Parafina - upokorzony dobroczyńca czy diabeł w kosmetycznej skórze?



Parafina to składnik często przewijający się w blogowych postach. Składnik przez jednych palony na stosie kosmetycznej inkwizycji, przez innych kochany. Nie minę się z prawdą, gdy powiem, że należę do obu tych grup - parafinę jednocześnie kocham i nienawidzę, w zależności od tego, gdzie ją użyję.

Parafina nie jest pojedynczym związkiem - jest mieszaniną węglowodorów nasyconych (najprostszych związków węgla i wodoru) pozyskaną w procesie destylacji ropy naftowej. Samo źródło parafiny budzi złe skojarzenia u niektórych, co jest o tyle dziwne, że przecież poczciwa ropa... jest naturalnym surowcem występującym na Ziemi.

W zależności od swego składu (długości łańcucha węglowego alkanów wchodzących w jej skład), parafina może występować w formie płynnej (tzw. olej parafinowy), miękkiej w temperaturze pokojowej lub stałej. Spotykamy ją w kosmetykach do włosów, ciała, twarzy, w czasie zabiegów parafinowych w kosmetyczki, lekarza czy... w aptece.

Jeśli chodzi o kosmetyki, to zadanie parafiny jest jasne - zatrzymać wodę w skórze/włosach, czyli pełni zadanie okluzyjne (jest emolientem). Może zadziałać komedogennie (wywołać powstanie zmian trądzikowych), jednak jest to sprawa wysoce indywidualna - tak samo jak od danej osoby zależy, czy któryś z naturalnych, roślinnych olejów nie spowoduje kolokwialnie mówiąc zapchania. Przyznaję, że dokładnie takie negatywne efekty jej używania obserwowałam na swojej twarzy, dlatego w tych rejonach jej nie stosuję.

Bardzo sucha skóra mojego ciała natomiast kocha parafinę ze względu na jej ochronne właściwości. Wiele razy spotkałam się z zarzutem, że składnik ten nie pozwala skórze "oddychać". Zapominamy jednak o tym, jak szybko taką okluzyjną, parafinową warstwę ścieramy ze swojego ciała bardzo szybko w czasie snu, ubierania i zdejmowania odzieży, dotyku... Warstwa ta to nie beton, który bezwarunkowo zrobi nam krzywdę, za to może zapobiec wysuszeniu skóry na wiór.

Składnik ten często wykorzystywany jest w kosmetykach dla niemowląt. Zamiast krzyczeć, że producenci chcą bobasom zrobić krzywdę, pomyślmy - wiele typowo naturalnych składników, takich jak oleje roślinne czy ekstrakty, potrafi porządnie uczulić. Parafina jest środkiem natłuszczającym dużo bezpieczniejszym pod tym względem do zastosowania u dzieci, jeśli chodzi o statystykę występowania alergii (parafina farmaceutyczna uznana jest wręcz za substancję obojętną, jednak jak wiadomo - uczulonym można być na wszystko, jednak w tym wypadku jest to bardzo rzadkie ->nie mylić z objawami komedogennymi). Niestety, w tego typu kosmetykach zdarzają się też zapachy oraz konserwanty, na które reaguje wrażliwa skóra, a efekty zrzucamy od razu na niekoniecznie winną parafinę.

Zabiegi parafinowe dłoni i stóp to także ciekawa sprawa - sama parafina nie jest w stanie odżywić w takim wypadku skóry (może tylko ochronić przed utratą nawilżenia, wbrew obiegowym opiniom o cudownym działaniu samego okładu parafinowego). W takim przypadku najważniejsze jest to, co nałożymy pod okład i co w następnym etapie zostanie aktywowane przez ciepło.

Cały sekret zabiegów parafinowych tkwi właśnie w cieple, które rozluźnia, wspomaga wchłanianie, zmniejsza ból i rozszerza naczynia krwionośne. Okłady i kąpiele tego typu stanowią sporą pomoc w chorobach układu ruchu.

Parafina jest też stosowana wewnętrznie jako środek przeczyszczający, chętniej polecana niż naturalny olej rycynowy (który powoduje przekrwienie śluzówki jelit, w przeciwieństwie do parafiny).

Jeśli chodzi o włosy - parafina zabezpiecza, chroni przed puchem związanym z przyjmowaniem i utratą wody przez włos. Nie jest w stanie zrobić włosom krzywdy innej niż wizualnej (puch, obciążenie, strączkowanie -> do zniwelowania jednym myciem) i potrzebuje mocnego detergentu do zmycia, jednak... porządnie nadbudowane oleje roślinne (tak, one też mogą ;)) usuwamy w identyczny sposób. Wiele włosomaniaczek odżegnujących się od stosowania parafiny używa nafty do włosów, która na pierwszym miejscu w składzie ma Petrolatum, czyli parafinę (inne nazwy: Paraffinum liquidum, Petrolatum liquidum, Oleum Paraffini, Oleum minerale album, White oil, Mineral oil, Olej parafinowy, Parafina płynna, Olej mineralny). Sama parafina nie odżywia, tak samo jak w przypadku zabiegów na ciało, jednak nie można pominąć jej zabezpieczających zasług.

Tekst ten nie ma na celu gloryfikowania czegokolwiek, przedstawia mój punkt widzenia na sprawę jednej z wielu kosmetycznych nagonek.

Unikacie parafiny czy nie? A może tak jak ja - kochacie i nienawidzicie? ;)

P.S. Dziękuję mojemu Recenzentowi, Panu z Całką ;)








96 komentarzy:

  1. Ja jesli o parafinę chodzi to kocham i nienawidzę.. Moje włosy się po niej puszą więc w tym przypadku wolę jednak silikony. A jeśli chodzi o ciało to unikam jej w peelingach- nie lubię tłustej warstwy jaką pozostawia. W kremach do twarzy też jej unikam.

    Natomiast kocham ją w kremach do stóp i dłoni ! Zimą to chyba najlepszy sposób na taką ''parafinową '' ochronę dłoni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wybitnym suchulcem jestem, rzadko co pozostawia mi odczuwalną "warstwę" na dłużej ;)

      Usuń
  2. Mnie jej obecność nie przeszkadza, składnik jak każdy inny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre ujęcie tematu, mi poza twarzą też nie przeszkadza ;)

      Usuń
    2. A mi szkodzi głównie na nogach :P

      Usuń
  3. Szczerze mówiąc , jest mi obojętna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie unikam parafiny, bo nie sądzę, że powinnam. Szanuje odmienne zdanie koleżanek po fachu, które stronią od niej. Wydaje mi się jednak, że cześć osób nie zdaje sobie sprawy o co w ogóle chodzi w parafinie i nie mogą zająć sensownie stanowiska w sprawie. Jednocześnie przyznaje się, że ja też nie wiem wiele więcej niż z lekcji chemii jeszcze w szkole średniej. Taki post ma działanie systematyzujace informacje. Nie wiem czasu jest takie słowo, systematyzujace. pewnie nie ma. Ups.
    Anyways, na twarzy bardzo szybko zauważam czy coś mnie zanieczyszcza, ale na atopowej skórze ciała wszystko go otula jest miłe widziane.
    Dzięki za podsumowanie informacji, przeczytałam z ciekawością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a słówko "systematyzujące" bardzo mi się podoba ;)

      Usuń
  5. U mnie niestety oleje na bazie parafiny czy odzywki do wlosow (np. typowa Ziaja) mocno wysuszaja mi wlosy przy dluzszym regularnym stosowaniu ;) Kiedys mi sie wydawalo, ze fo niemozliwe, ale jak poczytalam o tym u BHC to spotkalam sie z takimi samymi odczuciami;) Jesli chodzi o kremy do twarzy czy kosmetyki do ciala krzywdy mi nie robi i jej nie unikam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapewne puch, a nie wysuszenie ;)

      Usuń
  6. Unikam parafiny w produkatch do twarzy. Zapycha mnie niemiłosiernie. Stosowana na włosach powoduje obciążenie strasznie (o co u mnie bardzo trudno). Unikam jej w kremach do rąk. Powoduje u mnie wyprysk kontaktowy :x Tak samo jak mocne detergenty. Ale stosuję ją w kremie do stóp i tu sie bardzo lubimy. Własnie dostałam póbki kilku mazideł bazujących na parafinie i mimo że sa przeznaczone do twarzy to zużyję je do stóp własnie :x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ciekawości zapytam - miałaś wyprysk po farmaceutycznej parafinie?

      Usuń
  7. Ja przyznam ze parafine demonizuje, ale robie to tylko i wylacznei dlatego ze wiem jak dziala na moje ciało. Moja cera jest niezwykle podatna na zapychanie i odstawienie kremow z tym skladnikiem to byl dla mnie genialny krok. Nie mowie ze nigdy nie zapchaly mnie inne skladniki, bo na przyklad w wielkiem olejowym szale, w ktory wpadlam w zeszlym roku, nie raz nadziałam sie na olej roslinny robiacy mi krzywde.
    skora na moim ciele nie jest mocno sucha, a znam mase produktow nawilzajacych ja wystarczajaco i po prostu lepiej mi jak wybieram skladniki pielegnujace ( masla oleje ) a nie parafine. Chetniej widuje ja w kremach do rak ( zimą! ) i do stop. Na wlosy nigdy nie stosowałam.


    Jest kosmetyk gdzie jednak parafiny nie znoszę. Peelingi na parafinie doprowadzaja mnie do szału ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest mądre podejście - wiemy, że coś nam szkodzi, a nie demonizujemy, bo coś gdzieś usłyszeliśmy ;)

      Usuń
  8. Skora woli inne otulajace skladniki a na wlosach sie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na włosach różnie, jak przesadzę to mam 3xP :P

      Usuń
  9. Świetny post, dziękuję Ci za niego :)
    Mnie parafina na twarzy niestety wysypuje, więc unikam jej w pielęgnacji twarzy. W balsamach do ciała i włosowych rzeczach też staram się omjać parafinę i nie lubię, kiedy jest na pierwszym lub drugim miejscy w składzie, wolę, kiedy poprzedzają ją [ jeśli w ogóle jest w danym produkcie ] jakieś oleje, substancje nawilżające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;)

      Z twarzą mamy podobnie ;)

      Usuń
  10. Ciekawostka z mojego przypadku: Parafina w masce do włosów: gdy umyję w miękkiej źródlanej wodzie robi mi puch. Gdy umyję w twardej chlorowanej mam niesamowicie śliskie, miękkie i nawilżone włosy:)
    Kocham parafinę w zimę na usta, jedynie ona zabezpiecza mi dobrze wargi przed mrozami;)
    Dziękuję za post, ciesze się ze parafina robi tylko i wyłącznie wizualną krzywdę;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Parafina na twarzy zapycha, na ciele, dłoniach i stopach świetnie zatrzymuje nawilżenie (jako dodatek do kremów czy balsamów, solo pokrywa skórę i ma się wrażenie, że mimo tłustej warstwy jest sucha - tak jak pisałaś: ważne co pod nią nałożymy ;)). Włosy wygładza i prostuje, w rozsądnej ilości w odżywce nie powoduje obciążenia. Jednak moim celem jest puszystość, więc jej unikam, ale nie nienawidzę ;) Na usta zimą nie ma nic lepszego niż wazelinowa pomadka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość podobnie mamy, chociaż na włosy używam jej rzadko ;)

      Usuń
  12. Osobiście uciekam od niej, nie chcę by miała kontakt ze skórą - bardzo łatwo zapychają mi się pory, a do tego miewam problemy z wrastaniem włosków :( Zauważyłam, że odkąd nie używam kremów, balsamów do ciała itd. właśnie z parafiną, moje ciało wreszcie oddycha i mam wrażenie, że jest o wiele szczęśliwsze :) Jeśli natomiast chodzi o włosy - pewnie działa nieźle, lecz w kontakcie ze skórą głowy wywołuje niestety uciążliwe krostki - zapychanie mieszków włosowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wystarczy nie nakładać na skalp ;)

      Usuń
  13. to i to :) na buzi jej nie lubię a na ciało może być ale gdy nie ma jej za dużo w kosmetyku bo nie do końca lubię gdy się " kleję" , Tak np mam przy zakupie peelingu cukrowego tutti frutti . W kremach do stóp mi nie przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko osiągam stadium "klejenia", niestety :/

      Usuń
  14. Ja nie unikam panicznie parafiny. Nie wieszam na niej psów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Na ciało czasami stosuję. Ostatnio bolała mnie skóra na policzku, takie dziwne uczycie jakbym przetarła sobie papierem ściernym. Próbowałam wszystkiego co się dało, nawilżające, kojące, nie wiadomo co jeszcze, nic nie pomogło! Dopiero jak sobie parafinę nałożyłam to przestało boleć. Dziwna sprawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie dziwna zmiana ^^ Trochę jak podrażnienie czy wysuszenie.

      Usuń
  16. Ja na twarzy unikam w sumie wszystkiego co podejrzane, ale parafina na ciele - czemu nie? Jedyny rejon na który muszę uważać to dekolt, reszta ciała nigdy się nie sprzeciwia. A parafina, zwłaszcza zimą? W kremach zazwyczaj jest więcej dobroczynnych składników, a ona tylko dodatkowo chroni skórę, więc nie ma takiego przesuszu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Unikam, nie unikam - zależy ;) W kremach do twarzy staram się unikać, gdyż mnie trochę zapycha. Jeśli chodzi o balsamy i kremy do ciała to zdarza mi się kupować kosmetyki właśnie z parafiną w składzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Parafiny unikam w kremach do twarzy:) W balsamach, peelingach zazwyczaj mi nie przeszkadza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że najliczniejszą grupą jest ta, która unika parafiny w produktach do twarzy ;)

      Usuń
  19. Mam do niej takie samo podejście jak Ty - od twarzy z daleka, ponieważ od razu mnie zapycha, ale dla ciała, stóp i dłoni nadaje się idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. O, to już wiem, dlaczego u mnie nafta nie działa. Domyślałam się związku z parafiną, ale nie pomyślałam, że to to samo.

    Do twarzy - tragicznie zapycha. Ze skóry nie chce się zmyć (wczoraj posmarowałam sobie nogi balsamem z parafiną, nie zmył się podczas porannego prysznica - ciągle się kleją :D). Włosy strasznie matowi, spusza, wyglądają nieestetycznie i nigdy nie mogę jej zmyć. Toleruję tylko jako składnik kremów do rąk na zimę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście masz z nią na pieńku :P

      Usuń
  21. Ja mam do parafiny zupełnie obojętny stosunek. No może unikam jej w produktach na twarz, bo czasami trochę zapycha. Ale na włosach absolutnie nie robi mi krzywdy, na ciele też nie.

    OdpowiedzUsuń
  22. W balsamach (na nogi) i do zabezpieczania wlosow w odżywce b/s nie unikam. W kremach do twarzy, odżywkach i maskach d/s itd. unikam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem użyję coś z parafiną d/s ;)

      Usuń
  23. Na twarz nie stosuję i nie znoszę jej w peelingach, w pozostałych przypadkach nie unikam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli też należysz do większości ;)

      Usuń
  24. Unikam w kosmetykach do twarzy, a na nogi, które mam suche to używam ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. ja podobnie jak Ty, lubię i nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja nie przepadam, może i tworzy warstwę ochronną, ale mam wrażenie, że pod tą warstwą ochronną skóra jest dalej sucha jak wiór, bo parafina sama nie wniknie w skórę i jej nie nawilży. Potem po prysznicu moja skóra jest strasznie ściągnięta i sucha, jeśli używam balsamu/masła opartego na parafinie.
    Wolę więc sięgnąć po coś, co ma szansę się wchłonąć i naprawdę nawilżyć moją skórę.

    Parafina ma też jednak swoje zalety, widzę dla niej zastosowanie np. zimą, gdy potrzebujemy czegoś typowo ochronnego na dłonie itp. Na co dzien jednak nie jest to najlepsze wyjście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość olei też nie wniknie ;)

      Usuń
  27. Lubię parafinę w kremach na noc (mam teraz cerę przesuszoną) oraz w balsamach i masłach do ciała :) Na włosach nie spisuje się, puszy i strączkuje, ale tak jak pisałaś, po jednym dobrym myciu wszystko wraca do normy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ja na twarzy muszę jej unikać :/

      Usuń
  28. Mam do Ciebie małą prośbę :)
    Mogłabyś napisać o swoim stosunku do makijazu ? Czy według Ciebie ma on jakis wpływ na starzenie sie skóry ?
    W internecie roi się od tych informacji , ale ile ludzi tyle opinii. Fanki makijazu twierdzą , że podkłady pielęgnują , lekarze że przyspieszają starzenie. i juz sama teraz nie wiem..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba wszystko zależy od tego, co na twarz nakładamy? :>

      Usuń
    2. No właśnie? Bo każdego produktu nie można demonizować tylko za to, że służy do makijażu.

      Usuń
    3. ok.ok tylko rzadko kiedy producent podaje skład podkładu :P
      Chodzi mi głównie o podkłady dostępne w drogeriach jak również mineralne :)

      Usuń
    4. To nie wiem, jakich podkładów używasz, bo wszystkie, z którymi miałam styczność do tej pory miały skład ;)

      Usuń
    5. http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=49454

      Jednak bardziej ciekawi mnie Twoje zdanie odnośnie podkładów mineralnym takich jak amillie , era minerals :)

      Ale Cię dręczę :D Ale już tak mam - wybacz :)

      Usuń
  29. Ja się tylko staram pilnować, żeby parafina nie była wysoko w składzie i żeby oprócz niej były tam inne nawilżające i odżywcze składniki ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. W końcu rozsądne podejście do parafiny, bo ta cała nagonka na nią doprowadza mnie do czystego szaleństwa. Mam zdanie dokładnie takie samo jak Ty, co do ostatniego słowa w Twoim elaboracie:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie unikam absolutnie jeśli chodzi o włosy, wspaniale zabezpiecza przed puszeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama właśnie szukam jakiejś b/s z parafiną, chyba widziałam taką Ziaję ;)

      Usuń
  32. Zapychya mi pory na twarzy, ale na ciało jest wybawcą, gdy zbyt mocno się przesuszę.

    A nie wiesz, że wnika do wnętrza ciała i odkłada Ci się wszędzie?:D:D i nie można w pomadkach, bo ją jesz! A ona taka niedobra ta parafina! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi 5 siostro ;)

      Taa, cała jestem z parafiny i parabenów już :P

      Usuń
  33. unikam parafiny w kosmetykach do twarzy, bo tworzą mi się zaskórniki i ropne zmiany zapalne. pozwalam sobie na nią ewentualnie zimą, jeśli mam bardzo przesuszoną skórę.
    w kosmetykach do ciała jakoś specjalnie jej nie unikam, ale też nie jest czymś pożądanym. cenię sobie gdy kosmetyk zamiast parafiny ma masło shea. też działa okluzyjnie, ale przy tym odżywia skórę. nie lubię tego efektu że posmaruję się balsamem z parafiną, następnego dnia idę pod prysznic, poleje się wodą i czuję ślizgawkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego efektu ślizgawki jeszcze nie udało mi się osiągnąć ^^

      Usuń
  34. Moje włosy lubią parafinę, natomiast twarz i ciało zupełnie nie:/ Dlatego unikam jej w kremach, balsamach itp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma po co stosować czegoś, co Ci szkodzi ;)

      Usuń
  35. Ja parafinie mówię stanowcze NIE! Nie wpisuje się ona w moją naturalną pielęgnację. Parafina tworzy warstwę, która nie pozwala skórze na wymianę gazową. Parafina nie ma żadnych odżywczych właściwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, naturalne olejki też zaburzają wymianę gazową ;)

      Usuń
  36. Ja wolę unikać, ale mam jeden swój ukochany krem na niespodzianki, i zawiera on właśnie parafinę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakoś mam zakodowane 'parafina=zapchanie!' Poza tym używam do twarzy takich kosmetyków, które jej nie zawierają, więc można powiedzieć, że unikam parafiny 'bez wyrzeczeń' ;) Co do kremu-stosuję go punktowo, na niespodzianki, ale na większy obszar twarzy bym się bała, właśnie przez obawę zapchania :)

      Usuń
  37. Ogólnie parafina mi nie służy więc staram się aby moja pielęgnacja była wolna od tego związku.

    OdpowiedzUsuń
  38. Mi nie szkodzi :), więc jak najbardziej się polubiliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Unikam jak mogę, bo robi z mojej skóry pole minowe.
    Dobry, mądry post!

    OdpowiedzUsuń
  40. Czyli nie taki diabeł straszny jak go malują...to raczej subiektywne odczuwanie - nie wiem jak moje włosy ale ciało na pewno się z tą panią nie lubi :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Na ciało mi nie przeszkadza, moje włosy ją kochają, ale na twarzy robi mi masakrę :/

    OdpowiedzUsuń
  42. Podzielam Twoje zdanie :)
    Na twarz niekoniecznie, na ciało jest miłym dodatkiem do oliwki. Na włosach - najlepszy antypuch, choć prostuje mi włosy więc sięgam tylko w skrajnie puchogennych warunkach!

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja nie uciekam z krzykiem na widok parafiny, ale nie lubię jak w balsamach do ciała jest na pierwszym miejscu zaraz za(albo przed) gliceryną. Wiem, że chroni przed utratą wody, ale poza tym nie robi nic. Mi to nie wystarcza. Mimo to używam kilku balsamów z parafiną z różnych powodów, faktycznie w peelingach potrafi mnie zdenerwować i najczęściej ją zmywam.

    OdpowiedzUsuń
  44. A co myslisz o parafinie w odzywce do mycia? Znalazlam taka duza butle odzywki i pomyslalam ze nada sie do mycia a tu.parafina w skladzie... Na 5 bodajze miejscu ale.zawsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swego czasu miałam znajomą na Zakręconym Forum, która z powodzeniem odżywką z parafiną myła włosy - musisz spróbować na sobie ;)

      Usuń
  45. W mojej ocenie to składnik jak każdy inny :) Ja metodą prób i błędów ustaliłam na sobie, że nie mogę aplikować jej na strefę T, za to poliki lubią ją bardzo ;) Bardzo przydatny post!
    Pozdrawiam i dodaję do obserwowanych ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Moje wlosy ja kochaja miloscia wielka. Na cialo - bez problemow, unikam jej jedynie w preparatach do twarzy, powoduje niestety tworzenie sie drobniutkich, podskornych ''kaszek''.
    Mam tez mieszane odczucia, gdy widze twierdzenie, ze do zmycia parafiny potrzeba SLES. Moje wlosy wymagaja oczyszczenia raz na miesiac, a kosmetykow z parafina uzywam regularnie. Wedlug artykulu o parafinie na Naturally Curly'' jest calkowicie zmywalna przy pomocy Cocamidopropyl Betaine. To potwierdzaja tez i moje wlosy. Mysle, ze parafina nie jest az takim potwornym ''oblepiaczem'' jak to niektorzy postuluja.
    Duza buzka. paulownia

    OdpowiedzUsuń
  47. Gdzie można kupić taką parafinę? W jakiej cenie i ilości ją sprzedają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sklepy internetowe i z profesjonalnymi kosmetykami ;)

      Usuń
  48. Na innych blogach ten sam opis ciekawe kto kopiuje...

    OdpowiedzUsuń
  49. Na innych blogach ten sam opis ciekawe kto kopiuje...

    OdpowiedzUsuń

Szablon dopasowała Karolina Gie