Rival de Loop, Elektryczna szczoteczka do oczyszczania twarzy - ciekawy gadżet kosmetyczny ;)



Do wszelkich szczoteczek do oczyszczania twarzy podchodziłam jak pies do jeża. Po pierwsze - większość mi znanych miała jakieś horrendalne ceny, po drugie - obawiałam się, że taki sprzęt będzie siedliskiem wszelkiego rodzaju bakterii i jedynie pogorszy stan cery. Po trzecie - moja skóra słynie jako ta, która nie lubi masaży ;). 

W paczce od Rossmanna znalazłam jednak urządzenie Rival de Loop: Elektryczną szczoteczkę do oczyszczania twarzy i ciekawość zwyciężyła nad obawami ;).


Urządzenie dostajemy zapakowane w karton z "okienkiem" i dodatkowo w plastikowy, całkiem przyjemny dla oka, wytrzymały futerał. Biało-morska stylizacja sprzętu i opakowania kojarzy się higienicznie ;). Po dwóch miesiącach stosowania mogę również stwierdzić, że szczoteczka jest wytrzymała - nadal działa bez zarzutu mimo praktycznie codziennego stosowania i kilku upadków :P.
Zestaw składający się ze szczoteczki, 4 głowic czyszczących oraz baterii kosztuje 39,99zł (dostępna w Rossmannie, cena bez promocji).


Poniżej znajdziecie zdjęcie dwóch końcówek po 2 miesiącach użytkowania. Prawie nie widać na nich zużyć ;). 

Końcówka po lewej (bielsza) to ta "mocniejsza" - o większej sile tarcia (stosuję ją 1-2 razy w tygodniu, przed peelingiem enzymatycznym i maseczką). Drugiej końcówki, delikatniejszej, używam codziennie (zwykle raz dziennie, wieczorem - rano się spieszę i różnie z tym bywa xD). 

Powinniście mnie teraz zapytać "No ale jak to, przecież uważałaś takie cuda za siedlisko bakterii!". Znalazłam na to sposób ;). Po użyciu szczotkę dokładnie czyszczę żelem do twarzy, a następnie żelem antybakteryjnym i spryskuję płynem do dezynfekcji skóry. To samo robię tuż przed użyciem (czekam oczywiście na jego odparowanie).


W początkach mojego korzystania z niej czekałam na wysyp, a później... przestałam czekać ;). Dlaczego? Okazało się, że skóra nie reaguje źle na masaż wykonany tą szczoteczką. Może źródłem moich wcześniejszych problemów masażowo-twarzowych było to, że zabieg był wykonywany na oleju lub kremie do masażu (a tutaj używam kosmetyków oczyszczających)? Chyba właśnie o to chodzi ;).

Przed użyciem szczoteczki wykonuję demakijaż twarzy płynem micelarnym. Później opcje są dwie - albo dozuję na zwilżoną głowicę porcję żelu i rozprowadzam go na skórze jednocześnie ją masując lub aplikuję żel (którego akurat używam do oczyszczania twarzy) równomiernie na twarz i dopiero masuję. Jeśli chodzi o codzienne użycie szczoteczki to zabieg trwa u mnie 30-45 sekund, natomiast przed peelingiem (wtedy używam "ostrzejszej" szczotki) około 2 minut.

Skóra po codziennym myciu delikatniejszą szczoteczką nie jest w ogóle zaczerwieniona, natomiast po ostrzejszej wersji lekkie zaczerwienienie jest widoczne (mija jednak szybko). Po jakiś 2 tygodniach stosowania zauważyłam, że moja cera wygląda zdrowiej i ma ładniejszy koloryt (czyżby plus masażu?).

Nie zamierzam się z nią rozstać mając na uwadze efekty, jakie daje, jednak w mojej opinii nie jest to urządzenie absolutnie niezbędne w pielęgnacji cery. Niemniej produkt Rival de Loop jest niezłą alternatywą dla dużo droższych szczoteczek (np. Clarisonic). Jeśli więc ktoś marzy o takim urządzeniu - ten egzemplarz jest wart uwagi ;).

Używacie elektrycznych bądź manualnych szczoteczek do mycia twarzy?
loading...

34 komentarze:

  1. Przy ropnych krostkach jest sens zawracać sobie głowę tą szczoteczką? Czy tylko można sobie zaszkodzić?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie używałam szczoteczki, za to od niedawna mam i testuję czyścik silikonowy z Biochemii Urody. Niestety, z płatami suchej skóry i mniejszymi suchymi skórkami sobie nie radzi. :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam zbyt wrażliwą cerę na tego typu gadzety ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrafię sobie wyobrazić, że nie byłaby dobrym pomysłem dla wrażliwców ;)

      Usuń
  4. miałam krótką przygodę ze szczoteczkę manualną, ale nie wiem dlaczego wydaje mi się to mało higieniczne : \

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również się wydawało, ale znalazłam na to sposób ;)

      Usuń
  5. Zawsze się bałam takich urządzeń ze względu na moje naczynka, ale twoja recenzja brzmi zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta delikatniejsza szczoteczka mogłaby się sprawdzić ;)

      Usuń
  6. Ja używam silikonowej myjki z Ebelin i jestem mega zachwycona efektami, jakie daje ;) raczej nie skuszę się na mechaniczną szczoteczkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się boję takich szczotek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podejście również potrafię zrozumieć, bo miałam tak samo ;)

      Usuń
  8. Hej. Chciałabym spróbować jakiegoś suplementu na włosy ale jestem dwa miesiące po kuracji Izotekiem? Myślisz, że Vitapil może podziałać wysuszająco, jeśli będę piła dużo wody? Nie chcę już czegoś takiego fundować skórze, jeśli nie to co byś mi poleciła zamiast Vitapilu? Dodam, że chciałabym, żeby wystarczyła jedna tabletka dziennie a nie kilka jak przy drożdżach, CP.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Anonimku, dwa miesiące po kuracji Izotekiem skupiłabym się raczej na dobrze skomponowanej, lekkostrawnej diecie, a nie na dodatkowym obciążaniu wątroby tabletkami. Daj jej jeszcze ok. 2 miesięcy na regenerację.

      Ale jeśli konkretnie pytasz o Vitapil, to po kuracji Izo nie polecam. Suplement ten ma spore przebicie typowych norm, więc byłby zbyt dużym obciążeniem.

      Usuń
  9. Nie mam, nie używam i chyba nie zamierzam kupić. Jakbym dostała, chętnie zaprzyjaźniłabym się z nią :) Buziak Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  10. 30 minut masażu? To strasznie dużo, nie chodziło o sekundy?
    Moja twarz nie lubi peelingów, mam nietypową pod tym względem skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, o sekundy - przepraszam ;)

      Usuń
  11. 30-45 minut? :o Nie wiem, czy mam tyle cierpliwości :) Ale cena jest kusząca (wydawanie kilkuset złotych na szczoteczkę do twarzy to jakiś absurd), może wymienię zwykłą na elektryczną? Rosssmanowa za kilka złotych mi służy, ale przeszkadzało mi to, ze tuż po zmoczeniu gorącą wodą była przyjemnie miękka, po chwili twardniała i zaczynała lekko podrażniać (choć jestem raczej gruboskórna).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czeski błąd - chodziło o sekundy ;)

      Usuń
  12. Za taką cenę rzeczywiście warto spróbować :)

    BTW, ależ niedługo świętowanie będzie z okazji ilości wyświetleń ;)


    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Rozumiem, również wcześniej nie miałam styczności z produktami tego typu ;)

      Usuń
  14. Używam manualnej i również daje radę - muszę pamiętać, żeby lepiej ją oczyszczać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. zaciekawiłaś mnie tym urządzeniem, muszę obejrzeć w Rossmannie

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawe czy miałabym cierpliwość do takiej szczoteczki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpliwość? Mogłabyś jaśniej? ;)

      Usuń
  17. Mam tę szczoteczkę. Przy wrazliwej cerze z problemami naczykowymi nawet ta miękka koncowka jest zbyt silna. Trzeba omijac miejsca, gdzie np w zimie pojawiaja sie pajaczki. Przy pierwszym zastosowaniu doslownie zdarlam sobie skorę, bo kiedy jest mokra, to nie do końca się czuje otarcia. Dopiero po wysuszeniu twarzy ręcznikiem zaczeło ostro piec, a po kilku godzinach mialam juz pierwsze strupki, ktore zeszly dopiero po tygoniu. Teraz uzywam szczoteczki bardzo lekko i krotko, glownie w dolnej strefie T, bo czolo i policzki wymiekaja przy tak intensywnym oczyszczaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, ale przyznaję - mechaniczne złuszczanie przy cerze naczynkowej to nie jest dobry pomysł.

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie