Miękka i twarda woda – moje prywatne blaski i cienie




Przekrój „twardościowy” wody mam dość spory: na co dzień  mieszkam w Krakowie (twarda woda), często jeżdżę do domu rodzinnego (woda miękka), a obecnie szwendam się po Skandynawii (woda ultramiękka). Te zmiany wody nie pozostają oczywiście bez wpływu na moje włosy oraz skórę. O doznaniach smakowych nie będę się rozpisywać, powiem tylko tyle: wodę z kranu w Szwecji pije się jak wino <3

Moja skóra, podobnie jak kubki smakowe, zakochała się w ultramiękkiej szwedzkiej wodzie. Od przyjazdu tutaj nie zanotowałam żadnych podrażnień czy przesuszeń skóry, która w ogóle wygląda na zdrowszą (mniej zaskórników i zmian związanych z zapaleniem okołomieszkowym – chyba po raz pierwszy w życiu nie mam ani jednej zmiany na skórze ramion ^.^). Jedyny problem, jaki zanotowałam, to niemożność odpowiedniego spienienia produktów do mycia, przez co trzeba zużyć ich sporo więcej :P. Podobnie dobrze na mojej skórze spisuje się u mnie woda w domu rodzinnym, natomiast krakowska kranówa nie jest już taka dobra. Zdarzają się podrażnienia i zmiany skórne podejrzanego pochodzenia, na szczęście dość rzadko. Bardzo prawdopodobne jednak, że to nie sama twardość tak wpływa na moją skórę, tylko inne, niezwiązane z nią składniki wody.

Tutaj mała szwedzka ciekawostka, związana właściwie bardziej z moim zdrowiem niż z samą skórą: odkąd pamiętam zmagam się z problemem krwawiących bez powodu dziąseł (co jest związane z nękającym mnie schorzeniem nerek).  Dodam, że nie mam nawet zaczątków parodontozy. Tak się z tym męczę od dziecka, a po kilku dniach spędzonych tutaj… problem zniknął, przynajmniej czasowo ^.^ Magia i czarodziejstwo.

Moje włosy natomiast szczerze nie lubią miękkiej wody, ani w domu rodzinnym, ani tutaj na północy. Problem zaczyna się już przy samym myciu: spienienie szamponu mocno oczyszczającego w miękkiej wodzie stanowi dla mnie nie lada wyzwanie. Dodatkowo domycie włosów w takiej sytuacji to „na dwoje babka wróżyła”. Ostatnio miałam trochę więcej czasu i naolejowałam włosy olejem rzepakowym (Kujawskim do smażenia). Profilaktycznie umyłam włosy rypaczem nawet 3 razy (zwykle myję 2 razy), a po wysuszeniu…

Hesusie, przez 3 lata włosomaniactwa nie zdarzyło mi się jeszcze tak bardzo nie domyć włosów! One po myciu w zasadzie nadal były naolejowane -.-. Wyszabrowałam od znajomych sodę oczyszczoną i dopiero po dodaniu jej do szamponu i ponownym dwukrotnym umyciu włosy nadawały się do wyjścia między ludzi. Niemniej jednak i tak uważam, że do stanu domycia totalnego brakowało im naprawdę sporo.

Innym włosowym minusem miękkiej wody jest to, że daje ona u mnie efekt kaczuszki. Kto miał w życiu okazję trzymać w rękach jakiegokolwiek pisklaka ten wie, o co mi chodzi ;). Włosy w takim przypadku są nadmiernie miękkie, żyją własnym życiem, loki się nie trzymają, czasami do kompletu pojawia się nawet puch, a cała fryzura jest tak hm, lekka, że czasem wydaje mi się, że nie mam na głowie kudełek -.-. Ot, takie piórka jakby.

W twardej krakowskiej wodzie nie obserwuję w zasadzie żadnego z nadmienionych włosowych kłopotów. Czasami jedynie, jeśli przesadzę z ilością jakiegoś kosmetyku mam włosy obciążone, ale nie jest to stan na tyle ciężki, by trzeba było do jego opanowania stosować ciężkie działa.

Podejrzewam, że w związku z różnymi reakcjami włosów i skóry na skład wody nie znajdę nigdy złotego środka w tej kwestii. Niestety, nie można mieć wszystkiego :P

Jaką wodę lubi Wasza skóra, a jaką włosy?

35 komentarzy:

  1. Ja mam górską wodę miękką, więc wiem o co chodzi. Też mam problem ze zmywaniem olei... ale cóż przestałam olejować włosy i problem znikł. Ogólnie widzę pogorszenie stanu cery za każdym razem jak jadę gdzieś dalej od gór i mojej miękkiej wody. Z kolei na lubelszczyźnie mają okropną wodę... ani herbaty się napić, ani się umyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie można mieć wszystkiego :/

      Usuń
  2. No ja właśnie mieszkam na lubelszczyźnie i tu jest faktycznie tragedia. Umyć to się umyję (bo muszę) ale herbata to żadna przyjemność...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam doświadczenia z przebywaniem w tym regionie, ale widzę, że problem jest chyba nasilony...

      Usuń
  3. Mam dokładnie tak, jak Ty :-) do twarzy najlepiej miękka, ale włosy kochają twardą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy jest nas więcej ;)

      Usuń
    2. Ja jestem twardowodolubna - zarówno włosy jak i skóra są zadowolone :)
      I tylko czajnik muszę odkamieniać raz w miesiącu, bo inaczej strach ;)

      Usuń
    3. Moja skóra akurat jest nieszczególnie twardolubna ;)

      Usuń
  4. Moje włosy zdecydowanie wolą miękką wodę, ta wrocławska im nie służy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Krakowska woda, Wrocławska woda, brzmi to smiesznie ;). Też mieszkam na codzień w Krakowie i nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy wodą w Krk, a wodą w moim domu ( mieszkam na Podkarpaciu, mała wieś). Tak więc wydaje mi się, że w obydwu przypadkach mam twardą wodę i taka mi służy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak, że włosy i skóra nie reagują na twardość wody ;)

      Usuń
  6. Zarówno skóra jak i włosy wola twarda - w miękkiej obserwuje wysyp wypryskow (nie tylko na twarzy, na całym ciele), detergenty nie domywają za bardzo ciała. Ale ja mam tłusta cerę i skore normalna, nie sucha, także można zrozumieć łatwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie kwestia wysypu - może z "niedomycia"?

      Usuń
  7. Bardzo ciekawe spostrzeżenia :)
    Kiedy mieszkałam w rodzinnym domu, woda była bardzoooo twarda, ale włosy kręciły mi się dużo lepiej i wszystko lepiej mi się domywało.

    Teraz wodę mam sporo miększą, skręt jest mniejszy, większa kaczuszka i nieco gorzej mi się domywa - podobnie jak u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo kręconowłosych widzę, że ma problemy z miękką wodą.

      Usuń
  8. Ciekawe obserwacje.Ja dalej obserwuję reakcję mojej skóry i włosów na wodę.Testuję i mam nadzieję ,że po długiej obserwacji stwierdzę :)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam tak samo! Spadłaś mi z nieba z tym wpisem, bo już zaczęłam się zastanawiać, czy mam lekki trądzik, czy źle leczoną alergie, skoro w wakacje przy "pielęgnacji" delikatny żel + krem ziaja za 8 zł cera wygląda lepiej niż w Krakowie po tych wszystkich ceremoniach z aleppo, kwasami, retinoidami itp.
    Dzięki Twojemu wpisowi wiem już, że nie ;)

    Za to włosy (cienkie niskopory) musiałam myć codziennie rypaczem zamiast co drugi dzień średnio mocnym fitomedem, a i tak wyglądały ciągle na oklapnięte i niedomyte, wszystkie odżywki były za ciężkie (a po samym szamponie rzepowym nie rozczeszę włosów do pasa), do tego włosy zaliczały puchacza po każdym użyciu choćby odrobiny protein (co im się zwykle nie zdarza).

    Poza tym każdy wyjazd z Krakowa cudownie leczy mi astmę, zwłaszcza w sezonie grzewczym.

    Zastanawiam się zresztą, czy ta warstwa sadzy, którą łapię na twarz, poruszając się codziennie po centrum na rowerze, nie pogarsza dodatkowo stanu cery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać Twoja skóra jest twardościowrażliwa ;)

      A co do ostatniego zdania - na pewno ma to związek ze stanem cery. A wątek astmy jest w ogóle ciekawy ^.^

      Usuń
  10. W którymś skandynawskim kraju (Finlandia?)mają sztucznie utwardzac miekką wodę z lodowców(albo już to robią), bo taka miękka jest wręcz szkodliwa dla zdrowia ! Większe ryzyko chorób serca itp- czego się człowiek nie dowie z bratem na medycynie - twoje włosy wiedzą co dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  11. czy serum na końcówki powinno się nakładać po każdym myciu czy codziennie? (myję włosy 2 razy w tygodniu)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli po myciu, pomimo użycia serum, miałabym spuszone włosy drugiego dnia, to bym go użyła. Ale jak masz włosy przetluszczajace się, to lepiej tylko po myciu.

      Usuń
    2. Zależy Anonimku, który ze sposobów Ci bardziej odpowiada - ja nakładam tylko po myciu, ale wiele osób nakłada codziennie.

      Usuń
  12. Ooo to już wiem dlaczego tak ciężko mi zmyć oleje - też mam miękką wodę w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam pytanie do znających temat. U mnie w mieszkaniu woda jest nadmiernie twarda. Robiłam test kropelkowym testerem twardości wody i wychodzi mi ponad 30 stopni niemieckich. Czytałam w internecie, że najlepszym wyjściem będzie zakup zmiękczacza wody na całe mieszkanie. Czy to jest prawda, czy to jest ściema? Wszędzie na forach polecany jest niejaki zmiękczacz Denver. Z tym wiąże się drugie pytanie - czy zna ktoś może ten produkt? Czy dzięki niemu woda będzie u mnie naprawdę wystarczająco miękka? Mam już dość mojej wody. Pozdrawiam wszystkie włosomaniaczki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że nie przeszkadza mi miękka woda, przyzwyczaiłam się do dłuższego spłukiwania włosów oraz mydła. Za to skóra jest po takiej wodzie zupełnie inna, mniej wysuszona, delikatna. Ja do twardej wody wracać nie zamierzam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja od paru lat zmagałam się z trądzikiem, ale z pomocą Pani dermatolog udało się i nic już się nie pojawiało, chyba, że moje hormony naprawdę zaczynały wariować. W moim rodzinnym domu mam wodę miekką co moja cera bardzo lubi. Przeniosłam się teraz do innego miasta na studia gdzie woda jest twarda i znów wszystko się zaczeło co czasem potrafi dobić :( Więc zaczne chyba twarz przemywac wodą mineralną lub przegotowaną.. Co do włosów to lubią chyba bardziej twardą wodę.

    Mój blog - Klik. Zapraszam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę podobnie jak u mnie, chociaż moja skóra reaguje (zamiast wysypem) przesuszeniem -.-

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie