Po dwóch mikrodermabrazjach



Przepraszam, że tak mało piszę, ale 2 szkoły i przeziębienie pozbawiły mnie weny na pewien czas. Ale już jestem :)

Testuję na sobie nadal serię mikrodermabrazji i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona. Skóra złuszcza się nie jakoś niesamowicie, lekko tylko piórkuje. Zanieczyszczenia wychodzą na wierzch, fakt, ale po 5 dniach od zabiegu nie ma już śladu. Tym razem nie nałożyłam kwasu migdałowego zaraz po (właściwie to nie nałożyłam go do dzisiaj :P) z powodu kilku ważnych spotkań, które miałam ostatnio.

Efekty po dwóch zabiegach: na czole mam dokładnie 3 zaskórniki (przez serią miałam w każdym porze:/), wągry po obu stronach nosa i na brodzie są zmniejszone i spłycone, a te na nosie mniej widoczne (ale wydaje mi się, że z nimi mikro nie da rady, będę je jeszcze długo molestować kwasami, cóż, taki urok, ro rodzinne:/).

Mikrodermabrazja + peeling migdałowy



Wróciłam do Krakowa, i wpadłam w wir zajęć oraz pisania pracy licencjackiej, dlatego  rzadziej się tu pojawiam :(

W zeszły czwartek w końcu udałam się na mój pierwszy zabieg mikrodermabrazji, na który czaiłam się już od dawna. Ogólny stan mojej cery ostatnimi czasy polepszył się, jednak należało coś zrobić ze starymi zanieczyszczeniami, potocznie zwanymi wągrami :P

Byłam u kosmetyczki, którą wcześniej otestowała moja przyjaciółka, i wydała jej bardzo dobrą ocenę ;)

Sam zabieg - standardowy demakijaż, a potem już działanie głowicą. Początkowo bardzo dziwnym jest uczucie lekkiego zasysania skóry do głowicy, jednak po jakiś dwóch minutach byłam już zdolna zasnąć na fotelu - śpioch ze mnie :P. Głowicowe działania trwały 15 minut, po czym nadszedł czas na maseczkę algową, trzymaną też przez kwadrans. 

Po... było zaczerwienienie, ale nie takie, by nie móc wyjść do ludzi.
Po powrocie do domu nałożyłam na to jeszcze 20% kwas migdałowy - nic nie piekło, za to jakiego buraczka zobaczyłam w lustrze... Po 6 minutach zmyłam i nałożyłam pewne serum, na które przepis pojawi się niedługo ;)

Rano twarz była piękna, a po 3 dniach nastąpił początek złuszczania - odchodzą białe skórki, ale nie w jakiś maksymalnych ilościach. Na pewno przy kolejnej mikro zrobię to samo.

Wyszło mi kilka niespodzianek większych, ale skóra przecież oczyścić się musi ;)

Po samej mikro myślę, że jest niewielkie ryzyko późniejszego złuszczania skóry - dla mnie ważne jest dokładne oczyszczenie, więc walczę na dwóch frontach. Poza tym - moją skórę mało co wzrusza, i to jest dopiero pierwszy raz, kiedy Jaśnie Pani raczyła ulec złuszczeniu :P

P.S. Studium kosmetyczne in progress :D