Kaminomoto Hair Growth Tonic II – dla zadowolonej skóry głowy



Wcierki i kuracje dla skóry głowy – temat rzeka. Jedne są bardziej popularne, inne mniej, a jeszcze inne atakują mnie z każdej strony ;). Tak było produktami Kaminomoto – w wielu Waszych wiadomościach przemycany był wątek ich skuteczności. Pokusiliście mnie skutecznie, przez co zdecydowałam się na testy Kaminomoto Hair Growth Tonic II – we współpracy ze sklepem Sachi-Azjatyckie Sekrety Piękna


Tonik zapakowany jest w solidną butelkę z ciemnego szkła – ochrona takich produktów przed dostępem światła zawsze jest mile widziana. Kontakt takiego opakowania z podłożem może się jednak skończyć źle ;). Buteleczka posiada także ładny, zewnętrzny kartonik kojarzący się wyglądem z produktami aptecznymi. Można się przyczepić do otworu – zakraplacz nie sprawdza się przy wcieraniu preparatu w skórę głowy. Wystarczy jednak zaopatrzyć się w butelkę z atomizerem, strzykawkę (z niej sama korzystałam) bądź pipetkę by ułatwić proces aplikacji. 


180ml toniku kosztuje 139zł – sporo, ale jeszcze nie dramatycznie. 

Skład INCI (na potrzeby rynku europejskiego): Aqua, Alcohol, Sodium Fumarate (and) Sodium Succinate, Butylene Glycol (and) Thymus Vulgaris Extract, Glycerin, Isodon Trichocarpus Extract, Sophora Angustifolia Root Extract, Menthol, O-cymen-5-ol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Salicylic Acid, Hinokitol. 

Kaminomoto Hair Growth Tonic II to wcierka etanolowa, jednak moja skóra głowy na tego typu produkty reaguje bardzo dobrze. Widać ten promotor przejścia naskórkowego jej odpowiada ;). Sole sodowe kwasów fumarowego i bursztynowego wykazują działanie regulujące w procesie złuszczania naskórka (są stosowane chociażby w leczeniu łuszczycy), przypisuje im się także działanie przeciwwrzodowe, przeciwświądowe, detoksykujące i przeciwnowotworowe. Glikol butylenowy wraz z gliceryną i pantenolem odpowiadają za nawilżenie i łagodzenie wszelkich podrażnień skóry. PEG-ylowana pochodna oleju rycynowego jest natomiast składnikiem natłuszczającym (pod koniec składu). Zawiera ekstrakty z: tymianku, isodonu i sofory (szupinu). Znajdziemy w nim także mentol, witaminę E, kwas salicylowy oraz dwa konserwanty. 

Skład krótki, ale jednocześnie zawiera wszystko, czego trzeba: promotor przejścia (a nawet dwa – etanol i gliceryna), substancje łagodzące, nawilżające, antyseptyczne i regulujące proces rogowacenia oraz ekstrakty, które mają za zadanie pomóc w zagęszczeniu czupryny. 

Ma postać bezbarwnego, wodnistego płynu o alkoholowo-ziołowo-męskim zapachu, średniej intensywności. Mnie on odpowiada, ale jestem fanką takich nut ;). 



Wcierałam ten tonik systematycznie (codziennie!) od 24 marca (łącznie – 7 tygodni), zużywając codziennie 1,5-2ml preparatu (aplikowałam go po myciu bądź wieczorem w dni „bez mycia”). Masaż palcami po aplikacji trwał około 10-15 sekund. 

Okazało się, że taką ilością można bez problemu pokryć całą skórę głowy, a nakładając w odpowiedni sposób (robiąc „przedziałki” i masując poprzez wsuwanie palców między włosy – jakbyśmy chciały je przeczesać, ale nie do końca ;)) jednocześnie nie dorobić się nieestetycznego przyklapu. Do tej pory korzystałam jedynie z atomizerów – wtedy nakładałam zbyt dużo i przychlast był… za każdym razem ;). 

Obecnie zostało mi około pół buteleczki, więc za wydajność mogę dodać plusa. Zapach toniku jest niewyczuwalny po wchłonięciu/wyschnięciu. 

Początek moich testów złożył się w czasie z sezonowym wypadaniem włosów, które (chyba ze względu na nadmiar pracy) było wyjątkowo intensywne. Włosy na ciuchach, wielkie „kocury” w odpływie – dawno tego nie doświadczyłam w takiej skali. Po około 2 tygodniach stosowania z zadowoleniem zauważyłam, że włosów wypada zauważalnie mniej, a po 3 tygodniach wszystko wróciło do starej normy. W kolejnych tygodniach zauważyłam jeszcze dodatkowe ograniczenie wypadania – obecnie ilość włosów, które wyciągam z sitka odpływu jest o jakieś 20% mniejsza niż normalnie. 

Wspominałam Wam, że obawiałam się obciążenia przy codziennym wcieraniu? Okazało się, że ten tonik wręcz wydłużył czas świeżości włosów między myciami z dwóch do spokojnie trzech, a nawet czasami czterech dni. Skóra głowy jest odświeżona i czysta. Zauważyłam również ładne pokolenie 0,5-1cm babyhair’ów (bejbików), o których ojcostwo nie mogę posądzić nic innego (by zapewnić obiektywność testów nie stosuję od dawna żadnej wewnętrznej suplementacji). Przy mojej mizernej gęstości i objętości kucyka jest to efekt bardzo mnie radujący ;). 

