Wielkie plany zakupowe... Miałam, jak już wczoraj wspominałam, chrapkę na kilka rzeczy (kosmetycznych i nie tylko) do zakupienia w trakcie Dnia Darmowej Dostawy, czyli dzisiaj. Cóż, cały plan wziął w łeb. Dlaczego?
Pierwszy problem - kilkanaście minut po północy ze sklepu, w którym chciałam zrobić zakupy kosmetyczne wymiotło większość moich zachciewajek. Potrafię to zrozumieć, cóż, cierpię na brak refleksu :P. W tym momencie zabrałam się za zamawianie innych precjozów oraz przeglądanie kosmetycznych opcji "b"...
Efekt był dość zaskakujący. Nie kupiłam nic w akcji DDD. Dlaczego? Sklepy, które obrałam na zakupy zabawkowe, kosmetyczne oraz biżuteryjne zawyżyły ceny w ten sposób, by odbić sobie koszty wysyłki, a w przypadku większych zamówień po prostu konkretnie zarobić na niewiedzy klientów. Oczywiście, nie jest to praktyka ogólna, ale widocznie ja nie miałam szczęścia w wyborze sklepów.
Czuję pewnego rodzaju niesmak. W tej formie Dzień Darmowej Dostawy nie ma dla mnie większego sensu, bo w przypadku złego wyboru sklepów nie sprowadza się do żadnych oszczędności (chyba, że iluzorycznych albo wręcz przepłacenia).
Z racji, że zbliża się Mikołaj, założone rzeczy kupiłam. Poza DDD, na Allegro - po przeliczeniu kosztów zapłaciłam mniej niż w opcji darmowej dostawy. Sytuacja dość zaskakująca :P.
A może Wy mieliście więcej szczęścia? ;)