Absolutnie się nie spodziewałam ;)



Kochani Czytelnicy, ostatni wpis na moim blogu był publikacją najchętniej przez Was komentowaną w całej mojej blogowej historii. Jestem Wam za to bardzo, bardzo wdzięczna i przepraszam, że "zniknęłam" potem na prawie 4 dni - przyznaję, że odpowiedzenie na wszystkie Wasze wpisy zajęło mi trochę czasu (doba jak na złość nie chce się "naciągnąć" do 30 godzin :P). Niezmiernie się cieszę, że wielu z Was ceni sobie moje artykuły oraz że lubicie je czytać i dyskutować wraz ze mną ;).

Niemniej, każdy kij ma dwa końce i chciałabym poznać Wasze zdanie w pewnej kwestii - od jakiegoś czasu staram się odpowiadać na wszystkie komentarze na moim blogu. Jeśli jakiś zostanie pominięty to proszę o przypomnienie się w najnowszym poście bądź na maila - jestem tylko człowiekiem (niestety :P).

Jednak wracają do kwestii którą chcę poruszyć - czy uważacie to za "nabijanie sobie statystyk"? Przyznaję, że dostałam kilka wiadomości w takim właśnie tonie i złapałam "przysłowiowego" karpika z zaskoczenia. W zasadzie nigdy nie pomyślałam, że może to zostać tak odebrane. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Moja bytność w blogosferze od jakiegoś czasu jest dość nieregularna - przyznaję, wpisów na innych blogach czytam niewiele, na komentarze odpowiadam zwykle dopiero kolejnego dnia (rano :P), a w mailach mam co najmniej z tydzień poślizgu - biję się w piersi i proszę o wybaczenie, jednak połączenie praktyk w szkole (gimnazjum) z robieniem badań i pisaniem magisterki naprawdę bardzo mocno ograniczyło mi mój wolny czas. Dodatkowo los pobłogosławił mnie infekcją, która trwa już 4 tygodnie i niestety ani myśli odpuścić :/. Z tego względu jestem po prostu osłabiona i dość często zdarza mi się zasnąć przed laptopem. Mam już jej tak bardzo dość, że aż wyprowadza mnie z równowagi. Tak na bogatości :P

Niemniej jednak mam nadzieję, że już w lipcu będę się mogła Wam pochwalić spełnieniem pewnego marzenia i początkiem nowej życiowej drogi. Proszę więc Was o magiczne kciuki, bo odrobina farta nikomu jeszcze nie zaszkodziła ;).

Pozdrawiam Was serdecznie i mam nadzieję, że zdążę na jutro stworzyć już "wpis tematyczny" ;)

70 komentarzy:

  1. Jak możesz pisać jakiegokolwiek posta o czymkolwiek, przecież to nabija wyświetlenia i statystyki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Sama czekałam na Twoje zdanie, bo cenię Twoją wiedzę w zakresie substancji aktywnych w kosmetykach, składów itp. :) Uważam, że bardzo dobrze, że zabrałaś głos, wierzę, że wiele osób ochłonęło nieco i przemyślało jeszcze raz, czy warto wyrzucać wszystkie rosyjskie kosmetyki jak leci. ;)

      I tak jak @almondcake pisze, przecież każdy post nabija Ci statystyki. :) Zazdrość i tyle.

      Usuń
    2. Ja również bardzo cenię Twoje zdanie, gdyż jest ono zawsze rzetelne i oparte o wiedzę, dlatego uważam, że nie musisz przejmować się takimi komentarzami :)

      Usuń
    3. Ja również po wszelką radę zawsze śmigam do Ciebie. Z Twoim wykształceniem jesteś moim chemicznym doradcą. I przyznam, że obecnie wolę Twoje posty niż te u Anwen. Jednak wydajesz mi się bardziej kompetentną osobą w tej dziedzinie.

      A może coś o tym jak skutecznie nawilżyć wiecznie wysuszoną cerę? Może był już jakiś taki wpis? Ja bardzo prosiłabym o rady co najważniejszego musi znaleźć się w kremie (lub co dodać do zwyklaka), czy serum, czy czymś innym co ogarnie moją wiecznie odwodnioną skórę twarzy i nie będą to zmarnowane pieniądze.

      Usuń
    4. Dziewczyny, cóż mogę Wam powiedzieć - dziękuję bardzo :*

      MałyJeżu, a mogłabyś mi nakreślić swoją pielęgnację?

      Usuń
    5. Ojej, moja pielęgnacja jeśli chodzi o twarz jest uboga. Zawsze miałam jakieś ALE do kremów, albo zostawiały powłokę, która udawała efekt nawilżenia i wygładzenia, albo zapychały, albo nie nawilżały dostatecznie, albo coś tam jeszcze. Często też powodowały miejscowe pieczenie jeśli miałam gdzieś bardziej zaschniętą skórę lub podrażniony od kataru nos.
      Dlatego zaprzyjaźniłam się z olejkiem Mango z Alterry, ale wciąż mam miejscowe skórki na twarzy oznaczające u mnie odwodnienie. I w sumie ten olejek to cała moja pielęgnacja twarzy - demakijaż i zastąpienie nim kremu. Myślałam, że może dobry będzie jakiś prosty ale sensowny krem (tzn, z wartościowymi składnikami) + coś z biochemii by go porządnie odpicować?
      Aha, i czasami robię peelingi i maseczki z glinki.

      Jeż :)

      Usuń
    6. Przypominam o sobie, bo może zagubiłam się w tłumie komentarzy ;) :) :*

      Usuń
    7. Przepraszam MałyJeżu, dokładnie taka sytuacja mi się przytrafiła :/

      Dobrze diagnozujesz swoją skórę - jest odwodniona. Używając jedynie emolientów (olejku) nie niwelujesz problemu z niedostatkiem substancji nawilżających (czyli takich, które są zdolne do wiązania wody w swojej strukturze). Próbowałaś kiedykolwiek zapodać pod ten olejek choćby zwykły żel hialuronowy z jakiegoś sklepu z półproduktami (koszt stosunkowo niewielki), ewentualnie połączony z pantenolem, gliceryną, hydromanilem czy innymi humektantami?

      Usuń
    8. Powiem Ci, że kiedyś samodzielnie stosowałam potrójny kwas hialuronowy 1.5% z mazideł ale się skończył daaawno temu i o nim zapomniałam. To może być dobry kierunek? Spróbuję jeszcze to co wypisałaś czyli np. pantenol bo na pewno jets na mojej liście włosowej do wypróbowania (chyba, że z czymś go pomyliłam). A czy dobrze kojarzę, że na odświeżenie i odmłodzenie nieco wyglądu cery będzie też dobra wit. C i E? Tylko jak wtedy je stosować?

      Bardzo się cieszę, że masz cierpliwość odpowiadać ;)

      Usuń
    9. Pantenol czy gliceryna, a także inne humektanty solo mogą być zbyt lepkie, więc od razu polecam Ci ich rozmieszanie z żelem hialuronowym (na dłoni wystarczy).

      Są fajne, ale jak witaminę E można stosować... wyciśniętą z kapsułki xD tak witaminę C lepiej kupić w gotowym kosmetyku przechowywanym w airlessie. Witamina ta jest bardzo niestabilna i każdy jej kontakt z powietrzem i światłem powoduje rozkład.

      Usuń
    10. To może wypiszę listę tego co mi wpadło w oko na mazidłach:
      1) d-pantenol-75-witamina-b5
      2) potrojny-kwas-hialuronowy
      3) koenzym-q10 (choć się zastanawima, jest dość drogi za 1 g - na ile to może starczyć?)
      4) niacynamid-witamina-b3
      5) witamina-c-tetraizopalmitynian-askorbylu (to ta dokładnie: http://mazidla.com/kategorie-poproduktow/substancje-aktywne/witamina-c-tetraizopalmitynian-askorbylu.html?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=556&category_id=31)
      6. witamina-e (też wersja płynna)

      Czy można te wszystkie składniki razem mieszać w małej ilości i nakładać przed olejkiem? Czy taki mój pomysł ma sens? Co do wit. C. Piszą, by trzymać ją w lodówce, ale nie ma atomizera bo chyba o nim piszesz, tak?
      Czy coś wywalić z tej listy?

      Usuń
    11. Odpuściłabym sobie ten koenzym Q10, a jeśli koniecznie chcesz wypróbować na sobie działanie witaminy C - krople Juvit C wyjdą Ci taniej ;)

      Tak, wszystko możesz śmiało mieszać ;)

      Usuń
    12. Dziękuję bardzo :) w najbliższym czasie rozpocznę mazianie się tym wszystkim. I jeśli nie zapomnę to zdam relacje jak tam cera.

      Jeż

      Usuń
    13. Czekam więc na relację, i powodzenia!

      Usuń
  2. nie ma co się przejmować :D ja ostatnio na bloga zaglądam co kilka dni... :) nie ma parcia, jest przyjemność :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że ja lubię pisać "dużo i często", a niestety mam na to mało czasu :/

      Usuń
  3. Ale jak statystyki? Wydawało mi się, ze licznik "komciów" to dawne czasy onetowskich blogasków :D Ja tu widzę tylko liczbę wyświetleń :P
    A poza tym wg mnie odpowiadanie na komentarze jest w dobrym tonie, zwłaszcza że widać, że u ciebie duża część to pytania - niegrzecznie byłoby zignorować czytelników pytających o radę czy opinię ;) Poza tym czasem może wywiązać się ciekawa rozmowa... W każdym razie to absolutnie nie jest jakieś tam nabijanie statystyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Licznik komciów na Onecie? Faktycznie, słabo stoję z historią polskiego blogerstwa xD

      Dziękuję za opinię, bardzo współgrającą z resztą komentarzy. Czyli - oleję :P

      Usuń
  4. Uważam, że każdy sądzi według siebie. Osoby, które zarzucają Ci nabijanie sobie w ten sposób statystyk prawdopodobnie same coś podobnego robią/robiły/zrobiłyby.
    Nawiązujesz kontakt z czytelnikami, nie traktujesz nas na odczepnego, podchodzisz do bloga poważnie i profesjonalnie, ale również "z uczuciem" i to jest właśnie powód jego powodzenia i popularności. Tak trzymaj! :)
    Dziękuję za odpowiedź o filtrach. Ziaja Cię nie zapycha?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za nakreślenie sytuacji, w ten sposób o tym nie myślałam, ale może to faktycznie objaw frustracji ;)

      Ciężko mi stwierdzić, czy zapycha - przy kuracji kwasowej jestem w permanentnym stanie mikrozłuszczania, więc nawet gdyby zapychała, to "mikrozaskórniki" są od razu usuwane.

      Jednak patrząc po składzie - jak najbardziej istnieje prawdopodobieństwo, że by mnie zapchała na bogatości. Jak w zasadzie wszystkie filtry SPF 50+ o jakich słyszałam xD

      Usuń
  5. Osoba jak Ty z takim "dorobkiem" nie musi podbijać sobie statystyk:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez "przesadyzmu", ale dziękuję :*

      Usuń
  6. Trzymam kciuki za spełnienie marzenia !:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bzdura, jakie nabijanie statystyk! Ja cienię sobie Twoją opinię, masz duuuużą wiedzę na temat chemii kosmetycznej i cieszę się, że komentujesz bieżące wydarzenia:)
    Ciekawe cóż to za lipcowe marzenie? Życzę powodzenia!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, jest mi niezmiernie miło ;)

      Na razie nie powiem, nie chcę zapeszać ;)

      Usuń
  8. Zdecydowanie jestem za odpowiadaniem,bo to świadczy o kulturze.A Tobie życzę jak najwięcej odsłon.Czytam Cię od kilku miesięcy i nawet przewertowałam dużą część wcześniejszych wpisów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Magdaleno, zawsze miło mi czytać, że ktoś lubi mnie czytać (ale z tego wyszła nieskładna wypowiedź xD).

      Usuń
  9. Nigdy bym nie pomyślała, że to nabijanie statystyk. To szalenie miłe jak autor bloga odpowiada, jak nie odpowiada to też to rozumiem - jednak zajmuje to dużo czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też do tej pory nie pomyślałam, ale jak widać wiadomości rozwijają ;)

      Usuń
  10. Serio? Internetowe Sherlocki. :D Ja tam uważam, że to z Twojej strony po pierwsze wyraz życzliwości wobec czytaczy, a po drugie - dowód na rzetelność tego bloga. Jeśli ktoś potrzebuje pomocy, starasz się dać mu jakąś radę, a jeśli jest dla Ciebie miły - jesteś miła w odpowiedzi, nie ma w tym nic, zupełnie nic, co mogłoby wzbudzać czyjś niesmak czy podejrzenia (?). Wręcz przeciwnie! Mam nadzieję, że nie zniechęcisz się nigdy do odpowiadania na komentarze - wiadomo, jest także kwestia poświęcanego na to czasu, ale najważniejsze są chęci i dobry humor! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiolu, czasem jestem dość mocno sarkastyczno-ironiczna, ale nadal uważam, że nie wychodzę poza granice dobrego smaku - jednak może to tylko moje zdanie :P

      Dzięki za opinię ;)

      Usuń
  11. Jak mozna odpowiedzi traktowac jako nabijanie statystyk - nonsens
    Dla mnie odpowiedzi sa bardzo wazne i daja jakby pewnosc ze komentarz nie poszedl w nicosc. Najwazniejsze aby byc w zgodzie ze soba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie takie samo zdanie ;)

      Usuń
  12. Bzdury ktoś wymyślił z tym nabijaniem statystyk. Dobrze było poznać Twój punkt widzenia na ten temat, duże plusy za chłodną i logiczną ocenę całej sytuacji. Trzymam kciuki żeby prywatnie Ci się wszystko dobrze ułożyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kciuki na pewno mi się przydadzą bardzo ;) Dzięki!

      Usuń
  13. Ja uwazam, ze nie ma potrzeby odpisywac na KAZDY komentarz. mam na mysli, ze co wniesie odp do komentarza typu:" u mnie produkt xyz sie nie sprawdzil.fajny wpis"?bez sensu,szkoda czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Anonimku Twoje zdanie, ale nadal jest to marnowanie mojego czasu, a nie czasu osób, które zarzucają mi nabijanie statystyk ;)

      Usuń
  14. Mam pytanie w związku z pogodą ( cała zima przeżyta bez puchu niemalże a tu te same kosmetyki + kilka kropel deszczu i... ) czy maska biovax keratyna i maska/odżywka alterry mogą puszyć? Bo niby ty i anwen je podajecie jako emolientowe ( dobre na trudną pogodę) ale jednak ta gliceryna... I czy humektanty podane przed myciem ( maska na olej) będą puszyć mniej, tak samo jak po?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I powiem że mnie to nabijanie statystyk rozbroiło :) bez tego my tu byśmy pogineli jak dzieci we mgle :D

      Usuń
    2. Biovax keratynowy nie jest emolientowy i jak widzę w moim spisie znajduje się w odżywkach proteinowych, nie emolientowych ^^ Protein ma przecież na bogatości ;), które też "pracują" tak jak humektanty i przy nieodpowiedniej wilgotności (czy dokładniej - punkcie rosy) mogą puszyć.

      Maska i odżywka Alterry są emolientowe, ale za to mają etanol, który może po jakimś czasie zaczęła Ci odrobinę szkodzić? Takie przypadki też znam, chociaż u mnie tego typu reakcja nie wystąpiła.

      Humektanty podane przed myciem z dużym prawdopodobieństwem będą puszyć mniej ;)

      A zabezpieczasz włosy? Jeśli tak, to czym?

      Usuń
    3. Yyyy chodziło mi ze ma dużo emolientów lanolinę i w ogóle... Nieważne :) Jak się objawia takie szkodzenie etanolu? Przesuszone na pewno nie są, to wyglądało po prostu na puch gliceryna+deszcz, chociaż piszesz że w takiej konfiguracji nie powinna puszyć... W końcówki wcieram trochę oleju (argan, bdfm, winogrono, co w ręce wpadnie) i nie zawsze wcieram go tez trochę w długość, jakoś nigdy o jedwabiu czy odzywce b/s zapominam :) ale może to faktycznie za mało.... A z tymi proteinami mnie zaskoczyłaś, zawsze mi sie wydawało ze one to wygładzają. Czyli co, w zasadzie całą zimę bez nich, ew. z dwoma górami oleju i modlić sie żeby wilgoci nie złapały ? Tak w ogóle odnoszę wrażenie, ze co nie zrobię to jakoś źle wyjdzie, jak nie teraz to przy następnym myciu i innej pogodzie, i teraz coraz mniej ogarniam jak to w końcu nie wiem czy to faktycznie żelatyny i jajka hery nie lubia czy to foch pogodowy był... Ten punkt rosy to wilgotność powietrza, czy to dwie cechy? I ma on jakiś związek t temperaturą powietrza? BTW, mówiłem ci już jak bardzo cię podziwiam za to ile pracy i cierpliwości w tego bloga wkładasz?

      Usuń
    4. Takie "szkodzenie" to może być właśnie puszek-okruszek. Proteiny w zimie można przenieść na okres przed myciem i problem się rozwiązuje zwykle ;), a na pogodę reagują one podobnie jak humektanty. Jak często używasz protein i jakich?

      Punkt rosy i wilgotność powietrza to dwie różne cechy, ta pierwsza ma spory związek z temperaturą.

      Dziękuję, i bardzo mi miło - staram się ;)

      Usuń
    5. Hm, więc kupię inną i zobaczę jak będzie się sprawdzać za 2 miesiące. Myślisz ze ten alkohol izopropylowy jest taki zły jak Wiedźma go opisała? Warto kupić żółtego Garniera jak kiedyś był dobry? A z proteinami to jak mam humor, czasem co 2 mycia a czasem co 2 miesiące (hańba, wiem :) ) jogurt, żółtko, żelatyna,odzywka żółta z gliss kura ( ileś tam keratyny ma, przy 20-minutowym trzymaniu coś zadziała) , ostatnio biovax , . Jak mówisz że pogodozależne będę chyba musiał od nowa zacząć testować i w ogóle,się ogarnąć :) BTW- przy maskach z jogurtu będąc, myślisz zę można sobie skórę przeproteinować?

      Usuń
    6. Jeśli nie jesteś na niego uczulona to nie masz się czym przejmować, jeśli występuje na takim miejscu w składzie jak w Garnierze AiK.

      Nie wiem, jaka obecnie jest Twoja częstotliwość korzystania z protein, ale jeśli "gęsta", to włosy możesz mieć przeproteinowane (ewentualnie podałaś im proteiny, za którymi Twoje włosy nie przepadają).

      Skóry nie można przeproteinować, bo jest tworem żywym - pobiera z tego, co na nią nakładamy tyle, ile jest jej potrzebne ;)

      Usuń
    7. Aha, aha ,aha , łapie- fakt, ostatnio trochę z nimi przyszalałem, poolejuje (yyy to chyba nie tak ma brzmieć :) ) parę razy i eksperymentuje dalej czy jednak rodzaj czy ilość. Bardzo dziękuje za cierpliwe i sensowne ( poza końcówkami czasowników :D ) wytłumaczenie.

      Usuń
  15. Poważnie, nabijanie statystyk? Mają ludzie wyobraźnię ;) Odpowiadanie na każdy komentarz jest zbędne, przynajmniej w moim mniemaniu - odpowiadać można na komentarz, który coś wnosi, gdzie ktoś o coś pyta; miło mi, że odpowiedziałaś mi pod poprzednim postem "dziękuję", ale jak będziesz każdemu z osobna dziękować to nie będziesz miała czasu dla siebie ;)
    Powodzenia życzę z praktykami i magisterką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenie mi się zaprawdę przyda ;)

      Usuń
  16. No tak, bij się w piersi! Trzeba było napisać gorszy, słabszy merytorycznie, mniej wartościowy, to by nikt nie miał pretensji. Trzeba było zostawić czytelników w błogiej nieświadomości (a właściwie w zaraźliwej panice...), zamiast wszystko na spokojnie wyjaśniać. A tak to same problemy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosienicę już nawet przygotowałam na tę okazję :P

      Usuń
  17. Ja nie uważam odpowiedzi na komentarze za nabijanie statystyk, tylko za coś bardzo miłego:):) Bo ja na przykład zazwyczaj jak coś napiszę, to zaglądam czy ktoś odpowiedział na mój komentarz i cieszę się, że ktoś wyrazi swoją opinię, bądź napisze ok/spoko/czy coś:p :):)

    Nowa życiowa droga... brzmi jak oświadczyny:D:D:D cokolwiek jednak by to nie było (może to ja po prostu bym już chciała oświadczyn, ślubu itd, więc wszystko mi się z tym kojarzy:p) to trzymam kciuki mocno:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy lubi być zauważony i doceniany ;)

      O nie, moja nowa życiowa droga absolutnie nie jest z tym związana xD

      Usuń
  18. Dziwne, moim zdaniem odpowiadanie na komentarze jest w dobrym tonie. To szacunek dla czytelnika i budowanie fajnego klimatu. Co do tego ma statystyka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiem, jak mam być szczera ^^

      Usuń
  19. Uwielbiam Cię!
    Olej te durne przytyki :D

    Trzymam kciuki żeby spełniły się Twoje marzenia, absolutnie wszystkie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wywołałaś uśmiech na mojej niekoniecznie uśmiechniętej ostatnio twarzy, chwała Ci za to!

      Przydadzą się!

      Usuń
  20. Nie rozumiem, jak ktokolwiek może oskarżać Cię o puste nabijanie statystyk O_o'. Osobiście uwielbiam Twojego bloga za wiele rzeczy: odpowiadanie nawet na najbardziej męczące komentarze dowodzi twojego zaangażowania i chęci utrzymania kontaktu z czytelnikiem, Twoja wiedza na tematy kosmetyczno-chemiczne jest powalająca, ale równocześnie potrafisz się nią przystępnie dzielić. Co dla mnie istotne, piszesz lekko, zrozumiale i bardzo przyjemnie się wszystko czyta. I wszystkie Twoje posty są bardzo ciekawe, przemyślane, nie napisane "na odwal się".
    OK, kończę moje wywody. Powodzenia w spełnianiu marzenia ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kat, chociaż przyznam, że sama nie do końca się z Tobą zgadzam :P Zwykle, gdy mam w planie napisanie posta o czymś dość "naukowym", to sprawdzam go na kilku osobach spoza "branży" i pytam, ile zrozumieli. Potem są dopiero poprawki - wtedy to wygląda jako-tako :P. Poza tym uważam też, że mój styl pisania jest dość toporny (ale pracuję nad tym :P).

      Dzięki, przyda się na pewno ;)

      Usuń
  21. Nie nie nie. Nie przejmuj się takimi opiniami. Moim zdaniem to, że odpowiadasz na komentarze jest w dobrym guście i po prostu pokazujesz kulturę przyjmując miło swoich gości na blogu. Poza tym komentarze przecież są po to żeby sobie pogadać. Jeżeli ktoś zaczyna gadkę o statystykach to albo sam ma ból dupy, że blogowanie komuś dobrze idzie i jest po prostu zazdrosny albo po prostu nie rozumie idei blogowania. Tutaj chodzi o dialog między ludźmi, a nie o jakieś zasrane statystyki. Wybaczcie brzydkie słowa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje "brzydkie słowa" są całkiem na miejscu, więc nie mam czego wybaczać. I nie są hardcorowo brzydkie :P

      Dzięki za opinię ;)

      Usuń
  22. Każdy Twój "ruch" na blogu może być uważany za nabijanie statystyk ;P Tak że powinnyśmy przestać w ogóle pisać z tego wynika ;) Ja odpowiadam na większość komentarzy na swoim blogu (a przynajmniej się staram) i nigdy nie przeszło mi przez myśl, że nabijam sobie tym swoje statystyki! Po prostu szanuję swoich odwiedzających i dlatego im odpisuję. Nie uważam to za dziwne, wręcz bardzo naturalne zachowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też uważam to za naturalne, ale jak widać - zdanie jak głowa, każdy ma swoje - tak parafrazując klasyk ;)

      Usuń
  23. W życiu nie odebrałabym tego jako nabijanie statystyk ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie, ale jak widać każdy ma inną "percepcję" xD

      Usuń
  24. Jestem strasznie zdziwiona tym, że ktoś to odebrał jako nabijanie statystyk... Ludziom chyba ciężko dogodzić, jak nie odpowiada się na komentarze to jest źle, a ja się odpowiada to też?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził"

      Usuń
  25. Nie wiem na czym polega nabijanie statystyk i jako "konsumenta" blogów niewiele mnie to nie obchodzi. Wiem tylko, że otrzymanie odpowiedzi na komentarz, zwłaszcza merytoryczny, jest miłe :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię i również pozdrawiam ;)

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie