2+2 gratis na pielęgnację twarzy w Rossmannie: toniki

Temat majowej promocji 2+2 gratis na pielęgnację twarzy w Rossmannie przez jakiś czas będzie tutaj jednym z głównych tematów ;). Nie ukrywam, że pielęgnacja twarzy jest jednym z moich koników (może o jedno oczko niżej niż włosomania ;)), więc szykuję się na zakupy ;). Szczegóły promocji, która rozpocznie się już 21 maja, znajdziecie TUTAJ. Mam dla Was również 4 zestawy kosmetyków Alterra do zgarnięcia w akcjach na FB i IG - zapraszam!


W przeszłości podrzucałam Wam już różnorakie, rossmannowskie typy zakupowe:

Maseczki i kuracje

Wczoraj natomiast poszerzyłam listę żeli i pianek oczyszczających - świetnie, że coraz mocniej powiększa się liczba twarzowych myjadeł o zacnych składach bazujących na delikatnych detergentach. Dzisiaj zabiorę się za toniki, których pierwotną listę znajdziecie TUTAJ - poniższe zestawienie będzie jego uzupełnieniem ;).

Toniki Ziaja


Jedna z najbardziej znanych polskich marek podąża w bardzo dobrym kierunku ze zmianami składów swoich kosmetyków, co widać także we wnętrzach toników, które zawierają coraz więcej składników aktywnych. Warto byłoby jeszcze popracować nad doborem konserwantów, jednak osoby nie będące wrażliwcami mogą być ukontentowane ;).

Tonik Alterra


Oczywiście, można przyczepić się etanolu występującego na początku składu, jednak ta marka do perfekcji opanowała wykorzystanie tego surowca w roli konserwantu z maksymalnym ograniczeniem jego efektów ubocznych. W tym produkcie nie zabrakło ekstraktów oraz nawilżaczy, które niwelują działanie zastosowanego etanolu. Wrażliwsze cery powinny jednak zachować ostrożność ;).

Soraya Plante Esencja tonizująca


Nowa seria firmy Soraya to absolutnie jedna z najciekawszych propozycji na zbliżającą się promocję. Znowu jest pięknie: nawilżacze, ekstrakty roślinne, glukonolakton i łagodna kompozycja konserwująca robią bardzo dobre wrażenie. Na uwagę zasługuje też brak kompozycji zapachowej.

Obserwując zmieniający się rynek dochodzę do wniosku, że toniki są powoli wypierane przez płyny micelarne. Sama chętniej korzystam z tych drugich ;). A jak jest u Was ze stosowanie toników?

2+2 gratis na pielęgnację twarzy w Rossmannie: żele i pianki oczyszczające

Już całkowicie oficjalnie możemy mówić o kolejnej promocji Rossmanna w wersji 2+2 gratis, która tym razem będzie dotyczyć kosmetyków z kategorii Pielęgnacja twarzy. Członkowie Klubu Rossmann, przy zakupie 4 różnych produktów objętych promocją (regulamin i lista kosmetyków pojawi się zapewne tuż przed rozpoczęciem akcji) w dniach 21-31 maja 2019 dwa tańsze kosmetyki otrzymają gratis. 


W przeszłości podrzucałam Wam już różnorakie, rossmannowskie typy zakupowe:

Maseczki i kuracje

Obecnie zamierzam je jedynie zaktualizować o nowe pozycje ;). Na pierwszy ogień pójdą żele i pianki oczyszczające - stare zestawienie zobaczycie TUTAJ - poniżej znajdziecie tylko nowe cuda :D.

Żele Biotanique: łagodny i micelarny


Obydwa wspomniane żele bazują na łagodnych detergentach wzbogaconych szeregiem ekstraktów. Ich węglowy brat zawiera już SLES, jednak nawet on może się sprawdzić do mocniejszego oczyszczania cery, bo również skład ma całkiem ładny ;).

Soraya Plante: żel i pianka


Przepiękne i całkiem krótkie składy bogate we wszelkiego rodzaju ekstrakty roślinne. Jeśli dodamy do tego łagodne detergenty odpowiednie do codziennej pielęgnacji cery otrzymamy produkty naprawdę godne uwagi ;). Coś czuję, że seria Plante od Soraya pojawi się tutaj jeszcze nie raz!

AA: emulsje i żele


Po raz kolejny mam okazję pochwalić łagodny skład myjący wzbogacony sporymi ilościami nawilżaczy (w tym alantoiny, mocznika czy pantenolu). Nieobce są też kosmetykom AA białka czy aminokwasy, a także witaminy A, E i lecytyna.



Pełną recenzję tego produktu znajdziecie TUTAJ. Powiadam - naprawdę warto się nim zainteresować ;).

Tworzycie już listy zakupowe czy też może ta akcja w ogóle Was nie interesuje? Obawiam się, że wykorzystam obie karty (moją i M.) :D.

2+2 gratis na pielęgnację włosów w Rossmannie: szampony



Zapewne większość z Was już wie, że w dniach 10-19 marca 2019 roku w Rossmannie zakupimy produkty do pielęgnacji, stylizacji i koloryzacji włosów w systemie 2+2 gratis ;). 


Po więcej informacji odsyłam Was do wcześniejszego posta TUTAJ, a na dzisiaj zaplanowałam mały przegląd szamponów wartych i niewartych uwagi ;). Moje zestawienie nie obejmuje suchych szamponów - nie używam, a w ich przypadku bez poznania właściwości aplikacyjnych ciężko by je było ocenić. Pamiętajcie również, że w przypadku szamponów jestem fanką mocnego mycia - nie omieszkałam jednak w spisie umieścić produktów bazujących na delikatnych detergentach ;).

Te szampony (moim zdaniem) są godne uwagi:

Szampony O'Herbal


Bazy myjące z mocnymi detergentami wzbogacone (w zależności od wersji) proteinami i ekstraktami roślinnymi mogą się podobać ;). Recenzję wersji do włosów kręconych i niezdyscyplinowanych znajdziecie TUTAJ. Przewiduję, że którąś z wersji przytargam z przeceny :D. 

Szampony Green Pharmacy


Niedrogie i całkiem nieźle myjące (pomimo dodatku filmformerów) szampony o mocnej bazie detergentowej wzbogaconej ekstraktami roślinnymi. Kolejny egzemplarz właśnie zużywa się w mojej łazience ;).

Szampony Joanna Naturia


To chyba moja ulubiona szamponowa seria. Przetestowałam dla Was kilka wersji: miód i cytryna (KLIK!), pokrzywa i zielona herbata (KLIK!), biosiarka i bursztyn (KLIK!) oraz mięta i wrzos (KLIK!) - z każdej byłam bardzo zadowolona. Trzeba jednak pamiętać, że są to naprawdę mocno oczyszczające preparaty, przez co nie u każdego się sprawdzą.

Szampony Seboradin


Szampony i w ogóle produkty Seboradin interesują mnie już od dawna. Normalnie wstyd - tyle czasu włosomaniaczę, a Sebusiów jeszcze nie testowałam :D. Rzesze zadowolonych użytkowników coraz bardziej przekonują mnie do zakupu :D.

Szampony Alterra


Naturalne, niedrogie produkty bazujące na mocnym detergencie (SCS) oraz wielu ekstraktach roślinnych. Mój rozbrat z nimi trwa na tyle długo, że koniecznie powinnam ponownie je przetestować ;). 

Szampony Biokap


Jeden z szamponów Biokap uświadomił mnie w przeszłości, że produkt do mycia może mieć więcej zalet niż tylko porządne domywanie. Więcej dowiecie się z recenzji TUTAJ - skład od tego czasu się nieco zmienił (w składzie pojawiły się mocne detergenty), jednak nadal szampony Biokap są na mojej chciejliście :D.

Szampony Alpecin


Szampony Alpecin to propozycja, której sama nie miałam jeszcze okazji stosować. Niemniej jednak zawierają naprawdę znaczące ilości substancji przeciwdziałających wypadaniu (np. kofeiny, protein, niacynamidu) połączone z mocnymi detergentami. Mogą się podobać ;)

Szampony micelarne Nivea


Kolejny nieprzetestowany jeszcze typ podrzucony mi przez Was ;). Podobno myje szatańsko dobrze, a dobry "rypacz" zawsze jest u mnie w cenie. Nie wykluczam nabycia go w trakcie promocji ;).

Szampony Tołpa


Ładne składy z delikatnymi bazami myjącymi i ekstraktami roślinnymi - dla poszukiwaczy szamponowej delikatności ;).

Szampony Petal Fresh


Zestawy delikatnych detergentów wzbogacone morzem ekstraktów roślinnych i witaminami - taki zestaw wygląda naprawdę nieźle i może zainteresować fanów delikatnego mycia ;). Warto jednak pamiętać, że im więcej ekstraktów tym więcej możliwości wystąpienia nadwrażliwości.

Szampon Basil Element


Tytułowy ekstrakt z bazylii występuje w nim w otoczeniu delikatnych detergentów oraz olei. Mocnego mycia nie będzie, ale fani delikatnych rozwiązań mogą być zadowoleni ;).

Szampony Natura Siberica


Kolejne bogate w ekstrakty delikatne szampony. Zawierają jednak spore dodatki pochodnej gumy guar - nie zawsze osiągniemy dzięki niemu odpowiedni stopień domycia.

Szampony, których nie polecam:

Szampony Schauma


Wypróbowałam w zasadzie jeden rodzaj (recenzja TUTAJ) i cóż - za Chiny Ludowe nie mogłam domyć nim włosów. Z tego też względu do całej serii jestem słabo nastawiona.

Szampon Biotebal 


Niestety, nie sprawdził się u mnie - przede wszystkim nie domywał mi włosów, a przy takim problemie nawet domniemane zagęszczenie mnie nie interesuje... Recenzję znajdziecie TUTAJ.

Co sądzicie o moich propozycjach? Znaleźliście wśród nich coś dla siebie?

Do -40% na pielęgnację włosów w Hebe: polecenia i... zaskoczenia



Po dość długim okresie kosmetycznego regresu w kwestii zakupów łaskawszym okiem zerkam na promocje kosmetyczne. Tym razem w oko wpadła mi oferta drogerii Hebe, gdzie od 19 do 25 października kupimy produkty do pielęgnacji włosów do 40% taniej. Słówko "do" zaniepokoiło mnie od razu, i jak się okazało - słusznie xD. Akcja nie dotyczy produktów profesjonalnych, naturalnych, dla dzieci oraz koloryzacji i stylizacji włosów. 



Miałam po drodze, więc zajrzałam do sklepu Hebe na Floriańskiej w Krakowie. Od razu mogę się pochwalić, że sama niczego nie kupiłam, ale o powodach napiszę Wam nieco później ;).

Czym warto się zainteresować w czasie tej akcji? A proszę, mam kilka typów ;)


OleoKremy Biovax pokochałam miłością wzajemną (TUTAJ znajdziecie analizy ich składów, a TUTAJ ich recenzję porównawczą) i znajdziecie je na tej promocji, ale rabat ich nie dobił do 40% xD.


Linia 01. Basil Element (analizy składów znajdziecie TUTAJ) przyciąga uwagę (zbyt) rzadko widywanym w kosmetykach do włosów ekstraktem z bazylii. Testuję obecnie odżywkę i powiem, że jestem zadowolona ;)


Linia O'Herbal sprawdza się u mnie wyjątkowo dobrze (kilka recenzji: spray - KLIK!, odżywka z miętą - KLIK! i szampon do włosów kręconych - KLIK!), podobnie jak produkty Dr Sante tej samej firmy - Elfa Pharm (recenzje masek: KLIK!KLIK! i KLIK!, analiza porównawcza: KLIK!). W tym przypadku rabat również nie rozbił banku ;).


Odżywki w piance Jantar - jedną już nawet testuję (z obiecującymi efektami!) i ich cena jest bardzo korzystna w czasie trwania promocji ;). Analizę składu mojej wersji znajdziecie TUTAJ.

Chcę Wam też nieco opowiedzieć o moich smuteczkach związanych z tą promocją. Bardzo żałowałam, że produkty profesjonalne nie wchodzą do rabatów z dwóch powodów:


Kosmetyki Chantal Prosalon kuszą mnie mocno od czasu, gdy świetnie sprawdziła się u mnie maska arganowa (recenzja: KLIK!). Niestety, jako produkt profesjonalny nie zakwalifikowały się pod promocję (chociaż i tak są obecnie nieco przecenione ;)).


Kolejne pokuszenie, które swój początek wzięło w Biedronce (analizy składów: KLIK!). Niestety - są produktami profesjonalnymi, więc przeceny - brak.

Muszę się przyznać, że do Hebe udałam się z konkretnym planem. Chciałam kupić dwa nieznane mi z autopsji Kallosy: Fig i Biotin. Moje zaskoczenie było bezcenne, gdy okazało się, że Kallosy także są produktami profesjonalnymi wg Hebe xD.


Bawią mnie też nieco karteczki z napisem "Tylko w Hebe", co jak wiadomo - nie jest prawdą ;). Ciekawostką niech będzie też fakt, że maski Seri również są produktami profesjonalnymi ;)


Rozczarowanie brakiem Kallosowej przeceny zaważyło na rezygnacji z zakupów ;). Ogólnie, po wizycie w drogerii, cały urok tej przeceny dla mnie prysł.

Ale może u Was było inaczej i przynieśliście do domu coś ciekawego? ;)

Isana, Krem-koncentrat do rąk z witaminą E i gliceryną - hit... nie spełniający obietnicy producenta ;)



Przyznaję, że kwestie kremowania dłoni traktuję mocno po macoszemu. Szczerze nie cierpię uczucia tłustych rąk, dlatego główną metodą pielęgnacji moich łapek jest warstwa odżywczego mazidła nałożona na skórę pod bawełniane rękawiczki. Stałam się w tym względzie bardziej systematyczna po niemiłej historii z acetonem, jaka spotkała mnie w tym roku (KLIK!). Przy okazji rozdziewiczyłam do testów Koncentrat do rąk z witaminą E i gliceryną marki Isana, który otrzymałam w jednej z rossmannowych paczek. Ciekawi jak się sprawdził? ;)


Koncentrat dostajemy w malutkiej, pękatej tubie. Moje oko cieszy kolorystyka tuby - błękity i wszelkie inne niebieskości zawsze są u mnie na dużym propsie ;). Całość wygląda estetycznie i jest całkiem odporna na uszkodzenia. Niewielki otwór pozwala na dokładne dozowanie, a samo zamknięcie nie odrywa się bez powodu ;).

75ml koncentratu kosztuje 7,49zł (bez promocji, dostępny w Rossmannie).

Skład:


Mieszanka gliceryny (humektant-nawilżacz) i kwasów oraz alkoholi tłuszczowych (emolienty) ma duży potencjał natłuszczająco-nawilżający i regeneracyjny. Koncentrat zawiera też sporą dawkę witaminy E. Dodatek surfaktantu (śladowy) służy lepszemu rozsmarowaniu kosmetyku. Całość zamykają konserwanty, kompozycja zapachowa i regulator pH. 

Tłusto i nawilżająco - czego więcej można oczekiwać od kremiszcza do rąk? ;) Skład podoba mi się także ze względu na jego prostotę. Ciężko byłoby sobie nim zrobić krzywdę nawet w przypadku skóry wrażliwej ;).

Ma konsystencję bardzo gęstego, białego kremu (przyrównałabym ją może nawet do maści) o mydlanym, nienachalnym zapachu.


Producent chwali się na opakowaniu szybkim wchłanianiem koncentratu... co jest niestety nieprawdą ;). Po aplikacji łapki się mocno lepią przez dłuższy czas, dlatego też polecałabym jego stosowanie pod bawełniane rękawiczki na noc (tak też stosowałam go sama). Szybkie kremowanie nim w ciągu dnia odpada ;).

Za nieprzesadzone natomiast uważam informacje o tym, że opakowanie wystarcza na około 300 aplikacji - już małe "ziarenko" koncentratu pozwala na dokładne pokrycie całych dłoni i paznokci.

Łapki rano po jego zastosowaniu są przyjemnie miękkie, odpowiednio nawilżone i natłuszczone. Nic się też nie klei ;). Najlepszą jego reklamą jest jednak obecny stan moich paznokci i skórek (jak było jeszcze niedawno możecie porównać TUTAJ):


Skórki wyglądają dużo lepiej, a i blask płytki powoli powraca ;). Końcówki paznokci jeszcze czasami się rozdwajają, ale zapewne potrwa to aż do całkowitego odrośnięcia płytki. Nie spodziewałam się jednak nawet takiego efektu ;).

Uważam, że warto wziąć go pod uwagę przy okazji kolejnej wizyty w Rossmannie. Sama z całą pewnością jeszcze do niego wrócę ;).

Czym kremujecie swoje dłonie?

P.S. Zapraszam Was serdecznie do wzięcia udziału w konkursie na fanpage bloga (KLIK!) ;).

Moja pielęgnacja twarzy: demakijaż "niezgodny ze sztuką"



Trochę zaniedbałam tą serię, ale postaram się poprawić ;). Odpowiedni demakijaż, mimo tego, że mój makijaż jest bardzo lekki, był krokiem milowym w opanowaniu moich zmian trądzikowych. Najczęściej spotykanym podejściem jest użycie odpowiedniego produktu do demakijażu, zwykle mleczka lub płynu micelarnego, zaaplikowanego na wacik. U mnie jest trochę inaczej ;)

Problemy skórne V: domowa próba uczuleniowa - tak ważna, tak zaniedbywana



Dziś chciałabym poruszyć temat niezmiernie ważny: dlaczego próba uczuleniowa jest tak ważna i dlaczego nie powinniśmy jej zaniedbywać. Większość niepożądanych reakcji ze strony skóry można byłoby uniknąć wykonując prosty zabieg w warunkach domowych. 


Wykonanie domowej próby uczuleniowej jest bardzo proste: próbkę kosmetyku/preparatu/domowej mieszanki nakładamy na skórę (czystą, niepokrytą żadnym kremem/balsamem, czymkolwiek: za uchem, w zgięciu łokcia/kolan, w pachwinie lub na szyi poniżej linii włosów) i obserwujemy reakcję skóry przez 48h. Jeśli nie zauważymy żadnego podrażnienia/pieczenia/przesuszenia/zaczerwienienia/swędzenia itp. w tym czasie - możemy przystąpić do użycia tego kosmetyku zgodnie z przeznaczeniem ;).