TSH to za mało! Zawiłości badań tarczycy
W okresie jesiennym większość z nas zauważa zwiększone wypadanie włosów. Nie jest to nic niepokojącego, jeśli trwa około 4-6 tygodni, jednak jeśli problem nie mija należy rozglądnąć się za przyczyną takiego stanu rzeczy. Schemat postępowania w takim przypadku stworzyłam dla Was dwa lata temu i nie uległ on dezaktualizacji ;). Znajdziecie go TUTAJ, a TUTAJ możecie poczytać o badaniach, jakie polecam wykonać przy długotrwałym, nadmiernym wypadaniu włosów. Jedną z najczęstszych przyczyn stanu rzeczy są choroby tarczycy, które obecnie zaczynają dotyczyć coraz większego odsetka społeczeństwa. Na podstawie dziesiątek wiadomości od Was mogę też stwierdzić, że diagnozowanie tych chorób w naszym kraju jest niezwykle trudne. Dlaczego?
Prawie wszyscy lekarze (bądź sami pacjenci, jeśli zlecają badanie na własne życzenie - prywatnie) skupiają się na badaniu TSH - hormonu tyreotropowego. Jeśli mieści się on w granicach laboratoryjnej normy (zwykle mieszczącej się w zakresie 0,2-5 uU/l w zależności od wykorzystywanego sprzętu) zwykle zarzucane jest całkowicie podejrzenie choroby tarczycy. Nie jesteśmy wszak poniżej (podejrzenie nadczynności tarczycy) ani powyżej normy (podejrzenie niedoczynności tarczycy).
Niestety, większość lekarzy w Polsce (głównie nie będących endokrynologami, ale i wśród takowych bywa różnie) nie pamięta o tym, że te szerokie normy powinny zostać rozdzielone na szereg węższych i bardziej konkretnych. Musicie pamiętać, że poziom TSH kobiety w wieku rozrodczym nie powinien przekraczać 2,5 uU/l. W przypadku przekroczenia jest to już stan wskazujący na problemy zdrowotne. O tym fakcie nadal zbyt mało się mówi! Podobnie jak i o tym, że prawidłowy wynik TSH wcale nie oznacza automatycznie, że nasza tarczyca jest zdrowa. Sprawiedliwie napiszę jednak, że w niektórych miejscach sieci można przeczytać o fakcie, że do TSH warto "domierzyć" FT3 i FT4. Czasem jednak i to może okazać się za mało do prawidłowej oceny sytuacji.
W swoim blogerskim życiu miałam okazję do analizy niejednego problemu moich Czytelników jak i nie raz w swoich dyskusjach (zwykle mailowych lub messengerowych ;)) szliśmy na noże ;). Często wynikało to z mojego namawiania do dalszej diagnostyki tarczycy w momencie, gdy TSH było prawidłowe (ba, było nawet w tej "nowoczesnej normie", poniżej 2,5). Moje drążenie tematu zawsze wynikało z objawów, jakie opisywał mój rozmówca.
By nie być gołosłowną - po jednej z takich wymian zdań moja Czytelniczka (w wieku około 30 lat, która wcześniej miała zbadane tylko TSH - wynik prawidłowy), borykająca się z nadmierną migracją włosów, rozszerzyła swoją diagnozę o badania FT3, FT4, anty-TPO i anty-TG. Szczerze Wam powiem, że jej wyniki wbiły w fotel nawet mnie (a naprawdę, sporo już widziałam):
Jak widać, TSH wygląda pięknie (w normie, poniżej 2,5), podobnie FT3 i FT4. Natomiast tzw. "przeciwciała tarczycowe" przebijają normę prawie dwieście lub prawie piętnaście razy! W takich sytuacjach należy myśleć o stanach zapalnych tarczycy, z chorobą Hashimoto na czele. Wiąże się z tym konieczność znalezienia rozsądnego lekarza, który poprowadzi dany problem - a nie jest to łatwe. Temat jest mi niezwykle bliski, bo jestem obciążona genetycznie problemami z tarczycą i cóż - czekam, kiedy się pojawią, monitorując regularnie jej stan.
Chciałabym, aby mój post zwrócił Wam uwagę na złożoność problemów z tarczycą i, jeśli (odpukać!) w przyszłości będziecie u siebie podejrzewać tego typu schodzenia, przekona do tego, by nie dać się zbyć samym badaniem TSH. W takich sytuacjach diagnostyka trwa czasami latami z powodu tylko tego małego niuansu.
Borykacie się z problemami z tarczycą? Opowiedzcie proszę o swojej historii - może pomoże komuś innemu.

