Oriflame NovAge Advanced Skin Renewing Treatment (Dwustopniowa pielęgnacja odmładzająca) - wow, jaki hit!



Na współpracę z marką Oriflame zdecydowałam się z dwoch powodów: mam wielki sentyment do ich wód toaletowych jeszcze z czasów nastoletnich, a na dodatek składów ich kosmetyków w sieci jest jak na lekarstwo (i czasami nie są pełne). Zamierzam nieco poprawić sytuację ;). Zestaw "Dwustopniowa pielęgnacja odmładzająca" Oriflame NovAge wybrałam z ciekawości, bez większych oczekiwań. Kwasy w składzie mnie skusiły, chociaż jestem w tym względzie wielką fanką samoróbek ;).


Zestaw dostajemy w całkiem sporym, kartonowym opakowaniu zawierającym osiem tubek po 5ml (4 x peeling i 4 x neutralizator). Całkiem niezły pomysł - całość wygląda bardzo profesjonalnie, a dzięki tubkowemu rozwiązaniu możemy przy każdym zabiegu cieszyć się efektami świeżo otwartej porcji produktu. Gdyby jednak kosmetyku było aż nadto (a to się zdarza - o czym napiszę niżej) opakowanie można zabezpieczyć drugą stroną korka.

Zestaw kosztuje, w zależności od promocji, od 60 do 100zł.

Skład:


Peeling to etanolowy preparat zawierający sporą dawkę kwasu glikolowego złagodzonego dwoma nawilżaczami (gliceryną i glikolem butylenowym) o pH wyrównanym wodorotlenkiem sodu. Do składu nie mam uwag - etanol został zastosowany w celu zwiększenia przenikalności kwasu. Niemniej jednak nie jest to środek działający delikatnie i raczej sugeruję go osobom, które wiedzą, czego można się spodziewać po peelingu kwasowym. Szczególnie pod względem czasowych efektów ubocznych ;).

Neutralizator zawiera spore ilości nawilżaczy (glicerynę i pantenol) oraz pochodną mocznika i cytrynian sodu odpowiedzialne za efekt neutralizujący ;). Praktycy kwasowi mogą zamiast niego wykorzystać sporą ilość wody lub własny, sprawdzony neutralizator.

Obydwa składniki zestawu mają postać bezbarwnych i bezzapachowych cieczy odrobinę gęstszych od wody.

Producent zaleca aplikację peelingu na oczyszczoną skórę twarzy za pomocą wacika, ale śmiało można to zrobić przy użyciu samych paluchów ;). Proponuje również pozostawienie peelingu na twarzy na 10 minut, jednak to również należy dopasować do własnych potrzeb: jednym wystarczy 3-5 minut, inni (jak ja xD) będą trzymali spokojnie ten produkt przez 20-30 minut. Stosowałam go na czole, nosie i górnej części policzków (brodę i żuchwę ominęłam ze względu na zabiegi depilacji laserowej, które obecnie przechodzę w tym rejonie).

Opakowanie peelingu jest na tyle duże, że starcza na dwie aplikacje - na moją twarz i mojego M., który po długich namowach pozwolił mi na małą walkę z zaskórnikami ;). M. marudził przy pierwszej aplikacji (na 10 minut), że coś go delikatnie szczypie, jednak podejrzewam, że był to efekt psychosomatyczny na hasło "kwasy" xD. Przy kolejnych aplikacjach nie składał zażaleń. Zabiegów mieliśmy 4 (na tyle pomyślany jest zestaw) w odstępach tygodniowych. Stosowaliśmy również filtry SPF 50+. Muszę się również przyznać, że neutralizator zastosowałam tylko... raz. Skóra po jego nałożeniu jest nieco lepka, a zmycie wodą w moim przypadku wystarczało do neutralizacji ;).

Szczerze powiem, że nie spodziewałam się jakichkolwiek efektów. A tu - proszę! Po 3 dniach od pierwszej aplikacji zarówno u mnie, jak i u M. dostrzegłam maleńkie, odstające skórki, które po 2 dniach zniknęły. Moją lepszą połówkę lekko wysypało - co nie zaskakuje przy pierwszym kontakcie z preparatem kwasowym. U mnie wysypu nie było, ale też skóra nie była szczególnie zanieczyszczona. Większych podrażnień czy schodzenia skóry płatami nie zarejestrowałam.

Po 4 zabiegach powiem tyle - wow! ;). U M. praktycznie przestał występować problem ze zmianami ropnymi, skóra mniej się też przetłuszcza oraz spora część zaskórników została zlikwidowana. Oczywiście - nie wszystkie, na to potrzeba więcej zabiegów i czasu ;). U mnie natomiast zaskórniki z czoła zniknęły, a te najbardziej oporne (z którymi chyba nigdy nie wygram -.-) na nosie znacząco się zmniejszyły. Ładnie rozjaśnił mi też przebarwienia na policzkach (pseudo-piegi) i przywrócił cerze lepszy koloryt po zimie. Co do działania odmładzającego się nie wypowiem - jeszcze nie bardzo mam co odmładzać ;)

Myślę, że to całkiem dobre rozwiązanie dla osób, które nie czują się pewnie w świecie samoróbek kosmetycznych, a chciałyby spróbować nieco mocniejszego peelingu kwasowego w domu, jednocześnie mogąc z niego wychodzić ;). Promocyjna cena również jest dość rozsądna - 4 zabiegi za 60zł brzmią nieźle ;).

Kwasy w pielęgnacji: stosujecie, zamierzacie stosować czy w ogóle Was nie interesują? ;).



6 komentarzy:

  1. Osobiście stosuję pielęgnację kwasami przeważnie w okresie jesienno-zimowym

    OdpowiedzUsuń
  2. mam zamiar zacząć stosować, może zaczne od tego zestawu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Używałam Effaclaru K i Duo - moja buźka w ogóle na nie nie reagowała :) zamierzam sięgnąć po cięższa artylerię do boju z zaskórnikami - retinol ale dopiero po sezonie letnim. Rozważam Redermic z La Roche-Posay.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaplanowałaś naprawdę duży przeskok :D

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie