L'Oreal Elseve Dream Long, Odżywka rozplątująca a niesforne loki


"Dream long" w moim wykonaniu



Co pewien czas uruchamia mi się urodowa opcja zapuszczania włosów - czasami z przypadku, czasami z wewnętrznej chęci. Zwykle po jakimś czasie długość zaczyna mnie irytować i przeszkadza w codziennym życiu, co następnie owocuje wizytą u fryzjera. Nie ukrywam - właśnie jestem na etapie wspomnianej irytacji i gdy tylko sytuacja się uspokoi pobiegnę w podskokach do fryzjera i zakrzyknę "panie, tnij pan tak, żeby się tylko dało związać" :D. 

Nie uważam również, by wyznacznikiem pielęgnacji włosów (czy bycia włosomaniaczką) była imponująca długość włosów. Moje kręćki lepiej układają się w krótszej wersji i chcę wrócić do tej bezproblemowości. Dłuższe włosy niestety bardziej się plączą, co przy moim unikaniu czesania nastręcza nieco trudności w rozczesywaniu w trakcie mycia. Na te kłopoty miała poradzić Odżywka rozplątująca Dream Long L'Oreal Elseve. Czy dała radę?

L'Oreal Elseve Dream Long Odżywka rozplątująca

Odżywka kryje się w plastikowej, niezwykle poręcznej tubie. Na razie korzysta mi się z niej całkiem wygodnie, ale obawiam się, że wydobycie końcówki produktu będzie wymagało cesarskiego cięcia wykonanego na opakowaniu :D. Całość wygląda przyzwoicie, chociaż dla mnie subiektywnie połączenie koloru pomarańczowego (brzoskwiniowego?) z różem jest mocno karkołomne ;). Nic się nie odkleja, nie ciapie ani nie wylewa.

Keratyna roślinna, olej rycynowy i niacynamid  w walce z plątaniem włosów


Wiem, że nazwa "keratyna" na opakowaniach produktów kosmetycznych do włosów sprzedaje się bardzo dobrze, ale nie ukrywam, że "keratyna roślinna" wzbudza moje rozbawienie za każdym razem, gdy o niej słyszę. Proteiny roślinne wszak brzmią dużo gorzej i mniej marketingowo, prawda? ;). 

L'Oreal Elseve Dream Long Odżywka rozplątująca - analiza składu

Bazę odżywki rozplątującej Elseve stanowią: emolienty syntetyczne przełamane kondycjonerem/emulgatorem wraz z dobrociami: niacynamidem, olejem rycynowym oraz zestawem protein roślinnych: pszenicznych, sojowych i kukurydzianych, które razem tworzą "keratynę roślinną". Składniki te zamykają również listę komponentów występujących przed pierwszym konserwantem. Później znajdziemy srogi zestaw substancji zapachowych i konserwujących przełamanych odrobiną silikonu i pantenolu - nie polecam więc jej nakładania na skórę głowy lub w jej pobliżu. 

Nie mam wielkich uwag do składu - litania substancji dodatkowych jest dość charakterystyczna dla produktów Elseve, więc wiedziałam, na co się piszę. Nie zmienia to oczywiście faktu, że producent mógłby pomyśleć o jej skróceniu ;).

Odżywka ma stosunkowo gęstą konsystencję i dość mocny, kwiatowo-pudrowy zapach, który na dłuższą metę jest dość męczący, ale szybko ulatnia się po myciu. Przy stosowaniu przed myciem również dość szybko wietrzeje.

Czy ta odżywka rozplątująca rzeczywiście pomaga w walce z kotłunami?


Spora ilość olejku rycynowego w składzie wzmogła moją czujność, więc już od pierwszej aplikacji ostrożnie szafowałam jej ilością. Wbrew obawom nie powodowała problemów ze zmyciem, ale też nie dała jakiegoś szczególnego efektu gładkości, który być może zmniejszyłby ilość supełków. Włosy po myciu też nie wyglądają jakoś rewelacyjnie - loki są dość mocno rozprostowane. Powiedziałabym, że zachowują się, jakby je coś ciągnęło w dół :D. Jednocześnie bejbiki, których mam całkiem sporo, żyją totalnie własnym życiem, tworząc radośnie alternatywną fryzurę dookoła głowy. W przypadku rozpuszczonych włosów to nie problem, ale po spięciu... jest naprawdę grubo :D. 

Testowałam ją kilka razy w różnym otoczeniu szamponowo/olejowo/odżywkowym, a także solo - efekty opisane powyżej niestety były bardzo powtarzalne :(. Jak wszystkie średniaki i większość kitów włosowych kończy swój żywot w mojej łazience zużywana sukcesywnie przed myciem jako podkład pod olej lub odżywienie solo.

Powrotów do niej nie planuję - szczególnie krzywdy mi nie zrobiła, ale znam sporo kosmetyków o lepszym działaniu ;).

A jakie Wy macie doświadczenia z kosmetyka Elseve?

Komentarze

  1. Z l'Orealami Elseve miałam przerózne przygody, ale głównie niewypały (używałam odżywek i szamponów, masek i olejków już nie). Dobrze wspominam jedynie odżywkę Fibralogy, taką niebieską. Elseve to takie drogeryjne średniaki jak dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie mam nieduże doświadczenia z Elseve, ale na razie nie powalają pozytywnością :D

      Usuń
  2. Bardzo dobrze znam się z marką, ale tego akurat nie miałam. Muszę koniecznie wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że u Ciebie sprawdzi się dużo lepiej ;)

      Usuń
  3. Trochę mnie podłamałaś, bo mam ją w zapasie :P Ale też z drugiej strony nie mam kręconych włosów, więc kto wie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Na kołtuny pomaga mi zawsze przepis z bloga kokardka mysi. Aktualnie po zimie znowu jestem na terapii antykołtunowej. W skrócie wyrzucam humektanty, pilnuję raz na dwa tygodnie maski z keratyną a na co dzień zwiększam ilość dużych protein we włosowej diecie. Aktualnie na topie jest hairmilk od nivei

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć! Trafiłam na Twojego bloga w poszukiwaniu rozwiązania problemu włosowego, chodzi o wpis związany z wypłukiwaniem indygo z włosów. Po raz pierwszy zobaczyłam pomysł z kwasem borowym i colą (przeszukałam angielskie fora), widzę, że w związku z ukończonymi studiami masz bardzo dużą wiedzę w tym temacie-myślę, że dużo większą niż wszystkie osoby, które dotąd mi doradzały. :) farbowałam włosy dwukrotnie khadi indygo. Po ok roku postanowiłam rozjaśniać włosy do ciemnego blondu. W co niektórych miejscach wyszedł glon, zostało to stonizowane zakryte przez fryzjerkę- prawie nie było widać. Jednak po czasie farba zaczęła się wypłukiwać a glonowate plamy na głowie ujrzały znów światło dzienne. Chcę się pozbyć tego raz na zawsze, a pomysły moich fryzjerek nie działają. Czy uważasz, że w takiej sytuacji nakładanie mieszanki Twojego pomysłu zadziała w wymyciu zielonych plam z głowy ? Domniemuję, że są to te resztki indygo. Czy wpłynie to jakoś na kolor moich włosów? Będę baaardzo wdzięczna za odpowiedź, moja desperacja sięga zenitu. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubilam kiedys ta linie Elseve pomagala wygladzac moje wlosy i pieknie pachniala :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Korzystałam i u mnie niestety nie dała efektu, ale może to kwestia moich włosów...

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj to może być dla mnie zbawienny produkt. Momentami w ogóle nie idzie rozczesać moich włosów...

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele dobrego już słyszałam o tej marce, chętnie wyprobuje

    OdpowiedzUsuń
  10. Korzystałam przez wiele miesięcy z L'Oreal i jestem bardzo zadowolona. Polecam każdemu!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza