Perypetie włosów niskoporowatych II: jestem "niskoporowatką", chociaż to podobno mało prawdopodobne o.O



Na Wizażu określam przybliżoną porowatość w wątku dotyczącym tego tematu i mam jedno, poparte już dość długim doświadczeniem spostrzeżenie: mamy tendencję do określania swojej porowatości na wyższą (czasem dużo wyższą) niż jest w rzeczywistości. Wiadomo - siebie rzadko oceniamy obiektywnie, jednak akurat do oceny kwestii porowatości włosów przydaje się spora dawka obiektywizmu. 

Przyznaję, że widząc opis włosów ewidentnie niskoporowatych z dopiskiem na końcu "Sama myślę, że są wysokoporowate, ale chcę się upewnić" bywam dość mocno zaskoczona. Potrafię to jednak zrozumieć, bo... moja porowatość mnie również zaskoczyła ;).

Swoją włosomaniaczą przygodę rozpoczynałam od włosów mocno steranych życiem i bezmyślnym farbowaniem szamponami Palette. Po wdrożeniu pielęgnacji zauważyłam jednak dość szybkie (stosunkowo) zmiany w zachowaniu włosów - łatwiej było je obciążyć, schły wieki, układały się tylko tak, jak same chciały...

Myśl dotycząca tego, że porowatość mi spada zakwitła w mojej głowie dość szybko, jednak niskoporowatość w zasadzie długo nie przechodziła mi nawet przez myśl. No bo jak to, przecież włosy mam kręcone, a one z natury mają tendencję do wyższych porowatości! To był jeszcze czas, kiedy trochę brakowało mi trzeźwego podejścia do niektórych teorii i wspomnianego już wcześniej pielęgnacyjnego obiektywizmu, bo często spotykałam się z opisem niskiej porowatości typu: włosy proste, niepodatne na stylizację, gęste, grube...

Cóż, moje włosy do tej części nie pasują w ogóle :P. Jestem dość mocno zakręcona, jak zapewne znakomita większość z Was wie ;). Moich włosów idealnie wyprostować się nie da (czego nie próbowałam już od 7 lat xD), za to przy użyciu papilotów z długości "na prosto" do "końca" łopatek można u mnie wyczarować pudla po linię uszu :P. Dodatkowo moje kudełki są naprawdę cienkie i marnej objętości (ale muszę przyznać, że skręt robi robotę i kryje te niedoskonałości ;)).

Przy takim odstawaniu od niskoporowatego ideału można poczuć się zagubionym ;). Jednak czas i zaznajomienie się z pojęciem porowatości w praktyce wiele zmieniło w moim podejściu. Dzięki temu wiem, że w jej ocenie najważniejsze jest zachowanie włosów w odpowiedzi na różne czynniki pielęgnacyjno-stylizacyjne, a nie ich struktura (proste/falowane/kręcone/grube/cienkie etc.) i gęstość. Co i Wam gorąco polecam ;).

Czy Wasze włosy kiedykolwiek zaskoczyły Was zmianą swoich preferencji pielęgnacyjnych i stylizacyjnych? ;)

49 komentarzy:

  1. Pamiętam jak na początku swojej włosowej przygody sama pisałam do Ciebie o poradę w tej kwestii. Nikogo nie zaskoczę- byłam pewna, że mam wysokopory :D Okazało się, że jest inaczej, bo w końcu one ciągle są gdzieś na granicy średnioporowatych z niskoporowatymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo lubimy się oceniać mocno subiektywnie ;)

      Usuń
  2. Tak, mialam podobnie jak Ty :)
    Pielęgnację zaczelam po przerzuceniu sie z castinga na hennowanie. Zauważyłam szybko zmianę przede wszystkim po tym ze wlosy absolutnie przestały sie rozdwajać ale tendencja do ciągłego puszenia wierzchniej warstwy sprawiła, że błędnie szufladkowałam w wysokoporowatowsc :) na trop sprowadzily mnie ciągle ześlizgujące sie gumki, szpilki i spinki do włosów po prostu samo-rozplątujące się fryzury :D
    Jestem zakręcona z kaprysem, bardzo niskoporowa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już sama nie wiem, jakie mam. Jeszcze przed obcięciem (dwa miesiące temu) byłam pewna, że wysokopory. A teraz? Hahaha :D
    Najchętniej to bym się spotkała z jakąś specjalistką i dała wymacać, żeby mi określiła. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie pojedyncze macanie niewiele da, włosy trzeba trochę poobserwować ;)

      Usuń
  4. Ja też nie do końca wierzyłam w moją niskoporowatość. Bo przecież niskopory są mocne, grube, niezniszczalne, a moje - cienkie, delikatne, jasne, miękkie w dotyku. Przekonały mnie dwie cechy - oklap jako uniwersalna reakcja na wszytko (wilgoć, wiatr, za dużo odżywki) i wbudowana prostownica ;) Wałki trzymane całą noc dają fale na 2 godz.
    Wraz ze spadajacą ciągle porowatością zaczynam mieć problem ze spadajacymi gumkami i dobraniem kosmetyków. Oklap zdarza się nawet po samym szamponie, a najlepsza okazuje się pielęgnacja "będę się smażyć we włosomaniaczym piekle" czyli SLES i drogeryjna odżywka z lekkimi silikonami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie u mnie także nie ma tej cudownej odporności na zniszczenia itd. Po powrocie z Włoch miałam strasznie połamane końce i nadal je obcinam ;) Jedno pasemko chyba sobie wytnę.
      Oklapu nie ma. Mogę nałożyć dużo na włosy. Spada z nich wszystko, o falach mogę zapomnieć, trudno mi je nawet spiąć do kąpieli. Używam kilku dużych i mniejszych spinek :D

      Usuń
    2. Rzadko kto ma wszystkie cechy jednej porowatości - zwykle trzeba wyciągać porowatość wypadkową ;)

      Usuń
    3. Eve - też myślałam o ciachnięciu zniszczonych partii, pasma na karku wyglądają jak po rozplątaniu dredów :( "Załatwiłam" je w ledwie dwa tygodnie, nie spinając w zimie.
      Zwiodło mnie zresztą to, że schną dość szybko - ale głównie dlatego, że są cienkie i niezbyt gęste. Z drugiej strony - ciężko je zmoczyć a po myciu dosłownie ciekną przez kilka minut.
      I zdają test kokosa ;)
      [anonimka z 12:20]

      Usuń
  5. Zaciekawiła mnie ta notka, bo ja z kolei jestem cały czas pewna, że mam wysokoporowate(a mam jestem hmm zakręcono-falowana, że tak to nazwę).. I chyba jednak mam problem, bo po części zgadzam się z komentarzami dziewczyn: Maogoshii i AlessaSusannah. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc myślę, że Twoja wysokoporowatość może być wątpliwa ;)

      Usuń
    2. Być może tak jest i jednak dobrze się poradzić, bo z tego co widzę, nie tylko ja mam z tym problem ;). Dziękuję za odpowiedź!

      Usuń
  6. Ja już się totalnie pogubiłam :D Zwłaszcza po podcięciu :P Najchętniej dałabym je "wymiziać" komuś, to się zna :)
    Chociaż, czy niskopory mogą być jednocześnie suche?
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podbijam pytanie, bo sama się nad tym zastanawiam

      Usuń
    2. Tak, i mogą być spuszone.

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź, Pani Skarbnico Wiedzy :)
      I mam jeszcze jedno małe pytanie ;) Jak odróżnić spuszone i suche niskopory od włosów "po prostu, tak z siebie" wysokoporowatych? Da się? :D
      A.

      Usuń
    4. Da się, ale trzeba poświęcić trochę czasu na obserwację. Spuszone i suche niskopory można wyleczyć z takiego stanu użyciem odpowiedniego zestawu, nawet w jedno mycie.

      Wysokopory wymagają więcej zachodu, a i puch jest bardziej nieobliczalny ;)

      Usuń
    5. Dziękuję za odpowiedź <3 Zatem idę obserwować ;)
      A.

      Usuń
    6. Ehh.. już po obserwacji :( Uznając, że może jednak mam niskopory zmyłam olej Joanną z zieloną herbatą, a później nałożyłam odżywkę na 10-15 min. Cóż.. :D Takiego puchu i przesuszu zamiast domycia dawno nie miałam ;)
      Czyli jednak wysokopory, tylko z przetłuszczającym się skalpem :c
      A.

      Usuń
    7. Wystarczy, że użyłaś czegokolwiek, co Twoim włosom nie podpasowało.

      I nie zabezpieczyłaś przed utratą wody ;)

      Usuń
    8. No właśnie i olej i odzywka były ok, a nawet bardzo, i jeszcze nałożyłam olej jako b/s :)
      Może to z tym szamponem się nie polubiłyśmy ;) Spróbuję go rozcieńczyć bardziej lub dodać gliceryny :>

      Usuń
    9. Popróbuj jeszcze z różnymi innymi konfiguracjami ;)

      Usuń
  7. co sądzisz o tej piance do włosów? http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=30900
    Jak wypada pod względem składu? (Aqua, Propane/Butane/Isobutane, VP/VA Copolymer, Polyquaternium-16, Chitosan, Sodium Benzoate, Cetrimonium Chloride, Lactic Actid, PEG-40 HydrogenatedCastor Linalool, Geraniol, Alpha-Isomethyl lonone.)

    czy będzie wielkim złem dla włosów jeśli od czasu do czasu jej użyję? w tym wypadku planuję ją wykorzystać podczas czesania fryzury na wesele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma w niej nic, co trwale mogłoby włosom zaszkodzić ;)

      Usuń
  8. Błąd merytoryczny, tylko nie wiem czyj - co ma grubość fryzury do rodzaju włosa? Można mieć trzy a grube, można mieć miliony ale jak pajęczynka ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę nie rozumiem? Wydaje mi się, że dość dokładnie oddzielam pojęcie grubości włosa od gęstości fryzury.

      I co to jest "grubość fryzury"? ;)

      Usuń
  9. No cóż, od jakiegoś czasu uważam swoje włosy właśnie za niskopory - kochają kokos, shea, ciężkie maski, gumki same zjeżdżają mi z włosów, no i błyszczą się też jak psu jajca :D Pomyśleć można, że jeszcze niedawno myślałam, że są średnioporowate - no bo jak to, cienkie i rzadkie, na dodatek blond (naturalny) mogą być niskoporowate?! A jednak wygląda na to, że mogą :D (w chwilach zwątpienia myślę o wysłaniu swojego włosa na badanie pod mikroskopem - jak ten niewierny Tomasz, póki nie zobaczę, to nie uwierzę :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak u Ciebie z obciążeniem?

      Wiesz, ja uważam, że te zdjęcia nie są nikomu do szczęścia potrzebne. Najważniejsze jest to, jak włosy reagują na czynniki zewnętrzne ;)

      Usuń
    2. Tak jak napisałam lubię ciężkie maski i odżywki, bo po lżejszych włosy są zbyt lekkie, fruwające, no po prostu niedociążone ;) ale nie ukrywam, że stosuję je tylko na długość - u nasady moje włosy bardzo łatwo obciążyć, jest efekt przyklapu i ulizańca, bo w końcu są cienkie i jest ich mało :P Np miałam tak po zabiegu laminowania Mariona (który ma w składzie trochę silikonów i nałożyłam go na całość włosów): http://1.bp.blogspot.com/-r1jON3c0a_c/UvOcmzqs68I/AAAAAAAAAys/_jMXNM5ban8/s1600/1nb+kopia.png

      Usuń
    3. Niskoporowato więc wyglądają ;)

      Usuń
  10. Moje to - według wszystkich internetowych wyroczni, testów, teorii - wysokopory. Mają wszystkie cechy tej grupy, lubią oleje dla wysokoporowatych... Ale mam wrażenie, że mają odchyły w stronę porowatości średniej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie nie ma wiarygodnego testu (mówię tu o tych szklankowych, mąkowych...) na porowatość, więc... możesz się zaskoczyć ;)

