Floslek, Balance T-zone - świetna seria z genialnym peelingiem!



Latka lecą, trzydziestka coraz bliżej, a moja cera nadal tłusta - i chyba tak już pozostanie ;). Ma też sporą tendencję do zanieczyszczania, którą trzymam w ryzach odpowiednimi kuracjami kwasowymi. Staram się jednak odstawiać je w czasie letnim, bo mimo wysokiej ochrony przeciwsłonecznej obawiam się konsekwencji w postaci przebarwień - a z nimi trudniej jest wygrać niż z zaskórnikami. W tym okresie zwykle pojawia się u mnie więcej niespodzianek, bo skóra nie jest już tak efektywnie złuszczana jak przy typowych preparatach kwasowych. W tym roku jednak, w ramach współpracy z firmą Floslek, wprowadziłam do swojej kosmetyczki 4 kosmetyki z serii Balance T-zone: Glinkę myjącą Instant detox 2 in 1,  Peeling Gommage z kwasami AHA, Krem normalizujący i Krem korygujący. Jak wypadł ich test? Który kosmetyk mogłabym kontenerami zamawiać i dlaczego? Przeczytajcie!  

balance tzone floslek

Cała linia jest zapakowana w przyjemne dla oka miętowe opakowania, estetyczne i trwałe. Całość kojarzy mi się mocno aptecznie (dzięki czytelnej, oszczędnej i estetycznej formie) i budzi zaufanie. Tubki kremów zaopatrzone są w dłuższą, wąską końcówkę, która zapewnia higieniczne dozowanie. Otwory są odpowiednio dopasowane, a profilowanie opakowań pozwala na zużycie mazidła prawie do ostatniej kropli - co jest dość zadziwiające w przypadku tub ;).

Kremy (50ml), glinka i peeling (125ml) kosztują od 22 do 30zł, w zależności od miejsca i promocji. Miejsca, gdzie możecie znaleźć kosmetyki Floslek możecie sprawdzić na stronie producenta

Seria nie ma jednolitego zapachu, ale aromaty produktów są ledwie wyczuwalne (mydlano-perfumeryjno-pudrowe). 

Glinka myjąca Instant detox 2 w 1

glinka myjąca balance t-zone floslek

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Octyldodecanol, Dimethicone, Glyceryl Stearate, Illite, PEG-100 Stearate, Glycerin, Rosa Canina Fruit Oil, Titanium Dioxide, Panthenol, Limnanthes Alba Seed Oil, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Squalane, Polysorbate 60, Colloidal Gold, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Butylene Glycol, Laminaria Hyperborea Extract, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Sorbitan Isostearate, Citric Acid, Sorbic Acid, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Potassium Sorbate, Methylparaben, Propylparaben.

Produkt mocno emolientowy, zawierający wysoko glinkę, humektanty (nawilżacze: glicerynę i pantenol), olejki i ekstrakty roślinne: z dzikiej róży, łąkowej piany, rzodkwi, listownicy (brązowa alga) oraz złoto koloidalne o właściwościach antybakteryjnych. Zawiera również stabilizatory pH i konserwanty, w tym parabeny - co w ogóle mi nie przeszkadza. Obecności filmformerów moja skóra nie odczuła.

Patrząc na bogaty skład, w którym nie sposób doszukać się typowych detergentów miałam wątpliwości co do możliwości myjących tego produktu. Po ujrzeniu cielistego, gęstego kremu tylko się one powiększyły :D.

glinka myjąca floslek konsystencja

Produkt nie pieni się w ogóle, co takim składzie nie dziwi. Pomimo tego myje idealnie! Skóra jest czysta, a jednocześnie w żaden sposób nie przesuszona. Zmywa się łatwo (co nie jest takie oczywiste w przypadku glinek) nawet zastosowana na 15 minut jako typowa maseczka. W tej formie bardzo mocno redukuje przetłuszczanie się cery na kilka dni. Stosuję wszystkie kosmetyki z tej serii, więc pełne działanie podsumuję zbiorczo po omówieniu wszystkich produktów ;).

Peeling gommage z kwasami AHA

peeling gommage floslek balance t-zone

Skład: Aqua, Glycerin, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Pentylene Glycol, Behentrimonium Chloride, Propylene Glycol, Mandelic Acid, Biosaccharide Gum-1, Hamamelis Virginiana Leaf Extract, Tartaric Acid, Malic Acid, Citric Acid, Salicylic Acid, Ascorbic Acid, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Rosa Canina Fruit Extract, Viola Tricolor Extract, Malpighia Glabra Fruit Extract, Dipropylene Glycol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin

Sporo nawilżaczy (gliceryna, glikole) zagęszczone kopolimerem i fukożelem oraz wzbogacone ekstraktami z oczaru, ketmii, dzikiej róży, fiołka i aceroli. W połowie składu znajdziemy także szereg kwasów AHA: migdałowy, winowy, jabłkowy, salicylowy i askorbinowy (witamina C). Pod koniec składu znajdziemy dwa konserwanty. 

Piękny, żelowy skład z dodatkiem kwasów. Producent chwali się 1% zawartością kwasu migdałowego, więc nadmienię dla zainteresowanych: przy takich ilościach nie jest wymagana zwiększona ochrona przeciwsłoneczna, jeśli ktoś normalnie takiej nie stosuje ;). Bezbarwny żel jest średnio gęsty, ale już kropelka wystarczy do osiągnięcia świetnego efektu.


Czytając opis producenta, który mówił, że należy masować skórę peelingiem do pojawienia się śladów martwego naskórka uśmiechnęłam się mimowolnie i pomyślałam: chyba musiałabym masować z godzinę ;). Jakież było moje zdziwienie (zszokowanie?;)), gdy dosłownie po przejechaniu palcami po skórze zobaczyłam to:


Ten peeling gommage faktycznie działa jak gumka do mazania na martwy naskórek! Masaż trwa maksymalnie kilkanaście sekund, a cera jest wręcz książkowo oczyszczona. Skąd wynika takie działanie tego kosmetyku? Z zastosowania niskiego pH (1,74-2,4), które świetnie radzi sobie z rozluźnianiem warstw martwego naskórka. Nigdy wcześniej nie miałam preparatu działającego w ten sposób i jestem wręcz zachwycona! 

Początkowo, przez tydzień, stosowałam go rano i wieczorem, a obecnie przerzuciłam się na aplikację dwa razy w tygodniu. Ten produkt, oczywiście przy wsparciu pozostałych, wytrzebił mi wszystkie zaskórniki na twarzy - poza tymi najgłębszymi na nosie (które i tak są prawie niewidoczne).

Krem normalizujący SPF 10

krem normalizujący floslek balance t-zone

Skład: Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Propylene Glycol, Isopropyl Palmitate, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Glycerin, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Aluminum Starch Octenylsuccinate, C12-15 Alkyl Benzoate, Isododecane, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Polymethyl Methacrylate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Sorbitan Palmitate, Sorbitan Oleate, Adipic Acid/Neopentyl Glycol Crosspolymer, Dimethicone, VP/VA Copolymer, Hydroxypropyl Methylcellulose, Amodimethicone, Niacinamide, Faex Extract, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Ammonium Glycyrrhizate, Zinc Gluconate, Caffeine, Biotin, Nasturtium Officinale Extract, Arctium Majus Root Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Citrus Limon Peel Extract, Hedera Helix Extract, Saponaria Officinalis Leaf/Root Extract, Fucus Vesiculosus Extract, Saccharide Isomerate, Carbomer, Panthenol, Triethanolamine, Decylene Glycol, Allantoin, o-Cymen-5-ol, Phenoxyethanol, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Disodium EDTA.

Filtry przeciwsłoneczne oraz mieszanka emolientów i nawilżaczy to solidna baza dla kremu. Zawiera nieco filmformerów, jednak moja cera nie odczuła ich obecności. Dobroci również ma sporo: niacynamid (witamina B3), ekstrakty z drożdży, kasztanowca, rukwi, łopianu, szałwi, cytronu, bluszczu, mydlnicy i morszczynu. Do walki z trądzikiem zostały także w nim zaprzęgnięte związki cynku, kofeina i biotyna. Całość uzupełniają witaminy A i C oraz konserwanty.

Krem ma dość gęstą konsystencję, co w połączeniu z bogatym składem kazało mi domniemywać, że będzie konkretnym tłuściochem. A tu zonk: po aplikacji daje świetny, pudrowo-matowy efekt na twarzy, a skóra w dotyku jest miękka i nawilżona. Dobrze współpracuje z moimi podkładami (Miss Sporty) - przedłuża nawet ich trwałość dzięki temu, że znacząco zmniejsza wydzielanie sebum i matuje skórę. Wielki plus daję mu za ochronę przeciwsłoneczną - niską bo niską, ale to powinien być standard w każdym kremie na dzień ;). 

Floslek krem konsystencja

Krem korygujący z kwasami AHA i PHA

krem korygujący Floslek

Skład: Aqua, Ethylhexyl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Pentylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Mandelic Acid, Ceteareth-20, Octyldodecanol, Cyclomethicone, Polyacrylate Crosspolymer-6, Lactobionic Acid, Dimethicone, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Decylene Glycol, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA.

Bogata, emolientowa baza z dodatkami w postaci kwasów migdałowego i laktobionowego - tak najkrócej można określić ten krem. Zawiera filmformery oraz trójglicerydy, jednak dodatek kwasu migdałowego sprawił, że nie odczułam ich obecności. Końcówkę składu stanowią regulatory pH i konserwanty. 

Krótki i konkretny skład, który przyznaję - przez filmformery nieco budził moje niepokoje, ale okazały się one nieuzasadnione ;). Ewentualnie - może preferencje mojej skóry stają się z wiekiem mniej restrykcyjne ;).

Wersja korygująca ma podobną konsystencję do normalizującej, ale na skórze daje większe uczucie tłustości (nie jest to jednak ślisko-oślizgła warstwa - po prostu wchłania się nieco dłużej). Stosowałam go zgodnie z przeznaczeniem na noc, a rano witała mnie miękka, odżywiona skóra bez śladów przetłuszczenia ;).

Co osiągnęłam po miesięcznym stosowaniu całej serii (i to stosowanie jeszcze potrwa... ;))? Moja skóra nie odczuła totalnie odstawienia toników i peelingów typowo chemicznych - ilość zmian zaskórnikowych nie wzrosła jak zwykle w tym okresie, a dzięki tej serii (przy lwim udziale peelingu gommage) w zasadzie zapominam, co to zaskórnik. Pewnie tylko na nosie z nimi nie wygram ;). Poza działaniem oczyszczającym cera ma piękny, ujednolicony koloryt, makijaż lepiej się na niej trzyma (i lepiej wygląda), a dodatkowo jest idealnie odżywiona dzięki kremom z tej serii. Mogliby do tej serii jeszcze dorobić jakieś mega serum :D.

Mimo dedykacji linii do cer zanieczyszczonych kosmetyki te nie mają agresywnego działania: nie wysuszają, nie podrażniają ani nie wywołują mocnego, widocznego obłażenia ze skóry. Myślę, że także cery nieco wrażliwe i delikatne mogłyby być zadowolone z ich działania.

Ciężko jest mnie zaskoczyć (szczególnie pozytywnie), ale seria Balance T-zone od Floslek to naprawdę zestaw świetnych kosmetyków. A peeling gommage będę chyba kontenerami sprowadzać - stosuje go nawet mój M.!

A jak Wam podoba się ta seria?

26 komentarzy:

  1. uwielbiam tą serię mimo, że teoretycznie nie jest przeznaczona do mojego typu cery, peeling bardzo mnie zaskoczył :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dedykacje producenta średnio zwracam uwagę - liczy się skład ;)

      Usuń
  2. Jak skończę to co nakupowałam na promce w Rossmanie, to się chyba skuszę na całą serię *.* Peeling i myjadło kuszą mnie szczególnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziesz mieć też okazję w inny sposób powalczyć o te kosmetyki Anonimku :D

      Usuń
  3. Nie przeszkadza letnie słońce? Zawsze mi mówiono, że kwasy w lato boże broń xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stężenie - 1% kwasu migdałowego, a wszystkie pozostałe są za nim ;). Tutaj działa pH, a nie sam przyczynek stężenia kwasów ;).

      Usuń
  4. A przypadkiem Ethylhexyl Methoxycinnamate to nie jest ten paskudny filtr przenikajacy? ehhh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W paskudność filtrów "przenikających" nie wierzę, więc... ;)

      Usuń
  5. Kasiu, a czy bezpiecznie jest stosować latem: zielony tonik kasowy z Bielendy (codziennie), serum z tej samej serii (co dwa dni) i Effaclar Duo (raz w tygodniu)? Zastanawiam się jakie stężenia kwasów mają te produkty i czy to nie za dużo. Stosuję do tego krem na dzień z spf 30 - wyższego filtra nie chcę, bo za bardzo będzie widać różnicę w kolorze między twarzą a resztą ciała :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimku, ale w ochronie przeciwsłonecznej (szczególnie przy tak mocnym zestawie, jaki masz) chodzi właśnie o to, żeby twarz się nie opalała. Moim zdaniem bezwzględnie powinnaś mieć SPF 50+, unikać słońca i w razie problemów z kolorytem ciało też smarować czymś mocniejszym.

      Usuń
  6. Muszę wypróbować tą serię ma same pozytywne oceny 👍

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdzie można dostać tę serię? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Peeling kupię,obowiązkowo! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Super recenzja! Ja bardzo sobie chwalę wszystkie kosmetyki Floslek, które mam :)
    Pozdrawiam :*
    www.nataliasiejka (klik)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno tu ostatnio zagldalam ;) Wyglądają na dobre kosmetyki, ale kurcze nie chce kupować następnych, kiedy poprzednie czekają na zużycie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria spokojnie poczeka, aż zużyjesz zapasy ;). Ale może chociaż sam peeling... :D

      Usuń
  11. Kasiu mam zagwozdke... Peeling daje cudowne efekty, tylko u mnie odrazu po nalozeniu go na lekko wilgotna twarz,się roluje. Natychmiast! Już nawet przy jednym ruchu, myślałam że trzeba dać mu trochę czasu. Czy rzeczywiście pH o którym pisałas daje taki momentalny efekt? Bo to aż zadziwiajace. W pierwszym odruchu myślałam że to sam żel się roluje. Lecz skoro ma tak niskie pH....Nie wiem, nie znam się. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Anonimku, też najpierw pomyślałam o samym rolowaniu żelu, ale... Zrobiłam test, którego nie polecam powtarzać w domu xD.

      Wymasowałam nim twarz kilkukrotnie pod rząd (w sensie kilka cykli aplikacja-masaż-zmycie). Gdzieś przy piątym już wałeczków prawie nie było xD

      Usuń
  12. Niestety nie dla mojej skóry, wielka szkoda :(

    OdpowiedzUsuń

Szablon dopasowała Karolina Gie