Śliwka w czerwonym winie ;)

Lakiery ciemnofioletowe stanowiły ziemię niezbyt gęsto osiedloną w mojej rozwojowej kolekcji lakierowej. Oczywiście - i tutaj następuje zaludnianie :P

Kolor lakieru Vipera Winter fever nr 60 przypomina mi czerwone wino, natomiast mojej przyjaciółce śliwkę - stąd tytuł posta ;). Wykończenie jest minimalnie perłowe - dzięki czemu lakier nie jest "bazarowy" ;). Nie mówiąc już o tym, że kojarzy mi się z bardzo seksownym look'iem - szpilki, czerwona sukienka i tego typu klimaty. Dziwna jestem, prawda? :P

Okrągła, szeroka buteleczka prezentuje się bardzo dobrze i nie utrudnia wykonania manicure ;). Za to z zakrętki przy mocniejszym uderzeniu odchodzi "sreberko" - tak, lakiery nie mają ze mną lekkiego żywota :P. Pędzelek jest średnio wąski i dość krótki, ale przyjemnie nim się maluje.

Na moich paznokciach są 2 warstwy, które dają efekt bez prześwitów. Schnie szybciutko, a 9 ml kosztuje 9-10 zł.





Kolor lakieru w sam raz na kolację przy świecach jak dla mnie :D

I na tak cudownie "letnią" pogodę, jaką obecnie mamy...






21 komentarzy:

  1. Mi się kolor niezbyt podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie te lakiery i winne kolory, ale raczej zima

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładny kolorek, jednak ja właśnie takie odcienie preferuję na jesień :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam podziału lakierowego "rocznego", tylko zachciewajkowy ;)

      Usuń
  4. jak śliwki to tylko w czekoladzie

    OdpowiedzUsuń
  5. faktycznie jak czerwone wino! :) średnio mi się jednak podoba ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. jak dla mnie na zimowa odsłonę się nadaje teraz lubię coś świeżego szalonego ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam takiego podziału, szaleństwa zdarzają mi się niezależnie od pory roku ;)

      Usuń
  7. Bardzo fajny, moje serce na razie podbily Essie,choc vipera kilka razy mialam okazje malowac paznokcie i bylo to przyjemne doswiadczenie;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo fajny kolor ale jescze sie na taki nie skusilam pamietam ze chcialam pomalowac tak paznokcie na studniówkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mój kolor, ale bardzo ciekawy;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście ma coś ze śliwki, nie tylko kolor ale też wykończenie - przypomina skórkę śliwki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolor wprost dla mnie:) Bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie mój kolor więc jestem na nie ;) ale Twoje pazurki w nim fajnie wyglądają :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Guru drogie, a ja mam do Ciebie kolejne chemiczne pytanie :D Czy http://ekocentryczka.blogspot.com/2012/05/jak-pozbyc-sie-pestycydow.html to ma sens? Czy to faktycznie może pomóc w pozbyciu się pestycydów? Nie bardzo wiem jak, a nie chcę moczyć warzyw w miksturze, która nic nie da :P
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spektrum używanych pestycydów jest tak szerokie, że niewiele pomogą - sporo tych związków "wnika w owoc", więc takie kąpiele niewiele pomogą.

      A już metoda octu z sodą mnie położyła :P

      Usuń
    2. Smutne to, czyli pestycydów nie pozbędę się w żaden sposób?xD Dziękuję za odpowiedź <3

      Ania

      Usuń
    3. Niestety, ale zawsze możesz kupować warzywa z upraw ekologicznych ;)

      Usuń
    4. Nie spotkałam się z takimi w Krk, więc kupuję na targach łudząc się, że to lepsze (chociaż wiem,że nie :P). Czasami warto się trochę potruć dla dobroci, które w nich (warzywach i owocach) są (i dla pyszności!). Zresztą przez modę na ekologię te z upraw eko są pewnie bardzo drogie, niczym kosmetyki z certyfikatami "eko":D

      Ania

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie