Allergoff Spray, neutralizator alergenów kurzu domowego - rozwiązanie dla alergików. Moja opinia po zastosowaniu preparatu.



Nie jestem szczególnym nadwrażliwcem, a już na pewno nie "wziewnym" ;). Uczulona jestem na truskawki (xD) i popularne środki przeciwbólowe, ale ich eliminacja nie jest niczym uciążliwym (chociaż przyznam się Wam pokątnie, że w sezonie truskawkowym po prostu nie zwracam uwagi na wysypkę... ;)). Problem alergii "na kurz" nie dotyczył ani mnie ani mojego najbliższego otoczenia do czasu pojawienia się w moim domu rodzinnym nowego lokatora. Alergia na kurz u Młodego objawiła się w okolicach jego pierwszych urodzin i niestety - daje mu mocno popalić. Wodnisty katar, suchy kaszel - to w zasadzie była codzienność do momentu diagnozy. Później nastąpiło przeorganizowanie życia całej rodziny - bardzo dokładne sprzątanie, eliminacja sporej części wystroju domowego, zakupienie oczyszczacza powietrza, wymrażanie maskotek, częste wietrzenie pomieszczeń. Większość z tych metod eliminuje same mikroby, ale niestety nie likwiduje ich odchodów - które są głównymi czynnikami wywołującymi alergię.

Kurzu jednak nigdy nie da się pozbyć całkowicie, poza tym ciężko sprawić, by Młody przebywał jedynie we własnym domu - niczym w złotej klatce. 

Z pewnym zainteresowaniem i sceptycyzmem (zarówno moim jak i rodziców dziecka) zdecydowaliśmy się na przetestowanie w ramach współpracy preparatu Allergoff Spray, czyli neutralizatora alergenów kurzu domowego (roztoczy, grzybów pleśniowych, zwierząt, pyłków roślin) w formie sprayu. 


Preparat zapakowany jest w wygodną butelkę z atomizerem pracującym w dwóch trybach: pojedynczych psiknięć lub ciągłego oprysku. Samo opakowanie jest proste, czytelne i kojarzące się aptecznie. 


300ml produktu wg producenta wystarcza na oprysk 40m2 powierzchni i kosztuje 40-50zł, w zależności od miejsca zakupu (sklepy internetowe oraz apteki stacjonarne). 




Skład Allergoff'u prezentuje się następująco:


Przed otrzymaniem tego produktu zastanawiałam się co też może być w jego składzie, co neutralizuje alergeny znajdujące się w kurzu. Przyznaję się, że spodziewałam się długiego składu pełnego kontrowersyjnych składników, a tu tak miłe zaskoczenie. 6 składników, wśród których prym wiedzie hypromeloza - środek nawilżający stosowany nawet jako tzw. sztuczne łzy, pochodna celulozy. Często także produkuje się z niej otoczki kapsułek i tabletek.W dalszej części znajdziemy substancje wchodzące w skład mikrokapsułek: polimery i krzemionka, w których zamknięta jest substancja czynna aktywnie eliminująca alergeny - benzoesan benzylu. 

Mikrokapsułki polimerowe to bardzo dobre rozwiązanie dla tego typu produktów. Pozwalają one na stopniowe uwalnianie substancji czynnej do otoczenia oraz zlepianie drobin kurzu

 w większe cząstki, które nie mają możliwości unoszenia się w powietrzu i są lepiej wyłapywane przez odkurzacz. Dzięki temu możliwe jest to, że pojedynczy oprysk zapewnia do 6 miesięcy skuteczności. Allergoff Spray jest produktem bezzapachowym - nikomu w tej kwestii nie będzie więc przeszkadzał ;).

W czasie oprysku skupiliśmy się na materacach, pluszakach, fotelach i fotelikach. Przed opryskiem należy wstrząsnąć butelką i kilkukrotnie nacisnąć rączkę spryskiwacza, by go aktywować. Wszystkie przedmioty opryskiwałam z odległości około 30cm, a po wszystkim wywietrzyłam pomieszczenie. Potraktowane Allergoff'em powierzchnie można użytkować już po godzinie - producent mówi także o tym, że można to robić po wyschnięciu preparatu (co następuje dużo szybciej). 

Przez 3 dni nie należy odkurzać opryskiwanych powierzchni (by nie usunąć aktywnych mikrokapsułek z powierzchni i pozwolić im na wniknięcie w materiał). Trzy dni nieodkurzania w domu z "kurzowym" alergikiem to naprawdę sporo, jednak postanowiliśmy spróbować. Ba, w czasie późniejszego odkurzania omijamy materace i fotele poddane eksperymentowi ;).

Młody powinien kichać i kaszleć już po 2 dniach (przynajmniej tak mówi doświadczenie ;)), jednak do dziś, a minęły już ponad 3 tygodnie od oprysku, ma się dobrze. Dla mnie jest to najrzetelniejsza ocena tego środka ;). Pozostaje nam czekać i sprawdzić, jak długo taki efekt działania się utrzyma.

Neutralizator alergenów kurzu domowego Allergoff wygrywa z tradycyjnymi metodami pod względem łatwości stosowania. Oprysk wszelkiego rodzaju tapicerki jest prostszy niż częste odkurzanie. Tego typu środek można wziąć ze sobą np. na wakacje, by zminimalizować ryzyko wystąpienia objawów alergii w środowisku niesprzyjającym alergikowi.

Czy alergia "na kurz" dotyczy Was lub Waszych bliskich? Jak sobie z nią radzicie?


14 komentarzy:

  1. U nas na szczęście jest dobrze, nikt nie ma takich problemów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam okropną alergię na kurz, więc muszę spróbować tego sprayu, chociaż zastanawiam się też nad ultrwadźwiękami do kontaktu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam alergię na kurz i roztocza, ale dosyć łagodną. Nie mam przewlekłego kataru i kaszlu, ale kicham wiele razy dziennie, przez cały rok. Uprzedzam wszystkich znajomych, żeby ode mnie nie uciekali w obawie przed fruwającymi zarazkami, bo chora bywam rzadko, może 1-2 razy w roku. Pamiętam, że moja mama w dzieciństwie też miała dużo zabawy z częstym praniem firan, zmianą pościeli, eliminacją maksymalnej ilości kurzołapów (poduszki, maskotki...) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młody ma niestety trochę bardziej nasilone objawy, ale trzymamy kciuki, żeby złagodniały z czasem.

      Usuń
  4. Z radością wzięłam sie za czytanie gdy tylko zobaczyłam tytuł :-) mój synek z powodu alergii na roztocza cierpi na AZS :-( radzimy sobie z nim jakoś, jednak w nocy jest źle, przez 2,5 roku nie było żadnej w całości przespanej, a kiedy zdarzają sie takie szczególnie trudne kiedy bardzo sie drapie i płacze to następnego dnia chodzę jak zombie ;-) czytalam o tym preparacie, mialam zamiar kupić ale znalazlam gdzies naturalna alternatywę - mioactiv, no i do tej pory nie zdecydowałam sie który kupic, ale skoro piszesz ze pomaga to musze w końcu kupic ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę o nim koniecznie poczytać ;)

      Usuń
  5. Jak (czym) dobrze naostrzyć nożyczki do włosów? Proszę, napisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że ja swoje po prostu oddaję do ostrzenia ;)

      Usuń
  6. a ile taka przyjemność Cię kosztuje i gdzie oddajesz? Do salonu fryzjerskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostrzę zwykle w miejscach, w których wyrabia się klucze - ta przyjemność kosztuje mnie jakieś 5-10 zł (dawno nie byłam i dokładnie nie pamiętam) ;)

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie