Nowa ja na wiosnę/lato - postępy

O swoim planie pisałam TU. Co się wydarzyło od tego czasu?

Twarz uległa znacznemu oczyszczeniu - nie muszę już używać podkładu ;) Zostały wągry na nosie, ale to twardzi zawodnicy i jeszcze pewnie trochę się z nimi pomęczę. Cera wygląda po prostu zdrowiej ;)Nie kwaszę się już, bo obawiam się przebarwień, mimo stosowania filtrów.

Włosy - rosną i kręcą się, dodatkowo wydaje mi się, że już zaczęły jaśnieć, co mi się podoba ;)

 Ciało - -2kg ;) Wydaje mi się, że więcej nie potrzeba, jest tak fajnie, nie za chudo, ani nie ma boczków ;) Mycie ciała szamponem BD i wytrwałe smarowanie się masłami do ciała oraz tuningowanym mocznikiem kremem daje powoli widoczne rezultaty na moim zapaleniu mieszków włosowych ;)

Paznokcie - maluję, maluję i nie przestaję ;)

Ogólnie - całkiem nieźle mi ten plan na razie wychodzi :D


Mgiełka proteinowa do włosów

Moje włosy lubią proteiny, zawsze po nich mam na głowie dzikie afro ;)

Jako fanka mgiełek stworzyłam cosik takiego, co nazywam właśnie - mgiełką proteinową ;)
5 ml keratyny
1 ml elastyny
1 ml kolagenu
1 ml pantenolu
1 ml aloesu zatężonego 10x
90 ml wody przegotowanej
Wszystkie składniki umieszczam w butelce i wstrząsam. Oczywiście używam buteleczki z atomizerem ;)
Konserwuję 10 kroplami FEOG, a stosuję na umyte i mokre włosy. Ostatnio też zdarza mi się nią pryskać suche włosy przed nałożeniem oleju - bo eksperymentować trzeba, a jak! ;)
Taka bomba proteinowa skraca czas schnięcia moich włosów, poprawia skręt i pomaga w jego utrzymaniu, no i oczywiście regeneruje ;)

A Wy? Wasze włosy lubią proteiny, czy może nie bardzo?

Beauty afternoon ;)

Przez to, że obecnie ostro czytam literaturę do pracy licencjackiej i robię różnego rodzaju prezentacje i prace na inne zajęcia mam jakoś strasznie dużo czasu, żeby dbać o siebie - bo w końcu co mi olej czy maseczka przeszkadza w czytaniu/pisaniu? A tak przynajmniej mam dwa w jednym xD

Dzisiejsze zabawy urodowe:

Włosy: w skalp wtarłam Eliksir Green Pharmacy do włosów farbowanych, długość spryskałam mgiełką proteinową (znów mi się przypomniało, że już dawno miałam opublikować tutaj na nią przepis:P), nałożyłam odżywkę Hegron i na to namaziałam oleju z orzecha włoskiego(z Auchana).
Włosy umyję później szamponem Babydream, nałożę maseczkę Gloria(testuję, testuję ;)), zrobię płukankę lnianą, wyplunkinguje i nałożę mój krem do loków ;)

Paznokcie: piszę Wam tego posta z rękawiczkami na dłoniach, bo zasmarowałam łapki maską kokosową do dłoni z Ziai, potem nałożę odżywkę do paznokci Eveline 8 w 1.

Twarz: OCM, a później peeling z kwasami owocowymi z Bingo Spa, następnie maseczka z minerałami z morza martwego z Avonu - w ramach denkowania.

Ciało nasmaruję masłem czekoladowym Eveline.

Niezależnie od tego, co sobie pomyślicie o moim marnotrawstwie czasu - to moja pasja, i tyle ;)

Skrobia ziemniaczana

Jak wiecie, moja cera lubi sprawiać niemiłe niespodzianki w postaci pryszczy i wągrów, i lubi wyglądać jak żarówka :/ Nie mówiąc już o tym, że byle co może ją zapchać - tą zależność zauważyłam już dawno temu, za czasów nieświadomej pielęgnacji.
Puder - droższy, tańszy, do cery tłustej, mieszanej, trądzikowej - każdy powodował eskalację niedoskonałości, a do tego ciężko było dobrać kolor odpowiedni do mojej karnacji + żaden nie zmatowił mnie na dłużej niż 2h - ale to tylko w zimie było możliwe, latem po godzinie wyglądałam  jak bez makijażu.

Z pomocą przyszedł mi, a jakże, Wizaż ;) Tam naczytałam się o pudrach bambusowych, ryżowych, matowieniem białą glinką... aż wpadłam na skrobię. Myślę sobie: przecież mam ją w kuchni, czemu by nie spróbować?
Oczywiście, najpierw, przed użyciem wydawało mi się, że mnie zbieli - a tu zaskoczenie, zachowuje się jak najlepszy transparentny puder! I jak matowi, bajka - zwykle bez problemu wytrzymuje cały dzień w macie :D Nie daje efektu maski i dobrze współgra z moim korektorem antybakteryjnym i pod oczy.
Użycie skrobi jako pudru było pierwszym krokiem do zredukowania trądziku na mojej twarzy - przez ograniczenie zapychania ;)

Jeśli widzę biały pyłek (czyli gdy nałożę za dużo) - wystarczy omieść twarz czystym pędzlem, i wszystko gra ;)

Bronzer też można z niej zrobić, dodając cynamonu - należy jedynie uważać, bo rzadko kiedy cynamon jest dobrze zmielony, i czasem ma za duże grudki.

Matuję się w ten sposób już ponad pół roku i do zwykłych pudrów raczej już nie wrócę :D

Haul - ZSK + inne ;)

Żeby nie było - to kupiłam przed ogłoszeniem projektu denko :P ;)

Na polowaniu w ZSK wpadły w moje posiadanie: ekstrakt z malin i ostropestu, P-4C, alkohol cetylowy, SLP, pantenol (bo się kończy ;)), gliceryna roślinna, ekstrakt na naczynka, kwas mlekowy i hydrolizat jedwabiu jako gratisy ;) Kwas mlekowy poczeka do jesieni na lepsze czasy, a resztę sukcesywnie będę używać - już wczoraj ukręciłam sobie serum antytrądzikowe z ostropestem, po jednym użyciu mogę powiedzieć tyle, że cudnie się wchłania :D

A oprócz tego, w drugiej paczce:


Serum do rzęs Eveline - po dwóch użyciach jestem, na recenzję za wcześnie, mam nadzieję, że poprawi wygląd moich i tak całkiem ładnych rzęs(skromność:P).




Woda różana Dabur- w planie do stosowania jako hydrolat i mgiełka do włosów - jak tylko skończę któryś z tych, co używam xD


Błyszczyk Bourjois La Creme des Levres - nie pierwsze moje opakowanie, czas na recenzję niedługo ;)

I jeszcze błyszczyk w pudełeczku N.Y.C.Lip Sliders - lubię się maziać po ustach, no nic na to nie poradzę ;)

zdjęcia:wizaż.pl