Nanobiocare Gold Derm Beauty - nanocząstki złota kontra skóra ;)




Kolejny nanokosmetyk, który postanowiłam przetestować w ramach współpracy z Nanobiocare, to Nanobiocare Gold Derm Beauty, czyli preparat w formie mgiełki z nanocząstkami złota. Tego kruszcu akurat nie noszę w formie biżuterii, ale kosmetycznie... ;)


Po raz drugi mamy do czynienia z kosmetykiem w formie mgiełki z dobrze wykalibrowanym atomizerem. Przeźroczysta, solidna, plastikowa butelka pozwala na kontrolę zużycia kosmetyku. Hologram świadczy o oryginalności.

100ml produktu kosztuje 59zł.

Skład:



Jeden z najprostszych możliwych. Produkt składa się jedynie z wody i nanocząstek otrzymanych metodą Axonnite. Prawdopodobieństwo jakichkolwiek efektów ubocznych jest śladowe - nanocząstki złota są świetnie tolerowane przez organizm, a przy tak prostym składzie ryzyko interakcji nie występuje. 

Nanocząstki złota mają szersze spektrum działania od ich srebrnych analogów: prócz właściwości przeciwbakteryjno-przeciwzapalnych i kojących wspomagają regenerację skóry. Ta teoria spowodowała, że wypróbowałam ten kosmetyk właśnie w sytuacjach "kryzysowych": po depilacji i mocnych peelingach powodujących spore zaczerwienienie. 

Depilacja wąsika/bikini (powoduje zwykle to, że przez 4-5 dni muszę ukrywać zaczerwienienie i podrażnienia pod makijażem, a później walczę z niewdzięcznymi krostkami -.-. Nie miałam zbyt wielkich nadziei związanych z tym preparatem - problem taki mam od zawsze -.-. Niemniej jednak spróbowałam. 

Po rozpyleniu na skórze pozostawiałam mgiełkę po prostu do wyschnięcia. Pierwszym spostrzeżeniem było to, że mimo wieczornej depilacji skóra kolejnego dnia nie była podrażniona, jedynie minimalnie zaczerwieniona. Przed południem jednak nawet ten efekt zniknął o.O. Zaskoczenie było spore, ale ja (jak to pesymista :P) czekałam na krostki. I się nie doczekałam o.O. 

Kosmetyk stosowałam na całą twarz także po peelingach (a peelingu sodowego używam regularnie) - negatywne efekty zabiegu (czyli zaczerwienienie) również i w tym przypadku minęły zadziwiająco szybko. Oprócz walki z podrażnieniami zauważyłam też ujednolicenie kolorytu twarzy. Piegi stały się mniej widoczne, co jest dość zaskakujące w tym okresie, gdy wyszło słoneczko ;).

Mała ciekawostka dla osób, które jak ja często dorabiają się odparzeń i otarć, szczególnie na stopach - znacznie przyspiesza gojenie takich uszkodzeń. Po 1-2 dniach mogę ponownie włożyć te same buty (przy pierwszym założeniu danych butów po przerwie zawsze, ale to zawsze muszą mnie uszkodzić -.-) - ku swojej radości ;).

Kosmetyk wart uwagi w kontekście regeneracyjno-kojącym, z całą pewnością. Efektów antybakteryjnych nie odczułam zbyt mocno, gdyż przy jego testowaniu byłam już po kuracji preparatem z nanocząstkami srebra tej samej firmy. 

Macie na oku jakiś nanokosmetyk? ;)

39 komentarzy:

  1. Ja mam nanozłoto ze sklepu z półproduktami, lubię je dodawać do różnych specyfików, ale staram się oszczędzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sklepach z półproduktami takie nanododatki wychodzą drożej

      Usuń
  2. Zdecydowanie warte wypróbowania. Mam to samo jeśli chodzi o krostki po depilacji i wypróbowałam już chyba wszystko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo upierdliwa przypadłość -.-

      Usuń
  3. Zachęciłaś mnie tym tekstem o przyśpieszaniu gojenia, zwłaszcza upierdliwych otarć na stopach... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to największy jego plus ;)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy moge psikać nim twarz po umyciu jej mydłem z nanosrebrem?

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm, moze powinnam pomyśleć o którymś z tych kosmetyków jako remedium moich podrażnień po depilacji bikini?

    OdpowiedzUsuń
  7. A czy ta mgiełka działa na zmarszczki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam 25 lat, więc nie mam tego jak ocenić :P

      Usuń
    2. Ja mam 37 lat i stosuję nanozłoto od stycznia żeby właśnie powstrzymać powstawanie zmarszczek :) efekt przeciwzmarszczkowy jest naprawdę całkiem niezły. Skóra jest dużo bardziej jędrna.

      Usuń
  8. Bardzo dobrze wiem o czym mówisz, jeśli chodzi o te zaczerwienienia, podrażnienia i krostki. Po prostu jakiś koszmar.. ale skoro mówisz, że zadziałało.. to chyba warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nanokosmetyki są dla mnie dość obcym tematem - mam z nimi małe doświadczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że oferta tego typu kosmetyków w najbliższym czasie się rozwinie ;)

      Usuń
  10. pierwszy raz widze taki produkt ale już szukam szerszego info o nim :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny produkt.Z pewnością się na nim rozejrzę;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Co myślisz o kuracji Izotekiem? Chyba nie mam już wyjścia, mój trądzik "siedzi" głęboko pod skóra, zostawia blizny. Jednocześnie na twarzy nie wyskakuje ich dużo, jednak co jedna zniknie, wychodzą kolejne w innych miejscach. Zupełnie jakbym pod skóra miała samą ropę ;s

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że jesteś zdiagnozowana i znasz przyczynę trądziku?

      Usuń
    2. Leczę się 5 lat. Od jakiegoś czasu biorę też tabletki antykoncepcyjne, jednak one mi nie pomogły. Na początku (jeszcze w gimnazjum) były to żele, toniki ziołowe. Później przeszłam jeszcze przez dwa antybiotyki. Teraz lekarz stwierdził, że po takiej historii należy zastosować Izotek. Byłam u 3 dermatologów, wszyscy powiedzieli to samo. Ale żeby doszukiwali się przyczyny..nie. Tak naprawdę tylko jeden wysłuchał mnie od początku do końca. Pomijam fakt, że wizyta u jednego kosztowała mnie 150 zł a trwała 3 minuty xD Tak, byłam u niego pierwszy raz, pokazałam kartkę z wypisanymi lekami i od razu wypisał mi receptę i skierowanie na badania (jeśli wyjdą w normie, miałam zacząć przyjmować). Odniosłam wrażenie, że ten lek teraz jest po prostu modny; jak już ktoś leczy się kilka lat, dermatolog przepisuje go bez zastanowienia. Tyle naczytałam się o nim w Internecie, że sama nie wiem, czy mam się zgodzić. Chciałam poznać Twoje zdanie o takiej terapii wśród młodych dziewczyn. Wiem, że zupełnie nie na temat, ale jesteś osobą, która ma wiedzę i sama zmagała się z trądzikiem.

      Usuń
    3. A zbadałaś poziom hormonów (nie tylko tarczycy, także androstendionu, testosteronu itd., czyli badania robione przy podejrzeniach PCOS)? Próbowałaś diety eliminacyjnej (przede wszystkim nabial)? Wykluczyłaś drożdżycę organizmu? Leczę trądzik dużo dłużej niż Ty, wielotorowo, od strony dermatologicznej na razie próbuję innego antybiotyku, ale też rozważam właśnie izotretynoinę.

      Usuń
    4. Mam niedoczynność tarczycy, ale leczę się, więc to nie ma żadnego wpływu. Dermatolog nie zalecił mi badań hormonów, a sama do tej pory nie wiedziałam, że to tak ważne. Lecz na trądzik hormonalny to nie wygląda. To grudki, które wychodzą spod skóry. Pojawiają się na całej twarzy. Mleka nie piję wcale, jedynym moim grzechem to czekolada, ale czy ona mogłaby być przyczyną tak okropnych i położonych głęboko gul? Jedyne, co jeszcze mogę zrobić to chyba testy alergiczne. Nawet nie chodzę często w makijażu, jak tylko wracam do domu, to przemywam twarz rumiankiem. Co innego może być przyczyną takich stanów zapalnych?

      Usuń
    5. Opis Twojego trądziku wskazuje wręcz na problem wewnętrzny. Jeśli przyczyna trądziku jest inna niż zakażenie bakteryjne to po kuracji Izotekiem po czasie wszystko wróci. Powiem tak - Izotek tylko wtedy, gdy osoba jest dokładnie przebadana pod kątem możliwych przyczyn trądziku i nic, poza zakażeniem bakteryjnym nie zostało zdiagnozowane.

      Miałaś robiony wymaz ze zmian?

      Usuń
    6. Nigdy. Nie słyszałam nawet o takim badaniu. Żaden dermatolog nie doszukiwał się nigdy przyczyny. Wyobraź sobie, że dwa lata temu przez 6 miesięcy brałam antybiotyk Tetralysal. Co jeszcze powinnam zrobić? Nawet nie wiem, gdzie szukać takich informacji.

      Usuń
    7. Przebadać się dokładnie hormonalnie (ginekolog - zestaw hormonów:estrogen, progesteron, usg narządów rodnych, TSH, ft3, ft4, anty-TPO, prolaktyna, testosteron, próby wątrobowe), no i ten wymaz.

      Na razie nie zgadzałabym się na Izotek. Nie znasz przyczyny.

      Usuń
    8. Bardzo dziękuję za opinię ;)

      Usuń
  13. Nigdy wcześniej nie słyszałam o nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki nano dopiero zaczynają się "mocniej" pojawiać ;)

      Usuń
  14. Kupiłam po ostatnim poście to nanosrebro i jestem po pierwszym zastosowaniu, zobaczymy :) ale moją mamą uczuliło. Cała twarz ją piekła po zastosowaniu i pojawiło się pełno czerwonych plam. Noo... to całe opakowanie dla mnie :P
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a czy Twoja mama używała równolegle jakiegoś innego kosmetyku?

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie