Co moim włosom pomogło?
Takowe pytanie padło kilka razy w postach dodanych przeze mnie w okresie jubileuszu. Odpowiedzi na to pytanie... nie ma :P Przynajmniej takiej jednoznacznej.
Dlaczego? Bo wszystko, czego używałam, na danym etapie regeneracji włosia mi odpowiadało, a później odpowiadać przestawało.
Dlaczego? Swoją imprezę z włosomaniactwem zaczynałam od kudełek steranych życiem - możecie o tym poczytać w poście jubileuszowym. Włosy z tego okresu mogę opisać jako wysokoporowate.
Pielęgnację zaczęłam od olejowania olejem kokosowym, mycia Isaną Babassu i odżywiania maskami z miodem i wszystkim, co trafiło mi się w kuchni. Włosy nie były ani trochę obciążone! A oczyszczane tylko raz na miesiąc prostym, mocnym szamponem.
Następnie zaczęła mi spadać porowatość = pojawiło się obciążenie po Isanie. Więc przerzuciłam się na Hegrona i Pottersy, z 1,5 miesiąca był spokój.
Odkryłam płukankę lnianą - ujarzmiacza i porządkowacza loków ;)
I znów powtórka z rozrywki - popełniłam jeden z większych błędów - zaczęłam myć włosy metodą odżywkowanie-mycie-odżywkowanie z szamponem Babydream jako myjadło, w późniejszym okresie myjąc już nim całe włosy. Jak to się skończyło - przeczytać można TUTAJ.
Odkryłam potem Facelle Sensitive, żel do higieny intymnej, któremu peany pochwalne śpiewać będę. I mniej więcej po zakończeniu przygody z BD zaczęłam częściej myć włosy mocniejszymi myjadłami(obecnie jest to szampon Green Pharmacy w ramach testów) - bo osiągnęłam niskoporowatość = gdy zbytnio przyszaleję z odżywianiem, to obciążenie gwarantowane.
Do pielęgnacji dochodziły kolejne oleje: orzech włoski, oliwka BD, winogrono, masło shea, ostatnio palmowy oraz kremowanie kremem do rąk z Biedronki(KLIK) oraz kremami Isany(KLIK i KLIK). Nigdy nie miałam problemów ze zmyciem żadnego z nich, a najbardziej lubię całonocne olejowania. Gdy nie mam tyle czasu - robię maskę przedmyciową z dodatkiem oleju ~ 0,5h.
A co zmieniło częstotliwość mojego mycia kudełek z codziennego do raz na 2-3 dni możecie przeczytać TU.
Przez prawie całą pielęgnację jestem wierna maskom Bingo Spa(i nie zamierzam ich opuścić:P), a obecnie w ramach testowania używam także Balsamu Green Pharmacy.
I mały bonus ;)
Moje trzydniowe kłaczki na zdjęciu bez lampy ;) Wracam do posiadania przedziałka, bo włosy z dawnej grzywki powoli dorastają do reszty ;)
Dlaczego? Bo wszystko, czego używałam, na danym etapie regeneracji włosia mi odpowiadało, a później odpowiadać przestawało.
Dlaczego? Swoją imprezę z włosomaniactwem zaczynałam od kudełek steranych życiem - możecie o tym poczytać w poście jubileuszowym. Włosy z tego okresu mogę opisać jako wysokoporowate.
Pielęgnację zaczęłam od olejowania olejem kokosowym, mycia Isaną Babassu i odżywiania maskami z miodem i wszystkim, co trafiło mi się w kuchni. Włosy nie były ani trochę obciążone! A oczyszczane tylko raz na miesiąc prostym, mocnym szamponem.
Następnie zaczęła mi spadać porowatość = pojawiło się obciążenie po Isanie. Więc przerzuciłam się na Hegrona i Pottersy, z 1,5 miesiąca był spokój.
Odkryłam płukankę lnianą - ujarzmiacza i porządkowacza loków ;)
I znów powtórka z rozrywki - popełniłam jeden z większych błędów - zaczęłam myć włosy metodą odżywkowanie-mycie-odżywkowanie z szamponem Babydream jako myjadło, w późniejszym okresie myjąc już nim całe włosy. Jak to się skończyło - przeczytać można TUTAJ.
