Einstein Lip Therapy Cooling Lip Relief - "naukowy" hit do ust za śmieszne pieniądze!



Czy zdarzyło Wam się kiedykolwiek kupić jakiś kosmetyk ze względu na jego nazwę? I podkreślę - nazwę, a nie samą markę (którą np. bardzo cenicie). Mnie takie historie omijały długo, aż do czasu pewnych zakupów na Allegro i wrzucenia do koszyka balsamu do ust Einstein Lip Therapy Cooling Relief. Oczywiście, motywatorem zakupu było nazwisko naukowca, którego wszyscy znamy i kojarzymy z "emcekwadrat" ;).

Einstein Lip Therapy Cooling Lip Relief

Balsam zamknięty jest w ładnym słoiczku z cudowną zakrętką kojarzącą się z oznaczeniem apteczki pierwszej pomocy ;). Dla mnie strzał w dziesiątkę :D. Jak zwykle trochę przeszkadza mi konieczność gmerania paluchem w kosmetyku, ale przy takiej konsystencji nie sposób obejść problemu. W imię świetnych efektów (podobnie jak przy balsamie Tisane) jestem w stanie to znieść ;). Całość jest trwała - nic nie wyciekło do kieszeni ani torebki.

3,6g tego balsamu kosztowało mnie 2-3zł. Niestety, dostępny jest w zasadzie tylko przez Allegro.

Skład:

Einstein Lip Therapy Cooling Lip Relief skład

To mazidło bazuje na wazelinie zmieszanej z masłem kakaowym i woskiem mikrokrystalicznym połączonych emulgatorami. Mentol odpowiada za smak, zapach i efekt chłodzenia, a modyfikowany olej rycynowy, lecytyna, pantenol oraz witaminy A i E pielęgnują wrażliwy naskórek ust. Zawiera kompozycję zapachową oraz bisabolol, który poza oczywistym działaniem przeciwzapalnym i przeciwbakteryjnym pełni funkcję konserwantu.

Do składu nie mam żadnych uwag - zarówno działanie ochronne, jak i pielęgnujące jest zapewnione odpowiednimi substancjami przy niezbyt długiej litanii INCI ;). Zapach kojarzy mi się bardziej z olejkiem kamforowym niż z mentolem, podobnie smak, jednak uważam go za przyjemny. Balsam ma konsystencję gęstego miodu.

Einstein Lip Therapy Cooling Lip Relief

Stawiam go wraz z balsamem Tisane na pierwszym miejscu wśród moich ulubieńców do pielęgnacji ust! Wprawdzie efekt chłodzenia odczuwałam tylko przy pierwszych trzech aplikacjach (teraz nazwałabym go mrowieniem, bez efektu temperaturowego :P), ale nie jest on mi niezbędne potrzebny do szczęścia. Nie powoduje odmrożeń stosowany przy obecnych temperaturach, zapewniam ;). 

Po nałożeniu na usta tworzy błyszczącą warstwę, która nie jest lepka ani nawet tłusta (wielki plus!) i nie znika w trymiga. Jeśli zdarzy mi się już przesuszyć usta - znakomicie przyspiesza ich gojenie i regenerację. Nie jest może tak wydajny jak balsamy o nieco bardziej zbitej konsystencji, ale przy niskiej cenie jest ona i tak bardzo zadowalająca. 

Ten kosmetyk jest absolutnie zbyt mało znany ;). Obecnie szykuję się do zakupu różowej, kremowej wersji :D.

Czym obecnie pielęgnujecie swoje usta?

27 komentarzy:

  1. Wygląda smakowicie! Ja jestem wierna pomadce Alterra, ostatnio używam też wazeliny Life.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie nie raz przyszło, że kupiłam coś wyłącznie ze względu na nazwę :p Przyzna, że to prawda ten kosmetyk jest dość mało znany. Chyba również na niego się skuszę i może przetestuje :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy, musze go zamowic :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa propozycja, za tą błyszczącą warstwę na ustach, która nie jest ani lepka ni tłusta. Zgarnia ogromny plus i czuje się zachęcona do przetestowania. Chyba odważę się sama i przetestuje :D Bardzo fajny wpis, pozdrawiam kochana i zapraszam do siebie;)
    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby u Ciebie sprawdził się tak dobrze jak u mnie :D

      Usuń
  5. Miałam okazje przetestować ten krem i jestem mega pozytywnie zaskoczona! Poleciła mi go koleżanka i też właśnie jak ty mam w planach zamówić różowej wersji. Pozdrawiam ciepło i wpadnij do mnie, zapraszam i pozdrawiam ;) Kasia z modanatak.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi ciekawie i rzeczywiście chyba nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. Ja obecnie zachwycam się balsamem do ust z Miodowej Mydlarni, jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. 7 lat temu był mega szał na ten balsamik, też go wtedy kupiłam i byłam zachwycona, teraz jest nieco zapomniany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, jakiś 2012 rok ;) Sprzedawały to sklepy z tanią outletową kolorówką, gdzie trafiały się przeterminowane rzeczy. Ciekawe jak jest teraz z datą przydatności.

      Usuń
    2. Patrząc po serii - jest git :D

      Usuń
  8. Mnie też kusiło kiedyś żeby go wypróbować ale jakoś nie wyszło :-) Używam Tisane w słoiczku na noc a w ciągu dnia pomadki z Vianka i mogę szczerze ja polecić.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cena rzeczywiście niewielka

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę wypróbować na moje zawsze przesuszone usta.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli jest dostępny tylko na Allegro to słabo, bo nie opłaca się płacić ponad 10 zł za przesyłkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdarzyło mi się go kupić samego, a mam Smarta, więc jakoś nie odczuwam ;)

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie