Problemy włosowe XXIII: jak często stosować proteiny?



Proteiny, czyli inaczej rzecz ujmując białka, to biopolimery zbudowane z aminokwasów występujące we wszystkich żywych organizmach, a nawet w tych "nieżywych", czyli wirusach. Jeśli chodzi o pielęgnację włosów stanowią one jedną z kluczowych grup składników (obok humektantów i emolientów) aplikowanych na długość.

Proteiny kondycjonują ("impregnują") włosy, zaklejają uszkodzenia włosów, poprawiają ich wygląd - ale tylko należycie użyte ;). Składniki te "pracują" w kontakcie z wilgocią, dlatego:
  • przesadzenie z ilością protein, zwane przeproteinowaniem, skutkuje szorstkością, łamliwością, kruchością i rozdwajaniem się włosów, często występuje też efekt siana;
  • niedomiar protein wywołuje efekt "ciągnięcia się" - włosy przypominają w zachowaniu gumę.

Problemy włosowe III: jak zlokalizować proteiny i aminokwasy w składzie kosmetyku?



Składniki okołoproteinowe bywają dość problematyczne: bywają włosy, które nie cierpią ich w ogóle, potrzebują ich raz na ruski miesiąc albo kochają w każdej ilości. Jeszcze inne natomiast po jednym z rodzajów protein wyglądają jak milion dolarów, by po innym reprezentować sobą obraz nędzy i rozpaczy. Na jednostki budulcowe białek - czyli aminokwasy - włosy również reagują różnie i one także mogą być przyczyną objawów przeproteinowania.

Całkiem przydatna włosomaniaczce jest więc umiejętność wyławiania ze składu INCI proteinowych czy aminokwasowych komponentów ;)

Problemy włosowe II: suche końcówki, mimo pielęgnacji



Po pierwszym poście z tej serii, który dotyczył problemu rozdwojonych końcówek wiele z Was zgłaszało mi, że wprawdzie ten kłopot Was nie dotyczy, ale za to końcówki są suche, sianowate i szorstkie mimo, że dbacie o nie jak najlepiej. Skąd więc się bierze taki stan rzeczy?


prosalon.eu

Na powyższym rysunku mamy ukazany przekrój przez łodygę włosa. Jedynka opisuje zewnętrzną osłonkę włosa, na której zaznaczone są łuski, dwójka - warstwę korową, trójka - rdzeń włosa.

Keratynowe cudo




Z racji wczorajszego zakończenia sesji mam mały weekend domowego spa ;)

Pierwszy test glinki Argiletz mam za sobą - cudowne, że nie muszę sama dobierać proporcji do proszkowanej glinki, na ocenę efektów przyjdzie czas ;)

Ale jak każda włosomaniaczka, skupiłam się na kudełkach, i zaaplikowałam mój ulubiony skrętoród: serum keratynowe (pomysł zaczerpnięty od syrenki z Wizażu).

50% wody
25% hydrolizowanych protein(keratyna, kilka kropli owsa, jedwabiu, elastyny, co kto lubi proteinowego)
25% humektantów (gliceryna, pantenol, hydromanil, kwas hialuronowy)

20 ml tej mieszanki śmiało wystarcza na moje włosy - prawie po stanik w wyproście ;) Pryskam na noc, jak mam czas to dokładam rano oleju, i wieczorem myję metodą OMO - zwykle Hegron + Babydream.

Skręt mam po niej większy, i loki lepiej się trzymają. I jak dla mnie włosy wydają się optycznie grubsze.

Moja bratanica ma prościaki - u niej wywołuje dla odmiany wygładzenie, więc jest to kosmetyk uniwersalny dla prosto i kręconowłosych ;)
Dajcie znać, czy któraś z Was próbowała czy też planuje spróbować ;)