Problemy skórne III: jak dobrać mydło Alep/Alepia do potrzeb swojej skóry?




Mycie twarzy mydełkami znajduje coraz więcej zwolenników - nawet ja, po początkowym mocnym sceptycyzmie przekonałam się do nich. Wiem też, jak ich używać, by wyciągać z nich same korzyści bez efektów ubocznych ;). Jednym z najpopularniejszych rodzajów mydeł stosowanych w pielęgnacji ciała oraz twarzy są syryjskie mydła Alep/Alepia, stworzone na bazie olejów laurowego oraz oliwy z oliwek.

Na opakowaniach tych produktów można znaleźć informacje, ile oleju laurowego zawiera dana kostka: są to wartości w przedziale 5-70%. Wraz ze wzrostem zawartości tego oleju zwykle wzrasta cena mydła.

W wielu miejscach w Internecie znalazłam wzmiankę o tym, że "im więcej oleju laurowego, tym lepiej, bo jest on największym dobrodziejstwem znajdującym się w tego typu produkcie". A jak jest naprawdę? 


Jak zwykle najważniejszą rolę gra tutaj czynnik indywidualny - pozytywne efekty działania syryjskiego mydełka na naszą skórę wcale nie muszą być wprost proporcjonalne do ilości zawartego w nim oleju laurowego. Śmiem nawet stwierdzić, że skór uwielbiających ponad 40% Alep'y jest niewiele i często (szczególnie, jeśli od nich zaczynamy swoją przygodę z tego typu produktami do mycia) skutkują przesuszeniem, ściągnięciem i pewnym podrażnieniem skóry. Bardzo prawdopodobne, że sporo osób nabrało awersji do pielęgnacji takimi środkami właśnie dlatego, że zaczęli od zbyt dużej dawki. Oczywiście, są też osoby, którym od razu przypasowały mydła 40-70%, jednak po prostu... mieli szczęście ;).

Sama z własnych, dość bogatych doświadczeń w temacie mydeł syryjskich gorąco polecam rozpocząć pielęgnację z ich wykorzystaniem od kosteczek o zawartości oleju laurowego z przedziału 5-25%, a najbardziej optymalnie: 10-20%. Takie mydło nie niesie ze sobą ryzyka turboprzesuszu nawet w przypadku, gdy pielęgnacja tego typu nie będzie odpowiadać naszej cerze, a pozwoli ocenić działanie tego typu kosmetyków na naszą cerę. Nie mówiąc już o tym, że ratuje nasz portfel przed zainwestowaniem większych środków w bardziej laurowe mydełko. 

Dostępne są także mydła syryjskie z dodatkami - początkowo polecam odpuścić sobie mydła mocno podrasowane, z pierdyliardem różnych dodatków, które mogą sfałszować ocenę działania samego mydła. Jeden dodatkowy składnik (olej, ekstrakt, glinka...) raczej nikomu nie powadzi, ale na produkty "na bogato" przyjdzie czas potem, gdy poznamy reakcję własnej skóry ;).

Na początku mydlanej drogi warto też korzystać z kostek jak najmniejszych czy też odkrojek - preferencje swojej skóry dopiero odkrywamy, a mydła te są szalenie wydajne i w przypadku skuchy nie wiadomo, jak je zużyć :P.

Mycie mydłem w ogólności nie jest metodą dla wszystkich (zresztą, metody uniwersalne w pielęgnacji po prostu nie istnieją), jednak warto tego sposobu po prostu spróbować, by wyrobić sobie własny osąd typu "służy mi" lub "nie służy mi".

Stosujecie w swojej pielęgnacji mydła? Z jakim efektem? ;)

74 komentarze:

  1. Bardzo ważny artykuł, sama niedawno kłóciłam się z panią w Mydlarni u Franciszka, która uparcie twierdziła, że im mocniejsze mydełko tym lepiej będzie działać, podczas gdy mnie 5% potrafi czasami lekko przesuszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, niestety kiedy jeszcze niewiele wiedziałam o tych mydłach poprosiłam mamę o mydło aleppo - kupiła je też w mydlarni u franciszka a pani jej polecila...50%! nieświadomie go używałam co skończyło się makabrycznym uczulenio-podrażenieniem trwającym ze dwa miesiące...

      Usuń
    2. Powiem Wam, że niedawno czekałam na przyjaciółkę, a że w pobliżu była mydlarnia, to myślę - pójdę popatrzeć. I też byłam świadkiem, jak z całą pewnością osobie "świeżej" w pielęgnacji mydłami sprzedawczyni polecała 70% Alep. Wiadomo, droższy...

      Usuń
  2. Nie próbowałam jeszcze używania takiego mydełka, ale się za nim rozejrzę. Wydaje mi się, że dla mnie przedział 10%-20% będzie najlepszy bo mam przesuszoną i wrażliwą skórę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaczynałam od 16%, teraz mam takie z 20% lauru. Następne będzie 40%, choć zmiany te zachodzą bardzo powoli zważywszy na diabelną wydajność. Kostka 200 g wystarcza na rok. Mydełka aleppo uwielbiam, sprawdzają się u mnie w pielęgnacji ciała, twarzy i okolic intymnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, mydełka te mają diabelską wydajność, nie sposób ich skończyć.

      Usuń
  4. W ja myślałam właśnie ze im większa zawartość tym lepiej. Dobrze, że o tym napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo taki właśnie pogląd pokutuje ;)

      Usuń
  5. ja jako posiadaczka skóry tłustej ze skłonnością do niespodzianek, zaczęłam od razu od 40%. nie wzięłam pod uwagę jednak tego, że mimo tłustości, moja skóra jest też alergiczna, przez co bardzo wrażliwa. no i po pierwszym myciu poczułam się jak mumia :D nigdy nie miałam tak ściągniętej skóry. ściąganie minęło dopiero, jak domydliłam się do zielonej części mydła, ale zajęło mi to ponad miesiąc. przez ten czas mydło wykorzystywałam do mycia ciała, zwłaszcza pleców, które zareagowały bardzo dobrze :) w najbliższym czasie zainwestuję chyba w jakąś słabszą kostkę, bo ogólnie mydełko wspominam bardzo dobrze, mimo słynnego zapachu, który nieodmiennie kojarzył mi się z drewnianą szafą wykopaną z wilgotnej ziemi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tylko mi to mydło w zasadzie niczym nie pachnie xD

      Usuń
    2. A ja uwielbiam jego zapach! :)

      Usuń
  6. Ja zaczęłam od 40. :) Teraz mocno mnie podrażnia, więc odstawiłam, ale to z powodu serum migdalowego i lemon z BU, które stosuję zamiennie wieczorami. Wcześniej, gdy nakładałam na noc krem Pharmaceris z 10 kwasu m. czy inny krem takiego podrażnienia i pieczenia nie odnotowałam, ale wtedy nie miałam takiej suchości.
    Apropos, rozważam zakup legendarnego Cetaphilu lub Sylveco z nagietkiem w celu zlikwidowania suchych skórek i podrażnień pokwasowych. :) Nie mogę się jednak zdecydować... :/ Eh te trudne decyzje. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cethapilu nie polecam, a Sylveco nie macałam, jednak skład ma obiecujący.

      Usuń
    2. Ooo, czemu odradzasz Cetaphil? :) Sylveco nigdzie nie mogę dostać:(

      Usuń
    3. Bardzo, bardzo drogi jak na skład, który reprezentuje.

      Usuń
    4. Mówisz, że drogi jak na skład, który oferuje. W mojej aptece 32,90 za 250 ml; mniej więcej tyle bym zapłaciła za 40 czy 50 ml Sylveco, jeśli udałoby się stacjonarnie dostać, bo z przesyłką to już w ogóle :( W każdym razie chciałam spytać, czy nie polecasz Cetaphilu tylko ze względu na cenę czy może używałaś i zrobił krzywdę? ;)

      Usuń
    5. Emulsja Cethapilu zawiera dwa glikole, wodę i konserwanty, więc jest to cena horrendalna (porównaj sobie skład tych dwóch preparatów). Przy takim składzie nie da więc natłuszczenia - bo to właśnie niweluje suche skórki. Kremy Cethapilu mają taką samą bazę, tylko dodane silikony.

      Cethapil emulsję miałam kilka lat temu, kiedy zrobiłam jedno jedyne podejście do leczenia dermatologicznego. Nie odczułam najmniejszego efektu używania ;)

      Usuń
    6. Oczywiście, skład jest dużo uboższy, od dawna mam tego świadomość. :) W Cetaphilu z ciekawszych rzeczy widzę tylko olej macadamia i panthenol, jest też silikon, a Sylveco pod względem ingrediencji to wielkie wow. Jednak jego dostępność stacjonarnie już tak nie zachwyca. :( Dziękuję za Twoją opinię, byłam jej bardzo ciekawa. :)

      Usuń
  7. jakiś czas temu zakupiłam 5 - 8 % w sklepie i jak na razie jestem zadowolona. Bałam się wziąć nawet to około 20% ze względu na cerę typowo naczynkową. Przy tak małej zawartości olejku co jakiś czas mogę sobie pozwolić na nie nakładanie niczego na twarz po umyciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, niezły wynik - możliwość nienakładania niczego po myciu ;)

      Usuń
  8. Używałam mydła aleppo 40% i 5%. Dla mojej mieszanej skóry po 30-tce to z zawartością 5% oleju laurowego jest lepsze. Mam też mydło 100% oliwkowe, które stosuję kiedy przytrafi mi się chwilowy przesusz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jesteś żywym przypadkiem potwierdzającym tezę, że więcej oleju laurowego nie znaczy od razu lepiej ;)

      Usuń
  9. Ja dopiero zaczynam świadomą pielęgnację skóry także taki mini przewodnik dużo mi daje :)
    http://makingoftheboss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki za ten post :) Zamierzałam kupić mydło, ale ciągle to odwlekałam bo nie wiedziałam jakie wybrać, teraz mi się rozjaśniło :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja cera jest mieszana, wrażliwa i naczynkowa. Używam chyba mydełka z 5% oleju laurowego i krem jest potem obowiązkowy. Mówię chyba, bo już poprostu nie pamiętam, jakie kupilam ;). Myję nim twarz dwa razy dziennie od września, a końca nie widać. Następne mydełko kupię już z jakimś dodatkiem, może glinką marokańską (która na mojej skórze działa prawdziwe cuda) albo czarnuszką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny przykład za tym, że więcej nie znaczy lepiej ;)

      Usuń
  12. Ja jako pierwsze kupiłam 40%, ale używam tylko do ciała, może następnym razem dokupię 10% i spróbuję na twarz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może najpierw spróbuj tego 40% na twarz, a nuż widelec to to, czego potrzebujesz ;)

      Usuń
  13. A jakie masz zdanie na temat jednak mocnej zasadowości mydeł? Ja aleppo jakoś nie kupiłam jeszcze, używam innych naturalnych ręcznie robionych mydeł i nawet je lubię ale ta zmiana ph skóry jednak mnie niepokoi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skopiuję Ci fragment postu, który kiedyś napisałam, a rozwinę w przyszłości ;)

      "W ogóle jestem Wam winna posłowie - nie polecałam mydła w pielęgnacji cery. Obecnie wiem, że stosowane z rozwagą może posłużyć skórze. A jak wygląda ta rozwaga? Po zastosowaniu mydła (odczyn zasadowy) należy pomóc skórze dojść do swojego właściwego odczynu (kwaśnego) za pomocą właśnie toniku, hydrolatu, płynu/żelu micelarnego czy/i kremu. Stosowania w pielęgnacji "tylko mydła" nie pochwalam, bo jednak nasza cera potrzebuje około 2 godzin, by ogarnąć swoje pH na właściwym poziomie ;)"

      Usuń
    2. Tyle to ja wiem i tak robię :-) sama sobie te toniki robię kwaśne. Ale i tak mam wątpliwości że tak atakuję tę skórę. Przez to aktualnie skłaniam się bardziej ku delikatnym żelom (bez sulfatów) z przyjaźniejszym ph. No ale chętnie bym coś więcej poczytała, nie ukrywam :-)

      Usuń
    3. Pewnie jak się obronię to coś stworzę xD

      Usuń
  14. Jeszcze nie miałam tego mydła, ale kilka razy już miałam je dokliknąć do koszyka, ale jakoś się zawahałam. Cieszę się, że poruszasz takie tematy, bo mało kto to robi i pozwalasz nam czerpać ze swojej wiedzy. Teraz już przy zakupie będę wiedziała mniej więcej czym się kierować i na jakie mydełka patrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Idealny post dla mnie! Tak swoją drogą o tym mydełku rozmyślam już ponad rok ( to podobnie jak z wspomnianym ostatnio lakierem do paznokci =D). Doradzisz mi? Moja skóra twarzy jest dobrze nawilżona, w strefie T (czoło, nos) mocno się przetłuszcza (chociaż wcale tego nie widać) za to na policzkach i brodzie jest wręcz odtłuszczona - na czole i nosie mam 4x więcej sebum. Myślałam nad kupieniem ciut mocniejszego mydełka ( tak z 10-15 %) i myciem nim tylko tej strefy przetłuszczającej się, sądzisz że to dobry pomysł i że w ten sposób mogę chociaż ciut ograniczyć to przetłuszczanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 5%, i jeszcze najlepiej z dodatkiem glinki ;)

      Usuń
  16. a czy mydła z dodatkami np czarnuszki działają mniej inwazyjnie ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minimalnie mniej, przynajmniej u mnie. Ale czyste mydło też nie działa na mnie jakoś inwazyjnie ;)

      Usuń
  17. akurat kupiłam sobie mydło 20%, wczesniej się sporo naszukałam w necie na ten temat, więc mam nadzieję, że okaże sie dobre:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba po tylu latach i ja w końcu się skuszę. Mam pełno ciemnych wągrów na nosie i ogółem taką szarą cerę. Ale poza tym jak już pisałam walczę? z odwodnieniem. Z tego co zrozumiałam musiałabym celować w niższe procenty? Mnie mydełko służyłoby głównie do mycia i ewentualnej walki z wągrami poza tym ma zwyczajnie nie szkodzić - czyli nie przesuszać mnie bardziej. Bardzo lubię czarne mydło z Helfy, dokładnie czyści i walczy z wągrami ale niestety potwornie wysusza. Szukam więc zamiennika co będzie walczył równie skutecznie ale bez wysuszenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celuj w 5-10%, może z dodatkiem glinki?

      Usuń
    2. Ok, tak zrobię :) Dziękuję.
      A na przesuszoną skórę pragnę też spróbować osławione napary z lipy.

      Usuń
  19. Miałam wiele podejść do mydeł - czy Aleppo (5%, 25% i 40%), czy biały jeleń, czy jakieś węglowe i glinkowe cuda za każdym razem było tak samo. Piekielnie piekąca skóra, przesusz, łuszczenie i ściągnięta do granic możliwości skóra. Pamiętałam o zbijaniu pH, nawilżeniu, odpowiedniej pielęgnacji, ale doszłam do winsoku że ich nie toleruję. I na pewno nie będę już robić do nich żadnych podejść ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś więc osobą, której taka pielęgnacja nie leży. Ot, nie ma metod uniwersalnych ;)

      Usuń
  20. Przymierzam się właśnie do takiego mydełka, także super, że napisałaś, bo pewnie poszłabym do mydlarni i totalnie nie wiedziała co wybrać. Chociaż widzę, że dziewczyny piszą tutaj o pH, a ja kompletnie o tym nie pomyślałam, także widzę, że jednak muszę wrócić do tematu a nie kupować na ślepo:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyżej znajdziesz moją wypowiedź na temat pH ;)

      Usuń
  21. kupiłam kiedyś Aleppo 25% i stwierdzam, że są szalenie wydajne. Cerę lekko wysusza, więc stosuję je +/- co 3 dzień. Moim sposobem na szybsze zużycie jest mycie nim skóry głowy, gdzie sprawdza się idealnie(chociaż początki były trudne), potem robię tylko płukankę z octu. Stwierdzam, że moje przetłuszczające się włosy nigdy nie były w lepszej kondycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiem, że nie mam motywacji do jego zastosowania na włosy xD

      Usuń
  22. Ja wogóle z zasady nie mogę się przekonać do mydełek. Mam wrażenie, że w wilgotnej łazience oraz podstawce i bezpośrednim kontakcie z twarzą są poprostu... siedliskiem bakterii i drobnoustrojów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydła mają wysokie pH - jałowe nie są, ale siedliskiem zła wszelakiego bym ich nie nazwała ;)

      Usuń
  23. Używam pięcioprocentowego Aleppo z 5% oleju z czarnuszki dodatkowo - działa bardzo dobrze przy stosowaniu co drugi-trzeci dzień, ale wysusza solidnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne Twoja skóra jest mniej pancerna niż moja ;)

      Usuń
  24. Uzywam mydełka Aleppo z czarnuszką, ale nakładam go na plecy, gdyż jest to u mnie problematyczne miejsce. Bardzo lubię jego "zwyczajny" zapach. Stosowane na strefę T, niestety zbyt wysusza skórę. Jeśli miałabym większe problemy ze skórą twarzy, pewnie skusiłabym się na inne rodzaje, jednak do tej pory "czarnuszkowe" mi wystarcza.

    Kochana mam pytanie do Ciebie, na odżywce marki Equilibra, jest doklejona polska etykietka i jest napisane "zawiera keratynę z protein pszenicznych". To jest błąd, prawda? Keratyna a proteiny pszeniczne to dwie różne rzeczy, z tego co mi wiadomo, ale wolę się upewnić i zapytać bardziej doświadczonej osoby. Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to błąd - keratynocyty produkujące keratynę występują jedynie u zwierząt i ludzi ;)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odpowiedź, mądra kobietko :) Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy :)

      Usuń
    3. Spokojna i namiętna jest moja noc - z wykresami xD

      Usuń
  25. Ja praktycznie używam tylko mydeł do mycia twarzy, najczęściej jest to Biały Jeleń (ulepszona wersja z dziurawcem albo hibiskusem), czasem bambino. Z mydłem Alleppo miałam styczność, zaczynałam od 20% i sprawdzało się dość dobrze ale nie na tyle by przy nim pozostać na dłużej, bo jest dużo droższe od powyższych. Z tym olejem laurowym to jest tak, że im wyższa zawartość to nie oznacza, że takie mydło będzie lepsze, zależy dla kogo, ono ma wtedy wyższą wartość leczniczą w sensie - jest silniejszym antyseptykiem i bardziej wysusza wówczas skórę.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja kończę swoją pierwszą kostkę mydła z Aleppo o stężeniu bodajże 5-12%. Wzięłam najmniejsze, bo wiedziałam czym grozić może stężenie większe na początku przygody z tymi mydełkami. Moja skóra je wręcz pokochała. Nie wyobrażam sobie, że będę używała czegoś innego do mycia mojej buzi. Teraz planuję zakupić drugą kostkę, ale już o trochę większym stężeniu. Zobaczymy, jak będzie się sprawdzać.

    OdpowiedzUsuń
  27. Czesc, pytalam alinerose co poleca na wypadanie wlosow i ty poleciłas kozieradke. Przeczytałam o niej bardzo duzo (zamowilam juz w aptece) ,ale nadal nie wiem dlaczego ona działa ?;) Co w niej jest takiego 'magicznego'?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak lekarstwo śmierdzi i gorzkie, to musi dobrze robić ;)

      A na poważnie, to może znajdziesz odpowiedz tu: http://luskiewnik.strefa.pl/farmakologia/trigonella.htm

      (Bardzo ucieszyła mnie informacja, ze kozieradka błękitna odstrasza mole :D )

      Usuń
    2. Zawiera sporo śluzów (nawilża), witamin oraz saponin sterydowych, wpływających na cykl życia włosa ;)

      Usuń
  28. A ja niedawno zamówiłam jako moje pierwsze właśnie 40% i szukałam jakichś porad, jak dobierać te mydełka... Ale nie za dużo tego było, więc pierwszy strzał poszedł właśnie w najpopularniejszą czterdziestkę. Zobaczymy, bo czekam na pakę, ale trochę się obawiam, bo jednak moja skóra jest dość wrażliwa i często przesuszona. Jednak ostatnio stosuję sok z żyworódki jako tonik i pasuje mi to uczucie ściągnięcia, czuję wreszcie, że moja skóra jest naprawdę czysta, wiem że to dziwne :P Na to Dermedic 3 albo w chwilach kryzysowych Ava Mustela Półtłusty i jest OK. Najwyżej mydełko znajdzie inne zastosowanie lub pójdzie w świat, no trudno... Nie spróbuję, to się nie dowiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 40stka jest najpopularniejsza? Sądziłam, że 20-25% ;)

      Usuń
  29. Mam mydło Alepp 16% kupione na spółkę z koleżanką. Koleżanka zadowolona. U mnie absolutnie nic nie robi, tylko śmierdzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jeden lubi ogórki, a drugi organisty córki" ;)

      Usuń
  30. Właśnie zastanawiałam się, jakie kupić! I wszędzie pisano, że 40% to ideał, a słabsze wersje są dla mięczaków ;)
    Mam tylko jedno pytanie - czy reakcja skóry na mydło z wyższą zawartością oleju laurowego zależy od jej ogólnej wrażliwości czy wrażliwości na ten konkretny składnik? Kwaszę sie dopiero od roku, ale moja paszcza i tak traktuje 10% kwas migdałowy jak tonik, zaczyna zauważać, że coś się dzieje dopiero po acne-dermie (lekko piecze przez max 5 min.;), nie strzela fochów ani po retinoidach, ani po mocnych peelingach mechanicznych (stosowanych w trakcie kwaszenia...) i zastanawiam się, czy mogę mieć nadzieję, że nie zareaguje źle na mydło Alep(po) ok. 10-15%. Więcej chyba i tak nie potrzebuję :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilość oleju laurowego, jak każdego składnika, wpływa na właściwości kosmetyku, do którego został użyty. Dlatego też reakcja skóry może zależeć zarówno od ogólnej wrażliwości, jak i wrażliwości na sam ten olej.

      Powiem tak - mam podobnie odporną skórę, ale mydło to trochę "inna estetyka pielęgnacyjna" (pH zasadowe) od tego, co wymieniłaś, czyli bodźców kwaśnych. Nie podejmę się powiedzenia tego, że na pewno nic dziwnego po użyciu mydełka się nie wydarzy ;).

      Sama zaczynałam od Alepii z glinką czerwoną, miała około 5% oleju laurowego, bardzo dobrze wspominam (działało!). ;)

      Usuń
    2. Dziękuję! Zacznę od delikatniejszego :)

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie