Problemy włosowe XI: Czy olej może wysuszyć/zniszczyć włosy?



Zarówno w mailach od Was, jak i w komentarzach na moim czy też innych blogach często spotykam się ze zdaniem (oczywiście w różnych formach, ale sens jest zachowany) "olej xxxxx wysuszył/zniszczył mi włosy". Pytanie, czy jakikolwiek olej jest w stanie to uczynić... 

Post dotyczy olejów roślinnych (substancje oleiste pozyskiwane z dowolnej rośliny), nie eterycznych.

Olej roślinny nie jest w stanie sam z siebie wysuszyć nam włosów. Jednak efekt przetłuszczu/miotły czy też siana (jak kto woli) przy stosowaniu dowolnego przedstawiciela tej grupy może wystąpić. Z jakich powodów?

Po pierwsze: dany olej może naszym włosom nie pasować i po prostu je puszyć. Ten efekt dość często (ale nie zawsze) spotykany jest np. przy olejowaniu włosów wysokoporowatych olejami wnikającymi(kokos, palmowy) i masłami, jednak może wystąpić na każdych, także niskoporowatych włosach, a wywołać może go dowolny olej. 

Po drugie: włosom może nie pasować sposób podania danego tłustego mazidła. Zawsze możemy spróbować innej drogi: na sucho/na mokro/na psikacz/na odżywkę/na krem/na miks/na kilka godzin/na godzinę/na całą noc... Konfiguracji jest wiele i myślę, że warto sprawdzić kilka, zanim jakiś olej skreślimy.

Po trzecie: mogłyśmy nie domyć oleju, co dało początek niezbyt ładnemu wyglądowi włosów. W takim przypadku należy przemyśleć użycie innego środka do mycia, a także zmianę techniki ablucji. Wtedy możemy zostać miło zaskoczone ;).

Po czwarte: mało kto pamięta o tym, że oleje same z siebie nie nawilżają. Nawilżać mogą składniki zdolne do wiązania wody w swoich cząsteczkach, a tłuściochy tworzą jedynie powłokę okluzyjną, która zapobiega parowaniu - woda do ich cząsteczek się nie przyłącza. Więc jeśli cała nasza pielęgnacja to jedynie olej i zero lub bardzo mało humektantów, to włosy mogą stać się wysuszone, a sam olej nie będzie maczał w tym palców. "Nawilżone włosy" to stan subtelnej i indywidualnej dla każdego równowagi między składnikami nawilżającymi, proteinami i emolientami (czyli między innymi olejami). Warto o tym pamiętać.

Po piąte: ważna jest otoczka, czyli inne kosmetyki zastosowane wraz z olejem (kremy, stylizatory, myjadło, produkty do i bez spłukiwania). Ewentualny puch nie musi być w takim przypadku zawiniony przez tłuściocha. Warto dać mu szansę jeszcze w innym zestawie.

Po szóste: pogoda. Nasze włosy "pracują" w zależności od wilgotności powietrza i punktu rosy. Nasz puch więc może być zawiniony przez niedopasowanie pielęgnacji do sytuacji za oknem, a nie przez sam olej. Wystarczy dać mu szansę w innych warunkach, by mieć jasność sytuacji i konkretny osąd ;).

Macie swoich faworytów i antyfaworytów olejowo-włosowych? ;)

P.S. O północy kończy się rozdanie na milion na moim blogu, zapraszam do udziału :D



46 komentarzy:

  1. Moje włosy ostatnio po olejowaniu się spuszyły ale teraz spróbowałam naolejować je na mokro zamiast na sucho i zobaczymy co będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa wyniku u Ciebie ;)

      Usuń
  2. Zdeydowanie mam faworytów i antyfaworytów, choć nie ma w tym za grosz logiki. Uwielbiam makadamię, nie cierpie oliwy, a są tuż obok siebie we wszystkich podziałach na zawartość omega9. Olejowanie na mokro zuuuuuupełnie się u mnie nie sprawdza żadnym olejem bo mam potem ciągnący się, gumpwy puch. Tak ciężko doradzić w mailach osobom, które spróbowały tylko jednego oleju tylko w jeden sposób i się uprzedziły. Ja już wypróbowałam kilkanaście różnych na różne sposoby i jeszcze do tej pory nie jestem w 100% pewna co do działania niektórych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sugerowałabym się zbytnio tymi podziałami ;)

      Usuń
  3. Faworytów nie mam, chociaż olej arganowy... Cudo, ale szkoda mi go na włosy.

    Ale do posta dopisałabym coś o proteinach, bo moim włosom bardzo brakuje ich przy stosowaniu dużych ilości olejów i humektantów. Są wtedy przyklapnięte, bez życia, sklejają się w strąki i błyskawicznie puszą pod wpływem wilgoci, tragedia.

    Rety, jaki nieskładny komentarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest o proteinach, w sensie o równowadze. To, ile włosy potrzebują tych protein, to sprawa indywidualna, istnieją też takie, które "zewnętrznie" nie tolerują ich w ogóle ;)

      Usuń
    2. Fakt, nie wiem, jak ja to czytałam, przepraszam.

      Usuń
    3. Jeszcze niedawno moje włosy uwielbiały proteiny. W granicach rozsądki oczywiście. Teraz nasza miłość jest niestety trudna...

      Usuń
    4. Puszysława, nic się nie stało ;)

      Panna-Kokosowa, włosy tak jak i my się zmieniają...

      Usuń
  4. Moje włosy si,e zmieniają i nigdy ie wiem jaką niespodziankę mi zgotują. Jako wysokoporowate nienawidziły kokosa- teraz kochają odżywki z tym olejem, które jeszcze pół roku temu je puszyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie jakbym o swoich czytała!:D

      Usuń
    2. Dość częste zjawisko ;)

      Usuń
  5. U mnie nie ma absolutnie żadnej reguły, bo pasuje mi prawie wszystko w prawie każdej formie :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby niskoporowatość? ;)

      Usuń
    2. Powracająca, zapuszczam naturalne :>

      Usuń
  6. Ja od dwóch tygodni używam oleju kokosowego ;) Ostatnio wyczytałam gdzieś, aby nałożyć go na włosy na noc i tak też zrobiłam... Rano miałam całą szyję i uszy podrażnione do tego stopnia, że schodzi mi skóra i okropnie piecze :/ Nie wiem jak ja to zrobiłam, ale w nocy zsunął mi się woreczek.... Teraz nakładam olej tylko w dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam z czystym olejem kokosowym na skórze szyi i twarzy to samo. Co ciekawe - na pozostałym obszarze nie robi mi krzywdy ^^

      Usuń
  7. Nie zdarzyło mi się jeszcze doprowadzić do przesuszenia włosów z pomocą oleju ale za każdym razem gdy olejuję włosy nakładam inny olej ot tak żeby włosy się nie przyzwyczaiły. Kilka razy nie domyłam oleju czego efektem było 3P :) ale wiadomo czyja to wina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misją tego postu było przekazanie informacji, że olej nie przyczynia się do przesuszenia włosów, tylko ewentualnie do puchu ;)

      Usuń
  8. Bardzo fajnie i jasno to wytłumaczyłaś :) Olej nie ma szans zniszczyć włosy, może właśnie najwyżej wizualnie je spuszyć czy chwilowo zmatowić. Ja tak miałam z oliwą z oliwek, potem z awokado i makadamią, a także z kokosem, babassu i shea ;)

    Uwielbiam oleje z omega 6 - krokosz, orzech włoski, kiełki pszenicy, pestki dyni, pestki arbuza, konopny, lubię też niektóre z omega 9 - orzech laskowy, słodkie migdały, pestki śliwki, moreli i brzoskwini.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje sie rekoma i nogami :) oliwa zrobiła coś strasznego na mojej glowie, shea rowniez.

      Usuń
    2. Dzięki ;)

      Akurat sama uwielbiam oliwę <3 Ale wiadomo, takie miłości to kwestia indywidualna ;)

      Usuń
  9. bardzo pomocny artykuł:)
    aktualnie stosuję olej Babci Agafii wzmacniający i jest dobry ale ostatnio nie mogłam go zmyć z głowy,a myłam włosy dwa razy babydreamem i było zakudłaczone sianko,dopiero jak nałożyłam balsam do włosów planeta organica to włosy sie wygładziły a po wysuszeniu były piekne i błyszczące.Nie wiem dlaczego moje włosy tak dziwnie reagują,jakiś czas temy to w ogole olej nie chciał z nich zleźć i miałam sam tłuszcz na głowie na drugi dzień.Może za dużo go nałożyłam i spróbować z mniejsza ilością??

    OdpowiedzUsuń
  10. to chyba przy olejowaniu najlepszym sposobem teoretycznie jest najpierw nałożenie odżywki z humektantami a po niej olej :) jak sądzisz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie. Włosy mogą nie lubić tej drogi podania humektantów, mogą je woleć po myciu, albo w minimalnej ilości.

      Gdzie w grę wchodzi ludzki organizm, tam nie ma schematów ;)

      Usuń
    2. dlatego piszę "teoretycznie" ;)

      Usuń
  11. Moje uwielbiają olej ze słodkich migdałów i z pestek winogron. No i najlepiej, gdy godzinkę przed myciem nałożę jeszcze Kallosa Latte. Chyba najlepszy efekt wtedy uzyskuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, że znalazłaś swój ulubiony zestaw :D

      Usuń
  12. Bardzo fajny post :). Ja uwielbiam olejek arganowy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Olej lniany mi tak spuszył włosy :( Za to kokos pokochały! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A mi krzywdę ostatnio zrobiło coś innego i stąd moje pytanie. Była to odżywka Isana Professional, taka na objętość, to jest chyba nowość. W każdym razie przeproteinowała mi trochę włosy (ma hydrolizowaną keratynę i coś jeszcze, w każdym razie w sporej ilości). Mam ogromny problem z rozczesaniem mojego kołtuna po myciu (myślę, że ze względu na porę roku) i właśnie na tym mi m.in. zależy. Nie lubię wyrzucać kosmetyków, więc zastanawiam się, z jaką tanią odżywką mogę zmieszać tę Isanę, żeby ten mix mnie nie przeproteinował i ułatwił rozczesywanie? Domyślam się, że powinnam postawić na silikony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ta odżywka na krócej? Możesz dodać do odżywki oleju w rozsądnej ilosci i tak stuningowaną polożyć na wlosy. Możesz też zmieszać z jakąs emolientową maską/odzywką (więcej emolienowej). Kolejna możliwosć to nakladanie najpierw na moment odzywki proteinowej splukania i na to emolientowa. A na rozczesanie koltuna polecam olej (poczekać aż obtłuści włosy, np jak do olejowania) i cierpliwosć w rozczesaniu/rozplątaniu. Serum silikonowe takie do koncówek też bywa pmocne w trudnych przypadkach. Ufff chyba koniec:D

      Usuń
    2. Dzięki za rady :) Niestety, olej po myciu jest u mnie wykluczony. Chciałam połączyć z czymś tę odżywkę, żeby uzyskać mix dwóch, już zmieszany, gotowy do nakładania, jak zwykła odżywka i zastanawiam się, czy może chodzić właśnie o to, żeby ona była z silikonami :)

      Usuń
    3. Póki nie pozbędziesz się objawów przeproteinowania to powinnaś ją odstawić całkiem, a później używać rzadko. Jeśli Twoje włosy są wrażliwe na proteiny, to nawet rozcieńczona może dać niekoniecznie ciekawy efekt...

      Usuń
  15. Moje włosy nienawidzą oleju kokosowego. Puszą się po nim i wyglądają koszmarnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. A jak się to ma do oleju rycynowego? Podobno potrafi srogo przesuszyć cerę stosowany solo, wiesz czy z włosami może wystąpić podobny efekt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wysuszanie dotyczy ludzkiego sebum głównie - z racji, że rzadko kto swoją pielęgnację włosów opiera na naturalnym natłuszczaczu, to efekt wysuszenia nie jest osiągalny.



      Usuń
    2. Dzięki, dobrze wiedzieć, będę tylko unikać nakładania rycyny na skalp bo mój ma skłonności do przesuszania.

      Usuń
  17. Kochana Kas, czy mogłabyś polecić oleje dla niskoporowatych włosów które sprawdziły się u Ciebie? Może będzie o tym jakiś pościk w najbliższym czasie? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sprawdziło się prawie wszystko ;)

      Usuń
  18. Mhm, z tymi olejami to wcale nie taka prosta sprawa, jakby się wydawało. ;-)
    Ja ostatnio staram się regularnie co najmniej raz w tygodniu olejować czuprynę, ale żeby sobie utrudnić zadanie, najpierw nakładam na skalp olej rycynowy (co jest upiornie męczące, ale mam wielkie nadzieje na efekty!), a później olejuję np. lnianym na całej długości. I jak na razie ten sposób sprawdza się najlepiej i najbezpieczniej. :-)

    Swoją drogą, mam takie pytanie: czy sądzisz, że zmieszanie oleju rycynowego z odrobiną jakiegoś lżejszego, który by ułatwił jego aplikację na skalp, może osłabić jego działanie "włosopędne" i wzmacniające, albo spowodować przyklapnięcie? I masz może jakiś pomysł, jaki ewentualnie olej dobrze by się sprawdził do takiego miksu? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo robię - olejuję skalp rycynowym, a na długość kładę lniany. Mieszam też często rycynowy z lnianym (skalp) - według mnie nie obniża to właściwości rycynowego, ponieważ siemię lniane, jak i olej lniany w miom przypadku stosowane wewnętrznie, jak i zewnętrznie przynosiły świetne rezultaty względem cery i włosów (znaczna poprawa mojej trądzikowej cery, wysyp baby hair i włosków w innych miejscach przy okazji też, jak np. łydki i wąsik).

      Usuń

Szablon dopasowała Karolina Gie