Dwa niezbyt udane kosmetyki Lavery: odżywka do włosów farbowanych i dezodorant



Kosmetyki Lavery interesowały mnie już od dłuższego czasu, ale... jakoś nie było mi z nimi po drodze ;). Dzięki sklepowi internetowemu Bez Pestki miałam jednak okazję przetestować kilka ich pozycji na sobie. Jak wypadły testy... hm, to dłuższa historia.



Ładna tubka z miękkiego plastiku pozwala na wyciśnięcie produktu prawie do samego końca - później pozostaje nam już tylko rozcięcie opakowania :P. 

150ml kosztuje 22,60zł.

Kascysko na diecie: początek




W ostatnim czasie powiedziałam Wam, że zamierzam przejść na dietę. Powód prozaiczny - problemy zdrowotne, które wymagają ode mnie redukcji masy. Nadal twierdzę, że cierpię na chroniczny brak kompleksów, więc nie wiem, jak przyjmę zmniejszenie swojej objętości. I to mówię szczerze, ale wierzę, że będę zadowolona ;). 

Z racji, że jestem dość ciężkim przypadkiem (samodzielne próby zmiany żywienia zakończyły się niepowodzeniem...), postanowiłam odwiedzić dietetyka. Odwiedzam panią Beatę Bruś (Grzegórzecka 73, Kraków), dietetyka uczestniczącego w programie Dobry Dietetyk. Moja pierwsza wizyta miała miejsce 1 lipca...

Pierwsza wizyta u dietetyka to wywiad. Przyniosłam na nią spis swoich jadłospisów z kilku wcześniejszych dni - m. in. na tej podstawie dietetyk opracowuje plan działania. Zostałam dokładnie odpytana z wszelkich problemów zdrowotnych, obciążeń genetycznych, nawyków żywieniowych oraz trybu życia. Dodatkowo też porozmawiałyśmy o tym, co bardzo lubię, a czego nie zjem za nic w świecie. Spędziłam u pani Beaty 75 minut :P.

Niedziela dla włosów: emolientowe... spanie w mokrych włosach :P



Ostatnio raczę swoje włosy mocno emolientowymi daniami. Taka pielęgnacja bardzo dobrze sprawdza się u mnie w okresie podwyższonych temperatur. Wymieszałam więc tym razem i nałożyłam na włosy przed myciem:

  • łyżkę Kallosa Omega
  • pół łyżki kremu do ciała Isana
  • łyżeczkę czosnkowej Vatiki
  • łyżeczkę kokosowej Vatiki

Po 2 godzinach noszenia tego miksu włosy spłukałam dokładnie, umyłam dwukrotnie szamponem Joanna z miętą i wrzosem oraz nałożyłam maskę Kallos Banana na 5 minut. Po spłukaniu wystylizowałam włosy jak zwykle.


Co mnie interesuje w tym tygodniu? Dietetycznie i kosmetycznie ;)




Obecny tydzień mogę nazwać okresem zmian: od wczoraj trzymam się jadłospisu ułożonego przez dietetyka ;). Na ten temat napiszę więcej niedługo. Spowodowało to, że prócz kosmetyków interesują mnie również przeceny innych produktów, które mogę jeść lub mogą mi być przydatne w diecie ;). Na razie zamierzam skupić się na sprzęcie (:P), zamiennikach cukru oraz "suchych" produktach, takich jak kasze i płatki.

Dietowo interesują mnie:
https://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-13-07-2015,14723/3/
https://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-13-07-2015,14723/5/
https://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-09-07-2015,14794/4/
https://kaufland.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-kaufland-09-07-2015,14793/12/

Dwa kosmetyki "okołooczne" - bez zachwytu: Resibo, Foltene Pharma



Jako właścicielka z natury dość wymagających okolic "okołoocznych" już od dawna stosuję kremy pod oczy - z lepszym bądź gorszym skutkiem ;). Pokochałam także dłuższe rzęsy, więc odżywki do rzęs bez bimatoprostu (dlaczego poszukuję tylko takich: KLIK!) zagościły na stałe w mojej kosmetyczce. Dziś mam dla Was kilka słów o dwóch produktach: kremie pod oczy Resibo i odżywce do rzęs Foltene Pharma.

Resibo, Krem pod oczy 


Krem zamknięty jest w opakowaniu typu airless, z pompką, która dozuje ilość potrzebną akurat na jedną aplikację. Dodatkowym opakowaniem jest tuba ze sztywnego kartonu, bardzo... miła dla oka ;)

Ingrediencja na dziś: masło shea - remedium dla każdej skóry?




Masło shea - kolejny, bardzo popularny surowiec kosmetyczny, którego obecnością w kosmetyku producenci lubią się chwalić ;). Znajdziemy je zarówno w produktach do włosów, jak i ciała czy twarzy. Jest to także półprodukt, nad którego wspaniałością wznoszą hymny pochwalne różnego rodzaju strony internetowe... Czas na rozwianie pewnych wątpliwości ;).


Mam obecnie zimnotłoczony egzemplarz masła shea OlVity, zapakowany w estetyczny kartonik i trwały słoiczek.  

Moja pielęgnacja twarzy: oczyszczanie - kosmetyki i sposoby



Ciężko zliczyć, ile próśb o opisanie mojej pielęgnacji twarzy otrzymałam w ostatnim czasie ;). Początkowo miałam zamiar opisać wszystko w jednym poście, jednak tasiemców staram się nie tworzyć - całość zostanie podzielona na kilka części, a na samym końcu pokuszę się o podsumowanie ;). 

Jestem posiadaczką cery tłustej, i to tak książkowo. "Świecenie" to mój chleb powszedni, zaskórniki w liczbie znośnej również. Stany zapalne zostały opanowane (pojawiają się jedynie pojedynczy nieprzyjaciele, rzadko). Skóra jest gruba, odporna, trudna do wzruszenia czymkolwiek. 

Oczyszczanie cery bezwzględnie wykonuję dwa razy dziennie - rano i wieczorem, od tej reguły nie czynię żadnych, nawet najmniejszych odstępstw. Proces ten przeprowadzam dwuetapowo.

Po zwilżeniu twarzy wodą myję ją mydłem (prawdziwym - parę słów na ten temat) lub żelem opartym na łagodnych detergentach.


Moje mydełka do podstawowej pielęgnacji twarzy: Czyste Mydło, Olivolio, Aleppo 5%




Przez moje bogate zbiory mydlane przetoczyło się sporo mydełek - od takich, które sprawdzały się świetnie, rozjaśniały cerę, niwelowały zmiany trądzikowe, "prały, sprzątały i gotowały" aż po takie, które nadmiernie przesuszały. Dziś przedstawię Wam kilka mydeł, które nie dają rewelacyjnych, wielopłaszczyznowych efektów, a mimo to ich używam ;). Ich działanie opiszę wspólnie, ponieważ jest podobne ;).

Czyste Mydło, Mydło różane


Mydełka od Czyste Mydło zapakowane są z szary, sztywny papier, będący jednocześnie etykietą produktu.

Niedziela dla włosów: emolientowa maska przed myciem połączona z oczyszczaniem + rozdanie! ;)




Tak na dobrą sprawę była to sobota dla włosów, ale będę się trzymać daty publikacji xD. Raczej nie przewiduję wielkiej regularności (typowo niedzielnej) takich wpisów, ale zobaczymy ;).

Weekend spędzam w domu rodzinnym, głównie w kuchni (z okazji imienin mamy) i w basenie (z okazji upałów). Mieszkam jednak na takim odludziu, że paradowanie w ogrodzie w jakiś mazidłach jest możliwe ;).

Nałożyłam więc na zwilżone włosy emolientową maskę przedmyciową, zrobioną z:
  • 1,5 łyżki maski Bingo Spa Shea i 5 alg
  • łyżeczki oleju arganowego
  • łyżeczki oleju makadamia.

Wybrałam opcję maski z dodatkami jedynie emolientowymi, bo pogoda nie zachęca do eksperymentów ze składnikami reagującymi na zmiany wilgotności (proteiny, humektanty). Mogłabym się dorobić jakiegoś pseudopuchu w tym upale :P.
Pochodziłam z tym zestawem około 2h (bez jakiegokolwiek zabezpieczenia w postaci folii i ręcznika). Plan początkowy zakładał zwykłe olejowanie, ale obawiałam się, że w tych temperaturach i związanej z nimi skłonności do szybszego przetłuszczania fryzury moje zabiegi skończą się na jakimś maksymalnym przetłuszczu. Maska jest jednak prostsza do zmycia dzięki emulgatorom ;).

Włosowe nowości: Kallos Multivitamin, Kallos Honey Hair Conditioner, Marion Kuracja Wzmacniająca i Pantene 1 week to WOW! + wyniki konkursu




Przyznaję, ostatnio trochę przyszalałam z zakupami, ale też w końcu mam na to czas i okazję ;). W zasadzie od wczoraj jestem już jedną nogą na drugim roku, więc i kilka nagród mi się należy xD. Nie bez niespodzianek weszłam w posiadanie dwóch produktów poprzez zakupy internetowe. Do moich zbiorów w ten sposób dołączyły Kallos Multivitamin i Kallos Honey Hair Conditioner. Pierwszy jest nowością, drugi dostępny jest od dłuższego czasu. Poza tym trafiłam również do Biedronki, skąd przyniosłam łupy xD.

Kallos Multivitamin


Skład Kallosa Multivitamin:


Savon Noir - mój hit na trądzik i niektóre inne zmiany skórne ;)




Savon Noir było na mojej liście zakupowej od dawna. Miałam także po drodze jakąś podróbkę (jak się okazało) tego produktu, jednak chęć na oryginał nie mijała ;). Otrzymałam odpowiedni egzemplarz od sklepu Czyste Mydło, więc bezzwłocznie przystąpiłam do testów. Z wielką ciekawością, a jakże!


Mydło zapakowane jest w plastikowy, zakręcany słoiczek z papierową etykietą. Naklejka ta zapewne ma nawiązywać do naturalności kosmetyku, jednak jest szalenie niepraktyczna. Odkleja się, łatwo brudzi... Skoro opakowanie nie jest "naturalne" w całości śmiało można było zastosować normalną etykietę, odporną w pewnym stopniu na czynniki zewnętrzne ;)