Mój standardowy przyrost to 2cm na miesiąc (specjalnie zmierzony na poczet testów). W ciągu 7 tygodni włosy powinny mi się wydłużyć o 3cm. Po kuracji dokonałam dwóch pomiarów – na pasemku i na „odroście”. Wg pasemka przyrost wynosi 4cm, wg odrostu - 3,5cm (różnice wynikają z tego, że mam włosy kręcone i pomiar pasemkowy jest obciążony pewnym błędem). Na średnio: 3,75cm. Zanotowałam więc przyspieszenie porostu pomimo tego, że producent w przypadku tego kosmetyku tego nie obiecuje. 

Ten produkt Kaminomoto (jak i cała seria) nie jest tani, jednak jeśli kogoś kusi – potwierdzam, działa ;). 

Słyszeliście kiedykolwiek o tej wcierce?
loading...

25 komentarzy:

  1. Nie słyszałam ale ciekawy produkt :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj! Ja tak troszkę z innej beczki..
    Chciałam zapytać, czy używając kwasu PHA (glukonolakton) w stężeniu do 10 % konieczne jest stosowanie ochrony przeciwsłonecznej? Jeśli tak, to czy musi to być koniecznie SPF 50+?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak. Osobiście uważam, że w okresie wiosenno-letnim SPF 50+ jest nieodzowne, ale ewentualnie z SPF 30 mogłabyś poeksperymentować - ale nie wiem z jakim efektem.

      Usuń
    2. Przyłączę się do pytania. Kupiłam właśnie tonik z PHA 6% na BU i tam piszą, że PHA nie uwrażliwiają na promieniowanie i filtry nie są konieczne. Czy nie zgadzasz się z tym czy chodzi raczej o to, że jesteś zwolenniczką całorocznej ochrony przed promieniowaniem UV?
      Pytam, bo kiedyś bardzo zapchał mnie filtr Vichy i nie chcę zaprzepaścić pielęgnacji. Ponadto mam tłustą cerę i strasznie ciężko znaleźć filtr, który nie dodaje blasku i nie waży mi podkładu (zwłaszcza w lecie), którego na tę chwilę używać muszę.

      Usuń
    3. Nie, absolutnie nie jestem zwolenniczką całorocznej, wysokiej ochrony przeciwsłonecznej (wprawdzie przyznaję, że lubię, jak krem na dzień czy BB ma jakikolwiek filtr, nawet śmiesznie niski, ale jeśli się nie kwaszę - nie używam SPF 30 czy tam 50).

      Z PHA jest jak z kwasem migdałowym - nie są substancjami samymi w sobie fotouczulającymi (w uproszczeniu - nie ulegają pewnym reakcjom pod wpływem światła). Przyznaję jednak, że jestem uczniem szkoły głoszącej, że przy złuszczaniu chemicznym (skóra, nawet jeśli tego nie widać, stale przy używaniu takich preparatów się złuszcza - nie to co przy peelingach enzymatycznych czy chemicznych, które działają tylko do czasu przebywania na skórze) wzmocniony proces złuszczania sam w sobie uwrażliwia cerę na słońce. Czyli w skrócie: nie zgadzam się z tym, że stosowanie PHA/migdałowego/glukonolaktonu nie uwrażliwia na słońce mimo, że nie są one fotouczulaczami. Wywołane przez nie złuszczanie osłabia ochronę skóry ;)

      Usuń
    4. Bardzo dziękuję za obszerną odpowiedź! :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Kaminomoto swego czasu atakowało mnie z każdej strony - więc rozumiem ;)

      Usuń
  4. Kiedyś też w końcu się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tak - daj znać jakie będą efekty ;)

      Usuń
  5. Słyszałam już o tym toniku/wcierce kilka pozytywnych opinii i nawet kiedyś chciałam się skusić, ale... na razie działanie kozieradki mnie zadowala(a cena Kaminomoto nie zachęca)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę wypróbować w takim razie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. miałam, testowałam i byłam bardzo zadowolona :) w sumie wciąż mam pół buteleczki ale czekam na gorsze włosowe czasy aby używać ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy ale ta cena już mniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena jeszcze nie zaporowa ;)

      Usuń
    2. Kasiu help. :( Musiałam wczoraj rozmrozić lodówkę na jakieś 3-4 h a miałam w niej serum z witaminą C i kwas hialuronowy, czy są do wyrzucenia? Lodówka na czas rozmrażania była zamknięta i było w niej zimno ale nie dałam rady domknąć zamrażarki i musiałam to zrobić. ;)

      Usuń
    3. Nie, nic się nim nie stało ;)

      Usuń
  9. Ja używałam i recenzowałam, mam podobne odczucia do Twoich :) Z tym, że mi się go nieraz wylało trochę za dużo i starczył mi na jakieś 3 tygodnie używania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nad nim dość mocno cackałam xD

      Usuń
  10. O matko!! Jest u mnei na wishliście :) Ja na razie zaczęłam wczoraj sprawdzać duet Hair Jazz tak bardzo wychwalany :) Zobaczymy co z tego będzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hair Jazz i jego naciągany raport o skuteczności xD

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie