Mesoboost: Perfect Illusion oraz Collagen & Elastin: bogaty zestaw odżywczy ;)



Wspominałam Wam przy okazji recenzji kremu Filler Max od Peel Mission, że nie używałam go regularnie - jedynie w momentach podrażnień skóry z różnych powodów. W ramach współpracy z Empire Pharma miałam okazję przetestować jeszcze dwa produkty do pielęgnacji twarzy z serii Mesoboost: żel Collagen & Elastin oraz krem Perfect Illusion. Oba kosmetyki wybrałam z serii do pielęgnacji domowej - dostępne są również warianty do użytku profesjonalnego.


Oba kosmetyki zamknięte są w plastikowych opakowaniach typu airless, które zapewniają higieniczne dozowanie produktów. Nie trzeba w nich gmerać palcami ;). Sam wygląd opakowań jest przejrzysty, czytelny i dość apteczny - budzi zaufanie "od pierwszego wejrzenia". 

Wezmę pod lupę najpierw krem, a następnie żel Mesoboost.

Krem Mesoboost Perfect Illusion


30ml tego kremu kosztuje od 120 do 160zł - słono, ale ponownie rolę gra tutaj kwestia profesjonalnego sygnowania.

Skład:


Emolientowa baza (masło shea, alkohol i emolient tłuszczowy) została wzbogacona sporymi dawkami hialuronianu sodu (nawilżacz) oraz kolagenu (proteina). Resztę składu stanowią substancje odpowiadające za konsystencję kosmetyku oraz konserwanty. Pod koniec składu znajdziemy kopolimer (filmformer) oraz barwnik. 

Można powiedzieć dosadnie: krótko, treściwie i na temat ;). Skład zachowuje dobrą równowagę między natłuszczaniem i zabezpieczaniem (emolienty) a nawilżaniem i regeneracją (hialuronian sodu i kolagen). Śladowa ilość filmformeru mojej cerze nie przeszkadza ;).

Krem ma gęstą, wręcz masełkowatą konsystencję (zasługa dużej zawartości masła shea?) oraz przyjemny, lekko kwiatowy zapach.


Krem stosowałam dwa razy dziennie - rano pod makijaż i wieczorem pod żel Collagen & Elastin. Przy pierwszej aplikacji, gdy zobaczyłam jego konsystencję, obawiałam się, że jego wchłanianie będzie trwało wieki, a samo rozsmarowywanie również nie będzie przyjemnością. Rzeczywistość jednak zaskoczyła mnie pozytywnie - krem rozsmarowuje się całkiem dobrze, a wchłania szybko do lekko pudrowego wykończenia. Bez tłustych warstewek i bez rolowania pod makijażem - w żaden sposób nie skraca jego trwałości ;). Tyle o sprawach użytkowych - działanie użytkowe ocenię wraz z żelem.

Żel Mesoboost Collagen & Elastin


30ml żelu kosztuje od 130 do 160zł - jak wyżej ;).

Skład:


Hialuronian sodu, kolagen, elastyna, glukonolakton i konserwant - ponownie krótko i bardzo treściwie ;). Nawilżenie, regeneracja i szanse na zmniejszenie przebarwień w pakiecie ;).

Gęsty, lekko mleczny żel nie ma żadnego zapachu i łatwo rozprowadza się na skórze.


Stosowałam go zgodnie z zaleceniami producenta codziennie wieczorem, a po 20 minutach od aplikacji na twarz (z pominięciem okolic oczu), szyję i dekolt zmywałam wodą. Pierwsza aplikacja wywołała u mnie lekki niepokój, ponieważ po 1-2 minutach od nałożenia twarz ulega zaczerwienieniu i nieco "pali". Po około 10 minutach to uczucie znika, pozostaje natomiast napięta warstewka. Ze względu na te efekty popieram producenta - przy nakładaniu lepiej omijać okolice oczu ;). Zmywa się bezproblemowo.

Efekty stosowania tego zestawu nie dały na sobie długo czekać ;). Już po pierwszej aplikacji skóra jest zauważalnie mocniej nawilżona, gładka i miękka, a jednocześnie nie sprawia wrażenia, że jest przeładowana kosmetykami pielęgnacyjnymi. Pod względem zaskórnikowym w żaden sposób nie wpłynął na pogorszenie stanu cery, natomiast pojedyncze zmiany ropne, które czasami mi się przydarzają (w okolicach menstruacji) zagoiły się jakby szybciej. Kolejne aplikacje zaowocowały poprawą napięcia skóry, ujednoliceniem kolorytu oraz bardziej wypoczętym wyglądem (pomimo tego, że moja doba nadal nie uległa rozciągnięciu ;)). Rozszerzone pory na mojej twarzy stały się mniej widoczne - to pewnie też zasługa wzrostu napięcia i jędrności skóry. 

Mam 27 lat (jeszcze ;)), więc zbyt wielu zmarszczek do ukrycia nie mam, jednak niewielkie mimiczne, które mam wokół ust stały się mniej widoczne. Ten zestaw w ogóle sprawił na mojej cerze efekt niczym po zastosowaniu bazy pod makijaż. 

Zdaję sobie sprawę, że są to drogie kosmetyki profesjonalne, jednak tutaj cena idzie w parze z działaniem i jakością. Jak sami wiecie czytając opinie w różnych miejscach w sieci - nie zawsze tak jest, więc uważam, że o takich markach (i to na dodatek polskie!), które dbają o dobro klienta należy pisać ;).

Stosowaliście w przeszłości jakiekolwiek profesjonalne kosmetyki? Jak je wspominacie?

6 komentarzy:

  1. Krem jakoś nieszczególnie mnie kusi, ale żel mnie zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko co wywołuje jakikolwiek widoczny efekt na mojej skórze, więc zainteresowanie - jak najbardziej prawidłowe ;)

      Usuń
  2. Pracuje od dłuższego czasu na produktach Empire zarówno na marce mesoboost jak i Peel Mission i uważam, że mają naprawdę dobre produkty. Cieszę się, że przypadły Ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kusisz mnie bardzo ;) A coś konkretnego do cery "zaskórnikowej" poleciłabyś? ;)

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie