Łojotokowe zapalenie skóry (ŁZS) głowy - pomoc dla opornych

Łojotokowe zapalenie skóry (ŁZS) to jedna z najczęściej diagnozowanych w gabinetach dermatologicznych przypadłości. Zwykle objawia się występowaniem zaczerwienionych i łuszczących się zmian na skórze (często dających efekt tłustej"łuski"), zwiększoną produkcją łoju i czasami - zmianami ropnymi. Sama nie miałam tego typu problemów, ale mój mąż - jak najbardziej. I, co pewnie część z Was przeszła z męskimi przedstawicielami swojego otoczenia - nic z tym nie robił.


Jedyny dopuszczalny szampon: Head & Shoulders, po którym i tak skrawki łuszczącego się naskórka były widoczne nawet na odzieży. Do tego coraz większy świąd oraz rany na skórze głowy (od drapania). Nie można też pominąć "mądrości" ludowych mówiących o szkodliwości codziennego mycia głowy... i mamy w zasadzie pełen obraz dość nieciekawej i utrudniającej życie sytuacji.

Wszelkiego rodzaju wcierki do skóry głowy, peelingi (mechaniczne, chemiczne czy enzymatyczne), maści czy chociażby złuszczająca oliwka (Salicylol) odpadały na wstępie. Nikt by mojego męża nie zmusił do wyjścia w pielęgnacji włosów poza szampon :D. Pomimo sporego oporu udało mi się wprowadzić dwie zmiany:
  • codzienne mycie włosów (przynajmniej przez jakiś czas lub w miarę potrzeb)
  • korzystanie z 3-4 różnych szamponów przeciwłupieżowych/oczyszczających na zmianę, z eliminacją produktów, które się nie sprawdziły lub wywołały świąd/łupież.
Po ponad 3 miesiącach takiej kuracji mogę szczerze powiedzieć, że jeśli nie da się wprowadzić szerszych metod walki z ŁZS przez upór pacjenta (:D), to nawet tak niewielkie zmiany dają duże efekty. Świąd i sypiący się wszędzie łupież ustąpiły całkiem szybko, natomiast zaczerwienienia i zmiany ropne występują naprawdę sporadycznie i w niewielkiej liczbie, a do tego zwykle wtedy, gdy skóra głowy się nieco "zapoci" - np. pod czapką z daszkiem w upał. Sytuację można uznać za z grubsza opanowaną - komfort pacjenta mocno wzrósł :D.

Oczywiście, chciałabym, żeby dał się namówić chociaż 1-2 razy w miesiącu na peeling skóry głowy, chociażby trychologiczny Basil Element, ale do tego jeszcze sporo wody w Wiśle upłynie :D.

Sposób ten nieźle sprawdza się także przy zwiększonym wydzielaniu sebum oraz zakażeniach drożdżakami (które dość często pojawiają się w okresach przesileń) - sprawdzone tym razem na sobie i znajomych ;).

Mam nadzieję, że u Was występują jak najrzadziej, ale - jak sobie radzicie z problemami skóry głowy?

13 komentarzy:

  1. Kasiu, czy pisząc zmiany ropne masz na myśli zwykłe pryszcze? I jak z tym przetłuszczaniem, czy chodzi o włosy nieświeże po 1 dniu? Mój mąż ma od takie "napady" i czasem występuje u niego lekki łupież+wypryski na skroniach+zaczerwienienie, ale nie zauważyłam przetłuszczania włosów. Dermatolog zaleca Pirolam, ale on pomaga tylko doraźnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na skórze głowy wyglądają trochę inaczej, ale tak - są pryszczokształtne. Mój mąż wcześniej miał nieświeże włosy po kilku godzinach - po 24h to już była fabryka oleju i też było to napadowe.

      Usuń
  2. Po wypróbowaniu niejednego szamponu przeciwłupieżowego tylko Vichy dercos do skóry tłustej zadziałał po kilku myciach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż i tak musi zmieniać, bo po jakimś czasie szampon "przestaje działać" ;)

      Usuń
  3. ja wyleczyłam ŁZS sama - piszę o tym na blogu: https://kathyleonia88.blogspot.com/2017/01/1308-wygraam-z-zs-czyli-da-sie-wyleczyc.html.
    Bez sterydów, metodą prób i błędów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To typowy zestaw zabiegów stosowanych przez łzs-owców, ale u mojego męża niemożliwy do stosowania. Poprawa też bez sterydów ;)

      Usuń
  4. Powiedz proszę jakie szampony sie sprawdziły u męża?

    OdpowiedzUsuń
  5. Katarzyno, powiedz, jak to jest z wit. C w kosmetykach, a konkretnie tonikach? Czy zwykły Ascorbic Acid w ogóle ma szansę zadziałać na skórę, tak samo jak octan tokoferolu, czy powinny być w innej formie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam w ogóle przekonania do dużych ilości wit. C w kosmetykach - jej stabilność zawsze jest niewielka. Szeregiem innych, trwalszych substancji można osiągnąć podobny efekt.

      Usuń
    2. A jak się zapatrujesz na dodawanie wit. C i E do gotowych produktów? C do fazy wodnej, E do olejowej.

      Usuń
    3. Ogólnie nie jestem wielkim zwolennikiem poprawiania gotowców, ale jak w wit. E jeszcze widzę sens (ze względu na jej stabilność), tak w witaminie C niekoniecznie ;)

      Usuń
  6. Wartościowy artykuł. Bardzo przydatne wskazówki.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dopasowała Karolina Gie