Be Beauty, Płyn micelarny Sensitive - wcale nie taki delikatny...



Płyn micelarny to kosmetyk, bez którego moja obecna pielęgnacja w zasadzie nie istnieje ;). Tym kosmetykiem usuwam resztki zanieczyszczeń po myciu i wyrównuję pH skóry. Gdy Biedronka wprowadziła dwa nowe płyny micelarne Be Beauty, bez wahania wsadziłam do koszyka wersję Sensitive.


Płyn znajduje się w przeźroczystej, wygodnej w użyciu buteleczce z ekonomicznym zamknięciem o niewielkim otworze.  Nie mam do niego żadnych zastrzeżeń - jest funkcjonalne, nieprzesadzone, czytelne i ładne.
Płyn kosztuje 3-5zł, w zależności od promocji ;). Możemy go znaleźć w Biedronce.


Skład:


Produkt ten bazuje na łagodnych substancjach powierzchniowo czynnych doprawionych glikolem propylenowym, hialuronianem sodu oraz ekstraktami: z fiołka oraz jaśminu. Zawiera również dodatek chlorku sodu oraz substancji konserwujących (w tym parabenów), regulatorów pH i zapachów. 

Ma konsystencję wody, po wstrząśnięciu mocno się pieni, jednak bąbelki szybko znikają. Posiada ledwie wyczuwalny, mydlano-kwiatowy zapach.

Płyn ten stosowałam dwa razy dziennie, przecierając twarz rano i wieczorem po umyciu skóry żelem. Ładnie oczyszcza, odświeża i tonizuje. Nie zauważyłam u siebie pojawienia się lepkiej warstwy po jego zastosowaniu, na co skarży się wiele z Was - ale może zależy to od preferencji danej skóry. Nie spowodował w żadnym stopniu pogorszenia stanu mojej cery, nie wywołał wysypu zmian trądzikowych.

Ma jednak jedną, zasadniczą wadę. Podrażnia okolice moich oczu, powodując ich zaczerwienienie i pieczenie. Zużyłam go, stosując go z dala od oczu, jednak... więcej go nie kupię. Jestem zbyt leniwa na używanie dwóch produktów do przemywania skóry po myciu :P. 

Niemniej jednak planuję wypróbować na sobie drugą, niebieską wersję płynu Be Beauty. Starą wersję lubiłam i nie robiła mi żadnej krzywdy - mam więc nadzieję, że się sprawdzi ;).

Macie jakieś doświadczenia z kosmetykami Be Beauty? Podzielcie się nimi ;).
loading...

42 komentarze:

  1. Miałam go, ale i u mnie wystąpiło podrażnienie oczu. Natomiast niebieska wersja jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby i u mnie ponownie się sprawdziła ;)

      Usuń
    2. To prawda. są to stare płyny w nowych opakowaniach, a przynajmniej niebieski, ponieważ sprawdzałam składem. Różniło się chyba kolejnością. Mama nie wiedziała który mi wziąć więc wzięła oba. czerwony także i mi podrażnia okolice oczu samymi oparami, nie wspominając o zmywaniu nim. Natomiast niebieski jest niegroźny :P

      Usuń
  2. Tego akurat nie miałam. Póki co mam spory zapas...więc nie planuję zakupu tego produktu :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam go i również powoduje pieczenie, zaczerwienienie oczu :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Tego jeszcze nie próbowałam i raczej nie skuszę się, bo moje oczy podrażniał nawet niebieski poprzednik.

    OdpowiedzUsuń
  5. polegam tylko na niebieskiej wersji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja spróbuję jej w odświeżonej wersji ;)

      Usuń
  6. jak dla mnie podrażnia to mało powiedziane! mam ten płyn w dużej butli i zbliżenie wacika nim nasączonego w okolice oczu powoduje u mnie pieczenie i łzawienie, to jest koszmar i masakra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo. Istna tragedia i masakra, a nawet nie mam skóry wrażliwej ! Nigdy więcej !

      Usuń
  7. Wszystkich podrażnia, więc nigdy go nie wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całą pewnością sporo osób, jak widać

      Usuń
  8. Różowego nie używałam, ale niebieski owszem. Przez pierwsze dwa tygodnie wszystko super, po tym czasie zaczął podrażniać oczy strasznie.. nie mam pojęcia dlaczego tak się stało, ale już więcej go nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie też podrażnił, najgorszy płyn ever

    OdpowiedzUsuń
  10. justyna-testuje.blogspot.com13 października 2015 14:22

    na swoim blogu pisałam o niebieskiej wersji, kupiłam też ten sensitive i to był błąd... Do oczu on się w ogóle nie nadaje, oczy łzawiły niesamowicie i piekły... Nigdy więcej go nie kupię, bo nazwa w ogóle mija się z celem i przeznaczeniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne zdanie. Niebieską wersję sobie natomiast chwalę.

      Usuń
    2. Widzę, że to totalnie nieudany produkt -.-

      Usuń
  11. Niebieska u mnie sprawdza się OK :) Przy różowej też zauważyłam delikatną "tkliwość", ale było to odczucie delikatne i zbiegło się z początkiem stosowania retinoidów, więc możliwe, że żadnej winy tego płynu nie było :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niebieska, a różowa wersja to niebo a ziemia :-) Różowa też strasznie mnie podrażniała, za to niebieskiej nie mam nic do zarzucenia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niby to wersja sensitive, a mam wrażenie, że niebieska jest delikatniejsza. Tak samo jest z mleczkami od nich ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam ta wersję i bardzo ją lubiłam, nie podrażniała mi oczu co mnie bardzo zdziwiło bo obawiałam się,że będzie ta sama historia co z mleczkiem które, piecze żywym ogniem nie tylko oczy ale i twarz

    OdpowiedzUsuń
  15. Podrażnia, więc nie dla mnie. Cena jednak bardzo niska - zachęca do wypróbowania. Spokojnego dnia życzę kochana :***

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam go i strasznie go nie lubię właśnie przez to pieczenie :/ zmywanie makijażu ostatnio stało się dla mnie bardzo nieprzyjemne

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie niebieska wersja też trochę oczy podrażnia, tej więc raczej nie spróbuję, wiele dziewczyn narzeka na pieczenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ten piekłby jeszcze bardziej -.-

      Usuń
  18. Myślałam, że tylko ja mam z tym płynem problem. Mama mi przysyła zawsze z Polski niebieską wersję, ale ostatnio nie było, więc wrzuciłam mi (na szczęście) jedno opakowanie i chyba wyleję w końcu. Nic mi tak oczu nie podrażnia jak ten micel :/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dopasowała Karolina Gie