Wypadanie włosów: jak prawidłowo je ocenić? Co może zafałszować obserwacje?



Wypadanie włosów to bardzo powszechny problem - nie ma chyba osoby, która nie miałaby takiego epizodu w swoim życiorysie. Jeśli nadmierne wypadanie włosów pojawia się nagle, to oczywiście z diagnozą takiego stanu nie ma większego problemu: odpływ nagle się zapycha, włosy są dosłownie wszędzie i pojawiają się na dłoni i grzebieniu przy każdym kontakcie z czupryną. Bywa jednak tak, że spotykam się z opiniami "jak porównam sobie swoje wypadanie z tym sprzed roku, to jest tragedia...". Zdarza się jednak, że nie ma powodu do niepokoju, ponieważ nie uwzględniliśmy kilku czynników:

  • Włosy... rosną, a wraz ze zwiększaniem się ich długości zajmują więcej miejsca w kołtunie, który wyciągamy z odpływu łazienkowego. 
  • Obcięcie włosów często brane jest za lek na wypadanie, a tak naprawdę strata długości optycznie zmniejsza ilość kudeł na naszych ciuchach i w odpływach, przez co poprawa jest iluzoryczna. Podcięcie włosów sprawdza się czasami przy włosach naprawdę długich, gdzie odciążenie cebulek od ciężaru łodygi faktycznie może zmniejszyć wypadanie. 
  • Jeśli rzadko lub w ogóle nie czeszecie włosów, najprawdopodobniej w czasie mycia lub kontaktu z grzebieniem następuje kumulacja, która może niepokoić. Dobrym przykładem mogę być ja - przy wyczesaniu włosów dopiero przed i myciu włosów co dwa dni dosłownie zatykam odpływ w brodziku (uwaga, dla widzów o mocnych nerwach ;)):
Ile włosów wypada przy myciu.

Policzyłam te włosy: 249 sztuk przy długości włosów do stanika ;). Z racji, że część włosów pozostaje też na ubraniach czy poduszce oceniam swoje obecne dzienne wypadanie włosów na około 150 sztuk (to, co policzyłam powiększone o 10-20% i podzielone przez dwa - z racji mycia co dwa dni), więc wszystko jest w mojej normie. Na mojej głowie bejbików zawsze jest dużo (taka uroda), a zmniejszenia gęstości nie notuję ;). 
  • Przy pierwszych doświadczeniach z masażem skóry głowy czy wcieraniem różnego rodzaju preparatów w skórę głowy (także po dłuższej przerwie) wypadanie może się czasowo zwiększyć przez około 3 pierwsze zabiegi. Związane jest to z szybszym usuwaniem przez masaż włosów, które i tak wypadłyby same z mieszka w najbliższym czasie.
  • Okres ciąży i połogu często niesie ze sobą zmniejszenie wypadania włosów (w okresie ciąży), a następnie lawinowe wypadanie włosów po porodzie. Jeśli taki stan nie trwa dłużej niż 6-8 tygodni, to jest on naturalny: wypadają włosy, które dzięki hormonom w trakcie ciąży miały przedłużony cykl życia, a teraz, przy hormonalnym boomie poporodowym, kończą swój żywot. Jeśli problemy z wypadaniem utrzymują się dłużej - powinny być szeroko diagnozowane.
Jak w takim razie ocenić swoje wypadanie? Idealnie byłoby umyć włosy jednego dnia wieczorem, nie czesać ich w ciągu kolejnego dnia i wieczorem ponownie je umyć, licząc włosy pozostałe w odpływie lub na szczotce. Uzyskaną ilość należy powiększyć o 10% (w przypadku, jeśli nie widzimy nadmiaru włosów na poszewce czy odzieży) lub 15-20% (w przypadku większych ilości porzuconych w trakcie dnia włosów).

Pomimo upierdliwości tego zajęcia tylko liczenie może dać prawdziwą odpowiedź na pytanie, czy nasze włosy naprawdę nadmiernie wypadają. Normy wypadania włosów są osobnicze i mieszczą się w zakresie 80-250 włosów (w rozumieniu - włosów migrujących z głowy) w zależności od typu włosa, gęstości i długości cyklu włosowego. U mnie to około 120-180 sztuk (więcej wiosną i jesienią, ze względu na sezonowe wypadanie). 

A jak się ma Wasze wypadanie włosów? ;)

Czesanie włosów - kiedy, jak, czym i po co? Czesanie a "zniszczone włosy"



Przez wiele lat byłam ortodoksem, jeśli chodzi o czesanie. Od początku mojej włosowej pielęgnacji (a niedługo stuknie mi 7 lat włosomaniactwa) byłam czesadłowym jaroszem. Włosy bez grzebienia były bardzo zadowolone z życia, a ja nie cierpiałam na kołtuny i inne splątania. Teraz jest jednak inaczej - zapuściłam najdłuższe w moim życiu włosy (w wyproście sięgają odrobinę za biust) i zdarza się, że ulegają splątaniu z winy długości. Co kilka myć więc je czeszę i ten proces po długiej przerwie nadal jest dla mnie nowością xD. Wokół tej czynności narosło sporo mitów i czasami dość dziwnych zaleceń - postaram się im dzisiaj przyjrzeć ;).

czesanie włosów kręconych

Mogę też dodać, że moje unikanie czesania ma też drugie dno - gdy byłam dzieckiem włosy czesano mi bez litości (xD) i mocno wiązano. Dlatego też obu aktywności unikam jak ognia xD.

Po co czeszemy włosy?

Najczęściej po to, by poprawić bądź przywrócić im ładny wygląd ;). Przy okazji usuwamy martwe włosy, które już wypadły (lub im w tym pomagamy), rozprowadzamy produkowane przez skórę głowy sebum na długości czupryny, usuwamy z nich kurz i zanieczyszczenia oraz je rozplątujemy. Czesząc włosy możemy także masować skórę głowy oraz aplikować równomiernie na włosy różnego rodzaju dobrocie (maski, oleje, miksy etc.). Nie jest to jednak proces nieodzowny w pielęgnacji wszystkich włosów, czego byłam dobrym przykładem ;).

Jak często należy czesać włosy?

Tak często, jak jest to potrzebne - ale nie częściej ;). Trzeba pamiętać, że czesanie, mimo, że zwykle nie do przeskoczenia, to jednak zabieg czysto mechaniczny. Stosowany w nadmiarze może włosy uszkodzić, nawet jeśli dobierzemy najlepszą szczotkę i świetne środki. Rozpiętość częstotliwości może być duża: od osób nie czeszących w ogóle, przez takie, które robią to co kilka myć po takie, których włosy wymagają czesania kilka razy dziennie. Ważne, by nie być nadgorliwym ;).

Jak czesać włosy?

W zasadzie powinnam najpierw napisać, jak nie czesać włosów ;). Nigdy nie robimy tego na siłę ("na chama" ;)) - zwykle wystarczy zmiana techniki, narzędzia bądź momentu czesania, by ułatwić sobie ten proces. Przy dłuższych włosach świetnie sprawdza się rozplątywanie włosów grzebieniem od końcówek oraz od spodnich pasm - rozpoczęcie od nasady może za to skończyć się jednym wielkim dredem na głowie ;). Warto także przytrzymywać włosy u nasady - zmniejsza to ryzyko ich uszkodzenia. Przy problemach z rozczesaniem możemy zastosować odżywki: zarówno te w sprayu, jak i każdą inną odżywkę do włosów. Po ich użyciu grzebień czy szczotka łatwiej suną po pasmach, zwiększając komfort zabiegu.

Kiedy czesać włosy? Mokre czy suche?

Ponownie, nie ma tutaj odpowiedzi uniwersalnej: czeszemy włosy wtedy i w takiej postaci, aby było nam jak najwygodniej, a fryzura po była jak najlepsza. Standardowo można jednak wyróżnić czesanie na sucho i na mokro. Żadna z tych metod nie jest lepsza. Przy czesaniu na sucho kudły często rozczesują się gorzej, proces trwa dłużej i może wystąpić szarpanie włosów i ich wyrywanie, natomiast na mokro włosy, mimo, że czesane łatwiej i szybciej, mogą być bardziej podatne na uszkodzenia. Jak dla mnie oba podejścia są w remisie ;). Przy włosach plączących się łatwo pomaga rozczesanie ich przed myciem (w razie potrzeb na sucho czy mokro z dodatkiem odżywki) lub/i w trakcie (po nałożeniu produktu do spłukiwania). Brak takiego czesania może skumulować kołtun w trakcie mycia.

Czy włosy kręcone można czesać tylko na mokro, bo inaczej się zniszczą?

Nie jest to prawda: włosy kręcone można czesać zarówno na mokro jak i na sucho, w zależności od preferencji posiadaczki (podobnie zresztą jak przy włosach prostych) ;). Faktem natomiast jest, że czesanie na mokro po prostu sprawdza się częściej, bo często naruszenie struktury loka grzebieniem powoduje galopujący puch, który błędnie może sugerować zniszczenie włosów. Mam nawet dla Was zdjęcia poglądowe moich włosów rozczesanych na sucho tuż przed myciem:

włosy kręcone czesanie na sucho

włosy kręcone czesanie na sucho

Jakby mi urosła druga głowa, prawda? :D. A to nadal te same kudły, które po myciu prezentują się tak:

kręcone włosy

W przypadku puchu warto więc, poza pielęgnacją i ewentualnymi zniszczeniami włosowymi, rozważyć prozaiczny wpływ czesania, który nie musi mieć związku z uszkodzeniami. Może to być krok milowy w walce z BHD ;).

Czym czesać włosy?

Wybór jest spory: od grzebieni i szczotek z różnymi rozstawami ząbków i igieł po rozwiązania podobne do Tangle Teezera. Często poleca się rozwiązania drewniane zamiast plastikowych, natomiast sama doradzę Wam tyle: przyrząd do czesania może być i drewniany i plastikowy - ważne, żeby był świetnie wykonany. Zarówno na drewnie jak i tworzywie sztucznym mogą być zadziory, które, hacząc o nasze włosy, będą je łamać i wyrywać. Jedynie w przypadku włosów podatnych na elektryzowanie faktycznie - drewno może okazać się dużo lepsze ;). Ważny jest również rozstaw igieł i ząbków - tu lepiej unikać ich w bardzo gęstym upakowaniu. Zwykle aż takie nie jest konieczne do właściwego rozczesania kudeł, a może je niepotrzebnie niszczyć. Bardzo szeroki rozstaw sprawdzi się natomiast przy włosach kręconych - mniej ingeruje w ułożenie włosów w loki. 

Słówko o TT: nie jest to szczotka uniwersalna, odpowiednia dla każdego. Przy bardzo gęstym upakowaniu igieł zdarza się, że szarpie włosy lub, dość nieoczekiwanie, je urywa. Niekoniecznie sprawdza się też przy włosach kręconych właśnie ze względu na gęstość igieł. Warto więc, przy pojawieniu się włosowych problemów, wziąć pod uwagę wpływ urządzenia do czesania - jakiekolwiek by ono nie było. Niezależnie od wyboru należy pamiętać o higienie i regularnie myć i czyścić z włosów przyrząd do czesania.

Jak czeszę swoje włosy?

Włosy czeszę przed myciem (co kilka myć), na sucho (jeśli ich nie odżywiam przed myciem) bądź po nałożeniu oleju, odżywki bądź odżywczego miksu. Zaczynam od końcówek, a po dojściu do nasady przeczesuję około trzykrotnie całość. Używam do tego plastikowego grzebienia z szerokim rozstawem zębów od Donegal - obmacałam go z każdej strony i zadziorów nie miał ;). Nie wykluczam jednak w przyszłości zakupu drewnianej szczotki.

Jak wygląda czesanie Waszych włosów? Chętnie wyłapię inspiracje ;).

Buna, Szampon do włosów suchych i zniszczonych Aloes: dokonał niemożliwego... negatywnie



Ilości szamponów zużywane przeze mnie są wręcz niemoralne xD. Cóż jednak zrobić - moje włosy są niezwykle trudne do domycia. Czasami prawie bez powodów dorabiam się jakiegoś przychlastu xD. Ma to jednak swoje plusy - dzięki mojemu szamponowemu przerobowi mogę je często dla Was recenzować ;). 

Marka Buna interesowała mnie od momentu, gdy rzuciła mi się w oczy na jednym z blogów. Przy okazji zakupów na Allegro wciągnęłam więc na listę Szampon do włosów Buna Aloes.


Poręczna buteleczka z pomysłowym zamknięciem bardzo mnie przekonuje. Przynajmniej nie miałam okazji do tradycyjnego urwania zawleczki xD. Ubytek produktu można ocenić jedynie wagowo - szkoda, że nie ma chociażby cieniutkiego, transparentnego "paseczka" ;). Całość wygląda jednak nieźle, kojarzy się też naturalnie... Chociaż sama grafika przedstawiająca aloes przywodzi mi na myśl nieco inną roślinę xD.

280ml (dość niestandardowo) szamponu kosztuje około 6zł. Tanio, a dodatkowo - całkiem łatwo można go znaleźć ;).

Skład:


Składowo - szału nie ma, ale mój prywatny szampon ma tylko porządnie myć. Na to akurat ten egzemplarz rokował ;). Zestaw detergentów z SLES na czele wzbogacony sokiem z aloesu, gliceryną (nawilżacze) i keratyną hydrolizowaną może się podobać, jednak pojawiająca się niezwykle wysoko w składzie sól kuchenna może odstręczać (mnie nie szkodzi). Zawiera również dwa filmformery (polyquaternium i pochodną gumy guar) oraz cały zestaw regulatorów pH, zapachów i konserwantów. Sprawia to, że marka reklamowana z dużym naciskiem na związki z naturą jest od niej bardzo daleko xD. Na pewno nie jest to dobry wybór dla wrażliwców, ale mój panzer-skalp nie marudził ;).

Ma postać bezbarwnego, dość rzadkiego żelu o nijakim zapachu (ni to mydło, ni to zioła), który jednak po myciu nie jest wyczuwalny. Ze względu na konsystencję i bardzo słabe pienienie (co dziwne, przy takich detergentach!) nie grzeszy wydajnością.

Zanim przejdę do właściwej recenzji przyda się malutki wstęp - moich włosów w zasadzie nie da się poplątać. Od wielu miesięcy nie odczuwałam szorstkości czy splątania włosów, nawet po tak hardych produktach jak głęboko oczyszczający szampon Stapiz (którego szczerze polecam - więcej TUTAJ). 

Buną umyłam włosy dokładnie 3 razy. Domywał włosy w miarę przyzwoicie (nie było to jednak jakieś turbo-oczyszczenie), jednak już w czasie spłukiwania włosów czułam na głowie... kołtun. No normalnie jeden wielki dred, którego musiałam rozczesywać grzebieniem (którego od lat prawie nie używam xD). Co on w sobie ma, że powodował takie objawy - nie wiem, ale efekt był stuprocentowo powtarzalny - po trzech razach dałam sobie spokój i zużyłam ten szampon do mycia ciała. Skórze krzywdy nie zrobił, żadne objawy niepożądane nie wystąpiły, a zmiana szamponu od razu zniwelowała problem kołtuna.

Co się wydarzyło - nie wiem, ale, jeśli kiedykolwiek wystąpiły u Was takie historie chętnie posłucham o przyczynach ;). Do tego szamponu nie zamierzam wracać, ale być może zainteresuję się odżywkami Buna ;).

Topowe tematy 2016 roku!



W blogowaniu jak w życiu - jeden lubi ogórki, a drugi organisty córki ;). Dlatego też dziś w ramach podsumowania mijającego roku przygotowałam dla Was zestawienie postów wartych przypomnienia w mojej opinii. Każdy z nich wymagał sporego nakładu pracy oraz poszukiwania informacji w różnych zakamarkach - mam nadzieję, że wyniesiecie z nich dla siebie coś ciekawego ;). Kolejność jest prawie - chronologiczna ;).


