2+2 gratis na pielęgnację włosów w Rossmannie: olejki, wcierki, serum, kuracje



Czas na kolejną, po szamponach (KLIK!) oraz maskach i odżywkach (KLIK!) porcję interesujących kosmetyków włosowych przygotowaną z myślą o rozpoczynającej się pojutrze promocji 2+2 gratis w Rossmannie na produkty do włosów (więcej informacji TUTAJ). Tym razem będą to olejki, wcierki, kuracje i serum, czyli jeden wielki misz masz :D.


Olejki:


Olejki Loton


Jeden z rodzajów olejków Loton kupiłam przy okazji którejś z wcześniejszych promocji w Rossku i... jestem szczerze zachwycona ;). Butelczyna dobija dna, recenzja pojawi się niedługo, a sama może zaopatrzę się w kolejną :D. Mieszanka olei wzbogacona trójglicerydami i witaminą E - to może się podobać ;).

Olejek do włosów Alterra 


Bogata mieszanka olei dedykowana do włosów wpadła w moje łapki wraz z kolejną paczką od Rossmann. Wymaga jeszcze gruntowniejszych testów, ale te kilka podejść było bardzo obiecujących :D.

Wcierki:

Farmona Jantar


Włosomaniaczy klasyk ;). Ładny, bogaty w ekstrakty roślinne, aminokwasy i witaminy skład znalazł już sporo zwolenników, a obecnie, po zmianie opakowania (w końcu atomizer <3) jest dużo łatwiejszy w aplikacji. Nie wykluczam zakupu - w końcu zapuszczam moje kudły :D.

Płyny i toniki Alpecin


Interesujące składy bogate w kofeinę i związki cynku (o działaniu przeciwłupieżowym). Ważna uwaga - są to produkty bazujące na etanolu, więc osoby o skłonnych do przesuszeń i nadwrażliwości skalpach powinny mieć się na baczności ;).

Lotiony Seboradin


Popularnych Sebusiów używałam w czasach samych początków włosomaniactwa i, wstyd się przyznać - dokładnego efektu nie pamiętam :D. Chętnie go sobie odświeżę w promocyjnej cenie. To również są wcierki alkoholowe, więc nie każdemu podpasują.

Woda brzozowa Isana


We wcześniejszej wersji nie interesowała mnie w ogóle (wtedy bazowała na alkoholu izopropylowym w ilościach wręcz skandalicznych), jednak zmiana na lepsze zmotywowała mnie do zakupu (więcej informacji o składzie TUTAJ). Zmniejsza u mnie przetłuszczanie i powoduje wysyp nowych włosów. Ważne - również bazuje na etanolu.

Serum:

Olejki Gliss Kur


Bardzo przyjemne składowo produkty do zabezpieczania końcówek. Ba, widoczna na zdjęciu wersja Thermo-Protect nie zawiera filmformerów, tylko sowitą mieszankę wartościowych olei roślinnych. Daję porządną okejkę :D.

Olejki Garnier Fructis


Silikonowa baza z dodatkiem 1-2 ekstraktów lub olejków obiecuje solidne zabezpieczenie włosów na długości. Czegóż więcej potrzeba? ;)

Olejki do włosów Isana


Isana mocno rozszerzyła swoją ofertę olejków-serum do zabezpieczania włosów. Jest w czym wybierać ;). Ładne, silikonowe składy z dodatkiem dobroci mogą się naprawdę nieźle sprawdzić. A do tego - niska cena i spora objętość ;).

Kuracje:

Ultraplex Joanna


Czaję się na Ultraplex od Joanny już bardzo dawno - może na promocji w końcu się przełamię? :D. Włosów zniszczonych wprawdzie nie mam, jednak bardzo ciekawi mnie działanie -plexów na moich włosach.

Mój koszyk na stronie Rossmanna pęcznieje, a Wasz? Muszę go zredukować do czterech lub ośmiu sztuk xD. 

2+2 gratis na pielęgnację włosów w Rossmannie: odżywki i maski



Po przemaglowaniu tematu szamponów (TUTAJ) z okazji nadchodzącej promocji na kosmetyki włosowe w Rossmannie (więcej informacji TUTAJ) nadszedł czas na zestawienie chyba najciekawsze: maski i odżywki warte uwagi (wg mnie ;)). Dostaniecie je w miksie, bez podziału na te dwie kategorie - uważam, że podział na maski i odżywki tworzony jest dość sztucznie i czasami wręcz nie wiem na jakiej podstawie. Dlatego też staram się go nie utrwalać ;).


Nie ma co się rozgadywać ;). Z okazji promocji w Rossmannie warte zainteresowania są następujące maski i odżywki (wg mnie):

OleoKremy i maski Biovax




Analizy składów OleoKremów (TUTAJ) oraz ich recenzję porównawczą (TUTAJ) można najkrócej ująć tak - jeden wielki psalm pochwalny ;). OleoKremy są dla mnie jednym z najbardziej pozytywnych zaskoczeń w mojej dotychczasowej włosowej karierze. Przy tej okazji nie sposób zapomnieć o świetnych maskach L'Biotica - pewnie wpadną do niejednego koszyka (może i mojego :D).


Odżywki O'Herbal




Wersja miętowa zachwyciła zarówno moje włosy jak i skalp (recenzja TUTAJ), a kolejną mam już na podorędziu ;). Ładne składy, duże objętości - to jest to, co włosowe tygrysy mojego pokroju lubią najbardziej :D.

Odżywki Isana (w tubach i butelkach)



W większości - emolientowe, proste bazy z dodatkami bardzo odpowiadają moim włosom. Dodając do tego niską cenę (która w trakcie promocji będzie wręcz niezauważalna) otrzymujemy naprawdę interesujące połączenie ;). Odżywki Isana są dla mnie perełkami, czego nie mogę powiedzieć o szamponach - odkąd wywołały u mnie swędzenie skalpu nie mogę się do nich przemóc (pomimo zmian składu).

Duo-maska Jantar do włosów bardzo zniszczonych


Zobaczyłam skład i przepadłam z kretesem <3. Oleje, ceramidy i tłuszcze mleczne z rozsądną dawką filmformerów zapadły mi w pamięć - będę na nią polować.


Maski Mysterium


Niezwykle pozytywne, składowe zaskoczenie - emolientowe bazy wzbogacone sowitymi dawkami olei i ekstraktów (a także kofeiny, w zależności od wersji) mogą podejść niejednym włosom. Także tym bardzo wymagającym :D.

Maska do włosów Alterra z granatem

Włosomaniaczy klasyk nad klasykami ;). Ostatnio używałam jej w początkach mojej pielęgnacji włosów i zamierzam odświeżyć sobie jej działanie na moich włosach. Zawiera sporo etanolu - utopionego jednak w szeregu substancji natłuszczających. Z tego względu jednak nie na wszystkich włosach się sprawdzi.

Odżywki Petal Fresh




Witaminy i ekstrakty roślinne zanurzone w emolientowej bazie - czego chcieć więcej? Warto również zauważyć, że są to odżywki bez filmformerów, jeśli ktoś ich unika ;).


Tym razem daruję sobie publikację anty-typów, ponieważ w doborze masek i odżywek dość często skład ma drugorzędną pozycję w stosunku do działania ;). 

U mnie zakupowa lista wciąż rośnie, a jak jest u Was?

2+2 gratis na pielęgnację włosów w Rossmannie: szampony



Zapewne większość z Was już wie, że w dniach 10-19 marca 2019 roku w Rossmannie zakupimy produkty do pielęgnacji, stylizacji i koloryzacji włosów w systemie 2+2 gratis ;). 


Po więcej informacji odsyłam Was do wcześniejszego posta TUTAJ, a na dzisiaj zaplanowałam mały przegląd szamponów wartych i niewartych uwagi ;). Moje zestawienie nie obejmuje suchych szamponów - nie używam, a w ich przypadku bez poznania właściwości aplikacyjnych ciężko by je było ocenić. Pamiętajcie również, że w przypadku szamponów jestem fanką mocnego mycia - nie omieszkałam jednak w spisie umieścić produktów bazujących na delikatnych detergentach ;).

Te szampony (moim zdaniem) są godne uwagi:

Szampony O'Herbal


Bazy myjące z mocnymi detergentami wzbogacone (w zależności od wersji) proteinami i ekstraktami roślinnymi mogą się podobać ;). Recenzję wersji do włosów kręconych i niezdyscyplinowanych znajdziecie TUTAJ. Przewiduję, że którąś z wersji przytargam z przeceny :D. 

Szampony Green Pharmacy


Niedrogie i całkiem nieźle myjące (pomimo dodatku filmformerów) szampony o mocnej bazie detergentowej wzbogaconej ekstraktami roślinnymi. Kolejny egzemplarz właśnie zużywa się w mojej łazience ;).

Szampony Joanna Naturia


To chyba moja ulubiona szamponowa seria. Przetestowałam dla Was kilka wersji: miód i cytryna (KLIK!), pokrzywa i zielona herbata (KLIK!), biosiarka i bursztyn (KLIK!) oraz mięta i wrzos (KLIK!) - z każdej byłam bardzo zadowolona. Trzeba jednak pamiętać, że są to naprawdę mocno oczyszczające preparaty, przez co nie u każdego się sprawdzą.

Szampony Seboradin


Szampony i w ogóle produkty Seboradin interesują mnie już od dawna. Normalnie wstyd - tyle czasu włosomaniaczę, a Sebusiów jeszcze nie testowałam :D. Rzesze zadowolonych użytkowników coraz bardziej przekonują mnie do zakupu :D.

Szampony Alterra


Naturalne, niedrogie produkty bazujące na mocnym detergencie (SCS) oraz wielu ekstraktach roślinnych. Mój rozbrat z nimi trwa na tyle długo, że koniecznie powinnam ponownie je przetestować ;). 

Szampony Biokap


Jeden z szamponów Biokap uświadomił mnie w przeszłości, że produkt do mycia może mieć więcej zalet niż tylko porządne domywanie. Więcej dowiecie się z recenzji TUTAJ - skład od tego czasu się nieco zmienił (w składzie pojawiły się mocne detergenty), jednak nadal szampony Biokap są na mojej chciejliście :D.

Szampony Alpecin


Szampony Alpecin to propozycja, której sama nie miałam jeszcze okazji stosować. Niemniej jednak zawierają naprawdę znaczące ilości substancji przeciwdziałających wypadaniu (np. kofeiny, protein, niacynamidu) połączone z mocnymi detergentami. Mogą się podobać ;)

Szampony micelarne Nivea


Kolejny nieprzetestowany jeszcze typ podrzucony mi przez Was ;). Podobno myje szatańsko dobrze, a dobry "rypacz" zawsze jest u mnie w cenie. Nie wykluczam nabycia go w trakcie promocji ;).

Szampony Tołpa


Ładne składy z delikatnymi bazami myjącymi i ekstraktami roślinnymi - dla poszukiwaczy szamponowej delikatności ;).

Szampony Petal Fresh


Zestawy delikatnych detergentów wzbogacone morzem ekstraktów roślinnych i witaminami - taki zestaw wygląda naprawdę nieźle i może zainteresować fanów delikatnego mycia ;). Warto jednak pamiętać, że im więcej ekstraktów tym więcej możliwości wystąpienia nadwrażliwości.

Szampon Basil Element


Tytułowy ekstrakt z bazylii występuje w nim w otoczeniu delikatnych detergentów oraz olei. Mocnego mycia nie będzie, ale fani delikatnych rozwiązań mogą być zadowoleni ;).

Szampony Natura Siberica


Kolejne bogate w ekstrakty delikatne szampony. Zawierają jednak spore dodatki pochodnej gumy guar - nie zawsze osiągniemy dzięki niemu odpowiedni stopień domycia.

Szampony, których nie polecam:

Szampony Schauma


Wypróbowałam w zasadzie jeden rodzaj (recenzja TUTAJ) i cóż - za Chiny Ludowe nie mogłam domyć nim włosów. Z tego też względu do całej serii jestem słabo nastawiona.

Szampon Biotebal 


Niestety, nie sprawdził się u mnie - przede wszystkim nie domywał mi włosów, a przy takim problemie nawet domniemane zagęszczenie mnie nie interesuje... Recenzję znajdziecie TUTAJ.

Co sądzicie o moich propozycjach? Znaleźliście wśród nich coś dla siebie?

Pielęgnacja, stylizacja i koloryzacja włosów: 2+2 gratis w Rossmannie!



Większość z Was pewnie już o tym wie, ale w dniach od 10 do 19 marca 2018 roku będziemy mogli zakupić w Rossmannie produkty do włosów w akcji 2+2 gratis! Nie będę ukrywać - ze wszystkich akcji Rossmanna te dotyczące włosów zawsze interesują mnie najbardziej :D.


Zapewne, jak przy poprzednich akcjach, promocja dotyczyć będzie członków Klubu Rossmann (zarówno stacjonarnie, jak i przy zakupach internetowych). Przy wyborze czterech (zapewne różnych) produktów objętych promocją dwa tańsze otrzymamy gratis ;). Spodziewam się również tego, że akcja będzie jednorazowa - będzie można z niej skorzystać tylko raz na daną Kartę Rossmann, jednak zawsze można do pomocy zwerbować naszych Panów :D. 

Obiecałam sobie, że skupię się na zmniejszaniu kosmetycznych zapasów przed przeprowadzką, ale cztery (lub ich wielokrotność... ;)) kosmetyki zawsze w jakimś kartonie się zmieszczą, prawda? :D. Postaram się sporządzić dla Was propozycje zakupowe z okazji tej promocji. Tyle tylko, że chyba nie będę czekać z tym na regulamin, bo szampony, odżywki, maski, środki stylizujące... każde wymaga chyba osobnego posta w moim przypadku, żeby nie tworzyć maksymalnych tasiemców xD.

Jak się Wam podoba ta akcja? Tworzycie już listy zakupowe czy może totalnie ją zignorujecie? ;).

Isana Professional, Kuracja do włosów z olejkiem arganowym - emolientowy pewniak za grosze!



Marka Isana to temat-rzeka w mojej pielęgnacji. Ile włosowych cudów od nich przetestowałam - trudno zliczyć. Część z nich została już wycofana, ale pojawiają się też nowe, warte uwagi produkty. Jedynie szamponów jeszcze gruntowniej nie sprawdziłam ;). Przy okazji jednej z rossmannowskich promocji do mojego koszyka wpadła Kuracja do włosów z olejkiem arganowym Isana Professional.


Solidna tuba z niewielkim otworem byłaby dobrym rozwiązaniem dla nieco rzadszego produktu - tutaj, by wydłubać całość mazidła trzeba niestety rozciąć opakowanie ;). Wraz ze zużyciem produkt tuba gnie się coraz mocniej, co pod koniec może średnio wyglądać na półce w łazience. Do wytrzymałości samego opakowania i wyglądu etykiet nie mam jednak żadnych uwag.

150ml tego produktu kosztuje grosze - obecnie całe 2,99zł. Dostępność: jedynie Rossmann.

Skład:


Emolienty syntetyczne (alkohole i estry tłuszczowe) wymieszane z nawilżaczami (gliceryna, glikol propylenowy, pantenol) wzbogacone antystatykiem i olejami: migdałowym i arganowym. Pod koniec składu znajdziemy kompozycję zapachową oraz substancje regulujące pH kosmetyku i konserwanty. Zawiera jeden filmformer w niewielkiej ilości - quaterium.

Warto  zauważyć, że jest w niej więcej oleju migdałowego niż arganowego, ale wiadomo, że ten drugi jest bardziej trendy i przyciąga więcej klientów :D. Skład wygląda na dobrze zbilansowany, bez grama protein - książkowy przykład odżywki emolientowej. 

Delikatny, waniliowo-orzechowy zapach nie jest wyczuwalny na włosach po myciu. Konsystencja jest bardzo gęsta, powiedziałabym nawet - masełkowa ;).


Kurację stosowałam zarówno przed jak i po myciu włosów, solo. Bez wtop się nie obyło - musiałam nauczyć się stosowania odpowiedniej ilości preparatu. Maseczka jest dość treściwa składowo i ciężka - na moje włosy wystarcza ilość wielkości dwóch orzechów laskowych, którą zmywam i spłukuję bez najmniejszych problemów. Przy większych bywały problemy z 3xP (przychlast, przetłuszcz, przyklap).  Najlepiej o jej działaniu opowie poniższe zdjęcie:



Świetne, pogodoodporne, błyszczące i nieobciążone loki (jeśli z nią nie przesadzimy ;)) o zacnym skręcie. Przy takich efektach aż chce mi się dalej włosy zapuszczać (czas je jednak podciąć - niektóre pasma potrafią mi się już nadmiernie "wyciągnąć", co widać ;)). Nie mam pojęcia dlaczego tak długo zwlekałam z jej zakupem - to ewidentnie był duży błąd ;).

Znacie to włosowe cudo od Isany? ;) Jak u Was się sprawdza?

P.S. Na zakup tej kuracji przydadzą się karty podarunkowe Rossmann, które można zgarnąć w konkursie na Fanpage ;).

Kallos Mango - kolejna maska w rodzinie Kallos: analiza składu



Rodzina masek Kallos rozrasta się bardzo szybko ;). Obiecałam sobie, że kiedyś wypróbuję wszystkie i zrobię ich porównanie na blogu, ale... nie nadążam z próbowaniem, a głowa tylko jedna nadal xD. Do tej pory zrecenzowałam już (kliknięcie w nazwę przeniesie Was do recenzji):


Tym razem, dzięki pomocy i za zgodą Patrycji z grupy CG, mam dla Was skład kolejnej, nowej maski Kallos: tym razem w wersji Mango :D. Kupić można go bez większych problemów w sieci (Allegro, drogerie internetowe), jednak sądzę, że niedługo pojawi się stacjonarnie ;). Zdjęcie pochodzi z drogerii Ezebra.


Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Aminopropyl Dimethicone, Isohexadecane, Parfum, Mangifera Indica Seed Oil, Citric Acid, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazoline, Methylisothiazoline.

Składowa baza jest tak typowa dla masek Kallos, że już po niej samej można w ciemno obstawiać producenta ;). Emolient, antystatyk/emulgator, kondycjoner (filmformer modyfikowany, co poprawia łatwość jego zmycia), kolejny emolient i kompozycja zapachowa, a dopiero po niej znajdziemy olej z nasion mango, glikol propylenowy (nawilżacz) oraz konserwanty i regulatory pH. Ten produkt śmiało można zaliczyć w poczet masek emolientowych, jednak będzie on najprawdopodobniej dość lekki. Niemniej jednak znajdzie pewnie sporo zwolenników (w tym mnie :D) wśród osób nie potrzebujących dużego dociążenia.

Pomimo zawartości filmformeru (sądzę, że nie większej niż 2-3%, patrząc na składowe otoczenie) może się naprawdę nieźle sprawdzić przy myciu włosów odżywką. Sama pamiętam, jak dobrze myło się włosy w balsamach Potter's (gdy jeszcze mogłam to robić) zawierających podobnie zmodyfikowany silikon. Biorąc pod uwagę wielką objętość i niską cenę - to może być naprawdę świetny, myjący wybór.

U mnie zapewne zostałby użyty jako baza do miksów, maska solo przed i po myciu, podkład na lub pod olej albo maska do glossa z Cassią (więcej informacji TUTAJ). Dołącza do wersji Biotin oraz Fig: do kupienia w przyszłości ;).

Jesteście zainteresowane nowym, włosowym dzieciątkiem ze stajni Kallos? Bo ja tak :D

P.S. Przypominam o konkursie na FB - karty upominkowe Rossmann czekają :D

Femina Intimea - następcy Biedronkowych produktów Intimea: analizy składów



Spory zapas mojego ulubionego myjadła do wszystkiego - różowej Intimei z Biedronki (więcej informacji TUTAJ) spowodował, że dopiero dzięki Wam zauważyłam zmianę na sklepowych półkach. Intimea została zastąpiona przez linię Femina Intimea, która zawiera m.in. Kremowy płyn Profilaktyka oraz Emulsję ochronną do higieny intymnej. Przed obejrzeniem składów byłam w sporym stresie, bo cudo pokroju różowej Intimei, stosowanej przeze mnie prawie do wszystkiego, trafia się rzadko, a producenci lubią kasować produkty świetne -.-. Uspokoiłam się jednak szybko, ale o tym - niżej ;).

Femina Intimea Kremowy płyn Profilaktyka


Skład:


Ta dam! Różowa Intimea w nowym opakowaniu i pod nową nazwą ;). Skład jest dokładnie taki sam. Krótko, zwięźle i na temat - bazą są detergenty amfoteryczne i niejonowe (próżno w nim szukać mocnych detergentów anionowych ;)). Zawiera również betainę, glicerynę, laktitol, ksylitol, kwas mlekowy, ekstrakty z czarnej herbaty i liści oliwek, pantenol, kopolimer, kompozycję zapachową, glikol propylenowy i konserwanty. 

Skład ładny, dość krótki, nie udziwnionych i obiektywnie przyjazny ;). Gdy przerzedzę zapasy sprawdzę na sobie, czy producent nie pogmerał w stężeniach poszczególnych składników i czy w związku z tym nie zmieniło się zacne działanie tej formuły.

Femina Intimea Emulsja ochronna


Skład:


W tej wersji mamy już do czynienia z mieszanką detergentów siarczanowych i amfoterycznych (z SLES) zamkniętych od razu kompozycją zapachową ;). Po niej znajdziemy filmformer (kopolimer), glikol butylenowy, alantoinę (nawilżacze), ekstrakt z rumianku, kwas mlekowy i trzy konserwanty, nie budzące jednak moich wątpliwości.

Zapowiada się mocne myjadło, które być może sprawię sobie do oczyszczania włosów ;). W deklarowanej funkcji raczej nie będę go używać - same detergenty przed zapachem to może być za dużo dla wrażliwych okolic ;). Niemniej jednak sądzę, że znajdzie ono wielu zwolenników także w zastosowaniu dedykowanym.

Stwierdzam wykonanie rebrandingu bez strat w zacnej formule ;). Stosowaliście kiedykolwiek różową Imtimeę? A może macie już doświadczenia z nowymi wersjami Femina Intimea? Jeśli tak - podzielcie się wrażeniami ;).

P.S. Pamiętajcie o konkursie na FB, w którym można zgarnąć karty upominkowe Rossmann o wartości 100zł każda :D

Be Beauty Woda micelarna Clear - limitowany przyjemniaczek za grosze



Wprawdzie niedawno pisałam Wam o innym, różanym płynie micelarnym od Evree (recenzja TUTAJ), jednak dziś przychodzę do Was z kolejnym: tym razem wprost z Biedronki ;). Mój pośpiech spowodowany jest tym, że Woda micelarna Be Beauty Care Clean (dla cery mieszanej i tłustej) jest, wg opakowania, produktem limitowanym (może więc w każdej chwili zniknąć magicznie z półek). Mam jednak szczerą nadzieję, że wejdzie na stałe do oferty ;). Biedronkowe micele wspominam różnie - jeden, w wersji Sensitive, wcale nie był taki delikatny (więcej - TUTAJ), jednak wersja Clean jest dużo lepsza :D


Przeźroczysta i całkiem solidna plastikowa butelka z ascetycznymi, wręcz farmaceutycznymi etykietami to miła odmiana od dużych dawek pstrokacizny ;). Trzeba jednak uważać na zamknięcie - dość łatwo można oberwać zawleczkę ;).

Za 400ml płynu zapłaciłam 6,99zł - prawie jak za darmo ;).

Skład:


Krótko, zwięźle i na temat - dwie delikatne substancje powierzchniowo czynne pozwolą na usunięcie makijażu i innych zanieczyszczeń ze skóry. Glikol propylenowy wraz z pantenolem pełni funkcję nawilżającą, a ekstrakty z cytronu i pigwy mają za zadanie dopieścić skórę skłonną do zanieczyszczania. Końcówka składu to regulatory pH, kompozycja zapachowa i konserwant nie budzący moich wątpliwości. Niewielki dodatek soli kuchennej nie powinien zostać dostrzeżony przez skórę, jednak posiadacze cery wrażliwej powinni mieć się na baczności zawsze ;).

Pieni się po wstrząśnięciu i jak dla mnie, pomimo kompozycji zapachowej... zapachu praktycznie nie posiada :D.

Bardzo dobrze sprawdza się zarówno jako produkt do oczyszczania twarzy solo, jak i zastosowany tuż po myciu twarzy żelem. Pozostawia skórę oczyszczoną i odświeżoną, bez lepkiej warstwy, uczucia ściągnięcia czy przesuszeń. Przed pierwszym zastosowaniem go do demakijażu oczu miałam sporego pietra (po wcześniejszych doświadczeniach TUTAJ), jednak poradził sobie świetnie - podrażnień żadnych nie zanotowałam, a po 10 sekundach trzymania wacików jednym pociągnięciem usunęłam tusz ;). Wielką butlę będę zużywać dość długo, więc stosunek cena:wydajność:działanie wypada w przypadku tego micela niesamowicie korzystnie :D.

Jeśli tylko macie Biedrę od nosem i kończący się płyn micelarny w łazience - polecam uzupełnić nim zapasy ;). Chętnie poznam też Waszych micelowych ulubieńców ;).

Imieninowe chwalipięctwo + konkurs dla Was!



Moje urodziny są dość konkretnie skorelowane z imieninami - dzieli je 6 dni ;). Właśnie dzisiaj wypadają te "mniej popularne" imieniny Katarzyny, które są moim świętem. Tegoroczne urodziny były dla mnie magiczne - rozpoczęły się od przepięknego prezentu od mojej klasy:


A ja, głupia, zdjęcie zrobiłam dopiero po zdjęciu ozdób xD. Otrzymałam również drugi słodki prezent - przepyszną, domową cynamonkę, którą niestety... zbyt szybko zjadłam ;D.

Mój M. prezentem wręcz mnie zastrzelił ;). Oczywiście, z myślą o bliżej nieokreślonej przyszłości we własnym domu czasami przeglądałam toaletki. Niektóre mi się podobały bardziej, inne mniej, ale najpiękniejszą znalazł mi... facet :D


Dostawię z boku jakąś wielką komodę chyba :D.

Moja rodzina i znajomi także wywołali wielką radość swoimi prezentami ;). Kawa w chemicznym kubeczku smakuje najlepiej, planszówka czeka na rozdziewiczenie, a dwa brakujące tomy "Północnej drogi" już zamówiłam :D. Najpierw jednak doczytam "Grę w kości" ;). Otrzymałam również miliard kart prezentowych, które skrupulatnie wykorzystam :D. Moi bliscy absolutnie wiedzą, jak trafić w mój gust :D.


Dla Was mam natomiast konkurs na Fanpage (KLIK!), w którym można zgarnąć 4 karty upominkowe drogerii Rossmann - każda o wartości 100zł :D. 


Wystarczy zrecenzować aplikację Moja Gazetka i link do recenzji umieścić w komentarzu pod postem konkursowym. Zgłoszenia będę przyjmować do 23 lutego do godziny 23:59 ;).

Powodzenia!