Czeskie mydło do włosów + rumiankowa sól do kąpieli




Ciężko mi nawet czasowo ocenić, jak długo składałam się do umycia włosów prawdziwym mydłem (różnica między mydłem a "mydłem"). W końcu jednak miałam okazję ku temu - weekend bez konieczności wyglądania wyjściowo, z dodatkową możliwością ponownego wymycia włosów. Dodatkowo w moje łapki wpadło po blogerskim spotkaniu czeski, naturalny mydlany szampon dla brunetek od sklepu Kremuś, więc i powodów do testów było więcej ;). W zestawie znalazła się również sól do kąpieli z Morza Martwego z rumiankiem i krwawnikiem.



Zacznę od mydła, ponieważ ono wzbudziło u mnie większą ciekawość ;)

Mydełko wygląda standardowo - ot, niewielki prostopadłościan zapakowany w przeźroczysty celofan z dodatkiem suszonych kwiatów. Zawiera również przywiązaną etykietę... w większości w języku czeskim ;).

Kostka (40g) kosztuje 10,71zł.




Skład prezentuje się następująco:




Szampon ten jest prawdziwym mydłem z dodatkami. Bazuje na oliwie z oliwek, olejach: kokosowym i słonecznikowym zmydlonych wodorotlenkiem sodu. Całość zaprawiona jest olejkiem miętowym, pomarańczowym, szałwiowym, tymiankiem i olejem z miodli indyjskiej. Zasługuje na miano kosmetyku naturalnego ;). Trochę mnie zastanawia dedykowanie konkretnie tego mydełka dla brunetek (może dodatek szałwii ma w domniemaniu przyciemniać kolor? ;)), jednak przy takiej ilości dodatków nie przejmowałabym się tym. Śmiało mogą z niego skorzystać blondynki ;).

Mydło, mimo przebywania w wilgotnej łazience (na mydelniczce z "odpływem") zachowuje postać kostki, nie "ciapie się". Pachnie dość delikatnie, ziołowo. 

Na wstępie przyznaję, że nie do końca przemyślałam sobie testy tego cuda. Dlaczego? Moje pierwsze mycie włosów tym mydełkiem przeprowadziłam na kłaczkach zaolejowanych olejem arganowym. Szampon pieni się całkiem zacnie (jak na mydło w kostce), jednak naniesienie odpowiedniej ilości piany na włosy wymagało ode mnie sporo zachodu. Po dwukrotnym myciu nałożyłam odrobinę bardzo lekkiej odżywki na minutę, spłukałam i użyłam płukanki cytrynowej.

Efekt? Włosy były po prostu totalnie niedomyte. Reprezentowały sobą 3xP: przetłuszcz, przychlast i przyliż xD. Zrzuciłam to jednak na karb wcześniejszego olejowania.

Do kolejnej próby podeszłam już z włosami w wersji "naked", by sprawdzić rzeczywistą moc myjącą mydełka. Reszta rytuału była taka sama jak wcześniej. 

Cóż, tragedii obciążeniowej tym razem nie było... w pierwszy dzień po myciu. Drugiego niestety włosy nadawały się do natychmiastowego mycia (a zwykle te 48-72h wytrzymują bez problemów). Dodatkowo po myciu wyglądały zadziwiająco matowo i tak trochę bez życia. Skręt był nieco rozczochrany - zapewne przez to, że namydlenie włosów wymagało większej dawki molestowania ręcznego :P. 

Długość włosów nie zareagowała dobrze na mycie mydłem, natomiast skalp piał z zadowolenia. Sama skóra głowy była czysta, odświeżona, bez najmniejszych śladów przesuszenia czy podrażnienia. Niemniej jednak chciałabym, żeby fryzura po myciu była jak najbardziej wyjściowa ;P.

Mycie włosów mydłem chyba nie jest dla moich ekstremalnie niskoporowatych włosów... Mydełko zużyję do twarzy i ciała :P. A może Wy myliście włosy prawdziwym mydłem? Jakie macie doświadczenia w tej materii?

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Sole do kąpieli traktuję jak łazienkowe czasoumilacze. Nie wymagam od nich działania pielęgnacyjnego (chociaż muszę przyznać, że dodatek chlorku sodu w kąpieli dobrze działa na moje zmiany skórne związane z rogowaceniem okołomieszkowym), natomiast chcę, by:
  • nie szkodziły skórze w żaden sposób;
  • ładnie pachniały ;).

Czeska, rumiankowo-krwawnikowa sól do kąpieli trafiła do mnie zapakowana w celofanowy woreczek. Rozwiązanie to jest niezbyt praktyczne, bo po otwarciu albo trzeba opakowanie związać powtórnie, albo należy się liczyć z możliwością przypadkowego rozsypania zawartości. Myślę, że szklany słoiczek sprawdziłby się lepiej.

300g tej soli kosztuje 24,99zł. Sporo.



Skład prezentuje się następująco:




Znajdziemy w nim sól z Morza Martwego, kwiaty rumianku, zioło krwawnika i olejek szałwiowy. Kosmetyk również można uznać za naturalny ;).

Sól wizualnie sprawia świetne wrażenie - sami zresztą spójrzcie ;). Kwiaty wmieszane w kryształy soli to fajny pomysł (mniej fajnie jest wtedy, gdy trzeba je wyjmować z odpływu :P).

Do wanny dozowałam średnio solidną garść tej soli, co gwarantuje delikatny zapach herbatki rumiankowej z miodem (zapach/smak dzieciństwa <3) w całej łazience. W zapachowej materii absolutnie trafia w mój gust.

Moja kąpiel trwa zwykle 15-20 minut. Zużyłam już całe opakowanie (5 kąpieli), a moja skóra nie przedstawiła żadnych skarg na działanie tej soli.




Jako czasoumilaczowi kąpielowemu mogę jej zarzucić dwie rzeczy: cenę oraz konieczność wyciągania farfocji z odpływu. Niemniej jednak zapach... jak dla mnie - wow!

Jakie są Wasze ulubione kąpielowe dodatki? Mieliście może styczność z czeskimi kosmetykami w przeszłości? ;)


28 komentarzy:

  1. Naszło mnie kiedyś na mycie włosów mydłem, ale zniechęciła mnie konieczność używania płukanki octowej i danie włosom czasu na przyzwyczajenie się (gdzieś czytałam, ze może to trwać nawet miesiąc)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miesiąc niedomycia o.O Nie, podziękuję, postoję. Mogę jeszcze kiedyś spróbować, ale tyle czekać nie będę ;)

      Usuń
    2. sluchaj ja nawet w desperacji przy masowym wypadaniu wytrzymalam ten miesiac. niestety nie bylo ani odrobine lepiej

      Usuń
    3. To tym bardziej nie mam tyle samozaparcia xD

      Usuń
  2. mam dokladnie takie same wrazenia po stosowaniu mydel prawdziwych do wlosow. przetestowalam mydla aleppo z rozna zawartoscia lauru, rozne wersje mydel tuli i lawendowej farmy: skalp zachwycony, ukojony, przyjemnie odswiezony i nawilzony, na dlugosci tragedia i osad, nawet po zastosowaniu plukanki octowej.
    o domyciu oleju mowy nie ma :( tez mam niskoporowate wlosy.
    Za to mydlo sprawdza sie idealnie na gestych i grubych szczecinach moich 3-latkow, wiem ze myje delikatnie (sklad pewnie lepszy niz wiekszosc kosmetykow dla dzieci) , ich wlosy zmiekcza wyczuwalnie , nablyszcza, nie obciaza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę na chrześniaku przetestować :D

      Usuń
  3. Szkoda, że mam tylko prysznic :( Chętnie wypróbowałabym tą sól :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez wanny nie potrafię egzystować ;)

      Usuń
  4. Myłam kilka razy "mydłami" i mydłami i chyba jednak wolę szampony :D Ale ta sól prezentuje się świetnie :) Szkoda, że nie mam wanny :((((((((((((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wyżej - nie potrafiłabym przeżyć bez wanny xD

      Usuń
  5. Chyba nigdy nie zdecydowałabym się na umycie włosów mydłem ani "mydłem";) sole do kąpieli uwielbiam, pozwalają się fajnie zrelaksować;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Umyłam kilka razy przez przypadek, ale żelem pod prysznic. :D Masakra była!
    "Reprezentowały sobą 3xP: przetłuszcz, przychlast i przyliż xD" GENIALNE ♥ Wybuchłam śmiechem podczas czytania :D

    http://delightfulowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio myłam kilka razy żelem pod prysznic, było całkiem świetnie :D

      I cała przyjemność po mojej stronie :D

      Usuń
  7. Dla zapachu już bym wyciągała te farfocle :-D

    OdpowiedzUsuń
  8. Mycie włosów takim mydełkiem wydaje mi się być bardzo pracochłonne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tak się zbieram do spróbowania umycia głowy odżywką, ale tak się zbieram i zbieram... ;d ale dla odmiany też bym czasem sięgnęłam po jakieś mydło, tak dla próby chociaż

    OdpowiedzUsuń
  10. używam jednego mydła do mycia włosów z mydłofaktura z biokram i miałam z początku z nim problemy, bo włosy muszą się przyzwyczaić do naturalnego mycia ale teraz jest już ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile Twoje włosy się przyzwyczajały?

      Usuń
    2. Dzień dobry,
      jako rzemieślnik mydlany i bezpośredni użytkownik mydeł prawdziwych chciałabym podpowiedzieć kilka sztuczek. Co prawda sama mam krótkie włosy, jednak zauważyłam, że nawet one musiały się "przestawić", trwało to może ze dwa tygodnie. Wynika to z tego, że nasze włosy są oblepione pozostałościami po zwykłych szamponach / odżywkach itp. Teraz mam wrażenie, że włosy są bardziej miękkie, nie klapnięte, a zawsze miałam z tym problem, obojętnie czy przy krótkich czy odrobinę dłuższych. Co do podpowiedzi: olejowanie olejem kokosowym powinno paradoksalnie pomóc w zmywaniu włosów, ma on duży potencjał pieniący. Ja stwierdziłam coś takiego na sobie. Niestety inne oleje, na przykład arganowy, u mnie na krótkich włosach musiały być traktowane mydłem przynajmniej dwukrotnie. Dlaczego zaś szampon lepiej sobie poradzi ze zmyciem olejowanych włosów? Ponieważ SLS, na bazie którego jest zrobiony, to silny detergent, który jest wręcz stworzony do odtłuszczania. Nie należy zapominać, że większość środków myjących na bazie SLS musi wręcz zawierać inne składniki, które łagodzą ich działanie. Poza tym oczywiście zgadzam się, że sprawa jest bardzo indywidualna i całkiem zwyczajnie stan włosów niektórych osób nie będzie zadowalający. Radzę jednak choćby spróbować, bo naprawdę warto! Magda, Mydłofaktura :)

      Usuń
    3. Oczywiście jako chemik ma Pani pełne rozeznanie w temacie, ale teoria teorią czasami, a w praktyce miło jest się zaskoczyć :)
      Pozdrawiam serdecznie, Magda, Mydłofaktura

      Usuń
    4. Dzień dobry Pani Magdo ;)

      Zwykle wybieram mocne szampony z SLES bez dodatków osłabiających (myję dwukrotnie), więc może dlatego mydła mi nie podchodzą.

      Usuń
    5. Dzień dobry,
      szkoda oczywiście, ale wiadomo, że czasami się nie da i już ;) A i nielubiane przez wiele osób SLS-y są czasami wręcz niezbędne, jak choćby w Pani przypadku. Najważniejsze jednak chyba, aby był wybór. Pozdrawiam, Magda

      Usuń
  11. Sól wygląda fantastycznie, uwielbiam takie produkty :))

    OdpowiedzUsuń

Szablon dopasowała Karolina Gie