Mydła, których nie używam do twarzy: Sztuka Mydła, The Secret Soap Store, Biały Jeleń



Mydła, mydła, mydełka... absolutny must have w pielęgnacji mojej twarzy ;). Niemniej jednak trafiam na egzemplarze, których w ten sposób używać nie mogę z różnych względów. Czasami posiadają składniki, które mojej cerze nie odpowiadają, innym razem mają zbyt dużą moc myjącą, przez co pozostawiają skórę twarzy zbyt ściągniętą czy wręcz przesuszoną. Przed Wami trzy takie egzemplarze ;).







Mydełko dostajemy zapakowane w przeźroczystą folię ozdobioną naklejką zawierającą podstawowe informacje na temat rodzaju produktu oraz składu.

Jak opanowałam... grzybicę: mydło nagietowe




Początek posta zapewne przywodził Wam na myśl cykl "Jak opanowałam trądzik?". Szczerze mówiąc kosmetyk, o którym dziś napiszę mógłby się również znaleźć we wspomnianej serii, jednak pomyślałam, że zasługuje na osobny opis. Mowa będzie o mydle nagietowym, które otrzymałam od sklepu Sztuka Mydła.




Mydełko otrzymujemy zapakowane w przeźroczystą folię ozdobioną naklejką opisującą rodzaj mydła, jego potencjalne zastosowania oraz skład INCI i datę ważności. Rozwiązanie ekonomiczne i całkiem na miejscu - dzięki folii możemy obejrzeć mydło bez odwijania warstw papieru, niszczenia kartonika (chociaż takie opakowania również mają swój urok ;)) etc.