Pantene Pro-V Moisture Renewal, Szampon do włosów Odnowa Nawilżenia - magia SLS nie zadziałała



Jeśli jakiś kosmetyk kusi Was mocno to zapewne (tak jak ja) dążycie do jak najszybszego przetestowania go. W czasie Rossmannowych promocji na Dzień Kobiet przygarnęłam więc kilka szamponowo-żelowych cudów:


P.S. Gdyby ktoś pytał, to jak dla mnie żel pod prysznic Isana Plumeria pachnie jak ruski szampan xD. 

Wśród moich łupów znalazł się szampon marki Pantene Pro-V Moisture Renewal - Odnowa Nawilżenia. Dlaczego zdecydowałam się na produkt Pantene? Marka ta nie ma zbyt dobrej prasy wśród włosomaniaczek, jednak mnie kusiła od dawna SLSem w składach szamponów. Składnik ten jest obecnie bardzo rzadko spotykany w myjadłach (większość bazuje na SLESie), więc wiązałam z jego mocą myjącą bardzo duże nadzieje. Zresztą, pewnie wszyscy znacie moją miłość do mocnych detergentów w myciu włosów - oto i kilka przykładów:


Zajmijmy się jednak głównym bohaterem dzisiejszego posta:


Standardowa dla marki, solidna, plastikowa butla to całkiem dobre rozwiązanie dla szamponu. Można ją postawić do góry dnem, co dodatkowo ułatwia zużycie produktu do ostatniej kropli. Etykiety są odporne na wilgoć, dość proste - nieszczególnie przyciągają uwagę na sklepowej półce.

400ml tego szamponu kosztuje od 10 do 15zł w zależności od miejsca i promocji.

Skład prezentuje się następująco:


Baza składająca się z SLS, SLES i betainy kokamidopropylowej dawała nadzieję na naprawdę mocne mycie "do gołego włosa" - nawet pomimo obecności filmformerów w składzie, które znajdziemy dopiero w okolicach kompozycji zapachowej (przez co obstawiałam, że nie będą mieć najmniejszego wpływu na moc myjącą produktu). Całość dopełniają regulatory kwasowości, konserwanty, sól kuchenna (niewielka ilość) oraz pantenol.

W zasadzie nic bardzo ciekawego w tym szamponie nie ma - co nieszczególnie mi przeszkadza, bo tego typu produkt u mnie ma po prostu dobrze myć. 

Szampon ma dość gęstą konsystencję i mlecznobiały kolor. Zapach - charakterystyczny dla Pantene, niepodobny do niczego ;).

Rozdziewiczyłam go niedługo po zakupie (chyba nawet tego samego dnia) - tak bardzo byłam ciekawa tego SLSu ;). Pieni się szatańsko - chyba żaden z jego poprzedników w mojej łazience nie dawał aż takich ilości piany. Z tego względu zużywam go naprawdę malutko.

Włosy myłam nim zawsze dwukrotnie. Wniosków mam kilka:
  • Totalnie nie nadaje się do mycia moich włosów z olejów lub innych miksów odżywczych. Włosy po takim myciu reprezentowały sobą "smalec of nature".
  • Po myciu włosów niepotraktowanych żadnymi dobrociami i nałożeniu produktu do spłukiwania po myciu - znów "smalec of nature".
  • Przy stosowaniu solo (czyli w przypadkach, gdy myłam jedynie włosy szamponem i stylizowałam odrobiną żelu bez jakiegokolwiek odżywiania) sprawdza się super (włosy domyte, odbite od nasady, skręt świetny), ale... tylko przy pojedynczym zastosowaniu. Przy jego użyciu przy dwóch kolejnych włosowych ablucjach znów witałam się z radosnym 3xP (przyklap, przetłuszcz, przychlast).
  • W żaden sposób nie zaszkodził skórze mojej głowy - zaczerwienienia, swędzenia czy łuszczenia nie zanotowałam.
Moisture Renewal nie jest więc wersją dla włosów trudnych do domycia. Niemniej jednak będę go stosować w sytuacjach podbramkowych, gdy nie będzie czasu na długie, włosowe pieszczoty. Część pewnie skończy też jako żel pod prysznic :P. Chodzi jeszcze za mną spróbowanie wersji Aqua Light - ponoć z niej jest naprawdę ostry zdzierak. Macie może z nią jakieś doświadczenia i się nimi podzielicie?

Chętnie się dowiem jaki jest Wasz ulubiony szampon ;).


40 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. :D To akurat tekst podchwycony od jednej z użytkowniczek na Wizażu ;)

      Usuń
  2. Dość długo używałam szamponów Pantene z SLS, głównie wersji Aqua light i jakiejś zwiększającej puszystość. Domywały aż miło, włosy były puszyste i odbite u nasady, ciężko je było tylko rozczesać. I jakoś wtedy zamieszkałam z przyszłym mężem, który zaczął narzekać na to, że wszędzie znajduje moje kłaki. Tłumaczyłam, że to normalne, jak chce mieć długowłosą babę, niech cierpi. Dla spokoju sumienia postanowiłam pogooglować o wypadaniu włosów, trafiłam na jakiś blog i kupiłam zwykły szampon z rzepą i SLES. Włosy od razu przestały wypadać, pojawiła się aureola baby hair. I tak zostałam włosomaniaczką, niedługo potem trafiłam na Twój blog, niestety objętości włosów sprzed SLS jeszcze nie odzyskałam (ale walczę!).
    Jestem pewna, że to ten składnik zawinił a nie stres, pora roku, dieta itp. - nie zmieniłam wtedy nic poza szamponem, po kilku miesiącach na próbę użyłam ponownie Pantene - włosy znów leciały garściami. Co ciekawe, nie czułam żadnego podrażnienia, swędzenia, mam skórę nosorożca, której nic nie rusza, po prostu na szczotce i ubraniach zostawiałam codziennie sporą kępkę włosów.
    Więc przy eksperymentach z SLS dobrze zwrócić na to uwagę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, będę monitorować temat ;)

      Usuń
    2. Wiem, że Ty będziesz, ale może jakaś czytelniczka, jak ja, nie skojarzy SLS z wypadaniem?

      Usuń
    3. Myślę, że z tym akurat nie będzie problemu - akurat SLS i SLES prawie zawsze są odżegnywane od czci i wiary ;)

      Usuń
  3. Kompletnie nie kusi mnie Pantene. Mój ulubiony? Ciężko wybrać, bo mam kilka :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mialam kilkakrotnie okazję użyć aqua light. Moje włosy sa łatwe do domycia, ale i do obciążenia. Niestety ten zawodnik nie podolal :) włosy były obciążone juz po pierwszym dniu. Dlatego nie powiedzialabym, ze to mocny zdzierak. Ale może to i kwestia moich włosów, które ostatnio bardzo, bardzo łatwo obciążyć nawet alkoholowa wcierka :( po półtorej dnia są do kolejnego mycia. Masz może jakiś sposób na to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może peeling skóry głowy?

      Usuń
    2. Peeling skory glowy w tym przypadku nie pomaga :( wiem bo mam tak samo z wcierkami i .milalam tez z tym szamponem.
      Anonimku, od siebie polecam nakladania wcierek wylacznie przed myciem (spokojnie, na takich brudnych wlosach tez zadziala :) ).
      Wyprobuj tez glinke na skore glowy (rowniez przed myciem, inaczej wlosy beda matowe i 'tepe w dotyku), po prostu zmieszaj glinke z woda i naloz na skalp jak wcierke i zmyj dokladnie szamponem, ja wczoraj zrobilam pierwszy taki zabieg i wlpsy sa dzis cudnie odbite od nasady :).
      Podobno pomaga tez mycie wlosow z glowa w dol, ja musze jeszcze dokladnie obadac ten temat bo przewaznie myje wlosy na siedzaca w wannie

      Usuń
    3. Blondynko, to obciążenie wynika z nadmiernego przetłuszczania skóry głowy czy też włosy po prostu tracą objętość przy nasadzie bez nadmiernej produkcji sebum?

      Usuń
    4. Nie wiem jak i Blondynki :) ale u mnie po prostu na drugi dzień czuć takie obciążenie włosów u nasady, które z ciągu dnia się pogłębia. Nie wiszą mi tłuste strąki, ale włosy w dotyku są wyraźnie zbyt mocno natłuszczone. Przeszkadza mi to, bo nigdy nie musiałam myć włosów codziennie, często 3 dnia były jeszcze "do wyjścia w ostateczności", czyli ich czas świeżości skrócił się 2 razy... Czy może być to wina silnych detergentów i używania ziołowoego (rumiankowego) szamponu - eva naturia?

      Usuń
    5. Nie dosc, ze mocno sie przetluszczaja i musze myc codziennie, to szybko tez klapna w ciagu dnia i tworzy mi sie na glowie nalesnik, a wlosy na dlugosci mimo czesania co chwile zlepiaja sie w straki. Dodatkowo nosze duze sluchawki z futerkiem, ktore choc sa bardzo urocze to niestety przyklejaja wlosy do uszu i na przedzialku w miejscu gdzie je nosze. Wlosy oklapuja rowniez gdy tylko glowa minimalnie sie spoci

      Usuń
    6. Obstawiam, że wyjścia są dwa:
      - Niewłaściwe cięcie. Przy włosach "prostych że aż prostych" już odrobina sebum powoduje naleśnika, jeśli włosy są za ciężkie. Może warto pomyśleć o dobrze zrobionym (z naciskiem na dobrze) cieniowaniu?
      - Jeśli faktycznie temat dotyczy zbyt szybkiego przetłuszczania, to można rozważyć dwie opcje: problemy hormonalne lub ŁZS. Możecie wykluczyć te dwa problemy?

      Usuń
    7. Lzs nie mam, skora glowy nie liczac przetluszczania jest zdrowa, zadnego lupiezu, luski,"zapaszku" itd.
      Przetluszczanie towarzyszy mi juz od dobrych 10lat, w zasadzie od kiedy zaczelam dojrzewac (czyli hormony?),
      cera rowniez jest tlusta (i tradzikowa,bardzo szybko sie zanieczyszcza podobnie jak twoja ;p).
      Ja mam sciete obecnie w u, kiedys zamierzam sciac wlosy w v :)
      Niestety cieniowanie na dlugosci sie u mnie nie sprawdza, wlosy bardzo szybko zbieraja sie w straki oraz wizualnie jest ich duzo mniej i wywijaja sie,bez prostownicy ani rusz :(
      A wlasnie zanim trafilabym w fryzjera, ktory umie je zrobic naprwde dobrze (polecacie kogos w Gdansku?), to pewnie stracilabym duzo dlugosci (na cieciach i ewentualnych schodzeniach z nich) a zapuszczam :(
      Wloski mam wlasnie proste, niskoporowate i dodatkowo prostowane keratynowo na koncach, gdyz koncowki lubily sie wywijac

      Usuń
    8. Kurcze no i moje wlosy nie sa jakies ciezkie ;p juz na lekkim wietrze lataja we wszystkie strony i nie moge ich okielznac xd

      Usuń
    9. U czy V wielkiej różnicy nie zrobi, a każde włosy można doprowadzić do objętości przy nasadzie, trzeba tylko trafić na dobrego fryzjera. Przy całkiem prostych włosach osiągnięcie naleśnika przy skalpie nie wymaga wcale jakiejś mega masy włosów ;). Coś mi się wydaje, że Twoje cieniowania w przeszłości były po prostu źle zrobione (jak i moje).

      Cóż, widocznie czeka Cię wybór między wygodą i zapuszczaniem - sama postawiłam na pierwsze i powiem Ci, że nie żałuję ;). Chociaż podejrzewam, że mój fryzjer coś by może wymyślił bez drastycznych cięć. W Gdańsku zapewne też taki jest, popytaj ;).

      Usuń
  5. Już dawno nie kupowałam szamponów w drogerii. Mój ulubiony to na pewno Babuszka Agafia "Puszystosc i objętosc"Lubię też bardzo Eco Lab z pigwą - one są bez SLS. A z SLS ostatnio spodobał mi się Vatika z Czosnkiem - wyjątkowo mnie nie podrażnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, może zainteresuję się jakimś szamponem Vatiki :D

      Usuń
  6. Kasiu, ja ci juz kiedys polecalam do wyprobowania wersje 'Geste i mocne' i dalej sie tego trzymam :).
    On nie ma w (klasyczne Pantene powodowaly u mnie ten sam efekt przetluszczenia co u ciebie) sobie zadnych filmformerow, jest gesty jakby zelowy i przezroczysty. Tez sie mocno pieni.
    Wersji aqua light nie polecam, bo u mnie podobnie jak u anonima wyzej powodowal efekt 3p juz po pierwsym uzyciu, ktory poglebial sie z kazdym koljnym uzyciem.
    Mam tak samo trudne do domycia wlosy jak twoje, z tym ze sa proste i skora glowy przetluszcza sie duzo mocniej, ty myjesz co 3 dni a ja musze codziennie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, faktycznie pamiętam! Tą wersję wzięłam w zasadzie tylko temu, że w czasie tej promocji "2 za 1" wszystkie inne warianty wymiotło u mnie -.-.

      To na pewno przetłuszczenie czy też po prostu myjesz, bo włosy mają za mało objętości przy skalpie?

      Usuń
    2. W zasadzie to i to, ale jak wiadomo jedno dziala na drugie. Jak wlosy oklapna to i tluszcz sie szybciej rozniesie u nasady, a jak tluszcz sie rozniesie to wlosy oklapuja :D tak jak u anonimowego wyzej, nalesnik pojawia sie nagle po kilkunastu godzinach od umycia i poglebia sie przez nastepne godziny. Po 1,5 dnia od mycia (a czasem nawet i po niecalej dobie) nie ma juz szans bym mogla wyjsc z rozpuszczonymi wlosami, chyba ze pocuduje z pudrem bambusowym :).
      Zauwazylam tez dziwne zjawisko.
      Otoz gdy wyjde z domu z umytymi i chocby odrobine jeszcze wilgotnymi wlosami, to one po doschnieciu od razu sa oklapniete i bez objetosc, mimo ze w dotyku calkowicie swieze.
      Gdy schna normalnie w domu to zawsze sa uniesione i po prostu ladne :) niestety po wyjsciu ten efekt rownie szybko znika

      Usuń
    3. Czyli podejrzewam pierwszą opcję z komentarza, który zostawiłam wyżej ;)

      Usuń
  7. NIc stąd nie używałam niestety ale palette dużo osób lubi. Mój ulubiony? może babuszka agafiia z kiełkami pszenicy czy coś takiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wiekszosci szamponow Agafii pododawali slesy

      Usuń
    2. Ooo, to muszę ich spróbować :D

      Swoją drogą - na pewno pododawali? A może w końcu napisali składy dokładnie z normami INCI, bo produkują w granicach UE?

      Usuń
  8. Ja namiętnie zużywam szampony Kallosa. Mam już nie wiem które z kolei opakowanie i uwielbiam <3 Każda wersja ma coś w sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzą za mną te szampony już od jakiegoś czasu, może w końcu się skuszę na którąś z wersji ;)

      Usuń
  9. Mam problem- po nabyciu oleju sezamowego organicznego nierafinowanego do olejowania włosów coś mnie naszło żeby zerknać na datę przydatności do spożycia i BAM - 06.2017. Użycie go w kuchni odpada ( rodzinka nie cierpi zapachu i smaku) a boję się że nie uda mi się zużyć go do włosów w 2 miesiące? Czy coś się stanie jak taki przeterminowany olej nałożę na włosy?
    PS. Uwielbiam styl jakim piszesz tego bloga, ale fraza "smalec of nature" mnie rozwaliła kompletnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nakładaniem na długość włosów nie ma problemu - byłabym jednak ostrożna z nakładaniem oleju po terminie na skórę głowy (wręcz odradzam).

      To akurat nie jest moje powiedzonko - podchwyciłam je od jednej wizażanki ;)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Szkoda, że mi nie podpasowały - swędzi mnie po nich głowa -.-

      Usuń
  11. Jeśli chodzi o zmywanie olejów z moich włosów to z tym szamponem było to wielkie wyzwanie. Za pierwszym razem naiwnie umyłam włosy tylko raz, po czym nałożyłam odżywkę. Już w trakcie suszenia włosy były okropnie tłuste w dotyku. Musiałam znowu wskoczyć po prysznic. Po dwóch myciach i nałożeniu grubej warstwy odżywki było jako tako, ale to nadal nie jest dobry szampon.

    OdpowiedzUsuń
  12. Który szampon dotychczas najlepiej poradził sobie z domyciem włosów u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głęboko oczyszczający szampon Stapiz, ale to produkt nie dla każdego i nie do częstego stosowania.

      http://kascysko.blogspot.com/2016/09/stapiz-szampon-geboko-oczyszczajacy.html

      Usuń
  13. Jednym z moich faworytów jest szampon rumiankowy Garniera:) ostatnio używam zenszeniowego Faith in Nature ;) i smalcu po nim nie mam he he. Aloesowy Cien Med z Lidla tez dołączył do ulubieńców - ślicznie pachnie aloesem i ... ogórkiem.
    Na wishliscie jest Fructis Pure&Shine (ma ALS) i nowy zielony Elseve z olejkami eterycznymi, do przetłuszczających ( bez silikonów) który mi dziś wpadł w oko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, mam obecnie lekkie obawy przed Garnierami i L'Orealami - obawiam się, że to się skończy jak przy tym Pantene xD

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie