Jak opanowałam trądzik XXIII: kolejne serum



Serum to grupa kosmetyków, które darzę szczególnym uczuciem. W zasadzie... ciągle jakiegoś używam ;). Lubię czuć intensywniejsze działanie tego, co nakładam, a poza tym - tego typu produkty (przynajmniej jeśli chodzi o moje doświadczenia) bardzo dobrze się wchłaniają nie zostawiając żadnej warstwy utrudniającej późniejsze zabiegi upiększające. Do tej pory, jeśli chodzi o serum, najlepiej sprawdzały się u mnie wersje samorobione (KLIK! KLIK! KLIK! KLIK!), jednak w końcu znalazłam też kupne mazidło, które swoim działaniem wbiło mnie w fotel.

Co jeszcze bardziej zaskakujące - jest to produkt rosyjski, a jak do tej pory tylko jeden z nich zrobił na mnie świetne wrażenie. Mowa tu o Serum Babuszki Agafii Zatrzymanie młodości do 35 lat, które otrzymałam do testów od sklepu New Soul.





Opakowanie: Buteleczka z ciemnego szkła - kojarzy się z babcinymi specyfikami ;). Dzięki pipetce możemy bardzo higienicznie dozować produkt, chociaż w moim przypadku potrzebne są 2-3 "zaciągnięcia".


Pojemność / cena: 30ml / 24zł.

Skład: Aqua with infusions of Rosa Daurica Pallas Extract, Rhaponticum Carthamoides Extract, Helleborus Extract, Artemisia Arctica Extract, Organic Juniperus Communis Extract, Organic Salvia Officinalis Extract, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Helianthus Annuus Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Altaica Seed Oil, Althaea Rosea Oil, Rubus Chamaemorus Seed Oil, Centaurium Umbellatum Oil, Iris Pallida Root Oil, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum.

Bazę tego serum stanowi swoisty "wieloskładnikowy" hydrolat, zawierający ekstrakty z: dzikiej róży daurskiej, szczodraka, morożnika, bylicy, płucnicy, jałowca, szałwii, oleju słonecznikowego, rokitnika, malwy, moroszki, centurii i kosaćca (o części z tych ziół słyszę pierwszy raz :P). Oprócz nich znajdziemy w składzie glicerynę (humektant), stearynian glicerolu (emolient), gumę ksantanową dla zagęszczenia konsystencji, hialuronian sodu (humektant), alkohol benzylowy (konserwant i rozpuszczalnik), kwasy benzoesowy i sorbinowy (konserwanty) i kompozycja zapachowa. Ładny skład, nawet bardzo ;)

Konsystencja: 


Byłam odrobinę zaskoczona, bo widząc skład przed otwarciem spodziewałam się czegoś mocno wodnistego, a napotkałam konsystencję luźnego kremu. 

Zapach:

Delikatny, kwiatowy, po chwili niewyczuwalny na skórze.

Działanie: 

Aplikowałam serum dwa razy dziennie - rano pod krem i podkład, a wieczorem solo, za każdym razem na skórę umytą mydełkiem oraz płynem micelarnym. Pierwsze pozytywne odczucia wiązały się z samą aplikacją - produkt rozsmarowuje się bezproblemowo, po 1-2 minutach (z delikatnym oklepywaniem) wchłania się nie zostawiając tłusto-oślizgłej warstwy. Kolejne - z trwałością makijażu - moja tapeta (jeśli już ją wykonam :P) trzyma się dużo lepiej, gdy zastosuję ją na przygotowaną nałożeniem serum i kremu skórę. Dalsze wrażenia są już związane z dłuższym stosowaniem tego produktu: przyznaję, że w okolicach @ pojawiają się u mnie pojedyncze zmiany ropne, których nie potrafiłam opanować do końca (w sensie sprawić, by się nie pojawiały w ogóle :P). I tutaj zaskoczenie - minęły już dwa cykle z używaniem tego cuda, a wyprysków - nie ma. Szok w trampkach, powiadam - przecież nawet w trakcie kuracji kwasowej miałam problem z pojedynczymi nieprzyjaciółmi...

Dodatkowo cera jest świetnie nawilżona i w wyraźnie lepszym stanie - nawet mimo tego, że ostatnio sypiam delikatnie mówiąc - słabo. Okolice oczu też są jakby mniej zasinione i opuchnięte ;).

Jeśli chodzi o zaskórniki otwarte - sytuacja się w żaden sposób nie pogorszyła, ba, na brodzie jest ich jakby mniej. Niemniej, od produktu tego typu nie wymagam piorunujących efektów antywągrowych - moje czarne kropeczki najlepiej reagują na złuszczanie ;).

Jak już zauważyłyście w poprzednich wpisach, na fali zauroczenia tym rosyjskim serum zaopatrzyłam się już dzięki nieocenionej Kasi w kolejne - zobaczymy, jak ono się spisze, bo w tym jestem zakochana <3.

Korzystacie z kosmetyków - serum? Jeśli tak - to z jakich? Może znajdę inspirację na kolejne testy ;)

50 komentarzy:

  1. Chętnie bym wypróbowała, bo szukam produktu dobrze nawilżającego, który nie utłuści mi skóry i nie pogorszy jej stanu (mam na myśli "niespodzianki"). Aktualnie rano nakładam Fitomed tradycyjny, ale mam wrażenie, że on bardziej natłuszcza niż nawilża i sprzyja powstawaniu ropnych zmian...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jedno. Jak wygląda u Ciebie sprawa z filtrami? Mogłabyś proszę wypowiedzieć się na ten temat? :) Jakiego kremu używasz?

      Usuń
    2. Nie jestem szczególnie filtrowa i jeśli się nie kwaszę, to moim filtrem jest SPF 20 w kremach Apis żurawinowym i arbuzowym.

      Absolutnie nie jestem filtromaniaczką, bo po pierwsze lubię siebie w wersji lekko opalonej, a po drugie - dbam o to, by nie dorobić się niedoborów witaminy D ;)

      Usuń
    3. Rozumiem, dzięki za odpowiedź. Stosowałam żurawinowy Apis i chyba ma 15, ale mniejsza o to. A co gdy kwasy idą w ruch? :)

      Usuń
    4. Wtedy Ziaja SPF 50+, gdy wychodzę z domu ;)

      Usuń
  2. Koniecznie muszę wypróbować to serum, jak takie fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam, ale jeszcze nie rozpoczęłam jego stosowania :) Ps. Jeśli masz ochotę to zapraszam na naturalne rozdanie herbatkowe z okazji rocznicy bloga :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Jestem pod wrażeniem! :)
    Chyba je kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam to serum, tylko w wersji 35-50 - chociaż ta granica mnie nie dotyczy, ale lepiej zapobiegać niż leczyć;) Jak dla mnie serum bajka. Tylko zmarszczka zlośnicy nic sobie z niego nie robi, ale na nią już pewnie nic nie podziała :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej wersji też je mam, ale musi poczekać na testy ;)

      Usuń
  6. Ha, wiedziałam, że Ci się spodoba. Długo się opierałaś rosyjskim cudom, a tu proszę! Babuszka jest świetna. Sama używam tego właśnie serum i kremu do cery tłustej z jonami srebra. Są super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal jednak twierdzę, że produkty do włosów to średniaki :P A z tych do twarzy na razie zgarnęłam dwa hity :D

      Usuń
    2. A jaki to ten drugi? Podziel się :D Faktycznie, co do włosowych wypowiedzieć się nie mogę, bo nie testowałam na skalpie niczego, ale do twarzy są fajne :)

      Usuń
    3. P.S. Zapomniałam dodać - uwielbiam zapach tego serum! Jest obłędny :)

      Usuń
    4. Napisałam już o nim - peeling enzymatyczny Organic Shop ;)

      Usuń
  7. Ciekawa jestem tego produktu i jak będę się rozglądać za czymś, jak mi się zacznie kończyć to co mam to pewnie przynajmniej zastanowię się nad tym;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wierzę i coraz bardziej mam ochotę po niego sięgnąć;]

      Usuń
  8. Gapa dzisiaj napisała post o kosmetykach rosyjskich, m.in. Babuszki Agafii: http://gapowo.blogspot.com/2014/03/babuszka-agafia-przeczytaj-jesli.html. Co o tym sądzicie?
    Moni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak - te kosmetyki przechodzą przez granicę UE, więc nie ma możliwości, żeby nie były gruntownie przebadane.

      Pewnie zaraz przeczytam, że wystarczy dać w łapę i po kłopocie... problem jest taki, że trzeba by wiedzieć, komu dać w łapę :P (próbki są tylko numerami i wysyłane są do różnych laboratoriów).

      Nie uważam tych kosmetyków absolutnie za ósmy cud świata - pewnie sama widziałaś, że wśród moich recenzji tych produktów nie brakuje ocen średniakowatych.

      I tak nawiasem... siarczan sodu jest minerałem, występuje naturalnie w przyrodzie (chociaż szczerze wątpię, by walili go do oporu do tych mydeł - widziałam na blogach ich konsystencję - gdyby opierały się głównie na detergentach siarczanowych byłyby... płynne, a konkretne z nich mazidła).

      I na Boga, co jest złego w granulkach polietylenowych?! :P

      Cena tych produktów wynika pewnie z faktu, że NS i BA wykorzystują (jak napisałam w tej recenzji) coś a'la hydrolat, czyli wodny roztwór tych wszystkich olei czy ekstraktów, przez co ich stężenie jest mniejsze. Poza tym... to blok wschodni, trochę inne realia.

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź, byłam ciekawa jaka jest Twoja opinia na ten temat.
      Ps. żeby nie było, że urwałam się z choinki, to jestem Twoją stałą czytelniczką tylko niekomentującą, pozdrawiam
      Moni

      Usuń
    3. Bardzo mi miło Moni, że masz ochotę mnie czytać ;)

      I zachęcam serdecznie do odzywania się! ;)

      Usuń
  9. Uwielbiałam tą buteleczkę:) Dla mnie serum było idealne na lato, takie lekkie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiałabym ją bardziej, gdyby pipetka miała lepszy "ciąg" :P

      Usuń
  10. zastanawia mnie Twoja opinia na temat http://www.biochemiaurody.com/sklep/serum-azelo.html nęci mnie już od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie masz problemów z trądzikiem/zaskórnikami (chcesz jedynie rozjaśnić cerę/przebarwienia) to jest całkiem spoko.

      Natomiast jeśli masz problemy skórne, o których napisałam, to obawiam się komedogenności składników "odoliwkowych" zawartych w nim.

      I swoją drogą, ładnie sobie liczą :P. Zawsze możesz kupić samą azeloglicynę i zrobić sobie roztwór.

      Usuń
  11. Ja od dawna mam chrapkę na jakieś serum, ale ciągle powstrzymuje mnie fakt, że mam 19 lat, a w większości takie specyfiki kierowane są do osób nieco starszych. Rozważam namieszanie własnego serum, ale tu dla odmiany waham się przy kwasie hialuronowym. Jak myślisz, czy przy mojej - bądź co bądź - młodej skórze nie zrobi mi toto kuku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nie zwracam uwagi na deklaracje producenta (niestety, nie ma norm dotyczących tego, co producent na opakowaniu napisać może w celu wychwalenia swojego produktu). A nawet gdybyś używała kosmetyków 50+ (w domyśle - bardziej stężonych, chociaż w praktyce bywa z tym różnie, to skóra wchłonie tyle, ile jest jej potrzebne.

      Kwas hialuronowy jest substancją biozgodną, występuje w naskórku - absolutnie nie zrobi Ci kuku ;)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :) już od dawna chodził mi po głowie ten kwas, próbowałam szukać odpowiedzi w internetach, ale jak na złość nie było o tym ani słowa ^^'.

      Usuń
  12. Nie znam, ale chyba poznam i to niebawem ;) Zainteresowałaś mnie tym serum ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie również zainteresowałaś :) chyba wypróbuję :)) Zapraszam do siebie :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mnie zainteresowałaś tym serum. Przydałoby mi się takie cudeńko. Zapisuję na listę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej Kochana :) Chcę rozpocząć walkę z trądzikiem idąc Twoim sposobem leczenia. Jednak już się trochę pogubiłam.. Stwierdziłam, że zakupie hydrolat (oczar lub rozmaryn), krem z Altera i ten z Eva, jednak nie wiem co jeszcze mogę kupić do oczyszczania, bo rozumiem że ten hydrolat to jako tonik? Może mnie jakoś pokierujesz, doradzisz co kupić i jak to zastosować? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydełko Alepp (z dodatkami bądź "czyste" z zawartością oleju laurowego do 25%), węglowe ;)

      Usuń
  16. miałam i również polecam! dobrze, że o nim mi przypomniałaś, właśnie kończy mi się eliksir winogronowy z biochemii ;) w sumie ostatnio używam jedynie serum, bez kremów. myślicie, że mogę wysuszać sobie cerę?

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam te serum! Właśnie dobija dna i poważnie się zastanawiam, czy warto je porzucać na rzecz jakiejś nowości. Do cery trądzikowej to po prostu must have:) Wiele kosmetyków specjalnie wyprofilowanych do walki z twarzowymi potworkami daje ciała a tutaj mam kompleksową pielęgnację i to za naprawdę niską cenę:)
    A propos cen i składu - czytałaś? http://gapowo.blogspot.com/2014/03/babuszka-agafia-przeczytaj-jesli.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jednak natura eksperymentatora zwycięża i często zmieniam kosmetyki, z różnym skutkiem xD

      Usuń
  18. Nawiązując do tematu serów:) samorobionych, krecilas coś kiedykolwiek z wit C?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, bo większość by się rozłożyła zanim zamknęłabym ją w airlessie ;)

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie