wtorek, 21 października 2014

Słodka mięta ;)



Ktoś mi ostatnio powiedział, że jestem osobą, która zawsze ma jakiś niestandardowy manicure ;). Ciężko nie przyznać mu racji, bo moja miłość do brokatów i lakierów piaskowych jest szeroko znana. Dziś zdobienie należące do pierwszej grupy ;).

Lakierem bazowym został Rimmel 60 Seconds 873 Breakfast in bed z serii Rita Ora. Delikatna mięta ze srebrnoniebieskim shimmerem smuży przy pierwszej warstwie sakramencko (byłam wręcz przerażona -.-), jednak druga daje piękny, równy kolor. 

Mam oczywiście zastrzeżenie do pędzelka, bo opcja "maxi brush" totalnie się u mnie nie sprawdza. Lakier schnie dość szybko, ale na pewno nie w minutę ;).

niedziela, 19 października 2014

Promocyjny przegląd, czyli... po tygodniach tłustych przychodzą chude



Przyznaję, że końcem września oraz w październiku trochę poszalałam z kosmetycznymi zakupami. Cóż, w zasadzie nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, wakacyjny post zakupowy musiał zostać kiedyś zakończony xD. W moim zakupowym ciągu pomagały mi również całkiem zacne promocje w drogeriach, jednak po tym tłustym promocyjnie okresie nadeszły gazetku "chude" :P.

Rossmann nie powala ofertą z gazetki (KLIK!). Mnie zainteresowały tylko:

piątek, 17 października 2014

Pielęgnacja kwasowa dla początkujących II: czym są kwasy stosowane w kosmetyce?




Kuracje kwasowe to od kilku lat niezmiernie popularny temat we wszelkich źródłach kosmetycznych. Powstaje coraz więcej produktów zawierających te składniki zarówno do użytku profesjonalnego, jak i w domowym zaciszu. Przed przystąpieniem do pierwszych prób z kwasami warto wiedzieć, czym one w zasadzie są i w czym możemy wybierać.

Stosowanie w pielęgnacji tych składników nie jest pomysłem szczególnie nowatorskim - starożytne kąpiele w kwaśnym mleku, wszelkie maseczki i toniki z dodatkiem cytrusów czy... wykorzystywanie moczu w pielęgnacji skóry (popularne dawniej w Indiach) można uznać za "kuracje kwasowe w wersji beta" ;).

Kwasy stosowane w kosmetyce, z której strony by na nie nie popatrzeć, są składnikami, które wymagają od użytkowników większej uwagi oraz wiedzy. Absolutnie nie namawiam do tego, by obawiać się tych substancji, jednak należy pamiętać, że zdrowy rozsądek jest zawsze w cenie. Przy jego braku można sobie kwasami "kosmetycznymi" zrobić mniej lub bardziej poważną krzywdę. Warto więc poświęcić trochę czasu na poznanie przeciwnika przed podjęciem działań złuszczających ;).

środa, 15 października 2014

Wieści z kosmetycznego świata: czy sygnowane na delikatne rzeczywiście jest delikatne + bez stania w miejscu ;)


Spotkanie z moimi bratanicami w Krakowie owocuje zwykle ciekawymi odkryciami i/lub bardzo obfitymi zakupami odzieżowo-kosmetycznymi. Tym razem skończyło się zaledwie na jednej koszulce, ale odkryłam kilka kosmetycznych ciekawostek (o których pewnie część z Was wie, ale dla mnie były to konkretne odkrycia ;)).

"Z głupoty", przeglądając ofertę żeli pod prysznic w Rossmannie, wzięłam do ręki produkty Alterra, konkretniej wersje Pomarańcza&wanilia oraz Różowy grejpfrut&kwiat pomarańczy. Swoim wyrobionym zwyczajem rzuciłam okiem na składy:


wtorek, 14 października 2014

Brokat, piasek, trawka... wielki misz-masz


Lakierowe nowości, szczególnie te najbardziej oryginalne, nieprzerwanie mnie kuszą. Czasem swoje chciejstwa zaspokajam sama (w opcji "zamiast czekolady" :P), a innym razem dostaję ciekawy nabytek w paczce wymiankowej. Tak też było tym razem ;)

Lakier Wibo Wow Mix Sand nr 1 jest produktem, w którym znajdziemy wszystko na raz: efekt piasku, drobny brokat oraz trawkę w srebrnym odcieniu. Całość zatopiona jest w chmurnoniebieskiej bazie. 

Efekt jest... oryginalny. Struktura - mocno trójwymiarowa i chropowata - powoduje, że z takim manicure należy trzymać się z daleka od wszelkich rajstop oraz pończoch :P. Sam lakier jest dość trwały (przeżył 3 dni bez większych uszkodzeń, do samego zmycia), jednak pojedyncze drobinki brokatu lubią odpadać.

poniedziałek, 13 października 2014

Weekendowe dopieszczenie ;)



Powoli wdrażam się do coraz bardziej wytężonej pracy, ale przyznaję, że aklimatyzacja w rzeczywistości wychodzi mi mocno średnio. Dlatego też korzystając z weekendu w moim rodzinnym domu na wsi urządziłam sobie całkiem konkretne spa ;)

Włosy:
  • Na wilgotne włosy nałożyłam Ekstrakt proteinowy Bingo Spa oraz olej sezamowy z ekstraktem z wanilii Wellness&Beauty;
  • Po około dwóch godzinach zmyłam mieszankę szamponem Joanna Naturia Pokrzywa i zielona herbata;
  • Nałożyłam na 5 minut maskę Argan Oil Volumizing Mask;
  • W końcówki wtarłam odrobinę serum Argan Oil;
  • Potraktowałam włosy zielonym żelem Rossmann i wystylizowałam.

niedziela, 12 października 2014

Małe, rzewieniowe odświeżenie koloru ;)



Farbowanie włosów rzewieniem odkryłam organoleptycznie kilka miesięcy temu (KLIK!) i pod względem technicznym było to spotkanie średnio udane (jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy :P). 

Doświadczenie jednak kształci i uczy, dlatego tym razem zakupiony korzeń rzewienia sproszkowałam przed przygotowaniem (w Thermomixie). Zużyłam pół opakowania (około 25g), ale na przyszłość będę dozować około 10-15g, bo jest to ilość wystarczająca na pokrycie moich włosów. Proszek zalałam wrzątkiem mniej więcej do poziomu ziela, odstawiłam na jakieś 40 minut, dodałam trochę wody (by ułatwić wymieszanie całości) oraz odżywki bez protein oraz silikonów (w tym przypadku Kallos Color).

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...