Marakuja, papaja, plumeria, orchidea i rumianek
Kuszą Was czasami kosmetyki nowych marek, o których nigdy wcześniej nie słyszeliście? Mnie często, i gdy zobaczę takowe w drogerii prawie zawsze muszę je pomacać i chociażby obadać skład.
Dlatego przystałam na propozycję współpracy z marką Wellreal, której dystrybutorem jest Your Style, gdzie możecie kupić jej kosmetyki. Najbardziej zaintrygowało mnie to, że jest to marka niemiecko - białoruska - ciekawe połączenie, prawda? :P
Dziś na tapecie będą kosmetyki do ciała - dwa mleczka: z marakują i papają, orchideą i plumerią oraz rumiankowy krem do rąk.
Opakowanie: Mleczka zamknięte są w buteleczkach w pompką, a sam ich design jest oszczędny i nieprzeładowany grafiką ani tekstem - wizualnie trafiają w mój gust.
Pojemność / cena: 200ml/11 zł (w promocji taniej)
Składy:
Oba składy różnią się w zasadzie tytułowymi ekstraktami oraz zestawem zapachów, barwników i konserwantów.
Początek składu stanowi mieszanina emolientów (także parafiny i silikonów) , a zaraz po niej pojawiają się nadmienione wcześniej ekstrakty, odrobina hialuronianu sodu. Konserwowany parabenami i bromo-2-nitropropano-1,3-diolem - uwaga wrażliwcy.
Zapach: Wersja marakujowo-papajowa kojarzy mi się z tymi owocami, tylko w dość posłodzonym wydaniu, natomiast wersja plumeriowo-orchideowa pachnie kwiatowo, dużo lżej i mniej słodko - została moim zapachowym faworytem. Oba zapachy dość szybko wietrzeją ze skóry.
Konsystencja: Dość lekka, dokładnie "mleczkowata" ;).
Działanie: Te produkty bardzo przypadły mi do gustu w kontekście wchłaniania, które trwa dosłownie chwilę, i nie pozostawiają tłusto-oślizgłej warstwy na ciele. Przy doskonale rozwiniętych zdolnościach mojej skóry do przesuszenia mogę ich użyć nawet w ciągu dnia, odczekać minutkę i włożyć ubranie, ciesząc się optymalnym ukojeniem i natłuszczeniem ciała - nie bojąc się przy tym, że ciuchy przylegnią do mnie jak kokon :P. Całkiem dobrze sprawdzają się też jako kremy do rąk - butelka z pompką ustawiona na umywalce to coś, co powinno na stałe zagościć w moim domu i pracy (zapisać:P).
Dla megaprzesuszonej skóry, np. na kolanach czy łokciach (jeśli już doprowadzimy do takiego stanu) produkty te mogą jednak okazać się za słabe, za to w codziennej pielęgnacji uważam je za bardzo przyzwoite ;).
Jeszcze kilka słów na temat rumiankowego kremu do rąk:
Opakowanie: Matowa, miękka tuba o etykiecie charakterystycznej dla tej marki. Po prostu - ładne ;).
Pojemność / opakowanie: 100 ml/5,99 zł.
Skład:
Początek składu to mieszanka emolientu (w tym parafiny, olejku jojoba i silikonu), gliceryny, ekstraktu z rumianku, glikolu propylenowego oraz mikroskopijnych ilości hialuronianu sodu i mocznika.
Konserwowany parabenami.
Konsystencja:
Średnio gęsta, bardzo łatwo się rozprowadza.
Zapach: Typowy dla kremów rumiankowych, dość wiernie oddający zapach herbatki z tego ziela.
Działanie: Ten krem do rąk zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie jak doręczny codzienniak - czyli mazidło do torebki, z którego korzystam "gdy mi się przypomni" lub gdy jest taka potrzeba. To chyba najszybciej wchłaniający się krem do rąk, jaki posiadałam, a przy tym czuję jego działanie - skóra dłoni jest miła w dotyku i elastyczna (a nie jak tarka, co dość często mi się zdarza :P) bez efektu tłustej otoczki.
Wykorzystałam go też jako kompres nocny pod rękawiczki - piorunujących efektów nie było, więc nie jest to krem do zadań specjalnych (czyli tak jak i mleczka), za do jako codzienniak sprawdza się zacnie.Trochę żałuję, że nie ma jego wersji z pompką :P
Widziałyście już gdzieś te kosmetyki stacjonarnie?