Odkryłam potem Facelle Sensitive, żel do higieny intymnej, któremu peany pochwalne śpiewać będę. I mniej więcej po zakończeniu przygody z BD zaczęłam częściej myć włosy mocniejszymi myjadłami(obecnie jest to szampon Green Pharmacy w ramach testów) - bo osiągnęłam niskoporowatość = gdy zbytnio przyszaleję z odżywianiem, to obciążenie gwarantowane.
Do pielęgnacji dochodziły kolejne oleje: orzech włoski, oliwka BD, winogrono, masło shea, ostatnio palmowy oraz kremowanie kremem do rąk z Biedronki(KLIK) oraz kremami Isany(KLIK i KLIK). Nigdy nie miałam problemów ze zmyciem żadnego z nich, a najbardziej lubię całonocne olejowania. Gdy nie mam tyle czasu - robię maskę przedmyciową z dodatkiem oleju ~ 0,5h.
A co zmieniło częstotliwość mojego mycia kudełek z codziennego do raz na 2-3 dni możecie przeczytać TU.
Przez prawie całą pielęgnację jestem wierna maskom Bingo Spa(i nie zamierzam ich opuścić:P), a obecnie w ramach testowania używam także Balsamu Green Pharmacy.
I mały bonus ;)
Moje trzydniowe kłaczki na zdjęciu bez lampy ;) Wracam do posiadania przedziałka, bo włosy z dawnej grzywki powoli dorastają do reszty ;)
Fajne loczki ;)
OdpowiedzUsuńJaka burza loków!;D
OdpowiedzUsuńJakie śliczne loczki :)
OdpowiedzUsuńfajne loczki i bardzo ładny kolorek;)
OdpowiedzUsuńale jesteś ZAKRĘCONA ;D Ja też chce żeby mi porowatość spadła ;[ bo się zamęcze ;d
OdpowiedzUsuńA potem się zamęczysz suszeniem xD
UsuńHaha że długo ? Wole się pomęczyć i tak same schną niż cały dzień w koczku ;D bo mnie domownicy z miotłą mylą :(
UsuńPierwszą odżywką jaką kupiłam także była Isana z olejkiem babassu. Teraz nie mogę nadziwić się jak mogłam nie wierzyć w magię rosyjskich kosmetyków. maska drożdżowa uratowała moje włosy i zaczęły dzielnie rosnąć
OdpowiedzUsuńŚliczne loczki, ale jak widzę, musiałaś się sporo natrudzić jeśli chodzi o pielęgnację :)
OdpowiedzUsuńMasz piękne loki!
OdpowiedzUsuńTrzydniowe? Wow! I jakie piękne kręciołki!
OdpowiedzUsuńPowiedz mi proszę czym się objawia owo 'przekwaszenie' włosów? Nie chcę przesadzić z płukanką octową :-)
Objawy są trochę takie, jakbyś przypaliła włosy, jednak nietrwałe - szorstkość, matowość, miotła z kudełek.
UsuńOoook, dzięki - póki co nic takiego się nie dzieje, ale będę monitorować kłaczki :-)*
UsuńAle kręciołki!:)
OdpowiedzUsuńTrzydniowe? Ja coraz rzadziej noszę moje "kręcioły" bo wytrzymują tylko jeden dzień a na drugi są już klapnięte i splątane ;(
OdpowiedzUsuńMocny stylizator fajną rzeczą jest xD
UsuńNie zła przygoda :)
OdpowiedzUsuńA jak sprawdza się u Ciebie olej palmowy? bo ja używam go czasem, ale śmierdzi nie miłosiernie, brudzi wszystko wokoło a w dodatku nie widzę żadnych efektów....
Mi się podoba, ale ja lubię wnikające. I mi mało co śmierdzi ;)
Usuńmoja grzywa też się zrównała z resztą, ale mam za duże czoło na przedziałek na środku ;(
OdpowiedzUsuńa włosiska masz cudne i to na 3ci dzień! ;)
Mam bardzo wysokie czoło, ale jakoś się tym nie przejmuje ;)
UsuńEch, mnie też isana obciąża, znów się martwiłam że to tylko mój wymysł, ale widzę że nie. Niskoporowe zdrowe, ale mają swoje wymagania, oj mają...
OdpowiedzUsuńNiskoporom nie podskoczysz xD
UsuńChyba żartujesz - to są trzydniowe włosy? Szok po prostu, takie ładne ;)
OdpowiedzUsuńSwietnie wygladaja, zwlaszcza ze to 3 dniowe wlosy :)
OdpowiedzUsuńcudowne widziałam na żywo :)))
OdpowiedzUsuńale loki :)
OdpowiedzUsuńu mnie nowy wpis :)
piękne loczki <3
OdpowiedzUsuńJakie śliczne kręcioły!
OdpowiedzUsuńUwielbiam Twoje włosy! Na żywo są jeszcze piękniejsze! :)
OdpowiedzUsuńextra loczki;)
OdpowiedzUsuńBardzo ładne loczki, przyrost na długość też jest, co Ty mówisz :) Nie puszyło Cię po kokosie na wysokoporowate włoski?
OdpowiedzUsuńPewnie, że puszyło :P Ale wtedy nakładałam tyle rzeczy, że zanim wpadłam na pomysł, że to to - porowatość mi spadła ;)
UsuńGratuluję posiadania pięknych włosów!!!
OdpowiedzUsuńPiękne włosy i kolorek:) Powiedz mi, jak myłaś włosy Isaną zamiast szamponu, to kładłaś potem jakąś odżywkę? jak tak to jaką? tez Isanę?
OdpowiedzUsuńPewnikiem Bingacza ;) Nigdy nie omijam odżywki d/s
UsuńSliczna burza lokow. Mi sie tez wydaje, ze robie sie niskoporowata- tzn bylam, ale teraz chyba juz na serio, bo ciagle mam obciazone wlosy :(((
OdpowiedzUsuńTeż tak miałam na początku, bo zachłysnęłam się tym całym włosomaniactwem i chciałam wszystkiego jak najszybciej wypróbować;) a zaczęłam ze zdrowymi, niskoporowatymi włosami, które myłam codziennie jedynie szamponem Barwą pokrzywową i nie było źle, bo rozczesywały się bez problemu bez odżywki,skalp nie był podrażniony, potem przyszedł czas na eksperymenty..pierwsze "przeproteinowanie" po maseczkach z żółtek, drugie "przeemolientowanie"..bałam się już, że nie wrócę do jakiejkolwiek normy z przed tego stanu, a włosy naprawdę nie wyglądały dobrze, końcówki zaczęły się rozdwajać, więcej włosów znajdowałam po czesaniu,reagowały na wilgotne powietrze, ale na szczęściu powolutku zaczynam rozumieć potrzeby moich włosów m.in dzięki blogom dziewczyn, które także są posiadaczkami takich włosów;) ważne jest to, żeby poznać naturę swoich włosów zanim przystąpi się do zmiany ich pielęgnacji, a już na pewno wzięłam do serca sobie zdanie, że także niewłaściwa pielęgnacja może sprawić, że nasze niskoporowate włosy przestaną takimi być..Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo cierpliwości i wytrwałości w walce o piękne włosy!;)
UsuńNadmiar nie zawsze jest dobry ;)
UsuńCudowne loki, zakochałam się
OdpowiedzUsuń!
Tak jak przeglądam Kochana Twój blog to mam wrażenie, że mamy bardzo podobne włoski, z tym że Ty masz przepiękne loczki, a ja proste i nadal jestem w trakcie poszukiwań tego co jest dla nich dobre, ale jesteś dla mnie ogromną inspiracją!:) Pozdrawiam cieplutko!:)
OdpowiedzUsuńMiło mi bardzo ;)
Usuńale cudna burza loków :) uwielbiam!
OdpowiedzUsuńZaczynam się uzależniać od blogów, myślę że twój będzie następny pierwsze wrażenie- świetny;)
OdpowiedzUsuńMiło mi ;)
UsuńWow, to są trzydniowe włosy? :)
OdpowiedzUsuńJak sporo dziewczyn i ja jestem w trakcie dogadywania się z moimi kapryśnymi włosami, ale nie poddam się, w końcu musi wyjśc na moje, a one bd grzeczne (no w miare chociaż;) a obietnica włosów wszystkich włosomaniaczek blogerek jest wystarczającą motywacją;) ostatnio wypróbowałam maskę BingoSoa z ghossoul i jestem w niej zakochana od pierwszego użycią!<3, aktualnie równiez od niedawna stosuję eliksir GP ten p/w. Pozdrawiam i gratuluje ujarznienia włosków:)
Tak, to moje trzydniówki ;)
UsuńDziękuję :*