Kosmetyki do stylizacji włosów - moi przyjaciele



Dostaję od Was dziesiątki wiadomości dziennie (co mnie bardzo raduje ;)) - część z nich dotyczy porad włosowych, część skórnych, a jeszcze inna luźnych spostrzeżeń na tematy około-kosmetyczne. Wątek, który dość regularnie przewija się przez Wasze maile i komentarze to brak zadowolenia z wyglądu włosów mimo obiektywnie całkiem dobrze ułożonej pielęgnacji i ogólnie świetnej kondycji włosów. Pytacie mnie wtedy "Co robić?", a ja proszę Was o dokładny opis włosowych zmagań. 

Spostrzeżenie, jakie mi się nasuwa - znakomitej większości (oczywiście nie wszystkim - czasami można też wyłapać jakiś pozornie nieznaczący niuans w pielęgnacji, który psuje efekt) który z osób niezadowolonych potrzebny jest po prostu... stylizator. Pianka, krem, żel czy inny utrwalacz do włosów - czasami jego niewielka ilość potrafi czynić cuda. 

Wiadomo, każda z nas chciałaby mieć włosy idealne - umyjemy i bez cudowania wyglądają pięknie ;). Realnie nie wygląda to jednak tak dobrze. By nie być gołosłowną - czas na przykład ;).

Moje włosy (po szamponie, odżywce do spłukiwania oraz plunkingu i ugniataniu, ale bez użycia stylizatora):


Również moje kudły (zestaw jak wyżej + żółty żel z Rossmanna, o którym pisałam KLIK! w ilości odpowiadającej dwóm orzechom laskowym):


Wydaje mi się, że różnicę widać gołym okiem. Wiele z Was wzbrania się rękami i nogami przed użyciem stylizatora. Myślę, że jest to trochę echo przeszłości, gdy tego typu środki były uznawane za maskujące rzeczywisty stan włosów ("Takie ładne włosy to na pewno zasługa silikonów/środków stylizujących" etc.). A nawet gdyby tak było - czy nie jest najważniejsze to, żeby właśnie wygląd włosów nas satysfakcjonował? To znowuż wiąże się czasami z ustępstwami na polu kondycji (np. poprzez farbowanie, prostowanie keratynowe, trwałą etc.).

Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że do kondycji moich włosów nie mam żadnych zastrzeżeń, natomiast sama ich struktura (cienkie, podatne, trochę takie... dziecięce) sprawia, że bez utrwalacza nie trzymają one ładnego skrętu. Po odrobinie żelu - wyglądają dobrze 2-3 dni, dopóki nie pojawiają się objawy przetłuszczania. 

Nie czuję się gorszą włosomaniaczką przez to, że stosuję włosowy makeup, czyli stylizatory ;).

Bardzo chętnie dowiem się natomiast, czy sami stosujecie stylizatory i jeśli tak - to jakie ;).

loading...

34 komentarze:

  1. Siemię lniane :) ale tym żelem z Rossmanna też się zainteresuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja od niego zaczynałam zabawę ze stylizacją ;)

      Usuń
  2. Krem do loków Isana, żel Cien men, wcześniej używałam jeszcze wosku z Welli, wszystko to do ugniatania fal :) Najbardziej lubię chyba Isanę, chociaż po nocy to już słabiej trochę wygląda...
    Czasem sobie nawet psiknę lakierem na grzywkę, jak już mam ochotę skapitulować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, bardzo chętnie poznam Twoje zdanie na temat żelu Cien ;)

      Usuń
    2. Nie bardzo mam porównanie, bo innych żeli nie używałam nigdy :P Wydaje mi się, że jest całkiem w porządku. Nie ma alkoholu, zapach neutralnie przyjemny, kosztował w Lidlu chyba coś koło piątaka za tubkę 150 ml. Całkiem fajnie utrwala fale, ale po nocy już muszę coś kombinować. Ale nie jestem zbyt wiarygodnym źródłem informacji, jeśli chodzi o stylizatory, bo właściwie zaczynam przygodę z nimi i jeszcze nie wszystko odkryłam i nie do końca ogarniam ;)

      Usuń
    3. Jeśli będę w Lidlu to rzucę na niego okiem, dzięki! ;)

      Usuń
    4. Jeśli mogę Kasiu dodać coś od siebie ;) Bardzo fajny jest ten żel cien z lidla, nie taki mocny, jak np. stara męska isana, ale nie tak słaby, jak żele bielendy. Zostawia niewiele sucharków, tylko ostatnio coś ciężko go znaleźć ;)

      Usuń
    5. To spojrzę na niego jak będę mieć okazję, dzięki! ;)

      Usuń
  3. Moje pudło wymaga stylizatora, dzięki temu są ujarzmione, ich niesforność czasami doprowadza mnie do szału :D
    Cenię sobie od paru miesięcy krem do loków Isana Pure Locken. Użyty w małej ilości idealnie panuje nad kręciołami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam go, ale wydaje mi się, że będzie się u mnie sprawdzał lepiej gdy będą dłuższe ;)

      Usuń
  4. Na jakiś czas zrezygnowałam ze stylizatorów, ale dzisiaj znowu użyłam żelu - a dokładniej syoss men w czarno-pomarańczowym opakowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, na Syossy w ogóle nie spoglądałam, chyba muszę to zmienić ;)

      Usuń
  5. A jak w takim razie stylizować proste włosy które wyginają sie w różne strony żeby były idealnie proste? Dodam ze okrągła szczotka i suszarka nic nie daje :( czy cis jest w stanie im pomóc??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie myślałaś może o keratynowym prostowaniu? Kativa?

      Usuń
    2. Sama nie jestem w stanie tego zrobić z reszta i tak prostownicy nie posiadam. Kiedyś dużo myślałam o keratynowym prostowaniu jednak po długich namysłach zrezygnowałam. Nie ma jakiegoś innego sposobu na ujarzmienie grubych włosów?

      Usuń
    3. Raczej nie, a jednak ten jest najłatwiejszy i najtrwalszy

      Usuń
  6. O matko, stylizatory to moja broszka... ile ja już tego przerobiłam! Ale zauważyłam, że moje włosy po jakimś czasie przestają reagować na stylizator, który jeszcze kilka dni wcześniej zapewniał ładny efekt. Kiedyś zielony żel z Rossmana był cudowny, żel Isana Men ze starym składem, najmocniejszy, bez alkoholu - był super, po zmianie składu już śmierdział i nie dawał efektów. Bardzo ładnie swego czasu utrwalał mi loki srebrny żel Syoss, kupiony przypadkiem był strzałem w dziesiątkę. Także żele Joanna Rzepa, które są jeszcze z dodatkiem żelu hialuronowego i chyba keratyny, dawały radę chociaż do czasu. Zwykle jako taki efekt dają jeszcze najmocniejsze żele Taft, ale teraz moje włosy już tak bardzo potrzebują fryzjera że nawet Tafty nie dają rady ogarnąć bałaganu. Słyszałam, że świetny jest np. krem Isana pomarańczowy do loków i żel Cameleo Delia ale akurat u mnie się nie sprawdziły, może po cięciu spróbuję do nich wrócić. Trochę mam tego w domu i chyba już wszystko przerobiłam. Ostatnio zastanawiam się nad lakierami Batiste, zwłaszcza nad teksturującym, są intensywnie reklamowane i promowane ale próbuję podejść do ich tematu z rozsądkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mam loczki i bez żelu wyglądałby mniej ciekawie, to już nieodłączny środek mojej stylizacji. Próbowałam z piankami, pastami, kremami, ale to nie to ;) muszą być te "sucharki" z żelu :).Żele często zmieniam i zawsze wybieram te bez alkoholu. Fajnie sprawdzały się u mnie żele syoss, niektóre z tafta, ostatnio też upodobałam sobie "żołty hergon styling gel" czeka też na mnie ten żelik, który opisujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie chyba wraz z długością ewoluują zmiany w stylizatorach xD

      Usuń
  8. Moim zdaniem stylizator jest niezbędny i nie jest niczym zdrożnym :) Czasem sobie go odpuszczam, ale wtedy wiem, że będę kombinować z fryzurami ;)
    Na szczęście metodą prób i błędów okazało się, że moje akceptują tylko żel, kremy, lotiony i spraye odpadają :) Więc ta kropla stylizatora myślę, że ujdzie i jest swego rodzaju częścią pielęgnacji :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na razie też tylko żel, ale widzę, że są coraz bardziej przychylne kremowi ;)

      Usuń
  9. Jeśli stylizator nie czyni jawnych szkód (np. nie ma wysuszającego alkoholu) to nie jest żadną zbrodnią :) Prostowłose używają wygładzających serum, to dlaczego kręconowłose nie mogą pozwolić sobie na groszek żelu :) Ja używam żelu Syoss, czasem glutka lnianego (kiedy chce mi się gotować siemię). Bardzo rzadko kremu do loków Isany, a ostatnio eksperymentuję z żelami "spożywczymi" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam osobiście popełniam sporo włosowych "zbrodni" ;)

      Usuń
  10. O ja, myślałam, że jestem jedyną osobą w galaktyce, która ma "dziecięce włoski". Są świetne po umyciu, ale bez porządnej dawki protein i utrwalqcza skręt się nie trzyma, w dodatku latają sobie wokół głowy :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Faktycznie widać różnicę:) Bardzo ładne masz loczki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. odrobina stylizatora i włosy od razu ładniej wyglądają
    ja mam krótsze włosy niż w avatarze (muszę go zmienić) i stosuję zazwyczaj żel do układania, albo żel w sprayu, czasami piankę, zależy czy się na szybko szykuję,czy dłużej i iczy używam lokówko-suszarki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Krem do loków z isany, odkrycie ostatnich tygodni! Niewielka ilość, a efekty piorunujące. Czasem żel lniany, ale trzeba go przyrządzić i z trwałością gorzej... Kiedyś Pantene produkowało świetny krem, który chyba tylko ze względu na to że był świetny to go wycofali, tak na złość wszystkim z niego zadowolonym :D /A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna poleca ten krem, może znów go wprowadzę ;)

      Usuń
  14. Mi się zdarza użyć włosowych stylizatorów gdy chcę naprawdę dobrze wyglądać. Niestety moja fryzura lubi sprawiać mi psikusy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu zdarza się gorszy, włosowy dzień ;)

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie