Mgiełkowo, ale czy pachnąco? + 900 000 !
Dzięki Wam w mijającym tygodniu osiągnęłam liczbę ponad 900 000 wyświetleń bloga i aż łezka wzruszenia zakręciła mi się w oku, bo rozpoczynając jego pisanie ponad dwa lata temu nie myślałam, że aż tyle z Was będzie chciało czytać ten mój pamiętnik pielęgnacyjny...
Dziękuję, dziękuję, dziękuję! :*
Oprócz życzeń mam dla Was kilka słów na temat aromatoników(czyli mgiełek do ciała, chociaż przyznaję, ta nazwa mi się podoba ;)) niemiecko-białoruskiej marki Wellreal, które otrzymałam do testów. Przyznaję, że prawdziwych perfum używam bardzo rzadko, natomiast wody toaletowe i właśnie mgiełki zajmują poczesne miejsce w mojej pielęgnacji.
Wybrałam zapach Mohito oraz Zieloną herbatę z werbeną.
Opakowanie: Przeźroczysta butelka z twardego, wytrzymałego plastiku, dość ascetyczna jeśli chodzi o grafikę. Sam atomizer jest jednym z lepszych i trwalszych spośród tych, z którymi miałam do czynienia (po opróżnieniu buteleczki z pewnością powtórnie wykorzystam :D).
Pojemność / cena: 200ml / 11zł.
Składy:
Ich bazę stanowią woda, emulgatory oraz modyfikowany olej rycynowy. Dalej mamy kompozycję zapachową, składniki odpowiedzialne za właściwe pH produktu, mieszaninę konserwantów oraz ekstrakty. W wersji mohito znajdziemy wyciągi z limonki oraz mięty, a w werbenowo-zielonoherbacianej: z herbaty chińskiej i werbeny pospolitej.
Sporo konserwantów - uwaga wrażliwcy.
Konsystencja: Bezbarwna ciecz pieniąca się przy potrząśnięciu.
Działanie: Od tego typu produktów wymagam właściwie dwóch rzeczy: by nie szkodziły skórze w żaden sposób oraz... by ładnie pachniały ;). Pierwsze wymaganie aromatoniki spełniły w 100%: po aplikacji nie odczuwałam żadnego dyskomfortu, ściągnięcia, podrażnienia i tym podobnych negatywnych objawów. A jeśli chodzi o zapach - w wersji Mohito jestem zakochana i na święta sprawię sobie kolejny egzemplarz (a pewnie nawet i dwa :P) - pachnie dokładnie tak, jak ten napój :D. Natomiast wersja z Werbeną i zieloną herbatą... totalnie nie kojarzy mi się z tym połączeniem (miałam już kilka kosmetyków o takiej nucie). Jak dla mnie pachnie męską wodą kolońską, a ja... nie chcę w ten sposób pachnieć :P.
Mohito utrzymuje się całkiem długo na skórze roztaczając delikatny aromat. Co do drugiej mgiełki - nie potrafię tego ocenić, bo po jednej próbie stwierdziłam, że to nie to.
Macie na swoim koncie kosmetyki, które rozczarowały Was zapachowo?
