Porowatość włosów w statystykach

Dzięki mojemu testowi porowatości (możecie go w każdej chwili rozwiązać TUTAJ) tysiące z Was poznało swoją orientacyjną porowatość. Zebrane dane wykorzystałam do stworzenia statystycznego podsumowania porowatości włosów osób, które tutaj trafiają. Myślę, że powstało z tego całkiem ciekawe zestawienie, które w całości znajdziecie TUTAJ. 


Peeling skóry głowy - nieodzowny w pielęgnacji włosów?
Peeling skóry głowy - jak złuszczać naskórek mechanicznie?
Peeling skóry głowy: propozycje chemiczne i enzymatyczne

Trzy posty przybliżające tematykę peelingu skóry głowy - zabiegu przez jednych uważanego za nieodzowny, a przez innych (do których należę ja) polecany w konkretnych sytuacjach. By być bardziej obiektywną w tej kwestii zamierzam wykonać u siebie profesjonalny peeling trychologiczny - może zauważę różnicę ;).


Podstawy pielęgnacji skóry wrażliwej i atopowej

Coraz więcej z Was jest posiadaczami takich wymagających cer i skór. Mam nadzieję, że mój wpis pomoże Wam w ogarnięciu podstaw pielęgnacji tak, by dalsze działania tylko poprawiały efekt ;).

Esencja Andrea - dlaczego mi z nią nie po drodze?

Andrea była chyba jednym z najpopularniejszych środków na porost włosów w minionym roku. Byłam pytana o nią wielokrotnie i postanowiłam, że napiszę Wam dlaczego nie przetestuję jej na sobie ;).


Pielęgnacja twarzy wg Kascysko

W końcu udało mi się dokonać zbiorczego zestawienia moich pielęgnacyjnych pomysłów. Oczywiście - rotuję kosmetykami, ale sam zarys pozostaje bez zmian. Może kogoś z Was zainspiruje ;).



Wpływ czesania na puszenie włosów

Moment, w którym czeszemy nasze kłaczki może mieć niebagatelny wpływ na ich wygląd. Tutaj znajdziecie przykład - moje włosy bez czesania i z nim. Zapewne sporo z Was po przeczytaniu TEGO posta zastanowi się nad tym kiedy i czy w ogóle czesać włosy ;).


Wszystko o hennie Cassia - przygotowanie, aplikacja, efekty

Jedyna henna dająca niewielki efekt kolorystyczny, której głównym zadaniem jest odżywienie włosów. Wiele z Was ma ją na swojej wishliście - w podlinkowanym poście znajdziecie pomysły na jej stosowanie.


Przeszczep włosów - gdy wszystko inne zawodzi

Temat przeszczepu włosów jest traktowany dość po macoszemu. Zabieg jest bolesny, inwazyjny, ale jednocześnie często jest ostatnią alternatywą dla osób, których dotyczy problem łysienia. W takim miejscu jak mój blog nie mogło zabraknąć i tego tematu.


Kosmetyki naturalne - jak nie zostać oszukanym?

Naturalność jest trendy i bardzo dobrze się sprzedaje. Producenci bardzo często wykorzystują obecną modę na "eko" i "natural" - nawet wtedy, gdy ich kosmetyki nie mają nic wspólnego z tymi pojęciami. Warto skorzystać ze sporządzonego przeze mnie spisu-ściągi, by nie zostać oszukanym.

 Znaleźliście dla siebie coś ciekawego w tym zestawieniu? ;)

Puszenie włosów - wpływ czesania



Wiele razy (zarówno w wiadomościach od Was, jak i w wielu miejscach sieci) czytałam o tym, że jedną z podstawowych cech włosów niskoporowatych jest totalny brak tendencji do puszenia. Efektem tych informacji jest to, że (często, nie zawsze) jeżeli ktokolwiek z Was zauważył puch - od razu eliminuje możliwość posiadania niskoporów. Sprawa nie jest jednak aż tak prosta.

Każde włosy można puszyć. W przypadku niskoporów trzeba się wstrzelić w czynnik bądź czynniki powodujące pojawienie się puszka-okruszka. Bywają one różne - zastosowanie konkretnego składnika bądź po prostu użycie czegoś w nadmiernej dla włosów ilości, zabiegi stylizacyjne, połączenie zestawu pielęgnacyjnego z czynnikami pogodowymi... .

Dziś chciałabym Wam pokazać jak czesanie na sucho wpływa na wygląd moich włosów. Nie robiłam tego od lat, ale w jeden z minionych weekendów miałam ochotę sprawdzić jak będzie wyglądała moja fryzura po rozczesaniu na sucho. Stan wyjściowy był całkiem ładny:


Do czesania wykorzystałam zwykły, plastikowy grzebień (nie miałam nic innego w domu, a na jeden raz nie chciałam inwestować w nic lepszego). Poszło całkiem sprawnie (mimo tego, że od dawna nie czeszę włosów w ogóle - kołtunów nie było), ale efekt... . Tak właśnie wygląda kontrolowany Bad Hair Day ;).


Puszek okruszek w najczystszej postaci. Tuż po czesaniu wyglądało to jako-tako, ale z czasem moje włosy starają się wrócić (w miarę możliwości) do swoich zlokowanych pasm. Skutkuje to powstawaniem książkowych wręcz strąków od połowy długości. Górna część fryzury się podprostowała, ale w połączeniu z chmurką puchu nie wygląda to dobrze. 

Jedyne, co mogłabym pochwalić, to turbo objętość - jakby piorun w stodołę strzelił xD.

Skąd się wziął ten puch, skoro łuski włosa nie zostały w żaden sposób uniesione? Bardzo często przy włosach kręconych ingerencja w ułożenie włosów po wyschnięciu  powoduje rozdzielenie pasm na drobniejsze, z których każde zaczyna żyć własnym życiem. Przy takim czesaniu jakie zastosowałam nie ma możliwości powrotu do dawnego ułożenia bez zmoczenia bądź umycia włosów. 

Ba, moje włosy czasem (np. po wizycie u fryzjera) potrzebują więcej niż jednego mycia by wrócić w pełni do swego lokowanego stanu. 

Dlatego też bardzo często doradzam falo- i kręconowłosym przemyślenie etapu czesania. Nie chodzi oczywiście od razu o całkowitą rezygnację (co często jest ciężkie z powodu długości, właściwości włosów czy też preferencji i oporów właściciela), ale czasem wystarczy zmienić akcesorium do czesania lub moment wykonywania tego zabiegu - by wygląd fryzury poprawił się diametralnie.

Czy są składniki bądź zabiegi, które puszą Wasze włosy?
loading...

Po fryzjerze - trochę prościej ;)



W końcu! Jestem po fryzjerze ;). Po raz kolejny odwiedziłam Trendy Hair Fashion na Karmelickiej 33. Mój fryzjer - Pan Dawid - był zadowolony ze stanu włosów i samego cięcia, ale sam potwierdził to, co i ja wiedziałam: lepiej odświeżać fryzurę co 3 miesiące xD. Poradził, by tył podciąć mocniej, boki słabiej. W efekcie tylne partie straciły około 2 cm, boki i przód: 0,5-1cm. 

Podpytałam go również o swoje cięcie dokładniej, bo wielu z Was dziwiło się, że mając włosy wycieniowane nie mam "wysiepanych końców". Otóż wykonał na moich włosach "cieniowanie cegiełkowe", gdzie wycieniowane pasma nachodzą jedne na drugie - dzięki czemu nawet w prostej wersji nie widać przerzedzeń na końcach. 

Prócz cięcia miałam wykonaną kurację pielęgnującą połączoną z czesaniem Tangle Teezerem i sauną. Przyjęłam kwartalną dawkę czesania xD. 

Na razie mam dla Was zdjęcia w wersji prostszej (bo prostą się tego nie da nazwać :P), bo zażyczyłam sobie prostowania na szczotce a jeszcze nie zdążyłam ich umyć po swojemu. Odmiana 3-4 razy w roku nawet mnie się przydaje ;).


Końcówki podkręcały się już w salonie. Matkę oszukasz, ojca oszukasz, natury moich włosów - nie oszukasz :P.

Niedziela dla włosów: minimalistycznie, ale z farbowaniem i czesaniem



Jak zapewne większość z Was wie - moje włosy nie lubią czesania. Czasami jednak jestem zmuszona im je zafundować - chociażby w sytuacji, gdy nie mam nikogo do pomocy w nałożeniu maski koloryzującej, a chcę mieć to w miarę równomiernie zrobione ;).

Moja niedziela dla włosów wygląda tym razem bardzo minimalistycznie:
  • Na 2h przed myciem wtarłam w skórę głowy wcierkę Aloevit (którą możecie zgarnąć TUTAJ i TUTAJ).
  • Włosy umyłam dwukrotnie szamponem Farmony.
  • Na długość włosów nałożyłam maskę koloryzującą Inebrya Kromask Dorato (kolor złoty - rozczesałam włosy grzebieniem po nałożeniu) na 2h (bez czepka i ręcznika).
Włosy wypłukałam i wystylizowałam jak zwykle.


Problemy włosowe II: suche końcówki, mimo pielęgnacji



Po pierwszym poście z tej serii, który dotyczył problemu rozdwojonych końcówek wiele z Was zgłaszało mi, że wprawdzie ten kłopot Was nie dotyczy, ale za to końcówki są suche, sianowate i szorstkie mimo, że dbacie o nie jak najlepiej. Skąd więc się bierze taki stan rzeczy?


prosalon.eu

Na powyższym rysunku mamy ukazany przekrój przez łodygę włosa. Jedynka opisuje zewnętrzną osłonkę włosa, na której zaznaczone są łuski, dwójka - warstwę korową, trójka - rdzeń włosa.

Problemy włosowe I- rozdwojone końcówki, mimo pielęgnacji



Jeśli ktoś z Was jest w pełni zadowolony ze swoich włosów może śmiało porzucić czytanie tego cyklu ;). W wolnych chwilach "spaceruję" po wątkach na wizażowym forum i niektóre włosomaniacze problemy dość często się powtarzają - będę tutaj mówić właśnie o nich ;). Cała ta seria powstanie na prośbę moich koleżanek z wątku Walka o zdrowe i piękne włosy.

Dbam o włosy, olejuję, odżywkuję, cackam się z nimi, podcinam, a one ciągle rozdwojone!

Wiele zależy w takim przypadku od tego, co robiliśmy z włosami przed erą włosomaniactwa - jeśli włosy były bardzo "sterane życiem" (prostowaniem, rozjaśnianiem, farbowaniem, trwałą) możliwym jest, że problemy z rozdwajaniem skończą się dopiero po odrośnięciu włosów. Jednak czasem... same możemy zrobić sobie krzywdę - możliwymi przyczynami rozdwajania mogą być:

O puchu



Niewiele jest kobiet, które nigdy nie doświadczyły tego problemu. Puch - czyli aureolka włosów dookoła ułożonej fryzury, "lwia grzywa". Bardziej dotyczy włosów kręconych i falowanych, chociaż spacerując po ulicach widzę sporo włosów ultraprostych, ale też spuszonych. Włosy puszą się, gdy z och wnętrza ucieka woda.

Powodów tego stanu może być kilka, i można z nimi walczyć.

Włosy są zniszczone - ubytki w powierzchni włosa powodują szybszą migrację wody z włosa, co powoduje jego odkształcenie, i w efekcie puch. Pomoże - olejowanie, zmiana pielęgnacji na bardziej świadomą, przestawienie się na delikatniejsze środki do mucia włosów.
Z powodu puchu włosy kręcone często uważane są za zniszczone, co jest błędem. Moje włosy są wypieszczone, nawilżone i zdrowe, a i tak potrafią się spuszyć. Kręcony włos z natury ma nierówną powierzchnię, co jest przyczyną fizzu (puchu), ale też jest powodem powstania skrętu ;)
 Na włosach "prawie prostych" źródłem szopy może być ukochana wielu dziewczyn - prostownica. Nie będę oszukiwać - nie istnieje środek termoochronny, który ochroni nasze włosy przed temperaturą ponad 100 stopni. Decyzja należy do Was ;)