usta mają barwę... różną, zależną od czynników zewnętrznych. Ale zazdroszczę intensywnej barwy :D

      Usuń
  10. Pomadki są w fajnych kolorkach, tylko ta wodnista konsystencja coś do mnie nie przemawia. Trzymam kciuki za obronę pracy magisterskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Peach piękna. Cena kosmiczna, ale skład zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Eh, jak ja lubię jak kobiety sobie wysmarują takimi święcącymi mazidłami. Przyciągają od razu wzrok mężczyzny. Jesteśmy wzrokowcami. Btw. wielkie, ogormne, przeogromne gratulacje z powodu obrony mgr. :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dopasowała Karolina Gie