"Aqua with infusion of..." - wielka ściema producentów czy... przykład szczerości?




Tematy poruszane na moim blogu śmiało można wspólnie określić jako "okołokosmetyczne". Bywa bardziej lub mniej naukowo, bywają ciekawostki, recenzje, peany pochwalne i spora dawka krytycyzmu. Dzisiejszy temat mocno zawadza o kwestię rosyjskich kosmetyków, których "bogate w ekstrakty składy" przez wielu uznawane są za ściemę producentów. Może warto, bym przedstawiła tutaj swoje zdanie na ten temat ;).

Oczywiście, cała burza rozbija się o fragment INCI (zwykle na samym początku) rozpoczynający się od słów "Aqua with infusion of...". Nie oznacza to ni mniej, ni więcej niż to, że do produkcji kosmetyku zawierającego to wyrażenie użyto hydrolatu zawierającego wymienione później ekstrakty ziołowo-owocowe. Jak wiadomo - hydrolaty zawierają niewielkie ilości składników czynnych (olejki eteryczne 0,02-0,5%, składniki aktywne łącznie: do 5%), ale wielu z nas znalazło wśród nich swoje pielęgnacyjne Święte Graale ;).

Nowa ja na wiosnę/lato



Najlepszym moim motywatorem jest, paradoksalnie, spadek nastroju. Dlatego też postanowiłam wypięknieć. Nie zaraz i natychmiast, bo tego zrobić się niestety nie da, ale małymi kroczkami ;)

Oto plan:

Włosy: po prostu dbam o nie nadal tak jak teraz + nie dotykam nożyczek. Cel - za biust w skręcie <3

Twarz: o zwalczę was, piekielne wągry! Metoda: kwas migdałowy raz w tygodniu (20%) + pielęgnacja jak do tej pory: OCM i moje serum + hydrolaty.

Ciało: nie ma, że boli, schudniemy i ogarniemy leciutko rozlazły brzuszek. Metoda: ograniczenie słodyczy + owijanie(na brak ruchu nie narzekam:P).
Do tego walczymy z mieszkowym zapaleniem skóry. Cel: bez kropek mimo braku słońca (bo słońce powodowało ich zniknięcie, nie wiem czemu).

Pielęgnacja twarzy



Hej :)
Wyrwałam się z klatki nauki, bo poczułam wenę i ochotę do napisania czegoś :)

Jak już wspominałam - walczę z trądzikiem, odkąd pamiętam. Nie jest to ciężka postać, typowy trądzik grudkowo - krostkowy z przewagą zaskórników. Jeśli chodzi o preparaty drogeryjno - kosmetyczne to wypróbowałam chyba wszystkiego, i polecić mogę jedynie serię Ziaja Pro, ale zakupić ją można chyba tylko przez Allegro.

Od jakiegoś pół roku natomiast wyrzuciłam wszelkie kupne żele, kremy, toniki i tym podobne ( gotowe mam tylko maseczki, a i to nie wszystkie ). Przeszłam na delikatniejszą pielęgnacje, bez mocnego oczyszczania i pozbawiania skóry płaszcza ochronnego.

Obecnie moja pielęgnacja wygląda tak:
- wieczorem myję twarz metodą OCM - 20% oleju rycynowego i 80% oleju winogronowego; przy nakładaniu nie masuję, bo to wywołuje u mnie podskórne, bolące gul. Później przykładam szmatkę z mikrofibry namoczoną w możliwie najbardziej ciepłej wodzie, jaką potrafię wytrzymać - odczekuję do obniżenia temperatury i ścieram twarz;

- potem przemywam twarz hydrolatem - miałam już oczarowy, rozmarynowy, geraniowy, wszystkie bardzo dobrze się spisywały; rano natomiast przemywam twarz samym hydrolatem;

- po przemyciu na twarz nakładam mieszankę: 2 krople żelu hialuronowego + 3-4 krople oleju; na razie wypróbowałam oleje z pachnotki, konopny i z krokosza bawierskiego;

- staram się dwa razy w tygodniu nałożyć na twarz maseczkę ( obecnie jestem zakochana w maseczkach do twarzy firmy Bingo, ale marzą mi się glinki Argiletz w paście ;).

Efekt? zapalnych krostek prawie zero ( teraz mam trochę, ale to przez początek picia drożdży i stres sesyjny), skóra nie łuszczy mi się już z byle powodu, jest gładziutka i widać, że nawilżona :D

Dlatego rada: dziewczyny z trądzikiem - przyjrzyjcie się swojej pielęgnacji i oceńcie, czy nie traktujecie skóry zbyt mocnymi preparatami. Równowaga dobrze zrobi cerze ;)

Zapisałam się na mikrodermabrazję, bo jednak moich wągrów na nosie byle co nie zwalczy :P

Buziaczki :*:*