Farmona Herbal Care: maseczki, płyn dwufazowy, olejek - analizy składów



Analizy składów stanowią szczególną serię na moim blogu. Bardzo lubię rozkładać wnętrze kosmetyków na czynniki pierwsze i porównywać je z obietnicami producenta i własnymi (czasami zbyt wygórowanymi ;)) oczekiwaniami. Tuż przed świętami trafiła w moje ręce paczka z kosmetykami z linii Herbal Care Farmony. 


Znalazłam w niej trzy maseczki, peeling, olejek arganowy i dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Czas umieścić je pod lupą ;). Zaczniemy od absolutnie najciekawszego składowo kosmetyku z tego zestawu - olejku.

Farmona Herbal Care, Olejek arganowy do włosów, skóry i paznokci


Skład:


Gdy na półce widzę "olejek" jakiejkolwiek firmy kosmetycznej jestem prawie pewna, że produkt ten będzie mieszanką olei, a nie czystym mazidłem (sprawdzalność do tej pory: 99% ;)). Bardzo często w tego typu miksach olei składnik tytułowy (zwykle drogi) znajduje się gdzieś w szarym ogonie składu, a bazę dla kosmetyku stanowią oleje tańsze (co nie znaczy oczywiście, że gorsze): słonecznikowy czy sojowy. 

Tutaj spotkało mnie naprawdę miłe zaskoczenie - głównym składnikiem faktycznie jest olej arganowy ;). Skład uzupełniają inne oleje: migdałowy, słonecznikowy, awokado, z pestek winogron oraz sezamowy. Końcówkę składu uzupełniają: emolient syntetyczny, witamina E, beta-karoten (w roli barwnika), kompozycja zapachowa oraz trzy konserwanty.

Z całą pewnością niedługo go wypróbuję ;). Moje włosy uwielbiają olej arganowy (takie burżuje xD) i bardzo mnie ciekawi, jak sprawdzi się on w mieszance z innymi olejami. Oczywiście - taki miks można by było stworzyć bez konserwantów, ale jego trwałość byłaby mocno zmniejszona. Idealne wręcz rozwiązanie dla osób, które mają problem z wykończeniem oleju do olejowania włosów przed terminem ważności ;).

Farmona Herbal Care Kwiat Migdałowca, Dwufazowy płyn do demakijażu oczu


Skład:


Mały dopisek "pozaskładowy" - bardzo podoba mi się buteleczka. Etykiety i kolorystyka - mistrzostwo świata w moim guście ;).

Każda dwufazówka składa się z dwóch nie mieszających się w sobie cieczy: polarnej (roztwór wodny) i niepolarnej (olej naturalny wraz z mieszanką silikonów i innych emolientów syntetycznych). W tym przypadku w fazie wodnej znajdziemy glicerynę, ekstrakt z kwiatu migdałowca, niacynamid (witamina B3), inulinę i glikol propylenowy. Fazę olejową stanowi natomiast zestaw silikonów przełamany olejem rycynowym i niewielkim dodatkiem oleju słonecznikowego. Do tego momentu wszystko wygląda dobrze - oleje i silikony sprawdzają się przy usuwaniu makijażu (szczególnie wodoodpornego), a stosowanie tego kosmetyku jedynie w okolicach oczu sprawia, że ryzyko działania komedogennego jest niewielkie. 

Szkoda tylko, że w składzie znalazły się też składniki nieprzyjazne dla oczu: sól kuchenna (całkiem wysoko w składzie) oraz nieszczególnie przyjazne dla tak wrażliwych okolic konserwanty. Zalecam dużą ostrożność przy używaniu. Sama może zrobię próbę uczuleniową i wypróbuję.

Farmona Herbal Care Kwiat Migdałowca, Drobnoziarnisty peeling do twarzy i ust


Skład:


W tym kosmetyku za działanie złuszczające odpowiedzialna jest mączka ryżowa. Produkt oceniam jako mocno tłusty - bazą tego kosmetyku są praktycznie same emolienty: oleje - masło shea i olej migdałowy. Znajdziemy w nim niewielkie dodatki nawilżaczy - humektantów (gliceryny i pantenolu). Jak dla mnie jest do produkt tylko do stosowania na usta, bo efekt złuszczania na twarzy może być żaden przy tak tłustej formule. Trzeba również przyznać, że zawiera niepokojąco bogaty zestaw konserwantów.

Biorąc pod uwagę preferencje mojej skóry produkt jest totalnie nie dla mnie: połączenie parafiny i trójglicerydami zapewnia mi radosny wysyp niedoskonałości. Obawiam się też, że zamiast pozostawiać skórę oczyszczoną - pobłogosławi ją tłustą warstewką. Jestem na nie.

Farmona Herbal Care Olejek Arganowy, Odżywcza maseczka do twarzy


Skład:


Kolejny mocno emolientowy produkt w tym wpisie. Bazą dla niego są oleje: masło shea, arganowy i słonecznikowy oraz emolienty syntetyczne (w tym parafina i trójglicerydy, ale w ilości naprawdę niewielkiej) doprawione gliceryną, proteinami pszenicznymi i kolagenem. Całość zamyka znów bogaty zestaw konserwantów.

Składniki, które działają na moją skórę komedogennie znajdują się pod koniec składu, dlatego też nie wykluczam przetestowania tej maseczki. Obiektywnie uważam, że skład jest niezły i niejedna wymagająca natłuszczenia i odżywienia skóra byłaby z niego zadowolona. Ciekawe jak zareaguje moja ;).

Farmona Herbal Care Aloes, Nawilżająca maseczka do twarzy

Skład:


Ponownie mamy do czynienia z mocno emolientowym produktem, aczkolwiek w tej wersji nawilżaczy jest nieco więcej niż w saszetce Olejek arganowy. Na czoło wysuwają się oleje: masło shea, migdałowy i słonecznikowy doprawione sowicie innymi emolientami syntetycznymi (w tym - niewielkimi ilościami parafiny i trójglicerydów) oraz nawilżaczami-humektantami: gliceryną, sokiem z aloesu i pantenolem. Zawiera również ekstrakt z lilii wodnej, witaminę E oraz alantoinę. Całość zamyka spory zestaw konserwantów i kompozycja zapachowa.

Ta maseczka jest bardzo podobna składowo do swojej poprzedniczki. Zmiany są niewielkie, jednak ten egzemplarz wygląda na nieco lżejszy. Postaram się je porównać ;). Niemniej jest to raczej produkt natłuszczający, a nie nawilżający...

Farmona Herbal Care Dzika Róża, Odmładzająca maseczka do twarzy


Skład:


Pozostajemy w emolientowym temacie, jednak tutaj znajdziemy jedynie emolienty syntetyczne doprawione gliceryną, glikolami butylenowym i propylenowym, peptydami i kwasem hialuronowym oraz ekstraktem z dzikiej róży. Wart odnotowania jest brak parafiny i trójglicerydów, chociaż cały produkt bogactwem składu raczej nie powala. Skład po raz kolejny zamyka spory zestaw konserwantów i kompozycja zapachowa.

Od tej maseczki chyba zacznę swoje testy, ponieważ nie zawiera ona substancji, z którymi moja skóra ma na pieńku. Czy mnie zachwyci działaniem - zobaczymy ;).

6 produktów, z których olejek z całą pewnością jest godny zainteresowania wespół z różaną maseczką. Płyn do demakijażu oczu ma skład mocno dyskusyjny (ta sól...), a pozostałe maseczki mogą się u wielu osób sprawdzić, ale... niekoniecznie u mnie ;). Wielkiego zachwytu może nie ma, składowo oceniam ten zestaw średnio. Działanie dopiero sprawdzę w praktyce ;).

Chętnie poznam Wasze ostatnie kosmetyczne odkrycia. Może jakieś nowości? ;)

30 komentarzy:

  1. Za długie składy i za dużo konserwantów jak na mój gust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długość składu ma dla mnie drugorzędne znaczenie, ale fakt - zestawy konserwantów mają solidne. Wrażliwcy muszą uważać.

      Usuń
  2. Mi się najbardziej spodobał olejek arganowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Akurat teraz jest ta seria w promocji w Hebe, 2+1 za grosz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Płyn dwufazowy i olejki robię sama, więc mnie nie kuszą. Dodatkowo mają składniki, których unikam, ale i tak jestem mile zaskoczona składami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W swojej obecnej sytuacji bardzo zazdroszczę czasu na mieszanie, brakuje mi tego :(

      Usuń
  5. Płyny dwufazowe lubię i ten mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie mam do nich przekonania, ale może spróbuję ;)

      Usuń
  6. Mam glupie pytanie ale czy z wiekiem zmniejszaja sie usta i czy niedbaniem o nie moge to jakos przyspieszyc? Mam bardzo male i waskie usta, mam wrazenie, ze kiedys mialam odrobine wieksze (choc oczywiscie nigdy nie byly duze), nie dbam o nie w sumie jakos specjalnie, pomadek ochronnych uzywam tylko zima, czy to moze miec jakis wplyw i powinnam o nie zadbac? Zdaje sobie sprawe, ze pytanie bardzo glupie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest kwestia dbania o same usta - z wiekiem skóra wiotczeje, przez co wargi również opadają. Pielęgnacja, by oddalić tą perspektywę, powinna być więc bardziej kompleksowa i nie dotyczyć tylko ust.

      I nie jest to w żadnym razie głupie pytanie ;)

      Usuń
    2. A jak moge dbac inaczej? Pije duzo wody, jem sporo owocow i warzyw wiec raczej dbam od srodka, nie nawilzam ich jakos specjalnie bo nie czuje takiej potrzeby ale moze powinnam to zmienic i kupic sobie pomadke ochronna czy jakas wazeline? Jesli chodzi o wiotczenie skory to akurat o cere dbam, bardzo dziekuje za odpowiedz. :) Na starosc chyba w ogole nie bede miala ust. :D

      Usuń
    3. Pomadka ochronna może pomóc zachować ich stan, ale nie będę Cię czarować - z wiekiem i tak będą się zmniejszać :(

      Usuń
    4. Wiem o tym, a czy moglabym np. nakladac na usta normalny krem do twarzy? W sumie zawsze to robie jak sie kremuje wieczorem ale boje sie, ze zjadam ta cala chemie. :)

      Usuń
    5. Zależy o jakim kremie do twarzy mówimy ;). Jeśli to zwykły produkt nawilżający czy natłuszczający - oczywiście, że możesz stosować.

      Ale jeśli jest to produkt kwasowy bądź wybielający - szczerze odradzam ;)

      Usuń
    6. Zwykly nawilzajacy, po prostu pomadki sa odpowiednio przebadane a kremy do twarzy chyba pod tym wzgledem nie, tzn. wiadomo, ze jakas czesc zjadamy i nie wiem czy to bezpieczne. ;)

      Usuń
    7. Wszystko zależy od kremu i jego składu, więc jeśli chcesz być całkiem spokojna - przerzuć się na pomadki ;).

      Usuń
  7. Potrzebuję porady- otóż chcę zacząć olejować twarz, i mam zamiar zamówić olej jojoba i kwas hialuronowy ze zrobsobiekrem, problem w tym że są tam różne rodzaje HA? Jaki wybrać do olejowania twarzy, czy są wielkie różnice własciwości między drobno i wielkocząsteczkowym kwasem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamówiłabym 1% żel hialuronowy ;)

      Usuń
    2. A jest ku temu jakiś szczególny powód? Pytam bo potórjny kwas 1,5 % wg ZSK nie wymaga przechowywania w lodówce a jednak nie chce mi się przy porannej toalecie latać na parter i z powrotem z kuchni do łązienki :)

      Usuń
    3. Taki, że jest najtańszy ;). A żel 1,5% też trzeba trzymać w lodówce i jeśli takiego wpisu nie ma to podejrzewam, że to niedopatrzenie na stronie po prostu ;)

      Usuń
  8. CZEŚĆ. Wiem, że nie na temat, ale może będziesz w stanie odpowiedzieć mi na moje pytanie :) szukam przyczyny wypadania włosów - w przeciągu 10 lat straciłam ok. 1/3 ich ilości. mam niedoczynność tarczycy, ale biorę letrox i wyniki są książkowe. tymczasowo wpadam w anemię, ale obecnie od 2 lat żelazo utrzymuje się na odpowiednim poziomie. włosy jednak nadal lecą i szukam. wyczytałam, że należy zrobić inne badania hormonalne (niestety ani ginekolog ani dermatolog nie zlecili mi takich badań) - otrzymałam wiec skierowanie od świetnego specjalisty chorób wewnętrznych na 13 badań typu progesteron, testosteron, lh, fsh, prolaktyna, dhea-s, kortyzol, ferrytyna i inne. teraz czytam i dowiedziałam się, że należy je robić w konkretnym dniu cyklu. i tu moje pytanie - ja nie miesiączkuję regularnie, nie jestem w stanie ocenić w którym dniu cyklu jestem, nie wiem, kiedy dostanę miesiączkę, czasem okres pojawia się co miesiąc, czasem co półtora...różnie. czy każde z tych badan (ostatni był miesiąc temu) to czy jutro mogę wykonać badania?

    OdpowiedzUsuń
  9. *miało być każde z tych badań powinnam wykonać innego dnia cyklu i czy jeśli ostatni okres miałam ok. miesiąc temu, to czy jutro mogłabym wykonać badania? (coś ucięło) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli cykle masz nieregularne, to prawie na pewno problem wypadania włosów jest skorelowany z równowagą hormonalną.

      Wykonanie tych badań jutro sprawi, że w większości po prostu stracisz skierowanie, a wynik nie będzie wiarygodny. W takich sytuacjach ginekolog określa przybliżony dzień cyklu dzięki USG (wielkość/dojrzałość pęcherzyka Graafa) i określa, w których dniach zrobić które badanie ;)

      Usuń
    2. dziękuję :)

      Usuń
  10. Mam pytanie-przymierzam się do pierwszego zamówienia z ZSK i zauważyłem że większośc olei jest opatrzona notką "zaleca się/należy przechowywać w lodówce"- nawet przy takich olejach jak słonecznikowy, migdałowy czy z orzecha włoskiego które trzymam w niechłodzonych szafkach i bez problemu je stosuję do gotowania i olejowania. Czy oleje kosmetyczne są produkowane jakoś inaczej niż spożywcze? Czy po prostu ZSK dmucha na zimne i "zaleca się przechowywać w lodówce" można zignorować? ( przynajmniej tak to rozumiem- że "należy przechowywać w lodówce" to faktycznie trzeba ale "zaleca się" to tylko na wypadek jakby komuś jednak w bardzo gorącym pokoju po kilku miesiąch się zepsuł)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że większość tych olei jest na ZSK organiczna (nieoczyszczona), przez co bardziej wrażliwa na jełczenie i stąd to przechowywanie w lodówce.

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie