Pervoe Reshenie, Przepisy babci Agafii, Naturalny ziołowy tonik przeciw wypadaniu włosów - wart uwagi!



Spostrzeżenie wakacyjne: urlop sprzyja u mnie wcieraniu, zaprawdę ;). Wygrzebałam kupiony jakiś czas temu Naturalny ziołowy tonik przeciw wypadaniu firmy Pervoe Reshenie z linii Przepisy babci Agafii i w ostatnim okresie intensywnie go wcierałam. Niedawno dobił dna. Czas więc na recenzję ;).


Wcierka znajduje się w miłej dla oka buteleczce z matowego, ciemnozielonego plastiku z ładnie dobranymi etykietami (pisanymi grażdanką). Z tyłu znajduje się także naklejka polskiego dystrybutora. Butelka zamykana jest "na klik", jednak w przypadku wcierki dużo lepiej sprawdziłby się atomizer lub wyprofilowany aplikator. Przelałam go do butelki po mgiełce.
150ml kosztuje 8-12zł, w zależności od sklepu.

Skład: 

Aqua with infusions of extracts: Carum Carvi, Quercus Robur Cortex, Persicaria, Acorus Calamus, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Benzyl Alcohol

Produkt ten jest mieszanką hydrolatów z kminku, dębu, rdestu i tataraku konserwowanych kwasami: benzoesowym i sorbinowym oraz alkoholem benzylowym. Z racji, że jest to produkt bazujący na wodzie - w zasadzie nie zawiera promotora przejścia naskórkowego. Próba uczuleniowa zawsze w cenie ;)

Ma postać herbaciano-różowej cieczy o ziołowo-kwiatowym zapachu, dla mnie bardzo przyjemnym ;).

Do testów podeszłam w zasadzie bez większych wymagań. Nie cierpię jeszcze na jesienne wypadanie włosów, dieta też nie dała takich efektów ubocznych ;). Wcierałam preparat przed myciem na 1-8h, a opakowanie starczyło mi na 6 tygodni.

Po 2 tygodniach zauważyłam lekko zmniejszoną (w porównaniu do standardowej) ilość włosów w sitku odpływu po myciu. Różnica nie była powalająca - bo i nadmiernego problemu z wypadaniem nie było. Zauważyłam też (po miesiącu) sporo babyhairów, szczególnie w okolicy czoła. Włosy przyspieszyły również z porostem: ich długość mogę już określić jako "wpół do cyca" w wyproście :P. 

Skóra głowy nie reagowała na jego wcieranie w żaden niepożądany sposób.

Myślę, że jest to produkt ogólnie wart uwagi i sprawdzenia (ze względu na dość krótki skład, cenę i wydajność), a dodatkowe zainteresowanie może wzbudzić w osobach, których skóra głowy nie toleruje wcierek etanolowych ;).

Macie z nim jakieś doświadczenia? Wcieracie coś obecnie? Jeśli tak - to co? ;)




53 komentarze:

  1. Muszę spróbować, a nóż pomoże, ostatnio włosy lecą mi garściami... Zaczęłam teraz wcierać kozieradkę, ale robię to zbyt krótko aby zauważyć efekty ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W pół do cyca :D Ja wcieram seboradin, bo kiedyś działał to kupiłam drugi raz i jakoś nie wiem, włosy wypadają jak wypadały :( Jest trochę młodych ale też bez szału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wypadają nadmiernie :D Tylko tak dramatycznie zabrzmiałam. Wszystko jest ok ale zawsze może być lepiej :)

      Usuń
  3. Moje włosy mocno wypadają, a ich wzrost jest minimalny, więc chyba się za nim rozejrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtarzam się, ale badałaś się?

      Usuń
    2. jestem ciekawa jakie badania trzeba zrobić ?

      Usuń
    3. Podstawą jest zawsze morfologia. Ale warto ją rozszerzyć o TSH, ft3, ft4, anty-TPO i żelazo. Opcjonalnie - poziom prolaktyny i testosteronu.

      Usuń
  4. Byłam ostatnio w zielarskim i nie rzuciła mi się w oczy ta wcierka, a szkoda. Aktualnie wcieram Seboravit. I liczę na efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Twoim zielarskim mają rosyjskie kosmetyki? ;)

      Usuń
  5. Nie mam problemów z wypadaniem, ale przyspieszeniem porostu nigdy nie pogardzę :D Jak go gdzieś dorwę, to wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę wypróbować skoro zmniejsza wypadanie włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może się na niego skuszę, przydałby mi się kosmetyk tego typu

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bardzo lubie ten tonik, wcieralam go po myciu i nawet odrobine przedluzal swiezosc, jest o wiele lepszy od wersji wzmacniajacej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz? Ale tamtą chyba też przetestuję ;)

      Usuń
  9. Kiedyś miałam któryś z tych toników. Pachniał coca colą według mnie. ;)
    Jak Ty to robisz, że takie maleństwo starcza Ci na 6 tygodni? Aa, nie stosujesz codziennie, tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bo nie codziennie myję włosy ;)

      Usuń
  10. Kasiu, tyle się pisze o maskach Kallosa, a używałaś może ich szamponów? Masz jakieś zdanie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie używałam, ale mam to w planie. Tym razem będzie to zakup stacjonarny ;)

      Usuń
  11. Dodam go do swojej włosów listy :P hihi porostu nigdy dość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, czasami można mieć dość, szczególnie przy krótszej fryzurze wymagającej wiecznego odświeżania ;)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Kilka perełek znalazłam, ale nie wszystkie kosmetyki z tej serii się u mnie sprawdziły ;)

      Usuń
  13. Jak mi się nawinie gdzieś pod ręką to kupię ;-D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja bym chciała przyspieszyć trochę porost, bo ciągle mam te włosy jednej długości (uprzedzam pytania - tak, podcinam regularnie, więc to nie kwestia ukruszonych końcówek), olejuję skalp olejem khadi, ale kupiłam go chyba ze trzy lata temu i nie wiem, czy nie stracił swoich przyspieszających właściwości ;p a codziennie wcieram jantar, ale to moje wcieranie takie mało przekonujące. Zastanawiam się nad drożdżami, ale one są tak obrzydliwe, że nie mogę się przemóc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może badania? Zatrzymanie porostu niepokoi

      Usuń
    2. Badałam się i wszystko wyszło w normie właśnie. Jakieś inne pomysły? :)

      Usuń
    3. Żelazo, hormony tarczycy, hormony "żeńskie", całą resztę też:)

      Usuń
    4. "Cała reszta" trochę mnie bawi, bo badań jest zbyt dużo by zrobić je wszystkie ;)

      A "teścia" zbadałaś, i kortyzol?

      Usuń
    5. Cieszę się, że Cię rozbawiłam ;)
      Tak, i kortyzol, i tsh. Oczywiście, no ale cukier i mocznik, i lipidogram (cukier i mocznik to nie wiem, ale lipidogram też w normie ;)) chyba nie jest specjalnie ważny w "problemach" włosowych? :P obracam się troszkę w medycznym światku, stąd wiem, co dotyczy włosów, a co niekoniecznie, o to mi chodziło, mówiąc "wszystkie", wszystkie związane pośrednio lub bezpośrednio z włosami, bo to było moją pierwszą myślą, a że dostęp do badań mam swobodny ze względu na studia, to to wszystko zrobiłam. :)

      Usuń
    6. Zakładam więc, że testosteron też zbadałaś ;)

      Nie przejmowałabym się więc. Włosy ruszą w swoim czasie, skoro niedoborów nie ma ;)

      Usuń
  15. tego produktu nie znam, ale ostatnio używam szamponu i balsamu aktywującego porost włosów oraz słynną maseczkę drożdżową z serii Bania/Kąpiel Agafii i jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, może i ja się skuszę na pierwsze dwie pozycje ;)

      Usuń
  16. Muszę zrobić chyba jakieś większe zamówienie tych produktów babci Agafi. Wszyscy je polecają ;). Ja wydaję każde pieniądze na coś co posieje nowe babyhair bo włosy ostatnio mi się bardzo przerzedziły. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie produkty Babuszki się u mnie sprawdziły, więc... ;)

      Usuń
  17. Miałam, używałam. Pierwsza buteleczka działała jakos lepiej. Teraz mam resztkę, ale odstawiłam go na trochę. Ogólnie, lubię do niego wracać. :) marzy mi się teraz spray szungitowy. Na porost najlepiej sprawdza mi się maska drożdżowa Babuszki Agafii. Czeka mnie jeszcze przygoda z olejem rycynowym. :>
    Sandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szungit mnie prześladuje z każdej strony xD

      Usuń
  18. opakowanie wygląda przyjemnie i "swojsko", ale ceny tych kosmetyków może nie tyle odstraszają, co mam świadomość, że za mniejsze pieniądze też mogę mieć coś na porost :) ponadto wiele razy słyszałam, że te kosmetyki są przereklamowane i to zniechęca.

    aktualnie w fazie testów jest następujący twór: podgotowane razem zioła: mydlnica lekarska, łopian, liść brzozy, bylica boże drzewko, tatarak (w porcji po łyżeczce), do zakonserwowania łyżeczka spirytusu i kilka kropel gliceryny dla złagodzenia działania alkoholu. ten wytwór trochę cuchnie, kiedy jest w naczyniu, ale gdy nakładam to na głowę, to nie jest tak źle :P wszystkie te zioła kupiłam po 2 zł za sztukę na allegro (waga: 50 g) i starczy mi to na całe lata tworzenia wcierek :D

    a do tego jeszcze osobno napar ze słynnej kozieradki, która wcale nie jest wg mnie aż tak śmierdząca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy co - znalazłam wśród kosmetyków rosyjskich i średniaki i prawdziwe perełki :D

      Ja obecnie dbam o nos swojego faceta, nie znęcam się nad nim xD

      Usuń
  19. U mnie te wcierki się nie sprawdzają. Dla odmiany moja mama uwielbia. Mnie lepiej służą te na alkoholu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, wszystko zależy od preferencji skóry ;)

      Usuń
  20. pisałam już wielokrotnie, że mój nos jest wrażliwy na wszelkie zapachy, ale ja naprawdę nie wiem, co ludzie robią z tą kozieradką, że ma ona aż tak intensywny zapach :D ja robię co 2 dni napar, naprawdę malutką porcyjkę, by na te 2 dni wystarczyła. nie trzymam tego w lodówce, co prawda na drugi dzień zapach jest intensywniejszy i czuć ten rosołek, ale nie jest to jakiś nieznośny zapach i wydaje mi się, że tego ode mnie nie czuć :D nie wiem już, jak to jest :D

    no tak, związek to sztuka kompromisu :D ale jak dłużej się nie widzicie albo Twój luby gdzieś wyjdzie na dłuższą chwilę, to możesz spokojnie się w samotności nacierać wszelkimi maziami wydzielającymi smrodki wszelakie :D (ja tak robię :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak nie robię, wyjątek jest tylko dla Amli, której zapach nawet mnie męczy, ale efekt jest tak zacny...

      I nie mogę, on jednak nie jest chemikiem i nie ma upośledzonego węchu, a lubi moje włosy wąchać xD

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie