Kosmetyki Madame Justine - idealna symbioza pięknych składów i działania

Przekroczenie trzydziestego roku życia zmieniło co nie co w moim postrzeganiu pielęgnacji cery. Nadal stawiam duży nacisk na oczyszczanie ze względu na jej bardzo dużą tłustość, jednak temat odżywienia mocno rozszerzyłam ;). Do masek oczyszczających dołączyły na stałe mazidła odżywcze, w tym regularnie aplikowane serum i maski. Dzisiaj przedstawię Wam zestaw, który mam okazję stosować od dłuższego czasu: Krem 30+, Maskę wygładzająco-odżywczą oraz Serum C-Bomb marki Madame Justine. Ze składami tych cudów możecie się zapoznać we wcześniejszym poście - to linia świetnych składowo kosmetyków naturalnych. 



Maska wygładzająco-odżywcza Madame Justine



Maskę wygładzającą otrzymujemy w opakowaniu z pompką, która (z racji, że działa bez zarzutu) jest rozwiązaniem świetnym i do tego bardzo higienicznym. Dwa "pompnięcia" bez problemu wystarczą do pokrycia całej powierzchni twarzy produktem, ale wiadomo - można zastosować grubszą warstwę :D. Stosuję ją 2-3 razy w tygodniu na serum lub solo. Wchłania się w kilka minut (przy cienkiej warstwie), a towarzyszący jej nieokreślony zapach (w pierwszym kontakcie nieco ostry) znika w ciągu minuty. 

Efekt tuż po (utrzymujący się przez kolejny dzień) jest bardzo obiecujący - skóra jest zmatowiona (zbawienie u takiego tłuściocha jak ja), a jednocześnie odżywiona i bardzo miękka w dotyku. Zauważyłam również, że działa zauważalnie łagodząco na zmiany zapalne (jeśli takie się akurat objawiają). 

200ml tej maski kosztuje 35zł, a biorąc pod uwagę naturalny i pięknie zbilansowany skład - to jak za darmo :D.

Krem 30+ Madame Justine



Krem znajduje się również w opakowaniu z bezawaryjną pompką - to lubię <3. Wchłania się w kilka chwil po aplikacji (stosuję zarówno na dzień jak i na noc) nawet stosowany wespół z serum bez pozostawiania tłusto-oślizgłej warstwy. Bez problemu można nakładać makijaż - bez obawy o zmniejszenie jego trwałości. Pachnie zieloną herbatą i kwiatami - dla mnie jest to zapach absolutnie idealny :D. Szkoda, że również odparowuje w kilka chwil - mógłby ze mną zostać :D.

50ml tego kremu kosztuje 42zł - to również cena niewygórowana jak za kosmetyk naturalny. 

Serum C-Bomb Vit C 10% Madame Justine



Serum ukryte zostało w szklanej butelce z zakraplaczem, co ponownie pomaga w dokładnej i higienicznej aplikacji. Serum ma wodnistą konsystencję i słaby zapach charakterystyczny dla mocno hialuronowych produktów (nie zawierających kompozycji zapachowej), który w trymiga odparowuje ze skóry. Wchłania się szybko bez pozostawiania lepkiego filmu i dobrze współpracuje z Kremem 30+, aczkolwiek nie stosowałam go pod makijaż (aplikuję je wieczorem). 

30ml tego serum kosztuje 52zł - naprawdę niewiele za produkt z tej kategorii (w dodatku naturalny!).

Regularne stosowanie tej trójcy zaowocowało u mnie redukcją piegów i przebarwień potrądzikowych (co zapewne jest zasługą serum z witaminą C <3), wyrównaniem i rozjaśnienie kolorytu skóry oraz ogólnym zadowoleniem cery. Moja skóra w momencie pojawienia się mrozów i ogrzewania zwykle wariuje: pojawiają się suche skórki na nosie, brodzie i czole w pakiecie z trądzikowymi nieprzyjacielami. W tym roku (odpukać w niemalowane!) do niczego takiego nie doszło. Sądzę, że to właśnie sprawcy tego stanu ;).

Kosmetyki Madame Justine to dla mnie odkrycie tego roku! Dostępne są najprościej internetowo poprzez stronę producenta ;). A jak Wy się na nie zapatrujecie? ;)

Komentarze

  1. Nie znam marki ale ciekawa się wydaje.

    www.natalia-i-jej-świat.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam już o kosmetykach bursztynowych. Wypróbować jeszcze nie miałam okazi

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej marce, ale z chęcią wypróbowałabym to serum z vit C :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kupiłam ten Krem 30+ i muszę powiedzieć, że jest naprawdę super, a jestem naprawdę wybredna jeśli chodzi o kremy. Nie wiem czy przy nim zostanę, ale póki co robi na mnie naprawdę bardzo pozytywne wrażenie. Działa, a to najważniejsze! Zainteresuje się również innymi kosmetykami z tej linii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kapitalne kosmetyki. Finezja, wizualizacja na najwyższym poziomie. Podobnie zresztą jak zapach i efekty.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza