Projekty domów parterowych tanich w budowie – praktyczne czy ciasne?

Poszukując gotowego projektu naszego przyszłego domu (po przedyskutowaniu wszystkich możliwych opcji naszych przyszłych czterech kątów), stanęliśmy w obliczu decyzji czy wybrać parterowy, czy piętrowy. Zdrowy rozsądek podpowiadał, że parterowy dom może być nieco zbyt ciasny. Jednak dzięki osiągnięciom nowoczesnej architektury i budownictwa taki stereotyp jest obecnie nieuprawniony. Ba, sama wychowałam się w sporym, piętrowym domu i ciężko było mi się przekonać do parterowych propozycji, które podrzucał mój mąż ;). Sporo się jednak zmieniło, gdy trafiliśmy na swój wymarzony projekt domu.

dom parterowy tani projekt

Parterowe czy piętrowe - co wybrać?


Rzecz jasna, domy piętrowe mają swoje zalety. Dwie kondygnacje pozwalają na rozdzielenie strefy dziennej i nocnej, budowla pnie się w górę, dzięki czemu potrzebna jest działka o mniejszej powierzchni – co znakomicie wpływa na początkowe koszty inwestycji. Rozwiązanie to doskonale uzupełnia się także z zaaranżowanym poddaszem. Dodatkowo, piętra nie trzeba od razu wykończyć, a w razie potrzeby od ręki mamy do dyspozycji dodatkową przestrzeń na sypialnię czy pokój dzienny. Z drugiej strony, dom parterowy jest niesamowicie praktyczny. Powierzchnia zabudowy jest większa, jednak należy pamiętać, że obecnie na rynku dostępnych jest wiele projektów dedykowanych działkom o mniejszych wymiarach, więc jej rozmiar nie ma aż tak dużego znaczenia. 

Jedna kondygnacja oznacza ponadto bezproblemowy dostęp do wszystkich pomieszczeń, a przy tym współczesne projekty są wyjątkowo przemyślane pod kątem ich optymalnego układu, ze szczególnym uwzględnieniem komunikacji. Dzięki temu osoby starsze, dzieci oraz mieszkańcy cierpiący na jakąś formę upośledzenia ruchowego mogą cieszyć się o wiele większym komfortem mieszkania – a nigdy nie wiadomo, co czeka nas w przyszłości.

Projekty domów parterowych z poddaszem - dlaczego warto?

Jeśli zdecydujemy się już na dom parterowy, warto dobrze rozważyć inwestycję obejmującą projekt z poddaszem. Z rozwiązaniem konstrukcyjnym tego typu wiąże się wiele zalet. Domy parterowe zazwyczaj są rozłożyste, a to sprawia, że powierzchnia potencjalnego poddasza będzie bardzo duża. Z drugiej strony, przy małych budynkach każdy dodatkowy metr przestrzeni także jest na wagę złota. Zwłaszcza że możliwości aranżacyjnych jest naprawdę wiele, a możecie je obejrzeć tutaj: https://pracownia-projekty.dom.pl/tag-projekty_domow_parterowych.html, na stronie pracowni, we współpracy z którą powstał ten post ;). 

Zaprojektować można wszystko: od garderoby, pralni czy składziku, a kończąc na pełnoprawnym pokoju sypialnym lub dziennym. Poddasze jest także wyrazem pragmatycznego podejścia do budowy, ponieważ jego wykończenie nie jest potrzebne, by cieszyć się funkcjonalnością podstawowej kondygnacji - zawsze można skończyć je kiedy indziej, i sami tak planujemy zrobić, by wprowadzić się jak najszybciej. Od tego niestety dzielą nas jeszcze lata ciężkiej pracy ;).

Projekty domów parterowych tanich w budowie - gdzie je znajdziemy?

Co najważniejsze, jeśli już ustalimy podstawowe wymagania co do naszego przyszłego domostwa i rozpoczniemy poszukiwania gotowego projektu, staniemy w obliczu bardzo dużego wyboru. Możemy oczywiście postawić na indywidualny projekt od architekta, jednak będzie on nawet o 80% droższy, niż ma to miejsce przy opracowaniu gotowym do realizacji. 

W poszukiwaniu oszczędności warto udać się do jednej z internetowych pracowni. Takie rozwiązanie zapewnia dostęp do kilku tysięcy (sic!) modeli o rozmaitych parametrach - drobne domy wykonane z drewna, wolnostojące budowle, efektowne bryły czerpiące z najnowszych architektonicznych trendów, klasyczne domy o ponadczasowym wzornictwie i wiele innych. A wszystko to w wyjątkowo atrakcyjnych cenach i z możliwością adaptacji i modyfikacji pod własne wymagania – oczywiście w granicach wytrzymałości konstrukcji.

Przestronny garaż - czy się opłaca?

Dodatkowa kwestia, która wysuwa się na pierwszy plan przy projekcie domu w ogóle, a już zwłaszcza parterowego to obecność garażu. Obecnie domy buduje się w takich miejscach, gdzie brak samochodu znacząco utrudnia życie, i w tej kwestii nie będziemy należeć do wyjątków ;). Ze względu na warunki atmosferyczne panujące w naszym kraju dobrze pomyśleć o zadaszonym miejscu dla naszego auta. Co jeśli stajemy jednak przed wyborem - przestronny garaż, czy większy metraż naszego parterowego domu? 

Na garaż warto się zdecydować, gdy wybraliśmy projekt z poddaszem albo z podpiwniczeniem, których przykłady zobaczycie tutaj: https://pracownia-projekty.dom.pl/projekty_z_poddaszem.html. Wtedy powierzchnia mieszkalna może być nieco mniejsza, ale nie ryzykujemy przy tym jej zagracenia. Pamiętajmy, że garaż to nie tylko miejsce na przechowywanie samochodu, ale także królestwo każdej złotej rączki i doskonałe pomieszczenie gospodarcze w jednym. Oczywiście wtedy, gdy jest odpowiednio przestronne i zagospodarowane. Od strony wizualnej jest to także ciekawa propozycja - projektanci i architekci w udany sposób łączą garaż z resztą budynku, tworząc spójną całość o niewątpliwych walorach estetycznych.


Jak wyglądały Wasze historie z wyborem własnych czterech ścian? Opowiedzcie, bo sama, mimo ekscytacji kolejnym etapem życia, jestem „nieco” nim zestresowana…
Więcej »

-55% na kolorówkę w Rossmannie: moje zakupy ;)



Nie jestem makijażowym freakiem (a może to i szkoda ;)) - cała moja poranna tapeta to krem BB/podkład, tusz do rzęs i korektor. Od wielkiego dzwonu (i to naprawdę wielkiego) używam cieni i różu. Przy okazji akcji -55% na kolorówkę w Rossmannie (19-20.04.2019) postanowiłam jednak uzupełnić zapasy, a także spróbować niektórych nowości. Moje promocyjne typy możecie sobie przypomnieć w tym wpisie, a sama tym razem przytargałam do domu taki zestaw:


W większości przypadków są to uzupełnienia zapasów. Nie ukrywam również, że po akcjach z przeszłości (więcej o dantejskich scenach przeczytać możecie w tym poście oraz innych w nim zalinkowanych) z pewnym niepokojem odwiedziłam pobliskiego Rossmanna, ale... chyba wyciągnęli wnioski ze wcześniejszych edycji i jest jakoś lepiej - bez wielkiego bałaganu i wszechobecnego syfu. Nie ukrywam też, że zakupione kosmetyki typowo kolorowe: podkład, tusz i korektor po prostu otworzyłam w sklepie, by sprawdzić, czy przede mną nikt ich nie zmacał. I tak w domu otworzyłabym je od razu, bo akurat wszystko mi się kończy ;). W innym przypadku chyba bym zrezygnowała. Na szczęście - wszystkie były świeże, więc pognałam z nimi do kasy ;).



To już kolejne opakowanie tego podkładu, które wędruje do mojej kosmetyczki. Pełną recenzję znajdziecie w tym poście, a ja po raz kolejny trzymam kciuki, aby go nigdy nie wycofali ;). Pamiętam, ile czasu i poszukiwań zajęło mi odnalezienie następcy nieodżałowanego BB kremu od Rival de Loop, a ten produkt oceniam równie wysoko.

Miss Sporty, Mascara Studio Lash 3D Volumythic


Zabrałam ją z półki bez większych przemyśleń - zależało mi na tuszu w dobrej cenie, z marki, którą lubię, no i oczywiście na silikonowej szczoteczce ;). W moim Rossmannie nie było szafy Eveline (mascary tej marki są moimi ulubionymi), ale być może pozwoli mi to na odkrycie jakiegoś nowego hitu? Zobaczymy ;).

Miss Sporty, Korektor Perfect to Last


Bez korektora w płynie pod oczy nie jestem w stanie się obyć - mam tendencję do obrzęków i cieni pod oczami. Monotematycznie również wzięłam kamuflaż od Miss Sporty z nadzieją, że okaże się podobnym strzałem w 10. jak podkład.

Alterra, Pomadka ochronna Rumianek


Pomadki ochronne mogłabym kupować na okrągło ;). Zużywam je w straszliwym tempie, chyba dlatego, że nie potrafię mieć nie posmarowanych ust - czuję wtedy spory dyskomfort ;). Pomadkę Alterry wrzucam do koszyka przy każdej możliwej okazji - uwielbiam ją zarówno za działanie, super skład jak i śmiesznie niską cenę. 

Eveline, Odżywcza pomadka ochronna Miód i Pomarańcza


Nie ukrywam - skusiły mnie tytułowe Miód i Pomarańcza, bo cytrusy uwielbiam, a dodatek miodu dodatkowo przekonuje ;). Skład - również nie najgorszy, liczę na naprawdę niezły efekt odżywczy ;). Mam niewielkie doświadczenia z pomadkami ochronnymi Eveline - a może Wy macie już jakieś wyrobione opinie?

Blistex, Balsam ochronny Classic


Klasycznego Blistex'a wrzuciłam za Waszym poleceniem - widziałam sporo jego porównań do produktów Tisane czy Carmex, które uwielbiam. Skład ładny, mocno olejowy, a do tego filtr przeciwsłoneczny - jestem do niego naprawdę dobrze nastawiona ;).

Ładny zestaw za niskie pieniądze ;). A czy Wy skusiliście się na coś w ramach tej promocji?
Więcej »

Jak wybrać obuwie BHP?




Wygoda i komfort to jedne z najważniejszych aspektów, którymi powinniśmy się kierować, wybierając obuwie do pracy. Zbyt często pomijanym czynnikiem bywa specyfika pracy, o czym często dowiaduję się oglądając studentów w sandałkach z odkrytymi palcami w chemicznych laboratoriach (nie róbcie tego „w domu” ;)). Dlatego dobrym rozwiązaniem bywa kupno obuwia np. medycznego, dopasowanego do warunków danego miejsca pracy, które jednocześnie ochroni stopy przed szkodliwymi czynnikami i będzie wygodne.




Dlaczego nie wszystkie buty są wygodne?



Obuwie to efekt postępu cywilizacyjnego. Od początków istnienia człowiek poruszał się boso, co było (i nadal jest) bardzo zdrowe dla układu ruchu. Stopa reagowała wówczas na wszelkie bodźce wysyłane z podłoża. Wraz z rozwojem cywilizacji oraz pojawieniem się utwardzanych dróg, człowiek zaczął mieć problemy z nogami. Pojawienie się obuwia ograniczyło liczbę bodźców docierających do stopy. Kończyny zaczęły zachowywać się nienaturalnie, co skutkowało ich znacznym obciążeniem. Dlatego z czasem zaczęły pojawiać się różne schorzenia, takie jak chociażby płaskostopie czy ostroga piętowa.



Winę za ten stan rzeczy ponoszą często źle dobrane buty. Nieoddychający materiał, zbyt wąska przerwa między palcami a noskiem lub zbyt niskie podbicie sprawiają, że chodzenie w takim obuwiu przestaje być na dłuższą metę komfortowe. Problem ten szczególnie przybiera na sile, gdy potrzebujemy butów do pracy. Wizja wielogodzinnego poruszania się w niewygodnym obuwiu nie napawa optymizmem, szczególnie, gdy tak jak ja nie potraficie usiedzieć na krześle ;). Może też doprowadzić do wielu schorzeń związanych z kręgosłupem, kolanami, czy biodrami.



Na szczęście nie brakuje producentów, dla których komfort noszenia jest priorytetem. Jednego z nich znajdziesz na tej stronie https://pantofelek-sklep.pl/, we współpracy z którą powstał ten wpis. Dzięki specjalnej konstrukcji oraz materiałom przyjaznym stopom obuwie te jest bardzo wygodne i bez problemu dopasowuje się do stopy. Zabudowane obuwie lub chociaż „drewniaki” zasłaniające przód stopy to podstawa w pracy laboratoryjnej – nigdy nie wiadomo, co się zdarzy.



Obuwie BHP – dlaczego warto je mieć?



W pracy wygodne obuwia pozwala nam na komfortowe wykonywanie swoich obowiązków, zapobiega przeciążeniom oraz gwarantuje bezpieczeństwo. Dlatego właśnie obuwie BHP jest tak bardzo wskazane w każdym zakładzie produkcyjnym. Powinni je nosić wszyscy pracownicy narażeni na stłuczenia lub zmiażdżenia stopy, a nawet wówczas, gdy istnieje ryzyko przebicia stopy. Warto pamiętać, że obuwie BHP to nie tylko wielkie, solidne i ciężkie buty po samą kostkę – to także wszelkiego rodzaju klapki, często spotykane w gabinetach medycznych.  Obuwie BHP sprawdzi się na śliskich powierzchniach, dzięki czemu ograniczymy ryzyko upadków i związanych z nimi złamań.



Obuwie BHP można zakupić przez internet, chociażby tutaj: https://pantofelek-sklep.pl/pl/obuwie-bhp. Takie buty są lekkie i solidne, a dzięki odpowiedniej wkładce zapewniają komfort przez cały czas pracy bez ryzyka odparzenia stopy. Przy zakupach w sieci nie musimy także bać się o rozmiar. Producenci pod każdym egzemplarzem prezentują tabelę rozmiarów, dzięki czemu możemy kupić obuwie BHP idealne dla nas, a w razie problemów – wymienić lub zwrócić zakup, o czym warto pamiętać.

Przed swoimi pierwszymi butami BHP wzbraniałam się rękami i nogami, bo uważałam je za… niewygodne i nieładne :P. Dzisiaj, dzięki szerokiemu asortymentowi bez problemu mogę wybrać coś dla siebie ;).



Czy stosujecie przy swoich zajęciach obuwie BHP?
Więcej »

Herbaty... prosto z Chin!



Po wielu niepewnościach, wątpliwościach, dyskusjach i Waszych sugestiach zdecydowałam się ;). Jestem herbatożłopem - mogłabym egzystować na niej samej (no dobra, dwoma filiżankami kawy dziennie też nie pogardzę :)). Od jakiegoś czasu dojrzewała we mnie myśl (więcej w tym poście), by herbaty zakupić prosto z Chin i w tym roku, wykorzystując akcję promocyjną z okazji urodzin Aliexpress, dotarła do mnie smakowita paczuszka:



  • Herbata Puerh w kapsułkach, 50 sztuk (+ 10 gratis dostałam jeszcze do zamówienia)
  • Suszona lawenda
  • Herbata owocowa
  • Suszony jaśmin
  • Herbata różana - suszone pąki
  • Owoc "thin achene", którego nie za bardzo potrafię rozszyfrować xD.
Poza puerh i herbatą owocową resztę zamierzam stosować jako dodatki. Może jeszcze zdecyduję się na zaparzenie herbaty różanej solo ;). Zamierzałam dokonać zakupu w sklepie Full Chea Tea (za poleceniem jednej z Czytelniczek), jednak gdy zauważyłam, że prowadzą też sprzedaż przez Aliexpress postanowiłam wykorzystać kupony. Na razie mogę pochwalić się przetestowaniem herbaty w kapsułkach (pół kapsułki na kubek wrzucam) i wersji owocowej. 

Z tą drugą nie mam wielkich doświadczeń, ale ten chiński puerh to najlepsza czerwona herbata jaką piłam w życiu - a wypiłam jej już naprawdę sporo ;). Wykorzystałam także jaśmin i "thin achene" do herbaty zielonej parzonej na zimno (bardzo ją lubię do sushi i onigiri) i o dziwo nawet mój M. (wierny jedynie klasycznemu Liptonowi) pił ją ze smakiem.

Nie był to budżetowy zakup, ale kupony złagodziły ból portfela ;). Biorąc pod uwagę moje zapasy i ten zakup całość starczy mi na długo, więc... nie żałuję. Myślę, że przy kolejnych herbacianych łowach skuszę się na puerh w kostce lub krążku oraz na zieloną herbatę. Po dokładniejszym przetestowaniu mojego zamówienia obiecuję dokładniejszą recenzję ;).

Jaki jest Wasz ulubiony rodzaj herbaty? ;)


Więcej »

Cassia po raz nie wiadomo który - bez mycia ;)



Temat Cassii, czyli "neutralnej" henny, która nadaje włosom złotego odcienia przewijał się na moim blogu wielokrotnie. Co by nie przedłużać - zakochałam się w tym zielsku od pierwszej aplikacji :D. Poniżej znajdziecie wpisy doskonale opisujące ten stan:




Schemat do tej pory miałam raczej stały: 
  • przygotowanie Cassii rano na przegotowanej, gorącej wodzie/naparze z rumianku
  • pozostawienie mieszanki na cały dzień w ciepłym miejscu
  • czasami: dodanie soku z połowy cytryny
  • wymieszanie z lekką odżywką w stosunku mniej więcej 1:1 (dla łatwiejszego nakładania)
  • mycie włosów szamponem
  • nałożenie mieszanki pod folię i ręcznik na 2-6h
  • mycie szamponem.
Efekt był zacny - piękny, miodowy poblask pięknie ożywia moje nieco myszowate kudły, a dodatkowo ładnie ukrywa pojedyncze siwulce, które mam. Ostatnio przy zmywaniu mieszanki z włosów nabrałam ochoty za eksperymenty. Zawsze kończyłam farbowanie użyciem szamponu, bo obawiałam się pozostałości papki na włosach. Tym razem stwierdziłam, że w razie potrzeb będę mieć czas na awaryjne mycie kudeł i jedynie je wypłukałam (chociaż muszę przyznać - bardzo obficie xD). Udało się bez wpadek ;).


Włosy po myciu były mocno tępe w dotyku, ale po wyschnięciu to uczucie ustąpiło. Jest trochę nieporządku, ale też zdjęcie zostało zrobione dzisiaj, po 48h od zabiegu, więc już dwa razy zostały przemaglowane poduszką, a nadal nadają się na wersję rozpuszczona ;). Nie zauważyłam osławionego utleniania koloru, ale może dlatego, że mam stosunkowo ciemny blond na głowie.

Wszystkie inne plusy jednak odczuwam - wizualne pogrubienie włosów, utrwalenie loków (za czym świadczy powyższa obserwacja) i miodowy poblask <3. Dzięki niemu siwki są dużo mniej widoczne, a ja sama nabrałam jakiegoś takiego wiosennego nastroju ;).

Obecnie kusi mnie testowanie mieszanek ziół do włosów blond (jasny, słoneczny, miodowy blond) różnych marek. Jakie macie z nimi doświadczenia? Skłaniam się ku Sattvie, ale szukam wszelkich opinii.
Więcej »

Kilka kosmetyków Avon - co w nich siedzi?



Avon jest dla mnie marką znaną, ba - miałam nawet swoich ulubieńców wśród avonowskich kosmetyków. Maska z błotem z Morza Martwego, tusze do rzęs czy niektóre zapachy zagościły na długo lub na stałe w mojej łazience. W nowościach jestem jednak totalnie zielona - nie pamiętam kiedy ostatnio przeglądałam katalog Avon :D. Zdecydowałam się na otrzymanie paczki-niespodzianki (nie wybierałam sama kosmetyków, jak ma to zwykle miejsce) w ramach współpracy z tą firmą, a poniżej pokażę Wam ich składy oraz moje opinie o nich.



Nawilżająca maska w płacie Planet Spa


Skład:


Ponownie podkreślę, że po maskach w płacie nie oczekuję cudów, ale tutaj poza gliceryną (nawilżaczem) w zasadzie nie mamy nic więcej. Po konserwantach znajdziemy ekstrakt z chrząstnicy, hialuronian sodu i odrobinę oliwy. Nie jestem wrażliwcem, więc nie spodziewam się, żeby w jakikolwiek sposób zaszkodziła mojej cerze, ale nie spodziewam się zbyt dużego efektu. 

Z rozrzewnieniem natomiast wspominam maskę błotną Planet Spa - może warto do niej wrócić? ;).

Pogrubiający tusz do rzęs Mark


Skład:


Duży plus za umieszczenie składu na opakowaniu tuszu - zwykle taka informacja mieści się na opakowaniu zbiorczym, przez co trudno do niej dotrzeć ;). Do zawartości nie mam uwag: zarówno barwniki, jak i silikony są potrzebne, by uzyskać odpowiedni efekt na rzęsach, a zestaw wosków pomoże w natłuszczeniu i ochronie włosków. 

W przeszłości bardzo lubiłam się z tuszami Avon, szczególnie dobrze wspominam SuperShock, a i do tego podejdę z optymizmem. Zabieram się za niego od jutra, bo akurat mój obecny tusz dokonał żywota ;).

Wygładzająca maseczka peel-off Planet Spa Greek Seas


Skład:


Odrobina soli morskiej, karagenianu i ekstraktu z alg zanurzona w sporej ilości etanolu i substancji odpowiadających za uzyskanie efektu peel-off po użyciu. Nie będę ukrywać - ten skład jest bardzo rozczarowujący i tej maski nawet nie zamierzam używać... Naprawdę szkoda!

Odżywka Avon Advance Techniques Supreme Oils


Skład:


Z otrzymanych produktów pielęgnacyjnych ten z pewnością wygląda najlepiej ;). Przed pierwszym konserwantem znajdziemy emolienty syntetyczne oraz dwa oleje: winogronowy oraz abisyński. Końcówkę składu okupują natomiast inne oleje: macadamia, kameliowy, migdałowy i marula wraz z kilkoma kroplami nawilżaczy. Zawiera również filmformery, w tym silikony. 

Jest to produkt typowo emolientowy, który z całą pewnością doczeka się testów na moich włosach, które lubią takie formulacje ;). Skład nie jest może powalający, ale solidny i z nadziejami na dobry efekt. 

Chciałabym, aby Avon nieco popracował nad formułami swoich kosmetyków pielęgnacyjnych, bo większość niestety mocno odstaje od obecnych trendów. Wierzę, że wszystko zmierza w tym kierunku - wszak już nie takie poprawy mieliśmy okazję obserwować ;).

Czy kosmetyki marki Avon przetoczyły się przez Waszą łazienkę? Jeśli tak - to z jakim skutkiem? ;).
Więcej »

Isana Young Egg White, Pianka oczyszczająca z białkiem jaja - matujący strzał w 10!



Słyszeliście kiedykolwiek o domowej maseczce z białka jaja kurzego, która ma działać jednocześnie odżywczo, oczyszczająco i bez przesuszenia zwężać pory skóry? Myślę, że tak, bo jest to jeden ze sposobów jeszcze naszych babć na dbanie o urodę ;). Przymierzałam się do tego domowego patentu wielokrotnie, ale jakoś za każdym razem znajdowałam dla jajka lepsze zastosowanie xD. Z wielką ciekawością przyjęłam więc możliwość przetestowania dwóch kosmetyków Isana Egg White, które trafiły do mnie w jednej z paczek od drogerii Rossmann. Dzisiaj - coś o piance oczyszczającej z białkiem jaja.


Ładne i poręczne opakowanie z pompką to w zasadzie jedyne rozwiązanie przy formułach piankowych. Widywałam wprawdzie opcje tubki z pompką, ale to chyba nieco gorzej się sprawdza ;). Całość wygląda dość zabawnie i optymistycznie - typowo młodzieżowo, ale myślę, że na żadnej półce łazienkowej nie będzie razić ;). Całość jest trwała, a pompka (jak na razie) niezniszczalna. 

100ml pianki kosztuje 13 zł - wydajność ma sporą, więc uważam to za dobrą cenę ;). 

Skład:


Lubię produkty myjące do twarzy bazujące na łagodnych detergentach, i ta pianka nie do końca się w to wpasowuje :D. Zawiera na SCS na 4 miejscu w składzie, jednak wyprzedza go dużo łagodniejszy detergent oraz gliceryna (nawilżacz). Całość dopełniają pantenol (kolejny nawilżacz), witamina E i tytułowe białko jaja. Warto zauważyć, że skład jest naprawdę krótki. Pianka zawiera kompozycję zapachową i niekontrowersyjne konserwanty. 

Do testów zabrałam się ze sporą ciekawością i malutką dozą nieufności, ale niepotrzebnie ;). Pianka ma w zasadzie jeden minus, i to dość subiektywny: jej wyjątkowo słodki zapach nie do końca przypadł mi do gustu. Na szczęście ma niewielką intensywność i po myciu nie jest wyczuwalny na skórze. Dozownik daje dość gęstą i zbitą pianę - jedna pompka śmiało wystarczy do oczyszczenia twarzy, szyi i dekoltu.


Pianka oczyszcza skórę naprawdę dobrze, radzi sobie też z moim mało ambitnym makijażem (podkład + tusz). Nie wysusza w żaden sposób cery, a (chyba) dodatek białka jaja kurzego powoduje fajny efekt zmatowienia po użyciu, który utrzymuje się przez kilka godzin. Zapewne także z tym efektem związane jest obkurczenie rozszerzonych porów - tak bardzo przeze mnie oczekiwane :D. Nie zmniejsza jednak ilości zaskórników, ale też nie oczekiwałam po tej piance takich cudów - do tego potrzeba u mnie kuracji kwasowej ;). 

Co ważne - nie drażni okolic moich oczu, co znacznie ułatwia twarzową toaletę ;). Myślę, że świetnie sprawdzi się latem, gdy makijaż będę nakładać z doskoku, a dodatkowy efekt matujący i tak chętnie przytulę ;).

Znacznie jakieś inne kosmetyki "z jajem"? ;)
Więcej »

Ślub: polecani usługodawcy w Małopolsce ;)



Nie chcę przeładowywać mojego bloga tematami ślubnymi, ale nie ukrywam, że było to najważniejsze wydarzenie w moim życiu ;). Po przemyśleniach postanowiłam stworzyć kilka postów, które (mam przynajmniej taką nadzieję) pomogą części panien młodych i ich narzeczonym w trudnych wyborach i decyzjach. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kilku usługodawców, którzy sprawili, że ten dzień był dla nas naprawdę wyjątkowy. 



Fotograf był w zasadzie moim wyborem - już wcześniej widziałam prace Pana Adama w sieci, a także miałam okazję przeglądać zdjęcia ze ślubów i innych uroczystości moich znajomych i rodziny. Pełen profesjonalizm, otwartość na nasze propozycje oraz setki jego własnych sprawiły, że mamy przepiękną pamiątkę na całe życie. Nie mówiąc już o tym, że Pan Adam potrafi odstresować kilkoma słowami najbardziej zestresowaną pannę młodą na świecie xD. 

P.S. Pan Adam został też najlepszym fotografem Małopolski według plebiscytu Gazety Krakowskiej



Zdecydowaliśmy się na zespół z Andrychowa, który w zasadzie jako jedyny słyszeliśmy razem przy okazji jednej z imprez. Postanowiliśmy zakończyć poszukiwania, skoro nam obojgu ich realizacja się podobała ;). Cudownie poprowadzili nam dwudniowe wesele (pierwszy dzień: 17:00-7:30, poprawiny: 17:00-6:00), gdzie porwali do tańca zdrowo ponad 200 osób i mojego męża, który był "nie-tańcząco" zdeklarowany xD. Przygotowali nawet na naszą prośbę utwory, których nie mieli w repertuarze, a na których bardzo nam zależało. Polecamy i każdemu życzymy tak udanego wyboru :D.

Dekoracje: M-Dekor (FB)


Nie wiem jakie Wy macie doświadczenia z dekoratorami, florystami i kwiaciarniami, ale w naszych poszukiwaniach tej usługi bardzo irytował nas... brak konkretów. U większości nie mogliśmy się doprosić nawet przybliżonej wyceny dekoracji naszej sali, samochodu, mojego domu oraz bukietu i butonierek. Pani Gosia stanęła jednak na wysokości zadania: "To, czego Państwo sobie życzą to koszt xxx zł plus koszt kwiatów, jakie Państwo wybiorą." i tu padła przybliżona wycena dla proponowanych przeze mnie kwiatów w tym okresie (2 marca). Całość wyglądała przepięknie, a cena... powalała, ale jak najbardziej pozytywnie ;).

Nie polecę Wam sali weselnej, bo... wybraliśmy dość rzadko stosowane obecnie rozwiązanie, czyli  największą w okolicy remizę OSP oraz kucharki i kelnerów zamówionych osobno. Zależało nam na tym, by w tym dniu (a w zasadzie dniach - nasze wesele trwało w zasadzie 7 dni xD) byli z nami wszyscy nasi bliscy, a dzięki tym rozwiązaniom się to udało ;).

Chętnie poczytam Wasze ślubne wspomnienia - opowiadajcie ;).
Więcej »

Maski Isana w płacie - czasoumilacze za niewielkie pieniądze ;)



Temat masek w płacie nie ominął i mnie. Uważam wprawdzie, że jest to dość kosztowne w ogólnym rozrachunku rozwiązanie kosmetyczne, ale nie ukrywam, że lubię tą formułę. Już prawie 7 lat temu zainteresowałam się maskami w płacie, ale w wersji samorobionej - na maskach bawełnianych. Później co jakiś czas pojawiały się w mojej kosmetyczce, aż w końcu w jednej z paczek od Drogerii Rossmann trafiły do mnie 4 maski marki Isana: Glow, Relax, Moisture i Refresh. Omówienie ich składów znajdziecie już na blogu


Standardowe, saszetkowe opakowanie mieści kawał maski z otworami na usta, nos i oczy. Powierzchnia mojej twarzy jest spora, a daje radę ;). Jedynie wycięcie na usta mogłoby być nieco mniejsze - nie obraziłabym się ;). Maski są oczywiście jednorazowe, należycie nasączone (ale nie aż tak, żeby z nich kapało). Nadmiar płynu po aplikacji wcieram zwykle w szyję i dekolt. 

Każda z masek kosztuje, uwaga, 2,79zł w cenie regularnej!

Uwaga, maseczkowy monster poniżej, dodatkowo dla pogłębienia efektu z olejem na włosach xD.


Maseczki stosuję wieczorem, po dokładnym peelingu lub jako okład po zastosowaniu jakiejś mocniejszej kuracji kwasowej. Trzymam je... ile wlezie, najczęściej dopóki nie położę się spać. Robię z nimi na twarzy wszystko - sprzątam, gotuję, pracuję, a one pozostają na miejscu :D Zamówiłam nawet na Aliexpress maskę silikonową do nakładania na te w płachcie, by przedłużyć stan ich wilgotności i poprawić wchłanianie :P. Skóra po ich użyciu jest świetnie nawilżona, gładka, odświeżona, promienna, a jednocześnie - nie jest lepka (czego bardzo nie lubię). Pomiędzy poszczególnymi rodzajami masek Isana i ich działaniem nie widzę znaczącej różnicy.

Niemniej jednak żadna maska w płacie nie daje (na razie i przynajmniej u mnie) takich efektów jak maska kremowa/glinkowa. Nie oczekuję po nich super spektakularnych efektów, ale stosowane regularnie (co w tej cenie jest możliwe) poprawiają nawilżenie i nawodnienie skóry. Cera wydaje mi się też bardziej promienna i rozjaśniona, ale może to wpływ nadchodzącej wiosny? ;). 

Niska cena, działanie porównywalne do droższych odpowiedników i bardzo dobra dostępność - to wróży im niezłą karierę na polskim rynku masek w płacie ;). Macie już z nimi jakieś doświadczenia?
Więcej »
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dopasowała Karolina Gie