      Usuń
  11. Swoich włosów nie farbowałam, ale są falowane, więc też myślałam, że będą średnio- albo wysokoporowate.
    Ale sama nie wiem, bo z wielu internetowych testów i opisów wychodzą jako nisko -np. schną bardzo długo - są do ramion i są cienkie, a potrzebują 5-6h, żeby być suche.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalindo, czas schnięcia to jedna z wielu cech, na podstawie której określa się porowatość. Ważne, by wyciągnąć porowatość wypadkową ;)

      Usuń
  12. ładnie dałaś mi do myślenia :D do tej pory byłam przekonana, że mimo półtorarocznej, wzmożonej pielęgnacji moje włosy to wysokopory, głównie ze względu na skłonność do puszenia się w wilgotne dni oraz ich skręt, ale z drugiej strony - faktycznie np. masło shea im nie przeszkadza, są bardzo śliskie, większość wsuwek i gumek z nich zjeżdża, szczególnie tam, gdzie odrosły już całkowicie naturalne... może mam taką mieszaną porowatość albo średnią? chyba muszę wejść bardziej w temat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu brakuje im zabezpieczenia ? ;)

      Usuń
    2. nie boję się silikonów, używam ich w odżywkach i do zabezpieczenia końcówek, ale może to też wina cięcia na prosto? ;)

      Usuń
    3. Puszenie winą cięcia? Trochę nie sądzę ;)

      Może potrzebujesz czegoś innego? Odżywki emolientowej i na to dopiero zabezpieczenia silikonowego?

      Usuń
  13. Ja miałam zupełnie odwrotnie - przez bardzo długi czas uważałam moje włosy za niskoporowate - nie farbowałam ich, nie suszyłam, nie stylizowałam, pasowała mi vatika kokosowa, schły wieki, żadne fryzury się ich nie trzymały, były ciężkie do zmoczenia, miękkie, błyszczące i przyklapnięte. A okazało się, że mam wysokoporowate włosy szkliste...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to mało prawdopodobne

      Usuń
  14. To co można zrobić, by uzyskać w miarę jednoznaczną odpowiedź? Serio pytam, bo to dla mnie ciężki orzech ;) Uważam swoje włosy za wyskoporowate, nawet bardzo wysoko. I ciężko byłoby mi uwierzyć, że mogę przesadzać. Są: kręcone, suche, schną po myciu całkowicie w 40 minut- 1,5 godziny max, puszą się zawsze, wszędzie i okrutnie, są podatne na modelowanie itp.
    Choć ostatnie kilka miesięcy świadomej i sumiennej pielęgnacji bardzo poprawiły ich stan (poprawił się skręt, są miękkie, lepiej się układają, nie mają już chyba żadnych rozdwojonych końcówek), to nigdy, ani przez chwilę, nie udało mi się uzyskać takiej ładnej gładkości. Takiej, gdy włosy lśnią , "leją się" po plecach, odbijają światło. Moje ZAWSZE są spuszone i nastroszone. Więc co, jest szansa, że nie są wysokoporowate? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak najbardziej jest, bo po prostu przy włosach kręconych ważny jest odpowiedni dobór pielęgnacji, zabezpieczenia i stylizacji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to skąd wziąć taką 100-procentową pewność? ;) Wysłać włos do analizy? ;)

      Usuń
    2. Niewiele Ci to da. Nawet, jeśli analiza da Ci wynik "niskoporowaty", to... bez doboru pielęgnacji nadal będą się puszyć nieoczekiwanie i stroszyć ;)

      Usuń
  16. Porowatosc z cala pewnoscia mi spada - gumki zjezdzaja, wlosy blyszcza, latwo je obciazyc, przetrzymywanie masek i odzywek daje tylk efekt rozmiekczenia. Prawie niskoporowate..... ale schna maksymalnie dwie-trzy godziny.
    Paulownia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiele jest włosów posiadających wszystkie cechy danej porowatości.

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie