Hada Labo Tokyo, Lotion No. 1 Super Hydrator - prawdziwy intensywny nawilżacz skóry na lato!



Lato, lato, lato czeka... a razem z latem przychodzą upały ;). W takich momentach, pomimo wieloletniego zakręcenia na punkcie pielęgnacji, staram się nie obciążać skóry kosmetykami o zbyt ciężkiej formule. Ba, nawet sama cera sobie tego nie życzy, czasami reagując delikatnym zapchaniem na kosmetyk, który w chłodniejszych warunkach kochała szczerze. Okazało się jednak, że w swoich zbiorach mam jeszcze lotion Super Hydrator Hada Labo Tokyo, który dostałam w jednej z paczek od drogerii Rossmann. Wcześniej opisywałam składy całej serii HLT (KLIK!), a także recenzowałam maskę w płacie (KLIK!). Lotion sprawdził się na tyle dobrze, że zagwarantował sobie miejsce w mojej wakacyjnej kosmetyczce ;).

hada labo tokyo hydrator lotion

Poręczne opakowanie typu airless wygląda naprawdę ładnie (ta gałązka wiśni <3), a do tego pozwala na zachowanie należytej higieny przy aplikacji. Jedna pompka wystarczy na pojedyncze nałożenie ;). Nic się nie zacina, nie odkleja ani nie ściera.

150ml lotionu kosztuje około 48zł (drogerie Rossmann) - tanio nie jest.

Skład:


Zestaw glikoli, gliceryna, wiele wersji kwasu hialuronowego (hydrolizowany, w formie soli i acetylowany) gwarantują efekt nawilżający - wszystkie te substancje są humektantami (nawilżaczami). Dodatkowo został zastosowany regulator pH oraz dwa konserwanty nie bydzące moich zastrzeżeń. Nie zawiera także kompozycji zapachowej. Mimo wrodzonych chęci - nie mam się do czego przyczepić :P.

Czytając skład przed pierwszym fizycznym kontaktem obawiałam się nieco, że skóra będzie się kleić po aplikacji - rzadko spotyka się taki zestaw nawilżaczy w jednym miejscu! Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Ma dość lekką konsystencję wodnistego żelu i (jak dla mnie) nie ma zapachu. 


Producent sugeruje jego stosowanie po każdym oczyszczaniu twarzy (co też robiłam i nadal robię) a także... wielokrotnie w ciągu dnia - nawet na makijaż! Przyznaję, że z tej drugiej opcji nie skorzystałam i nie zamierzam tego robić - odrzuca mnie wizja nakładania czegoś na makijaż zmieszany z sebum.

Niemniej jednak - porcję lotionu wielkości jednej pompki rozgrzewam przez roztarcie w dłoniach i rozprowadzenie na twarzy, szyi i dekolcie. Wchłania się dosłownie w mgnieniu oka, pozostawiając skórę nawilżoną, gładką i przyjemnie napiętą. Całkiem dobrze radzi sobie nawet z moimi podocznymi rejonami i ich udobruchaniem. Nie powoduje wysypu niespodzianek i bardzo dobrze współpracuje z makijażem - o to także miałam spore obawy, bo produkty zawierające spore dawki nawilżaczy mają tendencję do rolowania się na skórze. Tutaj tego nie zaobserwowałam ;).

Nie oczekujcie jednak po nim dogłębnego odżywienia - ot, to naprawdę lekki produkt nawilżający, idealny na upały solo. Uważam, że w bardziej wymagające pory roku na pewno sam nie da sobie rady z moją skórą. Obecnie jednak jestem z niego bardzo zadowolona ;).

Znacie produkty Hada Labo Tokyo? Jakie macie o nich zdanie? ;)

30 komentarzy:

  1. Nie używałam jeszcze produktów Hada Labo Tokyo więc nie powiem jak się sprawują u mnie, ale jak zastosuję to na pewno podzielę się opinią.

    OdpowiedzUsuń
  2. O ciekawe... Mam akurat w domu ten lotion i esencję nawilżającą champaka (mazidła) i przestałam używać Hada labo na rzecz tej esencji myśląc, że na pewno skład czegoś drogeryjnego będzie dużo słabszy. Może się jednak myliłam :) aczkolwiek postanowiłam go jakiś czas temu zużyć na ciało pod masło Sunbrella i doznałam miłego ukojenia. Chciałam po jego zakończeniu kupić zwykły kwas hialuronowy albo esencję jakąś a może po tej recenzji zakupię jednak ponownie Hada Labo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z żelem hialuronowym może być nieco trudniej - mocno się "lepi" -.-

      Usuń
  3. Nie używałam jeszcze kosmetyków Hada Labo, ale ten lotion pewnie i mi by się przydał na lato.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam kiedyś maseczkę w płachcie z Hada Labo Tokyo i sprawdziła się świetnie :) Lotion wydaje się ciekawy, ale cena mnie trochę odrzuca.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maseczkę również testowałam ;)

      Usuń
  5. Ja zostanę przy żelu aloesowym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko się sprawdza, to czemu nie ;)

      Usuń
  6. nigdy dotąd nie słyszałam o tej firmie, nie za drogie te ich produkty w stosunku do jakości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena mnie nie zabiła, a jeszcze objętość też jest konkretna ;)

      Usuń
  7. Witaj :-) Ja troszke w innym temacie, wlasciwie to po porade czy ten szampon Planeta Organica z rokitnikiem do wlosow zniszczonych zabiegami kosmetycznymi, ma szanse soeawdzic sie na wlisac przetluszczajacychbsie od nasady a rozjasnianych I wysokoporowatych od ucha?

    Skład (INCI): Aqua, Hippophae Rhamnoides Pulp Oil (organiczny olej rokitnika), Lauryl Glucoside, TEA-Cocoyl Glutamate, Cocamidopopyl Betaine, Linum Usitassimum Seed Oil (olej syberyjskiego lnu), Pulmonaria Officinalis Extract (miodunka plamista), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cellulose Gum, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.

    Bede ogromnie wdzieczna za podpowiedz :-)
    Pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skład z całą pewnością wygląda delikatnie - długość będzie pewnie zadowolona, ale nie mam pojęcia, czy tłusty skalp będzie należycie oczyszczony -.-.

      Usuń
    2. Dzięki :-)

      Usuń
  8. Dość ciekawy i warty zainteresowania jest ten produkt, ale mam wrażenie, że ktoś upadł na głowę ustalając jego cenę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem ciekawa czy to jest ta sama substancja stosowana w maskach w płachcie, bo te maski dla mnie są beznadziejne - w sensie płachta jest beznadziejna, ale działanie jest super ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardziej skłaniałabym sie ku oryginalnym produktom Hada Labo Tokyo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież te są sprzedawane w Rossmannie, myślisz że tak duża sieciówka pozwoliłaby sobie na sprzedaż podróbek?

      Usuń
    2. Chodzą słuchy, że te na europejski rynek są "słabsze", ale mnie odpowiadają ;)

      Usuń
  11. Jak długo można trzymać kolorówkę po otwarciu? Np. kredki do ust, róż, cienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki sypkie i w kamieniu - do 2 lat, w płynie - do roku.

      Usuń
  12. Polecam jednak oryginalne hada labo, a nie tą wersję...różnica jest znaczna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten lotion mi odpowiada, może kiedyś, jak będę mieć okazję, porównam ;)

      Usuń
  13. on nie jest tłusty??:) bo taki ze potem woda ciezk zmyje

    OdpowiedzUsuń

Szablon dopasowała Karolina Gie